V-12/Tropyx:
Mnie nie tylko przeszkadza forma, ale przede wszystkim wiele sformułowań Nie(po)krytego Krytyka, w których kryje się nawet pogarda dla czegoś, co było codziennością w latach 80 i początku lat 90 (np. nabijanie się z ruskich gierek).
No właśnie widzę, że chyba nie łapiecie/łapiesz. Wcale z tych jajek się nie nabija. Wyobraźcie sobie czternastolatka TERAZ, który bierze taką gierkę do ręki. W pierwszej chwili nie przyjdzie mu do głowy myśl, że to to może nie wysyłać np: SMS-ów albo robić zdjęć. A dlaczego to pierdzi jakimiś dźwiękami a nie gra muzyki? Nawet na ówczesne czasy nie wszyscy uznawali wartość takich przedmiotów. Więcej dystansu do tych sprzętów a szczególnie dystans do samego siebie nikomu nie zaszkodzi. Bo jak można bez dystansu potraktować siebie siedzącego przy turlających się jajkach w rytm pikających dźwięków? Kiedyś i teraz.
Niekrytego krytyka nie bronię, bo niektóre jego teksty też mi się nie podobają w ogóle, ale wolę to oglądnąć niż nawiedzonych sztywniaków opowiadających o specyfikacjach technicznych, wcześniej wyrytych na pamięć i wyrecytowanych jak listę zakupów. No i tym też mnie osłabiają, jak się masturbują na samą myśl o tych kultowych, najlepszych na świecie maszynach. Można a nawet trzeba dostrzec w tym pewne niedoskonałości, i to nie jest polewanie się a po prostu dystans do tego co było.
Edit: oglądnąłem sobie "Gumę Turbo" - wyraźniej jeszcze widać po prostu o co mu cho: dla nas dinozaurów w średnim wieku ma to wartość sentymentalną i nie dyskutujemy o tym co było fajne a co "niefajne", ale młodziaki tego nie zrozumieją siłą rzeczy, stąd też taka konwencja.