>:I jeszcze jedno.........
>:
>:Masz jakas inna koncepcje na to, ze The Beatles rozpadlo sie tylko i wylacznie z powodu smierci Lennona?
?!!!
>:Przeczytalem dzisiaj kilka ciekawych wypowiedzi Sir Paula na ten temat i chcialbym poznac twoja opinie.........
>:
>:p.s. Tego i owego dowiedzialem sie w nowym Wproscie, wiec zapraszam do lektury
: -)
Beatlesi oglosili swiatu swoje rozejscie 10 kwietnia 1970, chociaz od 1968 roku widac bylo powolny rozpad zespolu (Lennon juz w listopadzie chcial odejsc, ale na prosbe menadzera obiecal nie oglaszac tego publicznie do momentu uregulowania wszystkich zaleglosci prawnych miedzy czlonkami grupy).
W gre wchodzily niesnaski miedzy muzykami (finansowe i artystyczne) oraz zwiazek Johna z Yoko Ono, za ktora, delikatnie mowiac, nie przepadal w zespole nikt oprocz Lennona - niektorzy twierdza, ze to wlasnie przez nia rozpadl sie najslynniejszy zespol swiata... : -)
Po rozpadzie grupy kazdy z nich poszedl swoja droga, zajal sie swoja kariera i raczej nie planowano ponownego reaktywowania kwartetu (przynajmniej tak oficjalnie twierdzili panowie Lennon i McCartney) chociaz pewnie kazdy z nich taka alternatywe bral pod uwage...
To co sie stalo 8 grudnia 1980 przekreslilo na zawsze to, ze ta czworka kiedykolwiek zagra jeszcze razem...
Jak widzisz zespol nie rozpadl sie z powodu smierci Lennona, nie wiem gdzie to przeczytales, jak we Wprost to pozostaje wspolczuc... : -)
Tak na koniec, to kiedys Lennon zapytany o to, dlaczego Beatlesi sie rozpadli, odpowiedzial:
":Nie dziwi mnie fakt, ze The Beatles sie rozpadli.
Bardziej dziwi mnie to, ze The Rolling Stones ciagle graja razem...":
I to chyba tyle: pozostala najwieksza mozliwa legenda oraz kupe swietnej, niestarzejacej sie muzyki, do ktorej inspiracji mniej lub bardziej przyznaja sie praktycznie wszyscy grajacy po Nich...