X 2010 1-3.10.2010, Someren, Holandia

X 2010
1-3.10.2010, Someren, Holandia

Na drugi dzien po otwarciu strony bylo zarejestrowanych juz ponad 200 osob. W sumie zapisaly sie 362 osoby, zglaszajac po kilkadziesiat dem, grafik i muzyczek na konkursy. Wszyscy szykowali sie na najwieksze komodorowskie party, ktore odbywa sie co 2 lata. Mialem przyjemnosc goscic na tym party juz kilka razy wiec jeszcze przed wyjazdem na SLC, zarezerowalem bilety lotnicze. Tym razem z Polski wybierala sie wieksza grupa scenowiczow placac Wizzairowi 160 zlotych za lot w 2 strony. Dzien przed party konczylem kodowac the end do naszego dema, ktorego nie zdazylismy skonczyc na Silesia Party. W nocy dokonczylem jeszcze grafike do the endu i nad ranem wyslalem to Zielokowi zeby zlozyl nowa wersje dema. Sam udalem sie na dworzec w Kato, gdzie wsiadlem do busa jadacego na lotnisko. Po 40 minutowej drzemce znalazlem sie pod terminalami w Pyrzowicach. Juz sie szykowalem do odprawy, gdy przede mnie wbila sie kilkudziesiecioosobowa grupa zagranicznych dresiarzy z laptopami. Szkoda ze nie wybrali innej bramki.

Po minieciu bramkarzy udalem sie do lotniczej poczekalni, gdzie siedziala 6-osobowa grupa w skladzie: Wacek/Arise, Fenek/Arise, Bimber/Arise, Elban/Arise, Cresh/Elysium i Cactus/Oxyron. Burzuj Cresh przylecial Lotem z Warszawy. Zeszlismy na dol i wsiedlismy do busa, ktory podwiozl nas do samolotu stojacego 10 metrow od terminala. Cresh zajal mi miejsce przy oknie, gdzie zmorzyl mnie sen. Wylecielismy po 11 i po poltorej godzinie wyladowalismy w Eindhoven. Na lotnisku czekali na nas Luke/Arise i „mistrz” ortografii V-12/Tropyx, ktorzy przelecieli z Gdanska. Z Anglii przylecial Flea/Arise, ktorego ostatni raz widzialem na SLC 2003 (trase Wroclaw-Mielno przejechal na rowerze). Razem z nimi byl Kordiaukis/Arise, ktory przyjechal samochodem z Niemiec. Spora grupa 11 Polakow sie zebrala na obcej ziemi. Poszlismy na parking gdzie do bagaznika i na siedzenia wrzucilismy wszystkie nasze bagaze. Byla dopiero godzina 13, a party mialo byc otwarte dopiero o 19.

Postanowilismy zabawic sie na miescie. Lotnisko lezalo 14 kilometrow od Eindhoven, wiec poszlismy na przystanek autobusowy. W kiosku Cactus kupil mi bilet za 3 euro, ktory uprawnial do calodziennej jazdy wszystkimi busami. Z samego kiosku wydobywal sie zapach zielska, ktore spokojnie na legalu palil sobie sprzedawca. Klimat jak w Amsterdamie. Na przystanku byl wyswietlacz, ktory informowal za ile minut przyjedzie autobus. Po wejsciu skasowalismy bilety, ale nie dla wszystkich starczylo miejsc siedzacych. Po drodze podziwalismy holenderskie domki, ktore wszystkie byly w takim samym brazowym kolorze. Roznily sie tylko nieznacznie designem. Wysiedlismy w centrum zaraz przed glowna siedziba Phillipsa, ktorego pracownikiem byl kiedys Wacek. Spacerujac po miescie szukalismy miejsca gdzie mozna cos zjesc. Szokiem bylo dla mnie, ze nigdzie nie bylo kebabow. Elban nie przepadal za fast foodami, wiec szukal bardziej eksluzywnej jadlodajni. Nie moglismy sie dogadac, wiec chudzi poszli z Dj Grubym, a grubaski z chudym Wackiem. Po drodze nie bylo zadnego coffee shopu, wiec zatrzymalismy sie w dwupietrowym KFC na skrzydelka i udka. Zamowilem 6 udek i poszedlem na gore. Smieszne mieli tam stoliczki dla malych ludzikow. Poza tym nie bylo lazienki, wiec poszedlem umyc rece do pobliskiego maka. Znalazla sie chuda grupa, ktora rowniez stolowala sie w KFC, ale na innej ulicy.

Poszlismy na rynek, ale piwo okazalo sie byc drogie w ogrodkach. Elban i Luke wrocili na lotnisko po Cresha, a potem pojechali juz z naszymi bagazami na party place. Tymczasem tubylcy wskazali nam droge do coffee shopu PINK. Bylo to miejsce niepozorne, nie wygladalo na raj dla kolekcjonerow, przeszlibysmy dalej gdyby nie specyficzny zapach. Przy wejsciu gosciu z blantem czytal sobie gazetke, a przy ladzie klebili sie pasjonaci. Kolejne drzwi prowadzily do szczelnie wypelnionego dymem pomieszczenia ze stolikami z wyjsciem na podworko. Za lada stalo dwoch sprzedawcow. Do przegladania dostepne byly klasery z cenami i zafoliowanymi probkami. Byl tez automat sprzedajacy trawke, bibulki i papierosy. W celach kolekcjonerskich koledzy zaopatrzyli sie w 3 rozne mieszanki w dosc przystepnych cenach. Podziwialem silna wole, miec taki towar i od razu nie zapalic, ale mozna by bylo zapomniec pojechac na party place. Wacek zaproponowal zebysmy udali sie na stadion PSV, byl tam sklep z elektronika Phillipsa i knajpa z wyjsciem na trybuny stadionu. Zamowilismy piwo po 2 euro i podziwialismy stadion.

W drodze ze stadionu do autobusu, gadalismy z Fenkiem i Wackiem o kodowaniu. Zwrocilem uwage na dziwne zachowanie V-12, ktory przeczesywal wszystkie okoliczne smietniki i nazbieral cala reklamowke pustych puszek. Za kilogram puszkowego aluminium z importu, mozna u nas w skupie dostac nawet 4 zl. Na dworcu wsiedlismy do podmiejskiego busa jadacego az do miasteczka Someren, ktore miescilo sie 20 kilometrow od Eindhoven. Po chwili przyjechaly po nas dwa samochody: Kordi i Leming/Onslaught, ktory przywiozl z Anglii legendarnego Dezerta/Charged i Bookera/Onslaught. Zawiezli nas na party place, ktore bylo kilometr od przystanku. W szczerym polu znajdowal sie osrodek wypoczynkowy De Hoof. Na parkingu juz trwala impreza, bo wczesniej przyjechal wypelniony wodka samochod Randalla/Multistyle. Razem z nim przyjechala Lolita oraz Psycho/Artstate, Jammer/Exon i Jericho/Draco. Z lotniska z Amsterdamie przyjechal pociagiem Carrion/Crest oraz fanboy wycieczek autokarowych po Europie, Splatterpunk/Vulture. W sumie na party przyjechalo 21 osob narodowosci polskiej. Zabraklo tylko ekipy majacej leciec z Wroclawia, a mieli tanie bilety po 19 zlotych.

Dostalem smsa od Zieloka, ze demo zostalo zlozone i wyslane mailem. Psycho mial internet z Vodafone, wiec sciagnelismy najnowsza wersje dema. Schowalem sie w samochodzie i sprawdzilem czy demo dziala. Przebralem sie w jasnoniebieska koszulke Silesia Party i zaczalem promocje naszego party. Deekey opowiedzial jak imprezowalismy na pewnym niemieckim party. Razem z Psycho i Linusem ustawilem sie w kolejce zeby zalogowac sie na party. Cresh przyniosl naklejki na ktorych wpisalismy ksywki i grupy, tylko Wacek podpisal sie jako STE’86. Organizator CBA ucieszyl sie na moj widok, ale powiedzial zeby nie robic zadnych excesow, z ktorych slynie polska scena. Zaplacilem 80 euro czyli niewiele ponad 300 zlotych. W cenie wejsciowki jest darmowe piwo i jedzenie oraz nocleg w lozkach. Okazalo sie ze noclegi sa w innym budynku, wiec pobieglismy zajac miejsca. Z Cactusem trafilem do pokoju na pietrze, dwa inne lozka juz ktos zajal. Naprzeciwko pokoj miala grupa Booze, siedzieli przy 3 komputerach i cos robili. W innym pokoju zarezerwowalismy miejsce dla Lolity, ale Randall juz cos dla niej znalazl. Na party przyjechalo 249 osob, a byly tylko 184 lozka. Reszta musiala spac na dostarczonych materacach albo w samochodach.

Polska ekipa zajela dwa duze stoly zaraz przy wejsciu na party place. Na scianie zawisla polska flaga oraz podobizny znanych Polakow: papiez Polak, Walesa, Curie-Sklodowska, Lem, Witkacy, Mieszko I, koło gospodyń wiejsckich, Pan Kleks, Goracy Jarek, Fotyga, Kononowicz, Ojciec Dyrektor i mama Edgara. Na jednym stoliku stanela bateria polskich wodek, Zoladkowa, Zubrowka, Luksusowa, nie wiem tylko skad sie wzial Absolut. Drugi stolik byl przeznaczony na polskie zarcie: kielbasa, kabanosy, ogorki, kapusta, chrzan, dzem, smalec, buraczki, chleb i kwas chlebowy. Kolacja miala byc dopiero o 21, wiec glodni partyzanci rzucili sie na przasny stol. Obcokrajowcy mogli zjesc, wypic oraz dowiedziec sie czegos o Polsce i naszym Silesia Party. Najbardziej zainteresowany poznawaniem nowych ludzi byl Fenek, ciagle sie pytal kto jest kto i chcial ze wszystkimi gadac. Do historii przejda jego dyskusje z Oswaldem i Deekayem. Psycho przebral sie w rozowy sweterek. Carrion reklamowal Silesie 5 zapronowanym przeze mnie haslem HIGH FIVE. W tle slychac bylo choralne piesni błoooogoosłaaaawioony kto zjada oogóóórki, zjeeedz trochęęęe syyyyynuuu a będzie Ci wyyyybaczoooneee.

Nastepnie poszlismy na kolacje, ktora byla na parterze domku z noclegami. Zorientowalem sie ze nie dostalem kuponow uprawniajacych do pobrania posilkow, wiec pobieglem do stolika organizatorow. Na kolacje serwowana byla goraca zupa, jakies cieple miesko w torebkach i bulka lub chleb. Do picia kola lub napoj pomaranczowy. Najedzeni wrocilismy do glownej sali wypelnionej mnostwem komputerow, ludzie mieli nawet projektory i male big screeny. W rogu byl punkt wydawania darmowego piwa, dostepnych bylo 5 rodzajow butelkowego piwa. Jeden z organizatorow zajmowal sie tylko i wylacznie otwieraniem piwa. Z magazynu na wozku byly nonstop dowozone skrzynki z browarami: Heineken, Grolsch, Jupiter, Holger i Schutters. Jedynym problemem byly male butelki, jak wzialem piwo to zanim doszedlem do stolika moja butelka juz byla pusta. Rozwiazaniem bylo brac po 2 butelki. Mozna bylo tez napic sie koli albo dostac paczke czipsow. Napoje podawane byly w jednorazowych kubeczkach, przydawaly sie do popijania wodki. Okolo polnocy w duzej piwnicy odbyl sie koncert DaTuckera, bylo to preludium glownego koncertu. Na scene wkroczyl Jeroen Tel/Maniacs Of Noise i gral swoje kawalki znane z gier i dem. Do dloni mial przymocowany kolorowy laser, ktorym w powietrzu wybijal rytm, fajnie to wygladalo a koncert byl niesamowity. Przed scena tanczyl Carrion, Deekey, CBA i inni. Zaraz po koncercie poszedlem spac, bo nie spalem od kilkudziesieciu godzin. W pokoju Arise ktos w nocy wygenerowal fraktale

Jak sie obudzilem rano to juz bylo dawno po sniadaniu. Na szczescie w kuchni byli jeszcze organizatorzy i cos tam jeszcze znalazlem do jedzenia. Byla tez kawa. Wrocilem do pokoju po dyskietki i poszedlem na glowna sale. Trwal nieustanny przeglad koszulek z roznych party, koszulek z komodorowskimi motywami oraz zwyklych koszulek grupowych z haslami typu: living for the cursor, ale dominowaly koszulki Fairlight i Arsenic. Cactus w czarnej koszulce promowal Silesie. Modne byly tez tatuaze ze znaczkami Commodore na nogach, rekach i brzuchach. Przyjechal Sander, z ktorym pilem na The Party 1998 w Danii. Na oficjalnej koszulce z X2010 znalazla sie moja ksywka, tzn Sander zaprojektowal koszulke w taki sposob ze literka X utworzona zostala z kolorowych ksywek scenowiczow. Wszystkie koszulki zostaly blyskawicznie wyprzedane. Spotkalem Archmage, ktory przywiozl na party Mr.Hyde, razem robili slynne demo Nexus 7 z pierwszej Andromedy. Hyde wyrazil zaintesowanie kodowaniem na c64. Na party byli wszyscy zagraniczni goscie odwiedzacy Silesia Party czyli Veto, Bugjam, Krill, Maestro, Conrad, Zero-X, Yago i Nada. Przylecialy 3 osoby z Australii, a nawet jeden Amerykanin, ktory spedzil cale party na kodowaniu gry Hawkeye 2.

Na zewnatrz byl samochod z fast foodem dla fanboyow frytek i hamburgerow, bo kebabow tam nie bylo. Polacy zrobili sobie grilla, a wokol budynku bylo duzo stolikow przy ktorych mozna bylo spozywac piwo i mocniejsze alkohole. Trzeba odnotowac chwilowa przerwe w dostawie browarkow, bo zepsul sie wozek transportujacy piwo z magazynu do glownego budynku. Lolita i Dezert chodzi po party i robili zdjecia. Carrion konczyl grafike na kompo. Psycho, Jammer i Booker rowniez konczyli kawalki na kompo. Pomyslalem ze ja tez cos narysuje. Niektorzy przywozili po dwa komputery: laptoka i c64. Niestety przy stolikach byly drewniane laweczki bez oparc, co mialo zniechecac do dlugiego siedzenia przez kompem. Laptoka dostalem od Kordiego, myszke od Leminga, ale nikt nie mial instalki mojego ulubionego programu graficznego project one. Z komorki Bookera nie dalo sie sciagnac, bo ciagle zrywalo polaczenie. Psycho mial internet z vodafone, ale nie chcial dzialac na party place. Dopiero jak wyszlismy na zewnatrz to udalo sie sciagnac program dla mnie i Jammer tez cos chcial z netu. Osrodek mial niby darmowe wifi, ale nie bylo to oficjalnie ogloszone przez organizatorow i trzeba bylo radzic sobie samemu.

Postanowilismy z Psycho przetestowac nasze demo zrobione razem z Zielokiem, Carrionem i Joodasem. Wybor padl na c64 Rambonesa, ktory siedzial tylem do sciany, wiec mozna bylo obejrzec cos bez pokazywania tego innym. Niestety po zmianie strony dysku demo padlo. Sprawdzilismy to jeszcze na kilku komputerach i stacjach dyskow, przy okazji zobaczylem nowa grafike Veto i poznalem wiele nowych osob, a takze spotkalem wielu starych znajomych z zachodu. Bralem tez udzial w pokazie nowego dema Booze i Instict. Swoje demo sprawdzalismy z monitorem zaslonietym plakatem. Niestety pomoc Mactrone i Krilla nic nie dala, wiec zadzwonilem do Zieloka, probowalem zmienic identyfikator drugiej strony dysku i nic. Zdecydowalismy wiec ze usuniemy sprawdzanie identyfikatora, po pokazaniu obrazka turn disc poczekamy kilka sekund zeby kazdy zdazyl obrocic dysk i zacznie sie wczytywac pierwszy plik z drugiej strony dysku. WVL probowal jeszcze kopiowac demo nibblerem, ale to tez nic nie dalo. Z organizatorami ustalismy, ze demo na kompo zostanie puszczone z karty SD na wirtualnej stacji dyskow Ultimate, a jak Zielok wroci wieczorem do domu to przesle nam finalna wersje demo juz do rozpowszechniania na scenie.

O 18 poszlismy na kolacje dostarczona z cateringu. Na podgrzewanych kuchenkach staly garnki z ktorych mozna bylo nalozyc sobie makaron z miesem, ryz, warzywa. Na deser byl pudding. Przypomnialem sobie, ze mialem pomoc Lolicie z jej grafika na kompo, a zblizala sie juz deadline wyznaczony na 19. Robilem co moglem zeby otworzyc plik z grafika, ale w edytorze okazalo sie, ze zniknely niektore kolory i pixele. Lolita usiadla i szybko poprawila grafike. Conrad zakodowal wyswietlarke i mozna bylo oddac grafike na kompo. Do deadline bylo jeszcze 30 minut, wiec usiadlem obok wodopoju czyli miejsca w ktore wszyscy przychodzili po piwo. Miejsce nie bylo wybrane przypadkowo. Chcialem pokazac ze ten moj nowy styl nie jest z photoshopa. Po prostu rysowalem sobie przez kilka minut, zostawilem kompa z wlaczona grafika i poszedlem sobie. Moj performance sie skonczyl juz o 18.39. Nie wiedzialem potem co zrobic z ta grafika, wiec wystawilem na kompo zeby kazdy wiedzial kto to tam rysowal na stoliku, bo moze ktos mnie jeszcze nie zna..

W koncu o 20 na gore przyszedl organizator i zawolal ludzi na gfx kompo, ktore odbywalo sie w piwnicy. Bylo to najdluzsze gfx kompo jakie widzialem, bo wystawionych zostalo 38 grafik. Najlepsze rowniez pod wzgledem jakosc grafik, bo wzieli w nim udzial prawie wszyscy czolowi graficy. Po latach do rysowania wrocili Electric, SIT, Harlequin i Warp 8. Po raz pierwszy w komodorowskim gfx kompo wzial udzial legendarny Louie500/TBL, ktory na c64 przyjal ksywke Louie64. Na scenie c64 zadebiutowal polski atarowiec Ooz oraz rosyjscy spektrumowi graficy: Riskej i KASik_KACuk. Ja przywiozlem grafiki Joodasa i Scaraba, w sumie bylo 11 grafik Polakow. Nastepnie odbyl sie koncert zespolu 6581, zalozonego przez dawnych scenowcow. Cos dla fanow muzyki sid granej bez sida, a przy uzyciu gitar i perkusji. Zagrali Commando i inne kawalki znane z gier.

O 22 dostalismy maila z finalna wersje dema, po przetestowaniu dalismy nowa dyskietke organizatorom. Okazalo sie, ze inne dema tez sa jeszcze poprawiane, pare osob konczylo jeszcze zaki na kompo. Zainteresowanie polskich scenowcow wzbudzil gosciu z dredami wygladajacy jak piracki Johhny Depp. Okazalo sie, ze byl to slynny Duce/Extend. 30 minut przed polnoca rozpoczelo sie music kompo. Tak jak wszystkie koncerty, rowniez kompo bylo transmitowane przez radio SceneSat. Do konkursu zgloszone zostaly 24 zaki, z czego bylo 8 kawalkow Polakow. Nagle pod scene wyskoczyl Randall i wykonal szalony taniec polamaniec. Organizaotorzy rzucali swiecace koleczka w strone publicznosci, a Duce zasnal na podlodze. Duzo lepiej wygladaly zgony z glowa na klawiaturze c64.

Po 15 minutach przerwy rozpoczelo sie demo kompo. Sala pekala w szwach. Zajalem fajne miejsce siedzace na ladzie, mialem nawet hidden piwo, ktore trzymalem na pozniej. Duzo osob przynioslo sobie krzeselka z gory, ale wiekszosc ogladala na stojaco. Jako jedno z pierwszych polecialo 4kb intro Arise o nazwie Chanel No. 64, mialo ono zachecic ludzi po podejscia po bigscreen. Bylo to zapachowa produkcja Wacka, a ja liczylem ze Arise wystawi cos wiekszego w demo kompo. Na szczescie nie zabraklo swietnych produkcji, na scene wrocily grupy Offence i Prosonix robiac demo w kooperacji. Pantaloon razem z Louie zrobil demo WE ARE NEW pod labelem Fairlight, co ma podkreslac ich niedawne przejscie na scene c64. Booze i Instinct zrobili kolejne demo w kooperacji. Oxyron nic nie wystawil, ale jego czlonkowie zrobi demo pod labelem Arsenic. Camelot wystawil male demo. Mahoney zeprezentowal muzyczne demo Cubase64. W sumie ogladalismy 15 dem.

Na demo kompo zaprezentowane zostalo rowniez kolejne demo w kooperacji Lepsi+Miracles o nazwie Portal. Wszystkie efekty zakodowal Zielok, natomiast ja zakodowalem tylko scrolle VSP z przewijanymi obrazkami. Muzyke zsynchronizowana z demem napisal Psycho. Grafike do dema rysowaly 4 osoby: Zielok, Joodas, Carrion, a ja narysowalem 15 grafik, w tym logo i dwa dlugie scrolle z skladajace sie z kilku grafik tworzacych jedna calosc. Wpadlem na pomysl, zeby jeden scroll byl na pozdrowienia. Wyselekcjonowalismy grupy ktore mialy najwieksze dokonania w ciagu ostatnich kilku lat. Dla kazdej grupy byl narysowany jakis motyw zwiazany z nazwa grupy, oficjalnym znaczkiem lub scenowa anegdota np Cactus wybija okno w budynku-magazynie Oxyronu. Caly trud wynagrodzily reakcje ogladajacych, jak pokazala sie grafika z ich grupa to cieszyli sie i krzyczeli nazwe swojej grupy. Drugi scroll to byly creditsy, na kazdym wagonie byla ksywka narysowana sprayem w stylu graffiti. Dodam jeszcze motywy Silesia Party 5 September 2011, ktora byly umieszczone w kazdym ze scrolli. Publicznosc byla bardzo zywiolowa, nagradzala najlepsze rzeczy, a przy efekcie z plotami zaczela nawet uderzac do rytmu muzyki. Niesamowite przezycie slyszec reakcje tak znamienitej publicznosci na nasze demo, jeszcze jak dzis to ogladam na youtube to przechodza mnie ciarki po calym ciele. Po kompo duzo osob podeszlo do mnie i gratulowalo fajnego dema.

Kompa sie skonczyly dopiero o 3 rano, zostalo rozdanych 9 dyskietek z programem do glosowania. Po uruchomieniu na c64, trzeba bylo wpisac ksywke i grupe, przy kazdej pracy mozna bylo wpisac od 0 do 10 punktow. Na koniec na dyskietce zapisywal sie plik z glosami i przed kompem siadala kolejna osoba ktora chciala glosowac. Booker nagral na aparacie pokaz naszego dema wraz z reakcjami publicznosci, wiec przegralem sobie video, zeby wrzucic je na youtube. Okolo 4 nad ranem zabraklo piwa, Cruzer wszedl do magazynu, ale nic nie znalazl. Jak zobaczylem ze przywiezli kilka skrzynek na wozku to zaraz zanioslem Cruzerowi browarka. Fenek trzymal sie jeszcze na nogach, wiec poszedl z nim pogadac. Randall zlapal sie za glowe i poszedl tlumaczyc rozmowe dwoch koderow. Organizatorzy zebrali dyskietki okolo 4.30, a po 30 minutach bylo ogloszenie wynikow trasmitowane przez SceneSat. Randall odebral nagrode dla Bimbra za 3 miejsce w grafice, a Carrion byl dopiero 6. Muzyke wygral niespodziewanie Randall, a trzeci byl Booker. Tak wiec spore sukcesy Polakow na kompach. Nasze demo zajelo 6 miejsce. Dopilem jeszcze piwo z Archmage i poszedlem spac wysylac jeszcze smsa Zielokowi.

Jak sie obudzilem o 11 to Arise pojechalo juz na lotnisko. Nie wiem po co ten pospiech skoro samolot wylatywal dopiero o 13. W strone Warszawy odjechal tez samochod Randalla. Spoznilem sie tez na sniadanie, ale spotkalem Leminga, ktory zawiozl mnie samochodem do centrum Someren. Wsiadlem tam do busa, w centrum Eindhoven przesialem sie do innego i zaraz po godzinie 12 bylem na lotnisku. Mialem jeszcze ponad godzine do odlotu, wiec zwiedzilem sobie port lotniczy. Po odprawie spotkalem Arise i Cresha siedzacych na gigantycznym kacu. Ja przynajmniej sie wyspalem. Mielismy juz wsiadac do samolotu, ale gdzies zgubil sie Fenek, tez byl na gigancie. Okolo 15 wyladowalismy w Pyrzowicach, pozegnalem sie z kolegami i wrocilem busem do Katowic.

Sebaloz/Lepsi.De

PORTAL demo by Lepsi + Miracles http://www.youtube.com/watch?v=hO0kvw1LWcE
X Party 2010 Jeroen Tel Performance http://www.youtube.com/watch?v=dH_F6c_6dCg#t=0m22s
6581 live at X2010: „Commando” http://www.youtube.com/watch?v=ryMgA8EniTk
6581 Live at X2010 http://vimeo.com/15603033
X2010 Graphics Competition http://vimeo.com/15538817
Carrion pixeling during the flight http://www.youtube.com/watch?v=9wInVels3No
X-10 Party Photos http://www.scs-trc.net/parties/index.php?id=3876
Tweets and pictures http://twitter.com/xparty
Chotaire – Chordian (X2010 Version) http://bit.ly/cy8LPa
All live X footage on youtube by demoscenem0d http://www.youtube.com/user/demosceneM0d
1.8 GB movies & photos by Endo: 800×600 pics & videos http://www.moldibi.com/x2010/index.r
Movies photos Endo: High quality versions 2816×2112 http://www.moldibi.com/x2010/big/index.r
Photos Phoeba and Axe http://www.art4people.nl/x2010
Photos C64-CAMPER http://www.area64.info/x2010web/x2010.html
Photos Bepp http://commodore64.se/forum/viewtopic.php?f=16&t=4819&start=39
Photos Thunder.Bird http://www.arcor.de/palb/thumbs_public.jsp?catID=0&albumID=34576247
Photos Splatterpunk http://picasaweb.google.com/sp1att3rpunk/X2010
Photos Lolita http://picasaweb.google.pl/joannaszyja/X201002?authkey=Gv1sRgCPv_vuLPk5HDPw
Photos Carrion http://www.flickr.com/photos/carrionpixels/page1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *