Snowman

Wszyscy dobrze wiemy, że bitwa na śnieżki to fajna sprawa. Zwłaszcza, gdy w zabawie uczestniczy sporo osób – wtedy nigdy nie wiadomo, z której strony dostanie się śniegiem w głowę. Gorzej, gdy mamy ochotę porzucać sobie w kogoś (śnieżkami oczywiście ;), a akurat nie ma ekipy chętnej do walki lub za oknem nie widać zbyt dużo śniegu. Wtedy pozostaje nam znaleźć sobie inne zajęcie, albo… włączyć Snowman’a!

W grze tej wcielamy się w małego chłopca zaopatrzonego w spory zapas kulek śnieżnych. Na znajdujących się przed nami trzech pozycjach wyrastają makiety z postaciami – mogą to być bałwany, święte Mikołaje, turyści lub narciarze. Nasze zadanie polega na unieszkodliwianiu pojawiających się co pewien czas bałwanów – złodziei (łatwo ich poznać po pasiastym stroju i worku ze skradzionymi prezentami w ręce). Nie jest to jednak takie proste, ponieważ z początku bałwan – przestępca nie różni się niczym od zwykłego bałwana. Dopiero po pewnym czasie ukazuje swe prawdziwe oblicze, a wtedy mamy już naprawdę mało czasu, żeby potraktować go śnieżką. Jeżeli nie zdążymy tego zrobić, tracimy jedną z trzech szans. Możemy spotkać także specjalnych Mikołajów z prezentami, którzy również nie ujawniają się od razu. Można do nich rzucać kulkami, lecz jeżeli tego nie zrobimy, nie stracimy życia. Karane jest natomiast rzucanie do zwykłych bałwanów, Mikołajów bez prezentów, czy innych postaci. Dlatego też warto patrzeć, gdzie się celuje.

W czasie gry za trafienie w odpowiedni cel dostajemy oczywiście punkty – 10 za złodzieja i 50 za Mikołaja z prezentem (dlatego warto co jakiś czas go „ustrzelić”). Do przejścia mamy w sumie 10 misji – każda z nich trwa jedną minutę. W dalszych etapach postacie zmieniają się coraz szybciej, co nieco utrudnia nasze zadanie. Mimo to gra nie jest trudna – jedynie niektóre sytuacje wymagają refleksu i odpowiedniej taktyki (ustawienia celownika tak, by zdążyć rzucić we wszystkie 3 postacie). Dla średnio zdolnego gracza jej przejście nie powinno stanowić większego problemu.

Grafika w Snowmanie jest ładna i starannie wykonana. Widać, że środek zimy ;). Mam jednak wrażenie, że jest trochę zbyt monotonnie – tło przez wszystkie 10 plansz nie zmienia się ani razu. Poza tym razić może pewna statyczność obrazu – chłopiec przy rzucaniu śnieżek nie wykonuje żadnych ruchów. Przez całą grę przewija się jedna muzyczka, która stanowi mix różnych kolęd. Jest ona całkiem przyjemna i fajnie pasuje do klimatu gry. Efektów dźwiękowych nie ma, lecz nie są one tutaj potrzebne. Autorzy w kwestii dźwięku spisali się bez zarzutu.

Snowman nie jest grą, przy której spędza się długie godziny. Dosyć szybko się nudzi i praktycznie po kilkunastu minutach zabawy można odłożyć ją na półkę. Jej prostota sprawia, że jest to pozycja głównie dla młodszych i mniej doświadczonych graczy. Mimo to myślę, że warto pograć sobie w Snowman’a przynajmniej jeden raz, choćby ze względu na niezłe wykonanie i świąteczny klimat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *