Riverwash Party 2009 4-6.9.2009, Warszawa

Riverwash Party 2009
4-6.9.2009, Warszawa

Ucieszylem sie na wiesc o trzeciej edycji Riverwash. Zalatwilem sobie urlop na piatek. Zaopatrzylem sie w Johnnie Walker Red Label 700 ml oraz inne mniej wazne produkty. Przygotowalem kwit i narysowalem grafike na c64 na kompo. Na kompo rysowalem inny obrazek niz byl wystawiony, ale nie konczylem go, bo po sprawdzeniu zasad okazalo sie ze sa jakies motywy przewodnie i w oldschoolgfx ma byc motyw Cats and mice (Koty i myszy). Tak wiec na szybko cos nabazgralem a na kompach okazalo sie ze i tak kazdy olal motywy. Przed wyjazdem wrzucilem swoje prace na partyjny ftp, zeby nie zgubic ich gdzies po drodze. W piatek pare minut po 14 przed moja katowicka rezydencja zatrzymal sie polonez Rafa, organizatora Silesia Party. Zapakowalem sie do srodka i ruszylismy w droge do Warszawy. Niestety byly straszne korki wiec wydostanie sie ze Slaska zajelo nam prawie 2 godziny. Podroz minela na rozmowach i wypatrywaniu fotoradarow oraz samochodow z cb radio. Miedzy fotaradarami Raf wykrecal 140-150 km/h na liczniku poloneza. Przy takiej predkosci wymieka Cactus z Oxyronu. Po wjezdzie do Warszawy przegapilismy skret na rondo, ale udalo nam sie jakos dotrzec do party place.

O godzinie 19 naszym oczom ukazala sie okolica znana z fotek ze strony www.riverwash.pl . Zanim zaparkowalismy, na maske rzucil sie Silent, ale udalo sie nam go zrzucic. Zauwazylem Cresha jak rozmawia z kims przed komorke, myslalem ze na moj widok dzwoni po kolegow. Niedlugo przed party opublikowalem fotomontaz na ktorym buzka Cresha ubrana byla w koszulke z wielkim nadrukiem kobiecej myszki, wzrok byl spuszony w dol, a napisy wydawaly sie mowic: chcialbym miec chociaz takiego malego, Cresh wstap na scene bo scena chuja daje. Byla to odpowiedz na innego demotywatora pod moim adresem. Obrazony Cresh przez 2 dni nic nie pisal na forum, ale jak zobaczylismy sie to wybaczyl im, a na przeprosiny zaproponowalem wypicie red labela. Pokazalem mu tez gdzie jest wejscie na party place, bo krecil sie po okolicy przed naszym przyjazdem i nie wiedzial jak wejsc do srodka.

Miejscowka byl klub No Mercy, mieszczacy sie w piwnicy. Wejsciowka kosztowala 100 zl. Niby sporo, ale w cenie wyjsciowki dostawalo sie 10 zetonow po 5 zl, ktore mozna bylo wymienic w barze na piwo lub inne napoje, a za dwa zetony mozna bylo zapisac sie na grilla albo obiad. Po zaplaceniu dostawalo sie identyfikator z kodem kreskowym do glosowania oraz trzeba bylo sie wpisac do netbooka. Przywitalismy sie ze znajomymi, ze sceny komodore byli Nitro, V-12 oraz Voyager tez tworzy na C64. Trzymajac w rece piwo zastanawialem sie jak na party dotrze Prezes, ktory nigdzie sie nie rusza bez swojego przydupasa prezydenta Elbana. Jak sie okazalo legendarny Prezes skorzystal z pomocy pedałow rowera i wzial ze soba siostre zeby mial sie kto smiac z jego dowcipow w stylu Karola Sztrasburgera. Ciezko na trzezwo spedzac z nim czas, bo poczucie humoru ma smiechu warte. Udalem sie na pobliska stacje benzynowa Orlen po szklo i napoj pepsi. Na stoliku przed party place rozstawilem kieliszki, w ruch poszedl red label i moglismy wzniesc toast za nowe demo LEPSI. Po chwili znowu polano. Wutka sie skonczyla i Cresh z Prezesem poszli do domu. Poszli, bo Prezes chyba zapomnial jak sie pedałuje i musial rower prowadzic zamiast na nim po prostu jechac. Szkoda, ze nie pojawili sie zapowiadani Carrion, Jetboy, Longhair i Biondi. Randall z Afrokolektywu wybral jakis festiwal muzyczny zamiast party.

Nadszedl czas na rozejrzenie sie po party place. Do srodka schodzilo sie po kilku schodkach, po sforsowaniu firewalla zlozonego z dwoch ochroniarzy mozna bylo wejsc na glowna sale w ktorej bylo duzo foteli, kanap i kilka krzesel. Na stolikach rozstawione byly dwa komputery, a na sali bylo tez kilka lapkow na ktorych ludzie konczyli produkcje na kompo. Na koncu sali znajdowala sie scena oraz bigscreen, ale w ogladaniu troche przeszkadzal duzy filar znajdujacy sie dokladnie na srodku sali. Poziom nizej znajdowalo sie mniejsze pomieszczenie z fotelami i Amiga pelniaca funkcje realtime text edytora na ktorym mozna bylo pisac co sie chcialo i rysowac ascii. Na party bylo postawione wifi i mozna bylo skorzystac z internetu, co tez uczynilismy za pomoca lapka przywiezionego przez Rafa, sprawdzilismy co nowego na forum oraz na csdb.

Wieczorem byl koncert Większego Obciachu, ale wiekszosc ludzi wolala spedzac czas na zewnatrz party gdzie ustawiony byl namiot z projektorem a na scianie budynku byl maly big screen czyli small screen. Caly czas grillowala sie karkowka. Partyzanci prowadzili ciekawe dyskusje na rozne tematy. Na party pojawil sie tez Spider razem z jego nieslawnym spirytusem, ktory dostaje od swojego kontaktu w gorzelni. Jest to odpad z produkcji normalnie wutki. Spirytus ten jest zawsze serwowany z domieszka sprite, drink smakuje niezle, ale na drugi dzien powoduje ciezkie skutki uboczne nieporownywalne nawet z ruskim wysokoprocentowym paliwem lotniczym znanym z North Party. Butelka wydawala sie do mnie mowic ja jestem sprite, a ty pragnienie. Unikalem jak ognia tego spirytusu, ale kilka spragnionych osob jednak zdecydowalo sie na spozycie. Fajna byla dyskusja z Lionem na temat C64. Duzo ciekawych akcji rozgrywalo sie na zewnatrz w mysl hasla real party is outside. Na parkingu koledzy zaczeli rozbierac Azzaro, ktory dostal w rece Amige, a jak sciagneli mu majtki to Amiga zaslonil swoje skarby. Niestety potem Amiga rozbila sie na ziemi, a szczatki zaczal oplakiwac Aceman. Calosc zostala nakrecona i wystawiona pozniej na kwit kompo.

Tymczasem w barze sympatyczne barmanki laly tyskie browarki, a na scene ustawil sie TM DAG i gral swoj set. Count tanczyl w rytm muzyki i skakal po calej sali. Dodam, ze na koncerty mogly wejsc osoby z zewnatrz kupujac specjalna wejsciowke za 10 zl, mozna bylo tez kupic jednodniowy bilet za 15 zl. W pierwszy dzien nie bylo zadnych konkursow, a kompa muzyczne zostaly przesuniete na sobote. Toalety byly w calkiem niezlym stanie nawet poznym wieczorem, dwa stanowiska, zlew z lustrem, mydla i papieru nie brakowalo. W meskiej ubikacji ktos napisal nie ma to jak spijac Kisielek waginalny. Noca party place zaczynalo powoli pustoszec, ludzie szli spac, a malo kto wiedzial ze zostaly jeszcze potrawy z grilla ktorych nikt juz nie chcial jesc. Zawiedziony brakiem kebabu, skierowalem sie powoli w strone darmowej noclegowni wylozonej materialem termoizolacyjnym, a kto chcial mogl nocowac w pobliskiej robotniczej rezydencji Margran albo w eksluzywnym osrodku Majawa. Na srodku sleeping roomu byl wielki wodny materac na ktorym spal Mecenas. Rozlozylem swoj spiworek w kacie i oddalem sie w objecia morfeusha.

Jak obudzilem sie rano to Nitro mial odcisk buta na twarzy. Co sie stalo? Ktos mu wszedl na glowe. Zjadlem sniadanie i udalem sie glowna sale gdzie trwaly puszczany byl demoshow z roznych platform, rowniez 8-bitowych. Potem odbylo sie kilka crazy konkursow, trzeba bylo czytac zaproszenia na party po wegiersku albo ulepic z plasteliny demo. Pojawil sie w koncu Reiter, a na placu przed party place odbylo sie komodorowskie crazy kompo zrzucanie bydla z polonuza. Raf dosiadl poloneza i jezdzil nim w kolko palac gume. Potem z tylu auta przykleil sie Spider i usilowal utrzymac sie, ale spadl. Nastepnie polozyl sie na masce a miejsce z tylu zajal Nitro. Niestety szybko wyladowali na ziemi.

Zaczely sie zapisy na obiad, wiec wrzucilem dwa zetony i zapisalem sie na liste. Organizatorzy po chwili wrocili z pudelkami w ktorym byl kotlet, ziemianki i zestaw surowek. Spox. Jadlem na stoliku na zewnatrz, a wiatr byl tak duzy ze przewrocil moj browarek, ktory wylal sie w strone Kiera. Na szczescie w barze nie brakowalo piwa. Pogoda byla parszywa, ale siedzielismy na zewnatrz rozmawiajac i pijac browarki. W srodku odbyla sie prezentacja sponsora party firmy Edimax, ktora byla reprezentowana przez dwie hostersy i jednego technika. Wyglupialismy sie przy samochodzie gdy podszedl Holdys i zamiast robic show, poskarzyl sie ze wyrzucili go z party po tym jak walnal kogos z glowki. Nie chcialo nam sie z nim gadac, bo nie mial juz ani wutki ani zetonow, wiec wrocilismy pod party place, ale Holdys nie wiem po co poszedl z nami probujac dostac sie znowu na party. Potem wszyscy robili sobie zdjecia z niebieskimi.

Na glownej sali rozpoczely sie konkursy muzyczne. Na chip compo byly 3 kawalki komodorowskich muzykow. Odbylo sie tez newschool music compo oraz ST-02 music compo. Tego dnia Count nie byl juz fizycznie w stanie tanczyc pod scena. Potem lecialy kompa graficzne, newschool oraz oldschool w ktorym zdecydowalem sie wziazc udzial z grafika na C64. Bylo jeszcze photo kompo gdzie mozna bylo przedstawic zdjecia opuszczonych miejsc albo dziewczyn. Szkoda ze nie odbyly sie zapowiadane wybory miss party. Nastepnie na scene wkroczyl Wegier Gargaj i puscil swoj set muzyczny przy ktorym wszyscy swietnie sie bawili i wyginali smialo ciala, z tym ze Szescian nie wrocil juz do stanu prostego i dalej chodzil powyginany.

Po przerwie zaczelo robic sie tloczno na sali, bo rozpoczynala sie glowna czesc imprezy na ktora wszyscy czekali czyli konkurencje intro, demo i kwit. Niespodzienka byla spora ilosc fajnych produkcji. 256 bajtowej interko Rrrola robilo wrazenie, ale czesc osob podejrzewala ze jest to jednak dobrze skompresowana animacja. Intra 4kb byly spoko, fajnie sie ogladalo. Na 64kb byla jedna praca Zembatka nowej osoby na scenie czyli Lectera. Ciekawy debiut. Nastepnie polecialy dema z ktorych najbardziej podobalo mi sie CUDOWNE megademo Hard Coders. Doceniam tez produkcje Kabiego i demka Amnesty. Publicznosc swietnie sie bawila ogladajac filmiki z Deadmenem, ale najlepszym wildem byl Projekt Macierz legendarnej ekipy PSB. Prace na kwit kompo zostaly skwitowane smiechem, wygral filmik z poprzedniej nocy Azzaro vs Aceman. Drugie miejsce zajela produkcja Siemanko zaczynajaca sie od slow szukamy telefonu do Sebaloza, jak to uslyszalem to myslalem ze bedzie kwit na mnie, ale bohaterem okazal sie Ubik. Najlepsze zdjecie to ktos bardzo podobny do Nitro, stojacy u boku Ojca Rydzyka na jakiejs czarnej mszy. Kolacz tez byl bohaterem dwoch prac, a ja wystawilem fotke zgona Cresha obstawionego puszkami i kartkami z ocena 10. Nastepnie odbyl sie koncert formacji In Dark We Thrust, w ktorej jednym z djow jest Tonid majacy nie tylko amigowskie, ale tez komodorowskie korzenie, az trudno uwierzyc ze minelo juz 20 lat jak wydal pierwsze demo ze swoja muzyka na C64.

Po przebudzeniu udalem sie na glowna sale gdzie trwalo glosowanie online. Po zalogowaniu sie do systemu mozna bylo przyznac poszczegolnym pracom od 1 do 5 gwiazdek. Prawo do glosowania mialo 95 osob, ktore placily pelna wejsciowke, a sumie przez party przewinelo sie okolo 140 osob. Warto bylo poswiecic te kilka minut, bo wsrod glosujacych zostalo rozlosowane 100 zl. Glosowanie trwalo do godziny 12, a kilka minut pozniej odbylo sie ogloszenie wynikow. Chip music wygral kawalek Surgeona skomponowany na C64 za co dostal zestaw roznych stuffow oraz specjalnie zaprojektowana kostke dla zwyciezcy kompo. O godzinie 13 pozegnalismy sie ze wszystkimi, fajnie bylo zobaczyc cala bande chuja, no i podziekowania organizatorom za niezapomniane party, Fei, Voyager, Gorzyga..

W koncu wsiedlismy z Rafem do poloneza, a w droge powrotna zabralismy tego nowego goscia Lectera od intra 64kb, ktory jak sie okazalo mieszka w Dabrowie Gorniczej niedaleko Katowic. Jak trafil na scene? Zrobil intro i chcial je opublikowac na www.scene.org . Odpisali mu, ze musi to wypuscic na jakims party a najblizsze party to wlasnie Riverwash, wiec zdecydowal sie na wyjazd, a ze nikogo nie znal to pojechal sam pociagiem. Odwiezlismy go do domu, potem pojechalismy do Rafa, szkoda tylko ze nie mialem okazji zobaczyc jego siostry Lolity, ale za to ma byc na Silesia Party w Czeladzi, 18-20 wrzesnia, www.silesiaparty.pl .

Sebaloz/Lepsi.De

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *