Riverwash 2010 3-5.09.2010, Warszawa

Riverwash 2010
3-5.09.2010, Warszawa

Na wiesc o czwartej edycji party Riverwash skontaktowalem sie z Rafem w sprawie wyjazdu. Okazalo sie, ze naszym kierowca bedzie Noise (Exon na C64, Old Bulls na Amidze). Po ogloszeniu planu wyjazdu na znanej stronie amiscenowej, zglosil sie do mnie Phibrizzo z checia zabrania sie do weekendowej palii. Noise wyjechal z Tychow zabierajac po drodze Phibrizzo a potem zadzwonil do Rafa z pytaniem: masz numer do Sebaloza? Rownoczesnie rozdzwonil sie moj telefon i domofon. Zszedlem na dol, a tam czekal na mnie Phibrizzo, ktory bez problemu znalazl moj blok. Tymczasem Noise pojechal zwiedzac moje osiedle, a ja po paru minutach doszedlem do wniosku ze sie zgubil, wiec zadzwonilem zeby wrocil tam gdzie wysiedli za pierwszym razem. Po chwili wyjechalismy z Katowic i dojechalismy do Czeladzi. Tam wszystkie bloki wydawaly sie takie same, ale znalezlismy odpowiedni numer. Zrobilismy najazd na mieszkanie Rafa, gdzie spotkalismy jego mlodsza siostre Lolite (graficzka w komodorowskiej grupie Ghermaid). Bylo juz po 18 gdy pojechalismy do pobliskiego supermartketu zrobic payback na bankomancie. Z uwagi na korki w Siewierzu pojechalismy przez Tarnowskie Gory, zatrzymujac sie na stacji benzynowej na czipsy.

Na miejsce dotarlismy dopiero o godzinie 23. Przed party place krecilo sie mnostwo ludzi, duzo wiecej niz rok temu. Zaplacilem za wejsciowke 100 zl, dostalem identa oraz 10 zetonow z przeznaczeniem na piwo i grilla. Na zewnatrz byla spora grupa komodorowcow: legendarny Jetboy/Elysium z Bajtka, Carrion/Crest, Cresh/Elysium, Joodas/Albion, Scarab/Arise i malolat Nitro/Black Sun. Podobno gdzies byl V-12, ale nie przyszedl sie przywitac i nie okazal szacunku starej scenie. Carrion pochwalil sie, ze ma juz gotowe obrazki na Silesie i X, wiec moze w koncu uda mu sie zajac gdzies pierwsze miejsce, bo od szesnastu (16) lat nie wygral zadnego kompa graficznego. Cresh byl juz na tyle pijany, ze zaczal stawiac browary, ale wodki nie chcial juz sie napic. Dzien przed party mialem urodziny, wiec nie dalem rady juz skonczyc grafiki na kompa. Razem z kolegami Stilgarem i Psycho przygotowalismy tylko intro 64kb invitke na Silesia Party 4, ktore odbedzie sie w Czeladzi w dniach 17-19 wrzesnia. W dzien wyjazdu mialem juz tylko sile na nabieranie sil przed wyjazdem. Zglosilem nasze intro do old school intro, wrzucajac je na partyjny ftp wraz z krotkim video dla systemu glosowania online. Jetboy docenil prace wlozona w grafike do invitki, bo wlasciwie to byly dwie grafiki ze wspolnymi mapami kolorow. W kazdej z grafik uzywalem tylko 2 kolorow w bloku 8×4 pixeli (zamiast standardowych 4 kolorow), a potem napisalem kilka procedur do konwertowania narysowanych bitmap i laczenia map z kolorami.

Przed party place byla fajna atmosfera, tylko szkoda ze tak pozno przyjechalem, bo chlopcy z Warszawy okolo 2 w nocy zdecydowali sie wracac do domow. Zaraz po ich wyjezdzie, przed klubem No Mercy zaczely sie gromadzic pijane dziewczyny w stylu gotyk. Poszlismy na pobliska stacje Orlen na ciapate z kebabem, bo nie bylo chetnych na wycieczke na prawdziwy kebab sprzedawany na pobliskim dworcu Zachodnim. Zrobilo sie zimno, wiec impreza przeniosla sie do srodka, gdzie pilismy piwo i ogladalismy demka na big screenie. Mimo ochrony, szesc dziewczyn bez problemu weszlo na party, byc moze dlatego ze byly kolezankami Zuzi z baru. Prym wiodla blondynka z duzymi cyckami, ubrana w niebieska bluzke, czarna mini i czarne podarte rajstopy. Przedstawila sie z ukrainskim akcentem podajac imie Nina. Podchodzila chyba do kazdego scenowicza bedac zainteresowana nie tyle software co hardware, a za nia chodzil koles ktory twierdzil, ze jest jej chlopakiem. Poczatkowo nikt jej nie chcial, ale po kilku piwach zaczela wydawac sie ladna. Tak samo jej kolezanki zaczely wzbudzac reakcje i erekcje partyzantow. Okazalo sie ze dziewczyny urzadzily sobie wieczor panienski. Nie mogly trafic w bardziej zle miejsce.

Dalsze wydarzenia potoczyly sie w szybkim tempie, w ubikacji kolejno zamykaly sie trzy pary w konfiguracjach scenowicz + dziewczyna z panienskiego. Pod ubikacjami bylo straszne zamieszanie, krzyki i stukanie w drzwi. Nie wiadomo kto bardziej chcial sie dostac do srodka, czy scenowicze ktorzy czekali na swojego lodzika, czy pozostale kolezanki ktore chcialy wracac do domu widzac ze robi sie sex party. Ktos zaczal calowac sie z Nina, ale tak naprawde chuj wie co miala wczesniej w ustach. W koncu kolezanki pojechaly zostawiajac Nine zamknieta w ubikacji. Po otwarciu drzwi, wyszedl jakis scenowicz, a na podlodze lezala zuzyta prezerwatywa. Drzwi byly otwarte, Nina usmiechala sie stojac z peknietym jezem i majtkami spuszczonymi do kostek. Ubrala sie i wyszla na zewnatrz, gdzie wdala sie w jakas karczemna awanture. Potem wyladowala w ramionach kochanka, wrocila na party place i usiadla na kanapie. Ja juz wtedy przestalem nagrywac filmiki, a sprzet oswietleniowy oddalem wlascicielowi. Nie warto wspominac ksywek bohaterow, bo nawet przypadkowa obecnosc w towarzystwie takiej dziewczyny (jesli ktos wszedl w kadr) moze skutkowac przegranym rzyciem osobistym. W barze wypilismy kolejke, nikt nie mial zetonow, wiec zaplacilismy po 7 zlotych za kieliszek. Na nastepny dzien zglosilem ten incydent Voyagerowi, bo bar nie mial prawa sprzedawac za gotowke. Wobec braku alkoholu przypomnialem sobie, ze mam jeszcze litra wodki w plecaku, wiec wypilismy go na kanapie z kilkoma scenowiczami i Nina. W pewnej chwili rozplakala sie wspominajac swojego malego synka ktorego zostawila w domu, ale po chwili juz chetnie dalej z nami pila. Poszedlem spac okolo 8, a dalsze zdarzenia nagrywal juz tylko Nitro.

Obudzilem sie 16.30 i dopiero szybkie piwo postawilo mnie na nogi. Niny juz nie bylo na party place, ale wszyscy o niej mowili. Tak sie jej spodobalo na party, ze dlugo nie chciala isc sobie do domu. Tymczasem na dole trwala proba dzwiekowa Ziomusia z Psar, ktory mial dac pozniej koncert. Na gorze byl grill robiony przez Deadmana, Borysa i Gosie Feia. Za cene 3 zetonow dostawalo sie kawalek pysznej karkowki i kielbaske z bulka, wszystko w sosie ostro-ostrym. Przy stolikach w ogrodku piwnym mozna bylo zjesc i odpoczac, Flap gral na gitarze i panowala atmosfera ogolnego wyluzowania. Znalazl sie V-12, a na party pojawilo sie jeszcze kilku komodorowcow Data i Reiter, ktory na wiesc o mozliwym przyjezdzie graficzki Cobry, nagle zachorowal i pojechal do domu. Drugi raz musialem dokupic dodatkowe zetony zeby miec na piwo. Poszedlem do plecaka po jakies jedzenie. W sleeping roomie spala zepsuta siostra Cahira, ale zaraz przyszli chlopcy zeby ja naprawic. Zawsze gdy szedlem cos zjesc to spotykalem Mycyra, ktory wydawal sie jadac w tych samych porach co ja.

W piatek przyjechalem juz po wystepach Williego i Krzyz Krossa, ale w sobote mialem okazje posluchac koncertow Ziomusia oraz Gargaja. Miedzy koncertami polecialy kompa muzyczne oraz graficzne, bylo pare ladnych obrazkow. Czwarte miejsce w newschoolgfx zajela Babyneko, mala skosnooka dziewczyna z Finlandii, ktora przyjechala do Warszawy juz kilka dni przed party. Ta wesola dziewczyna kokietowala partyzantow plci meskiej podobnie zreszta jak na Breakpoint. Z zagranicznych gosci byl jeszcze Niemiec Topy44 i Wegier Gargaj, czyli stali bywalcy polskich party. Na party zostalo wypitych 1200 piw, duzo wodki i wina. Fei potem chodzil z alkomatem badac trzezwosc partyzantow, paru osobom udalo sie dobic do 1.99 promila. Po ostatnim koncercie zaczely sie najwazniejsze kompa. Najpierw polecialy intra 256 kb, potem nasze oldschool intro na c64, ktore ze wzgledu na mala ilosc prac wzielo udzial w polaczonym intro kompo wraz z newschoolowym intrem 4kb na pc.

Potem polecialy dema, wygralo demo Elude na Amige 1200, ktore mialem okazje juz obejrzec w sleeping roomie przed kompami. Swietna produkcja. Reszta dem byla juz na pc i czesc z tych dem wymagala zalozenia specjalnych okularow bo byly zrobione w 3d. Pokazana byla produkcja Kbi zrobiona w 3d dla Elude, 3d demo Futuris, demo Amnesty oraz wspolna produkacja Rega i Counta. Nastepnie przed kompo maszyna zasiadl Nitro i pod emulatorem Amigi pokazal swoje niedokonczone demo zrobione pod labelem Black Sun. Bylo cos w rodzaju rozplywajacych sie kwadratow, jazda samochodem, scenka z pokojem z obrazami na scianach, w ktorym rozmawialo 3 ludzikow. Na koniec polecialy kwit kompo i wild demka, ktore rowniez zawieraly sporo kwitow. Ja juz pod koniec wyszedlem na zewnatrz na swieze powietrze i ogladalem na drugim big screenie wystawionym przed party place. Kompa skonczyly sie po 3 w nocy, dopilem piwo i poszedlem do sleeping roomu. Tej nocy bylo duzo miejsca na rozlozenie sie ze spiworem, zamknalem okno zeby nie bylo zbyt zimno. Niestety nie udalo sie upilnowac drzwi do sleeping roomu, ktore ciagle ktos otwieral, ale juz nie zamykal, wiec z powodu halasu ciezko bylo sie wyspac.

Obudzily mnie oklaski dobiegajace z glownej sali, wiec pobieglem na ogloszenie wynikow i rozdanie nagrod. Okolo 14 pozegnalismy sie ze wszystkimi, wsiedlismy do samochodu i wyjechalismy z Warszawy. Wtem po przejechaniu Janek zgasl silnik. Okazalo sie ze wskaznik paliwa byl zepsuty i po prostu zabraklo benzyny. Na szczescie niedaleko byla stacja i kupilismy dwa baniaczki z benzyna. Odwiedzilismy tez makdonalda gdzie zjadlem cos w nalesniku i wypilem dwa szejki. Nie ma to jak dobra bomba kaloryczna. W drodze powrotnej trafilismy na wypadek i byl maly korek. Do Katowic wrocilem okolo godziny 19. Party bylo wysmienite. Przyjechalo wiecej osob niz rok temu. Organizatorom naleza sie wielkie podziekowania i szacunek za zorganizowanie tej imprezy: Voyager, Fei, Gosia, Gorzyga, Marta, Borys, Deadman, Yans i inne osoby zamieszane w pranie w rzece. To byl juz ostatni Riverwash, ale mam nadzieje ze za rok zbierze sie ekipa ktora zorganizuje jakies duze party.

Sebaloz/Lepsi.De

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *