Paperboy

Elite Systems ma w swoim dorobku bardzo wiele wyśmienitych gier. Ghost and Goblins, AirWolf, Bomb Jack, Buggy Boy, czy Commando są tylko niektórymi, wydanymi spod znaku Elite, które liczne grono graczy określiła mianem kultowych przebojów. Autorstwa wyspiarzy jest także inny znakomity tytuł, który jest tematem tej recenzji – Paperboy. Czy ktoś z Was nie zna tego tytułu? Tak, znają go zapewne wszyscy. Ja sam potrafiłem przy nim zagrywać się w dzieciństwie kilkanaście godzin. Obecnie z szacunkiem wspominam ten poczciwy tytuł.

Większość gier wydanych przez „eliciarzy” w początkowym stadium swojego istnienia istniała jedynie na automatach. Tak było z Commando, tak było z 1942, tak też było z Paperboy. Dopiero, gdy grono wydawców gier na różne komputery przekonało się, jak łakomym kąskiem może być ten tytuł, postanowili oni dokonać konwersji na różne inne platformy. Wśród takowych znalazła się, dobrze już nam znana firma Elite Systems, która dokonała konwersji dla Commodore 64. Jak się później przekonali odnieśli bardzo duży sukces.

Ciężko jest wyjaśnić tajemnicę sukcesu tej gry. Możliwe, że to przez jej nowatorska fabułę. W grze tej bowiem, wcielamy się w młodocianego chłopca, który na swoim BMX’ie dorabia sobie, roznosząc gazety do domostw. Wstaje on bardzo wczesnym rankiem, aby jeszcze przed obudzeniem się lokatorów wielu domostw, dostarczyć świeżą prasę. Czynność tę powtarza od poniedziałku do niedzieli. My będziemy mieli okazję wcielić się na jeden tydzień w rolę młodzieńca i poznać smak życia roznosiciela gazet.

Do naszego zadania należeć będzie – jak się zapewne domyślasz – rozwożenie gazet. Aby zaliczyć, każdy dzień tygodnia, trzeba trafić przynajmniej jeden raz do odpowiedniej skrzynki na gazety. Gdy nie wykonasz tego planu minimum zostaniesz zwolniony pracy i ujrzysz na ekranie niemiły napis „GAME OVER”. Zadanie z pozoru mogłoby się wydawać łatwe. Nic jednak bardziej mylnego. Paperboy jest grą z gatunku zręcznościowek, a autorzy dobrze zadbali o to, aby uprzykrzyć nam życie. Podróżując swoim BMX i miotając do odpowiednich skrzynek gazetami, będziemy musieli uważać na różnego rodzaju przeszkadzajki – od niewinnych wybojów zaczynając, a kończąc na dzikich Harley’owcach. Poza tym, oprócz trafień do skrzynek na gazety, punktowane są trafienia w coś podobnego do nagrobków, fontann oraz koszy na śmieci. Za punkty uzyskane w ten sposób możesz dorobić się dodatkowego życia. Domyślnie dostępne są tylko trzy życia. Niestety, łatwo je stracić rozbijając szyby. Na końcu każdego poziomu do naszego użytku zostaje oddany tor przeszkód. Jego pokonanie z początku jest bardzo trudne, jednak z czasem staję się on coraz łatwiejszy. Za ukończenie tego elementu możemy otrzymać w bonusie dodatkowe punkty, jednak wywrotka może kosztować Cię utratę jednego, jakże cennego życia.

Grafika w grze nie jest cudna, ani nie powala na kolana. Nie mam jednak do niej żadnych większych zastrzeżeń. Tła poszczególnych poziomów – a w zasadzie jedno tło, bo pozostałe są tylko w nieznacznym stopniu zmienione od pierwszego – są starannie wykonane.

Muzyka do gry pasuje perfekcyjnie. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie tej gry z inną muzyką. Zak szybko wpada w ucho i sprawia grę przyjemniejszą.

Paperboy jest całkiem fajnym tytułem, dobrze się w niego gra, jednak liczne grono osób zaprzestanie gry po pół godzinie. Dobrze ich rozumiem, bo sądzę, że w kolejnych lokacjach powinna nastąpić jakaś większa zmiana, a granie siedem razy na niemal identycznej planszy jest po prostu nudne. Gra prezentuje nieco zbyt wygórowany poziom trudności, jednak prawdziwi łamacze joystick’ów powinni się z nią uporać po kilku próbach. Właśnie poziom trudności jest kolejną przyczyną, która zmniejsza grywalność w grze. Zachęcam wszystkie osoby do wczytania gierki i oddania jej kilku wspaniałych chwil.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *