Ogólnie o scenie komputera Commodore 64

Nie każda osoba wie co to jest scena, i że w ogóle jest (są jeszcze tacy?). Nie zawsze jest możliwość wypytania kogoś wtajemniczonego. A zatem co to jest ta scena? Najkrócej jest to grupa ludzi zajmujących się jakąś działalnością, w przypadku sceny komputerowej skupionych albo zafascynowanych jakimś konkretnym komputerem, np. Commodore 64 czy 128. Zazwyczaj ludzie ci nie znają się osobiście, są z różnych miejsc, różnych państw. Jednak łączy ich wspólna pasja, hobby, konik itp. Teraz jak to jest na scenie komputerowej.

Na naszej scenie króluje z różnych względów C64, natomiast C128 jest dość niewiele. I właśnie dlatego, że scena nasza opiera się od początku na jednym modelu upatruje w tym jej długowieczność. Można powiedzieć, że scena komody (teraz będzie już tylko o niej mowa – więc będę pisał scena) rozpoczęła się z chwilą wypuszczenia na rynek C64. Początkowo zaczęły się tworzyć małe grupki, zajmujące się łamaniem zabezpieczeń i rozpowszechnianiem takich złamanych programów (najczęściej gier). Z czasem, jako, że bywało że jeden program był odbezpieczany równocześnie przez kilka grup, wytworzyła się rywalizacja. Ci łamiący zabezpieczenia – to crackerzy (łamacze). W celu uatrakcyjnienia swych wersji zaczęli dołączać do łamanych programów własne czołówki, informujące o tym, jaka osoba z jakiej grupy złamała dany program i jakie usprawnienia dodała. Więc chodziło nie tylko aby się sprawdzić, ale aby zdobyć popularność na scenie. Często grupy komputerowe wydawały swoje własne magazyny dyskowe, do których wysyłało się wypełnione karty do głosowania. Można było głosować na poszczególnych ludzi, na całe grupy, na jakieś ulubione programy itp. Oczywiście komercyjne firmy komputerowe próbowały ścigać takich „piratów”, co im się udawało z różnym skutkiem. Jednak takie rzeczy działy się raczej na zachodzie a nie w Polsce, gdyż w tamtych czasach u nas panował jeszcze inny ustrój polityczny, a po jego zmianie jeszcze parę ładnych lat brakowało odpowiedniej ustawy o ochronie praw autorskich. Ale wracamy do tematu. Z tych krótkich czołówek dołączanych do gier, z czasem zaczęły się tworzyć samodzielne programy z tendencją do wzrostu objętości, ilości coraz to nowych efektów dźwiękowych i wizualnych. W grupach wytworzył się podział na tych co łamali programy i na osoby robiące te demonstracyjne programiki – dema. Niektóre grupy zachowały dwie sekcje, a niektóre chcąc zająć się wyłącznie działalnością legalną tworzyli dema, jak również programy komercyjne sprzedawane dla firm komputerowych. Ponieważ tak się stało, zresztą nieprzypadkowo, że dominują obecnie grupy tworzące dema, to warto na ten temat coś więcej wiedzieć. Na pierwszy ogień niech idą specjalności członków takich grup:

Koder – inaczej programista
Muzyk – kompozytor utworów i efektów dźwiękowych
Grafik – chyba komentarz jest zbędny?
W latach 90-tych doszła nowa specjalność – Kowerzysta – nazwa pochodzi od ang. słowa cover (osłaniać), i są to osoby tworzące papierowe koperty na dyski – upiększone różnymi mniej lub bardziej realistycznymi malowidłami. Oczywiście w każdej specjalności toczy się rywalizacja, zarówno indywidualna jak i grupowa. Są to tylko te najbardziej spotykane specjalności, jednak w praktyce spotyka się ich o wiele więcej.
I tak można wyróżnić jeszcze: hq (szef grupy), text-writter (redaktor magazynu), support (bliżej nieokreślona pomoc), party-organizer (pomaga przy organizacji imprez, meetingów), swaperów (ludzie mający wiele kontaktów i rozsyłających tzw. stuff swojej grupy), crackerów (łamiących programy i gry), sample-man-ów (ludzie zajmujący się tworzeniem tzw. sampli) i kilka innych specjalności.

Często jedna osoba zajmuje się kilkoma specjalizacjami. Obecnie na scenie komputera Commodore 64 panuje raczej zastój, możnaby rzec, że „to już końcówka” żywota tego komputera. Właściwie cudem okazuje się znalezienie nowego kodera do swojej grupy, powoli wymiera także zwykły swap (przez pocztę). Trochę szkoda, że to, co było kiedyś (co tydzień nowe produkcje, niesamowity ruch na scenie) – przeminęło. Przeminęło i już nigdy nie wróci…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *