Monty On The Run

„Monty On The Run” to jedna z tych gier, których się nie zapomina. Jest to druga platformówka z serii ukazującej przygody sympatycznego kreta o imieniu Monty. Produkcja została wydana w 1985 roku przez Gremlin Graphics. Monty został osadzony w więzieniu, jednak udało mu się uciec. Teraz musi dostać się na pokład łodzi płynącej do Francji, aby uniknąć ścigającego go brytyjskiego prawa. Nie będzie to jednak łatwe…

Akcja gry rozpoczyna się przed domem, w którym potem rozgrywa się reszta wydarzeń (ale nie tylko w nim). Nasz bohater będzie musiał bezpiecznie przejść poprzez czterdzieści trzy różne ekrany najeżone śmiercionośnymi pułapkami, stworkami oraz żywymi przedmiotami użytku codziennego, których dotyk życiodajny nie jest ;). Co więcej, by uczynić swą ucieczkę możliwą, zmuszony będzie skompletować odpowiednie przedmioty (po drodze znajdzie również złote monety). To jednak nie wszystko… Dużym utrudnieniem jest fakt, że część przedmiotów, spośród napotykanych na drodze, jest kompletnie bezużyteczna lub, co gorsza, prowadzi do utraty cennego życia (a takowych jest pięć). Bardzo łatwo utknąć, trzeba więc przypominać sobie pewne kroki po kilka razy, by osiągnąć ostateczny cel. Niektóre rzeczy ulokowane są tak, że ich zdobycie jest kłopotliwe (a często dostępu do nich złośliwie bronią ganiające żwawo stworzonka) i musi być wcześniej dokładnie przemyślane. Przed właściwą grą można wybrać do pięciu (spośród dwudziestu jeden) przedmiotów, które naszym zdaniem przydadzą się w zmaganiach. Jednak czy wybierzemy właściwie? To właśnie sprawia, że platformówka ma dodatkowy interesujący walor. Gra do łatwych nie należy, a wręcz przeciwnie. Układy platform, lin, wind i wszelkiego rodzaju obiektów są tak sprytnie przemyślane, że na zręczność postawić trzeba będzie przede wszystkim.

Grafika w grze jest niczego sobie, do animacji również nie można się przyczepić (miłe dla oka salta Monty’ego :)), trudno również nie wspomnieć o muzyce, która jest po prostu majstersztykiem. Temat przewodni to klasyczny motyw (na marginesie – jeden z moich ulubionych), który zapada głęboko w pamięć. Utwór towarzyszący tabeli wyników jest również bardzo przyjemny. Brawa dla Pana Rob’a Hubbard’a. Przypomnę, że ów Pan stworzył muzykę również do m. in. takiego hitu, jakim był „Commando”.

Podsumowując – dobra platformówka z pomysłem, grywalna, dobrze wykonana oraz muzyka, którą trzeba usłyszeć. Z czystym sumieniem daję grze notę najwyższą i życzę powodzenia, a także miłych wrażeń podczas demolowania joystick’a 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *