Forever Party 2010 19-21.03.2010, Horna suca, Slowacja

Forever Party 2010
19-21.03.2010, Horna suca, Slowacja

Dotarly do mnie informacje o jedenastej edycji party poswieconego C64, Atari, Spectrum, Amstrad Cpc i Sam Coupe, a takze Pmc itp. Wstalem w piatek 9.30 i naszkicowalem zarys obrazka na kompo. Minely 4 godziny. Nic wiecej nie zrobilem. 12.35 dostalem maila od Bookera: Ok, dotarabanilem się do samolotu. Zajrzalem z powrotem do edytora i popatrzylem na szkic. Po godzinnej zawieszce zaczalem stawiac pierwsze pixele. Nabralem wielkiej ochoty na rysowanie, niestety o 15 musialem konczyc prace, bo Booker zadzwonil ze juz wyladowal w Pyrzowicach. W sumie rysowalem moze 2 godziny, ale liczy sie udzial w kolejnym kompo, wiec zakodowalem wyswietlarke, prg, d64 i wyslalem grafike mailem do Creamd. Okolo 17 uslyszalem glos Bookera w domofonie i poszlismy do jego samochodu, ktorym udalismy sie w strone Cieszyna. Po drodze zatrzymalismy sie na tankowanie na orlenie, gdzie Booker pytal o speeda, ktorego niestety nie bylo. Na podloze zauwazylem rozsypana make, ktorej nikt nie chcial odkurzyc. Nastepnie zatrzymalismy sie na granicy, gdzie w kantorze zakupilismy winiete oraz walute euro. Przejezdzajace tiry robily taki halas, ze myslelismy ze rozgniataja naszego lanoska. Po minieciu Cieszyna szukalismy drogi na Ziline, ale Holowczyc z automapy wyprowadzil nas w pole niczym czesio i wyladowalismy na czeskiej autostradzie, ktora niby byla poza trasa. Po dluzszym zwiedzaniu wrocilismy na Slowacje.

Zadzwonil Sudi z pytaniem gdzie jestesmy. A kto jest na party? Mowil ze Kisiel przyjechal z zona. Czy wyglada jak Mysza? Tak. No to uwierzylem. Ale jak powiedzial, ze przeniesli party place z Trencina do jakiejs wsi daleko od miasta to juz nie uwierzylem. Po drodze zatrzymalismy sie na stacji benzynkowej Slovnast, Booker kupil napoje i poprosil o klucz do toalety. Poszedlem za nim. Po wszystkim oddalismy klucz, a Booker musial zapalic fajke. Wpadlem na pomysl zebysmy poszli jeszcze raz do sprzedawczyni i znowu poprosili o klucz. Po okolo 5 godzinach podrozy dojechalismy do Trencina. Z Sudim umowilismy sie pod supermarketem Maxx, ktory jest niedaleko party place. Poczekalismy na parkingu, ale nikogo nie bylo, wiec ruszylismy w strone klubu Piano. Przy wyjezdzie z parkingu minelismy czerwonego lansera z buzka jakby Sudiego w srodku, ale on cos sciemnial ze ma francuskie auto, wiec nie pomyslalem ze przyjedzie mitsubishi. Dojechalismy na miejsce, ale okolica wygladala na opustoszala, swiatla wygaszone, nigdzie nie bylo zadnych butelek ani scenowych zombi. Przeciez party mialo sie odbyc w tym samym miejscu co poprzednio. Zadzwonilem do Sudiego z pytaniem co jest grane. Znowu umowilismy sie pod Maxxem. Zamiast Kisiela byl Cactus z Atarowcem. Sudi pojechal z Bookerem do noclegowni, gdzie przez przypadek zostawili moj plecak z alkoholem, a wrocili autem Sudiego (bez alkoholu). Przyjechal tez atarowiec Vasco, ktorego Sudi wzial za Kisiela. Maxx byl juz zamkniety, wiec pojechalismy na zakupy do Tesco. W galerii na liscie poszukiwanych widnialo jakby moje zdjecie, wiec szybkim krokiem skierowalem sie do wyjscia.

Wyruszlismy w koncu w strone miejscowosci Horna suca, podobno nie da sie tego przetlumaczyc na polski, ale po mojemu to bedzie napalona suka albo napalona fajka. Pojechalismy tam, bo umowa na wynajecie party place w Trencinie nie byla zawarta na pismie, tylko tak jakby doustnie. W piatek organizatorzy przyszli otworzyc party, a tu okazalo sie ze wlasciciel pojechal na urlop, a pracownicy byli zajeci fajczeniem i nic nie wiedzieli o jakims party. Na szybko zostala zorganizowana inna miejscowka zlokalizowana w odleglosci 15 kilometrow od miasta. Z kasa na fajna miejscowke nie bylo problemu, bo budzet Forever to okolo 1500 euro. Nowe party place miescilo sie w domu kultury zaraz obok kosciola. Sudi znal dobrze trase z Trencina, bo kilka razy jezdzil pod stare party place zeby przywiezc ludzi. Przywitalismy sie ze znajomymi, przyjechal milosnik fajek i pociagow Splatterpunk oraz zmotoryzowani Odyn z Pardonem. Cactus dal mi piwo marki zloty bazant. Z Niemiec byli przyjechali MacGyver, Jak T Rip i dziewczyna Marlene. Czeska scene reprezentowali Sad, Visac i Lhs. Organizator Creamd powiedzial ze nie doszla jeszcze moja grafika wyslana na kompo, ale mial potem jeszcze sprawdzic skrzynke pocztowa.

Na dole budynku byl hol razem z ubikacjami, a na gorze duza sala ze scena. Pod scianami byly rozstawione stoliki z komputerami, bylo mnostwo krzesel, kazdy mial gdzie siedziec. Na scianach wisialy smieszne torebki teletubisiow. Po sali krecilo sie mnostwo Atarowcow i Spektrykow, a takze uzytkownikow roznych dziwnych urzadzen, ale rej wodzil Wotnau ubrany w seksowne czarne leginsy. Tymczasem na parkingu straszyl bialy vokswagen Brainstorma na niemieckich listkach z czerwono-niebieskimi paskami w barwach komodorowskich. Duzo osob przyjechalo samochodami, wiec zmiana miejscowki z miasta na wies nie sprawila im problemu, a kto nie mial auta ten musial dojechac jeszcze autobusem. Splatterpunk za moja namowa zrezygnowal z luksusowej kwatery i zdecydowal sie na nocleg w spartanskich warunkach na party place, ale nie chcial mi za niego zaplacic. Sudi z Bookerem mieli wynajety apartament w Trencinie i szukali trzeciej osoby do trojkata. Mielismy jechac do Trencina na nocny rajd po lokalach, przespac sie na kwaterach i dopiero rano wrocic na party. Zdecydowalem sie skorzystac z tej propozycji, bo moj plecak ze spiworem i zapasem alkoholu zostal w baganizniku samochodu zaparkowanego obok starego party place. Wlasciwie mialem tylko sok z tesko, ktorego nie spuszczalem z oczu. Chcialem jeszcze namowic Cactusa na wypad, ale byl bez kasy. Nie mial nawet na cyganke, ktore opanowaly slowacki rynek uciech cielesnych.

Droga z Hornej do Trencina byla bardzo zakrecona i gorzysta, wiec jazda przypominala gre komputerowa. Okolo polnocy znalezlismy sie w centrum i udalismy sie do klubu zaproponowanego przez jednego z lokalnych scenowcow. Trwaly tam przygotowania do koncertu, a grupka zgromadzona przed wejsciem powitala nas slowem PANKERY. Sudi chcial kupic jakies fajki, ale nikt nie mial do sprzedania. W koncu wyladowalismy w klubie Jameson, gdzie zawsze odbywaly sie fajne imprezy. Tym razem klub byl tak wypelniony, ze ledwo znalezlismy stolik z dwoma stolkami. Bookera z Sudim caly wieczor stawiali mi browary i czipsy, a obslugiwala nas m.in. poznana rok temu Andrea zwana laseczka z Jamesona. Booker poznal tez imie drugiej kelnerki. Wokol nas ciagle przechodzily skapo ubrane nastolatki, ale zgarnialo je towarzystwo lokalnych osilkow z sasiedniego stoliczka. Doslownie lapali w objecia i obmacywali wszystkie przechodzace laski nie zapominajac o kelnerkach. Na scenie byl niesamowity tlok, biusty falowaly w rytm najnowszych przebojow. Jedna laska zapytala mnie o fajke, ale powiedzialem ze nie pale. Nie skojarzylem, ze fajka po slowacku oznacza ulubiona scenowa czynnosc cukiernicza na 4 litery. A w ogole Sudi byl bardzo blisko zagadania do jednej dziewczyny! Jakbysmy posiedzieli jeszcze z godzinke to moze by doszlo do wymiany zdan. Uwagi wszystkich przyciagal pewnien gosciu, ktory kombinowal cos do rosolu. Zaczal sie rozbierac na scenie, a jak sciagnal skarpetki to byl juz w samych majtkach, tanczyl na rurce i opuszczal swoje majteczki, robil sie klimat jak w Adonis Night Club, ale jednak nie sciagnal ich do konca, wobec tego zmienilismy lokal.

Po odwiedzeniu kilku miejscowek zatrzymalismy sie w Steps z muzyka klubowa gdzie tanczylo sporo rozneglizowanych lasek. Po zamknieciu lokalu poszlismy do drugiego Steps, bardziej juz znanego fanom foreverowego nocnego zycia. Na barze tanczyly jakies laski do ktorych zaraz dolaczyl Booker. Nie wiedzialem ze mozna tak szybko wskoczyc na barowa lade. Na podloge co chwile lecialy puste kufle i butelki, a obsluga z usmiechem na ustach sprzatala szklo i za darmo dawala wode do picia. Szkoda ze sliczne barmanki nie oferowaly fajczenia. Ja dalej popijalem fundowane mi browarki doprawione tabletkami tigera, a reszta tankowala same red bulle. W klubie grali klimatyczny old schoolowy hiphop i tak do 4.30, kiedy zapalili swiatlo i trzeba bylo opuszczac miejscowke. Niedaleko mielismy samochod Sudiego, ktory mial pic bezalkolowe piwo, ale niestety upil sie normalnym piwem i musielismy wziac taksowke, bo nie bylo trzezwego kierowcy wsrod nas. Dziwne tylko, ze Sudi szukal taksowki z mlodym kierowca. Po dojechaniu do naszego hostelu wysiedlismy z auta, ale Sudi niby przypomnial sobie, ze klucze do naszego pokoju zostawil w swoim samochodzie zaparkowanym w centrum i pojechal tam sam z taksowkarzem. Czekalismy na niego chyba z pol godziny. Jak Sudi wrocil z fajczenia to weszlismy do srodka hostelu. Na drugim pietrze byl nasz apartament z przedpokojem, lazienka i duzym pokojem z trzema lozkami. Do tego za friko reczniki, mydlo i papier toaletowy, mozna bylo brac prysznic az do calkowitego odzyskania godnosci. Koszt takiego noclegu to 9 euro od partyzanta. Booker rozlozyl sie ze sprzetem i konczyl kawalek na music compo. W tym czasie na party place ktos zarzygal pisuar.

Na godzine 10 mielismy byc na party, wiec szybko zjedlismy sniadanie i udalismy sie do pobliskiego Maxxa. Rzucilem sie w objecia wielkiego loda, ktory byl tak ogromny jak kac gigant, ledwo zdolalem go objac obiema rekoma. Nie dalbym nikomu polizac, byl caly moj. Po zakupach artykulow spozywczych weszlismy do lokalu z gazetami i papierosami. Stala tam sexowna paierosowa hostessa w stylu state of the art. Booker nawet na nia nie spojrzal, nie chcial od niej fajki, tylko poszedl zaplacic za mentolowe zeby palic pedalskiego Petra. Przeszlismy caly budynek bezskutecznie szukajac bankomatu, wrocilismy na parking i wtedy ujrzelismy poszukiwana maszyne. Nastepnie pojechalismy na party. W nocy przyjechali Wegrzy Poison i Leon, bylo zawiedzeni ze party jest na wsi, bo w zeszlym roku fajnie nam sie chodzilo po klubach Trencina. No ale jak wrocic nad ranem na party place. Nikt nietrzezwy nie poprowadzi samochodu, a taksowka moze kosztowac rulon euro. Jak mowil Splatterpunk noc na party byla bardzo alkoholowa i glosna, wiec nie mozna bylo sie wyspac. Cactus z przedstawicielem firmy Protovision, uzgodnil dystrybucje dlugo zapowiadanej gry czolgi. Poszedlem zobaczyc slynny pisuar, ktory zostal zarzygany. Nie wiem jak ktos do niego zmiescil glowe, bo fraktal zostal wygenerowany z mistrzowska precyzja.

Dopiero teraz ktos zauwazyl, ze na party place jest wifi i internet. Wszyscy rzucili sie na forum, ja dyktowalem Cactusowi co ma pisac, a swoje trzy grosze dokladali tez inni scenowcy. Jak T Rip dal mi znac, ze doszedl mail z moja grafika, ktory wczoraj wyslalem przed wyjazdem. Jak sie okazalo sporo osob odpowiedzialo na apel Creamd o przysylanie czego sie da na kompa. Cactus dal mi kolejne piwo, a ja tez cos mialem przywiezione z ojczyzny. Jedyny sklep spozywczy we wsi zostal juz dawno zamkniety o godzinie 12. Topvar w butelce byl dostepny w pobliskiej knajpie. Nawet nie wiem po ile, bo ciagle ktos mi stawial, wiec nie musialem nic kupowac do picia. Wszyscy zostali poproszeni o wyjscie z sali na korytarz, nastepnie kazdy wchodzil do sali przez bramke i musial uregulowac wejsciowke w wysokosci 15 euro. W sumie na party bylo dokladnie 100 osob. 98 zaplacilo za wejsciowke, a Odyn z Pardonem po prostu pojechali juz do domu. Sudi przeszedl sie z ulotka po sali i zebral 20 zamowien na tele pizze. Pierwsza partia dotarla dopiero po kilku godzinach. Jak komus nie chcialo sie tyle czekac to po prostu szedl do pobliskiej pizzerii i dostawal pizze od reki bez czekania, a cale party czekalo na realizacje zamowienia. Ogranizatorzy powiedzieli, ze kompa zaczna sie pozniej, dopiero jak wszyscy sie najedza. W koncu pizza dotarla rowniez na party, zrobilo sie zamieszanie, ale wszyscy grzeczenie zaplacili i nie chcieli reszty. Tak wiec Sudi nie musial juz placic za swoj posilek, a dodatkowo wlasciciel pizzerii obiecal mu wino w podziekowaniu za zamowienie.

No nareszcie rozpoczely sie kompa. Partyzanci rozsiedli sie na krzeslach przed big screenem, raczyli sie piwem i kickami red bullami. Kazdy dostal karte do glosowania i dlugopis. Niestety organizatorzy zapomnieli zgasic swiatlo, wiec lampki przeszkadzaly troche w obserwacji. Na komdodore pokazane zostalo jedno demo, 2 intra, 10 grafik i 8 muzyczek. Ja swoja narysowana na szybko grafike nazwalem FOREVER DRUNK, a podczas wyswietlenia jej nazwy, ktos zaczal nucic refren FOREVER YOUNG ze znanego kawalka Jay-z. Cactus powiedzial, ze w jego intrze podczas wyswietlania napisu CALCULATING tak naprawde nie bylo nic przeliczane. Trzeba dodac, ze na c64 music kompo zadebiutowal Lisu, znany pijaczyna z Atari, ktoremu Booker pomogl skonczyc zaka na kompo. Na konkursach Atari byly tylko 3 muzyczki, ale az 10 grafik ktore staly na niezlym poziomie. Pokazane zostaly 3 intra, ale niestety nie bylo zadnego dema. Najbardziej produktywna byla scena Zx Spectrum, bo zobaczylismy 4 dema i 3 intra, a dodatkowo 3 muzyczki i az 13 grafik. Odbyly sie tez wild kompa typu czytanie swoich wierszy albo kostka rubikopodobna ze scenowymi logami do ukladania. Na kompa przyjechala grupa 4 osob z Krakowa, w tym jedna laska i ten naturalizowany Hiszpan co byl na Silesia Party. Nic nie robia na scenie, ale sledza nasze poczynania.

Po kompach dalej trwala ogolna popijawa. Zaczalem czestowac ludzi zajebista polska wodka, ktora przywiozlem. Przydal sie tez sok, ktorego trzymalem wlasnie na taka okazje. Nawet Splatterpunk sie skusil na shota, ale zaraz go scielo z nog i wyladowal na krzeslach. W rewanzu Atarowcy czestowali Smirnoffem, a Spektrycy lokalna Borowiczka. Popularne byly tez male shoty w opakowaniach typu maly jogurt. Na chwile usiadlem przed kompem, bo chlopcy zaczeli na csdb wrzucac stuff z party. Ja zalozylem sobie konto na csdb zeby zrobic tam w koncu porzadek na lepszym profilu, a grafike wrzucilem tylko na komodorowskie forum. O polnocy szykowalismy wyprawe do Trencina do noclegowni, Cactus nie chcial jechac na piwo, ale zabral sie z nami Splatterpunk, ktory mial rano isc na pociag. Przez caly dzien nasi kierowcy nie pili, wiec wyruszylismy na dwa samochodu, pierwszym kierowal Sudi, a obok siedzial zgarbiony Splatterpunk i kiwal glowa w rytm loda. Drugim samochodem jechalem z Bookerem, ale pojechalismy w zla strone i trzeba bylo wracac korzystajac z nawigacji. Jak dojechalismy do Trencina to juz nikt nie mial ochoty isc na miasto, wiec poszlismy spac. Splatterpunka nawet Sudi nie chcial zaprosic do lozka, wiec musial spac na podlodze. Spokojny sen dobrze mu zrobil, bo rano nie chcial juz isc na dworzec, tylko pojechal z nami na party place na ogloszenie wynikow.

Triumfujacy Cactus wyszedl odebrac dyplom za zajecie ostatniego miejsca w intro compo. Zapowiadanych bylo 5 intr, ale do konkursu ostatecznie dostarczone zostaly tylko dwa. Drugie miejsce w grafice zajal Zielok, co mnie zaskoczylo, bo nawet nie wiedzialem, ze bierze udzial w konkursie. Music kompo wygral Jammer, a drugie miejsce zajal Lisu debiutujacy na c64. Atarowcy mieli moznego sponsora, ktory niezaleznie od organizatorow, zwyciezcow nagradzal sprzetem elektronicznym marki Genius. Przyszedl czas na pozegnanie sie z partyzantami, Sudi jeszcze przeszukal smietnik w poszukiwaniu lufki i pojechalismy do Trencina. Poszlismy na zasmazany ser, na powitanie poczestowano nas czipsami i ciastem. Po chwili w restauracji pojawili sie tez znajomi z Krakowa, ale kelner powiedzial ze na realizacje zamowienia beda musieli poczekac godzine, wiec poszli gdzie indziej. Z naszej paczki wszyscy dostali jedzenie oprocz mnie. Powiedzialem ze jesli gosciu o mnie zapomnial to ja nie zamierzam mu za nic placic. No ale w koncu i przyniosl moj serek. Najedzeni poszlismy na parking posluchac sidow. Splatterpunk pojechal z Sudim do Ziliny niby na pociag, ale wiem ze ma kilka dni wolnego a Sudi ma materac na ktorym chcial juz goscic mnie i Bookera. No a ja z Bookerem wrocilismy do Katowic, po drodze stawiajac klocka w Makdonaldsie.

Sebaloz/Lepsi.De

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *