Forever 7 – The Magnificent Forever Seven 17-19.03.2006

Poniższy tekst był pisany live przez partycypantów Forever 7. Nie został on poddany korekcie intencjonalnie (aby zachować oryginalny charakter tekstu).

 

zuo meeen

Raf przy klawiszach 😉
wlasnie jedziemy z Cactusem na Forever. jest godzina 8:15

jak to sie zaczelo:
po porannych perturbacjach komunikacyjnych dotarlem do katowic(spozniony bus + ultra tlok), no i w umowionym miejscu spotklame Cactusa , niebawem podjechal PKS… raczej standardowo 🙂

Godz. 8:25.
Cactus przy klawiszach. Nasza podróż potrwa jeszcze kilka godzin,w autobusie głośno i huczno. Już nie mogę się doczekać, gdy przesiądziemy się do pociągu w Czeskim Cieszynie. Podróżowanie polskimi PKS-ami nie należy do moich ulubionych zajęć…

13:29
Raf znow przy klawiszach … jestesmy juz na miejscu, saczymy browary … przed nami dotarli tylko Atarowcy z katowic 😉 po zapoznaniu z party place i ulokowaniu bagazu idziemy atakowac trencin

SUDi is on da keyzz… jest dobrze, pierwsze browary zmiażdzyliśmy już po drodze, w słowackim vlaku. Jest ze mną Odyn, Cactus i Raf. rozgościliśmy sie na party place, zara uderzamy na smażeny syr hie hie :)) I’ll be back…

17:46
Raf przy klawiszach ponownie 😛

po spedzeniu paru milych godzin w barze tudizez restauracji czy innej knajpce i spozyciu masy jedzenie i kilku piw per leb zaopatrzylismy sie na piatkowy wieczor no i ostatecznie wrocilismy na partyplace…. jest tu juz sporo ludzi , wielu posiada komputery ktorych nigdy wczesniej nie widziale-m lub widizalem je conajwyzej na fotkach , np… slovackie i czeskie klony spectruma – jakis didaktik kompakt ze stacja dyskow 3.5 cala … przypomina mi to elwro 800 ale raczej w lepszym wydaniu

SUDi ponownie…klimat utrzymany, po zajefajnym obiadku w centrum Trencina wrociliśmy obładowani prowiantem na party place. Ludu zjechało się całkiem sporo, 8bitowy trend rulu, z jednej strony Atarowcy otoczeni już wieloma opróżnionymi flaszkami po słowackim bro. Z drugiej strony siedzą maniacy innych maszynek, głównie zza naszej południowej granicy. Staramy się nie ustępować Atarakom w ilości wypijanego piwa, zresztą tutejszy złocisty płyn wchodzi jak poranna śmietana 🙂 Dobra, wracam do picia, może jeszcze wróce… albo padne pod stół, proste… 

Some wordz from Odyn: sala duza, klimat i zapachy jak z lat 80-tych, duzo atarowcow, slowakow, kilku gosci z GB zamontowanych w I-booki, piszacych cos na emu speca. Zarcie tanie w chuj, browary tak samo dobre jak w Polsce, na pplace czuc unoszacy sie w powietrzu zapach 8bit, back in time. Slowacja jest czysta, czyste pociagi, pachnace kible, zgrabne laski i swierze powietrze po ktorym zbyt szybko sie trzezwieje, dookola same gory pod katem prostym, zupelnie jak na filmach ;]

00:20
Raf egejn.
Pije wlasnie z Odynem kolejne juz pifko , party zostalo oficjlanie zainaugarowane ok 23:00. „the magnificent forever seven” 😉
dzieki uprzejmosci pewnego slowaka ktory obok mnie sobie siedzi mamy juz na mojej tecrze foty i filmy wykonane dotychczas. wczesniej urzadzilismy male lan party na notebookach – partyjka w quake… ale kolega po przegranej 10 – 1 chyba nie ma juz ochoty ;p
na party najwiecej jest chyba polakow , szczegolnie dzieki atarowcom , ktorzy sprawiaja wrazenie najliczniejszej grupy.

miedzy 21 a 23 razem z Odynem regenerowalismy sily. jednak „zajebiste” spectrumowe dema zaklocaly nasz spokoj duszy. I’m off for some time 😉

Odyn_?:::;
przy kazdym kompie 8bit, stoji sobie pecet, wiekszosc posiada siecialki, ot wizerunek naszych czasow, troche pure, troche emu-scene….atarowcy posiadaja full-upgrade, hardware, podlaczaja screeny z PsOne do swoich maszyn, czytniki kart SD i inne bajerki. Dobre zarcie, Sudi zakupil jakas paste do smarowania chleba, pasta byla o smaku orzechowym, i byla mega-chujowa, mamy jej pozostalosc w pudelku na nastepny dzien….
W piatek poszlo kupe kasy, mam 600 Sk, i 150 Ck, ktore musze wymienic na slowackie, trzeba czyms zaplacic za bilet powrotny Trencin >> BB ;]]]….Odyn is offf…

sobota , 08:06 , again Raf typying here….

jakis szas po wylaczeniu notebooka zjawil sie Cactus… poruszajacy sie tudziez  stojacy ruchem sinusoidalnie jednostajnym. Oswiadczyl ze duzo wypil ale poznal swietna dziewczyne…. niedawno pokazal nam fotki 🙂
subiektywizm czlowieka pod wplywem alkoholu jest porazajacy… Cactus pod wplywem ducha alkoholowego twierdzil iz poznal dlugonoga blondynke swojego zycia i ze bardzo zaluje iz pozwolil jej odejsc… weryfikacja na zdjeciach pokazala jednak iz byla to zupelnie normalna , przecietna brunetka 😉 nigdy nie pijcie duzo meeen ;p

ktos dal ciala bo to niebywale aby na party multiplatformowym bylo widac i sluchac tylko dema ze spectruma… 😉 pozniej w spaniu przeskadzali atarowcy… na szczescie chopaki maja wzgledny gust i puszczali wzglednie przyzwoita muze

z zaświatów pisze do Was SUDi…tak jak sie spodziewać mogłem, zaliczyłem ZGON!!! ‚I saw dead people,maaan’ 🙂 kilka(naście?) browarów podkręconych szkiełkiem świeżego stuffu powaliło mnie na ziemie. Jest godzina 8:34 dnia następnego pańskiego znaczy sie sobota, 2gi dzionek party. Wsuwam z chłopakami z Vulture i Cactusem śniadanko i słuchamy siduff z laptopa Rafa. Jest dobrze, dynka nie boli, trza zacząć zassać kolejną dawke foreverowego browara hehe Na sali spokój, wiekszość ludu krząta się miedzy kiblem a torbami z żarciem. Ktos pstryka fotki…chillout… Za to w nocy docierały do mnie strzępy odgłosów imprezowania polskich Atarowców, ktorzy bawili sie najdłużej ze wszystkich a jednoczesnie bardzo kulturalnie. pamietam ostre dzwieki Ataryny i wrzaski ‚Poland!’, ‚Atari rulu’, chociaz zdarzaly sie tez hasla wojenne typu ‚dupa, nie Komodorowcy’. pewnie to bylo do nas, jako ze nie chlalismy jak tradycyjni reprezentanci platformy C64. ja bym chlał, ale siła wyższa nie pozwoliła mi tego dokonać 🙁 szkoda że nie ma tu ekipy Arise, Elban nie pozwoliłby Atarakom na rzucanie bezpodstawnych zarzutów pod adresem C64. Zreszta Ataraki wspominaly naszego kolege z Arise wołając ‚Komodorowcy są bez Owcy’. cieszyli sie ze tym razem oni są górą w sączeniu browca. Koniec świata! 

Cactus pisze. Wracam do życia. To by było na tyle… Czas się napić… CU.

~10:30 „kurwa joystick” – jakiś szalony był ten joy. A chodzi dokładnie o ‚White Stick Commando’ compo, w którym ja czyli SUDi razem z Odynem zajeliśmy drugie miejsce. Chodziło o to, że jeden, ten prowadzący żołnierzem siedział tyłem do big-screena, a jego kompan słownie go kierował. Doszliśmy do jeziora, a jacyś Madziarzy doszli prawie do mostu. Ogólnie kupa śmiechu. Wcześniej z JTR’em i BrainStorm’em brałem udział w ‚Building Tower Compo’ i jako C64 team ZWYCIĘŻYLISMY! wspólnymi siłami zbudowaliśmy wieże z dyskietek 5’25 o wysokości circa 53 cm!!Co prawda się po chwili rozpadła, ale zostało to oficjalnie uwiecznione na fotce i zaliczone.

raf : ok 11:oo mieslismy kompo dotyczace odgadywania postaci z gier ktore przedstawial Wotnau. postaci byly smieszne , czasem za trudne , czasem idiotyczne….  ale ogolem swietna zabawa 🙂 <sudi>mi sie podobalo. zdobyłem 5 punkciszów :)</sudi>
<odyn – zdobylem 3 pukcioszki>> ;]  po tym kompo poszlismy z Sudi’m i Odynem na miasto… zdobylismy zamek… a przynajmniej ta jego czesc ktora jest darmowa 😀 , zarzucilsmy tabake oraz 
one-shoty : slivovica oraz borovicka… efekt gwarantowany 😉

15:30 EMT SUDi writing: Jestem najebany i zjarany 😀 Za pół godziny mają zacząć sie kompoty. Jest zauważalnie więcej ludzi na sali niż wczoraj, przez całe dopołudnie zjeżdzali się nowi partyzanci. Właśnie z RAFem byłem świadkiem nieziemskiego zdarzenia losowego z puszką piwa Saris w roli głównej. ktore realnie powinno teraz plywac na tym notebooku 😀

znuf Raf .
ODyn udal sie w kimke , Cactus poszedl z atarowcami cos zjesc , a ja i Sudi siedzimy przy tecrze 🙂 
dyskutujemy o party itd… przygotowania ida pelna para 😀 jest juz 15:40 , ostatnie kompo-maszyny sa przygotowywane…. pierwszy raz w zyciu na zywo zobaczylem commodore sx 64 – nie ma to jak portatywny C64 🙂

~16:30 – pokaz gry realtime na 3x c64

-> zaplata za wejscie na party

17:17 – RAf – wrocilem z Sudim z zakupow 🙂

Odyn – PODCZAS COMPO TRWA KEJOZ!!!!!!!!!!!!!!! :[=]

19:05 – 10ta muzyka ze speca – moja biedna glowa 😉

Blah! Z podziemi Forevera drukuje do Was SUDi…więc tak, zaczynając od popołudnia – udaliśmy się zwiadzić Trencin, zaliczyliśmy centrum Starego miasta i kawałek zamku. Niestety, nie zaliczyliśmy żadnej holki :(( Po smakowitym smażenym syrze doszlusowaliśmy na kompoty. Muzyke nie komentuje, łeb mi napierdala. Co do grafy to calkiem całkiem, każda platforma zaprezentowała swój unikalny klimat. Demka…hmmm, na Komode było tylko jedno demo i jedna kilobajtowka – poziom ogólnie słaby. Za to na Atarynke i na Spektrumne było po kilka produkcji, dwa czy trzy na dobrym poziomie. W pamieci zostało mi szczególnie jedno demo na Atari polskiej grupy Animals, która to ośmieliła sie w scrollu „jechać” po Cactusie. Sprawa w toku, śledztwo
trwa, szukamy winnych, poleje się krew…. It’s 9pm…czas sie napic…. Aha, na miescie kupiłem z Odynem po tabace do wąchania i tzw. one-shot’y czyli zajebiste miejscowe wódki ‚Borovicka’ i ‚Slivovica’ w buteleczkach 0,04 l. Rozgrzewają ostro hehe

Cactus teraz. Jest sobota, godzina 21:20. Jestem niemal trzeźwy, ponieważ 1) nie zaopatrzyłem się dzisiaj w żaden prowiant (czyt. piwo), 2) wczoraj wieczorem wypadliśmy na miasto razem z Leonem, Jailbirdem i Poison, trafiliśmy do jakiegoś lokalnego dicho, miejscowi stawiali nam jakieś dziwaczne drinki (takiej mieszaniny alkoholi w swoim życiu jeszcze nie spożywałem)m wskutek czego cały dzisiejszy poranek i południe przecierpiałem, leżąc w swoim śpiworze. Po powrocie do życia wyskoczyłem razem z Atarowcami (Lisu, Miker, Draco) na obiadek do knajpy zwanej „Rotundą” gdzie wypiłem swoje pierwsze dzisiaj piwko. Myślę, że czas poszukać jakiejś dobrze zaopatrzonej osoby na party place i obsępić ją z browarów.

Na tym party udało mi się fantastycznie naładować swoje akumulatory, dzięki czemu mam nadzieję powrócić wkrótce do aktywności na scenie, być może zakodować nawet jakieś demko (liczę, że moje drugie demo w życiu będzie lepsze od tego pierwszego =)). Wotnau zapewniał, że tegoroczne Forever będzie „packed with events”, ale ostatecznie okazało się, że tych wydarzeń czy crazy compotów było naprawdę niewiele. Osobiście wziąłem udział w jednym z nich – siedząc tyłem do bigscreena miałem sterować joystickiem, grając w „Commando” na Atarynce. Niestety, Raf kierował moimi poczynaniami w sposób bardzo nieporadny, wksutek czego zakończyliśmy swój udział w compo na niechlubnym ostatnim miejscu. =) „Ale z tym joyem przy tym compo chyba było coś nie tak” – właśnie powiedział Raf. =) Ja tego nie widziałem, ale chyba ma rację, bo on doskonale widział, co się działo na ekranie.

Wotnau tradycyjnie biega po party place w swoich niebieskich teplakach. =) Atarowcy z Polski zagrozili, że jeśli Wotnau nie ubierze w tym roku swoich tradycyjnych niebieskich spodni dresowych, to zbojkotują kompoty i ostentacyjnie opuszczą party place. =) Na szczęście nie doszło do tak drastycznych wydarzeń i Wotnau nie dał się długo prosić, aby podtrzymać wieloletnią tradycję tego party. Wotnau sam uznał, że jego „blue teplaky” stały się czymś w rodzaju „official trademark of Forever parties”. =)

W trakcie demo compo miał miejsce nieprzyjemny zgrzyt. Atarowska grupa Animkomals wydała demo z fuckami na moją skromną osobę. Zszkowany tym byłem nie tylko ja. Pierwszy z pomocą w skutecznym spuszczeniu wpierdolu pospieszył mi Sudi. Niestety, do tego nie doszło, gdyż nie udało nam się dowiedzieć, kto ukrywa się pod śmiesznym pseudonimem Trzcinowy coś-tam. „Trzeba go znaleźć” – właśnie powiedział do mnie Sudi i udał się na przeszpiegi (ja sam wypytywałem Atarowców wcześniej, ale bezskutecznie). Właśnie LHS/Padua mrugnął do mnie, że kolejka czeskiej wódki czeka na mnie, więc udam się w tym kierunku i dokonam tego, co do mnie należy. Trzeba się dowiedzieć, ile mają kasy na wprawienie nowych zębówm to się zbierze ekipę i pokażemy lamerom, kto tu rządzi na party! „Atarowca wal z gumowca” – święte słowa Sudiego! Czas wykopać topór wojenny. =))) C-64 rules! =) Dobra, znikam na ten czas… Może jeszcze wrócę… CU…

SUDi 22:30: Po wlaniu kilku ‚Corgon’ow’ nabrałem bardziej wojowniczą postawe 🙂
Razem z Cactusem mamy zamiar ponownie „wykopac topór wojenny” na Ataraków,zakopany,czy to na skutek jakiegoś rozejmu zawartego w przeszłości o którym ja nic nie wiem, czy to przez normalne odpuszczenie sobie przez Komodorowcuf tego wspaniałego wątku w historii sceny 8bitowej. Przecież własnie spory i dyskusje napędzały przez tyle lat czas scenowiczom między jednym party a kolejnym. No więc wracając
do wątku, Ataraki rzuciły rękawice na Foreverze7, obrzucając bluzgami kolege Cactusa w lamerowatym demku ponoć fakeowej grupy Animkomals, skleconej przez czterech typów spod znaku góry Fujijama.
Wokół mnie trwa SID-compo, z naszych startuje w nim Raf, po 1wszej rundzie zajmuje 3 miejsce.W tym konkursie są jakieś nagrody do wygrania, m.in.alkohol 🙂 więc trzymam kciuki za Rafa. A jeśli chodzi o wojne z Atari, to padl pomysł zeby za rok wystawic na Forever jakies fuck-demo, jadąc w nim po Atarakach.

22:42, po drugiej rundzie Raf ciągle 3-ci! Jest dobrze!
22:44, Raf wskoczył na prowadzenie! exequo z SAD’em
minute później, teraz Lisu prowadzi 🙂
kolejna minuta: Raf prowadzi :)ma 20 pktów, Lisu 17, SAD 14.
22:47: Lisu i RAF po 23, SAD 14. reszta daleko w tyle. koniec 3 rundy.
sytuacja zmienia sie jak w kalejdoskopie, 22:50 Lisu 38,Raf 35,CreamD
22. CreamD ma 34! Raf 39! Lisu 42! Koniec rundy 4.
22:54 Lisu zgaduje kolejnego zaka, ma 52 pkty. Teraz RAF zarabia +5.
Lisu +5! No i zdobyłem 5 punkcików 🙂 za Jana Hammera 🙂 22:58
Lisu 67, Raf 59, nastepny CreamD ma ledwie 34. 23:01
No i niezatapialny, niezniszczalny Lisu wygrywa, zdobywając 72 pkty.
Odbywa sie wreczanie nagród: CreamD dostaje 2-litrową mineralke 🙂
Raf odbiera 2 browarki. A Lisu flaszke.
Komentował: SUDi. Dziekuje Panstwu za uwage. Halo Warszawaaa!

Na zewnątrz partyplace’a jest imprezka. To ludzie stojący przed Piano Clubem, który jest w budynku obok. Dziś sobota więc dicho!!! INSOMNIA/64ever <– leciało na bigscreenie. Musze je ściagnać z netu.
raster.atari.org.pl

niedziela , 03:04 – RAF: jestem po kilku piwach… wylaczam juz notebooka 😉 swoja droga zdarzaja sie piekne niebieskookie wysokie blondynki w tej bajecznej krainie… szkoda tylko ze nie sprachaja po ingliszu ;(

Odynozzz::: >> 3.19.:9:48, Party is over, jestesmy w party-pociagu, w drodze z Trencina do Cieszyna, ekipa zchilloutowana, w tle leci muza z amigowych modow, z rafowego laptiszona, za oknami przesuwaja sie male slowackie domki, pola i gory pod katem prostym raz jeszcze ;]]]
Wszyscy zarzucili shota w nos z magicznego, niebianskiego proszku rodem z GB, jedyne czego jeszcze brakuje to procentwych, tanich slowackich piveczek ;]

Dobra, party trip trwa, ide sie czilałtnąć….Odyn iz offffff…s

Cactus: Raf nie chciał mi wierzyć, że da się tutaj spotkać piękne blondynki. Dopiero gdy zobaczył to w knajpie, to się przekonał. Błogsławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli! Remember my words! Wbiliśmy się wczoraj na techno party razem z Atarowcami (Mikey, Lisu, Draco) i uwierzyliśmy, że naprawdę jesteśmy ludźmi z innej epoki… Eh, ta dzisiejsza młodzież… =)

SUDi: minął kolejny dzień party, i kolejny zgon zaliczony. Za trzy minuty 10. Siedzimy we vlaku zasuwającym w strone Polski. Cactus wyciągnął żelazny zapas rogalików 7Days, wszyscy sie nimi opychają. Z wczorajszego wieczoru pamietam tylko demka komodorowskie jakie leciały na bigscreenie. Przekonałem sie ze mam spore zaległości jesli chodzi o produkcje scenowe wydane w ostatnich trzech latach, czyli od czasu jak przestałem interesować się sceną i przestałem jeździć na partiesy. Ale faktycznie Cactus ma racje mówiąc, że po takiej imprezie człowiek ma naładowane baterie i nabiera ochoty do jakiejś aktywności scenowej. Może i mnie do dopadnie..? Who knows. Raf i Cactus ciągle opowiadają o suczkach słowackich, jakich sie wczoraj naoglądali na disco. Próbowali je podejść poprawną anielszczyzną, niestety tutejsze laseczki wolą zarzucić tabsa niż wysilić troche móżdzek i pogadac in inglisz. Ale chociaż pooglądali sobie gołe ciałka :)) Fuck diz bitch,guys!!!

10:04 – czas na mnie – czyli Raf on da keyzz once more 🙂
nie jestem chwilowo w zbyt dobrym moodzie aby cos tu naskrobac ale sprobuje sie wysilic 😀 zarzucilem wlasnie muze Surgeona/VTE tak aby SUDi i Cactus mogli zapoznac sie z tworczoascia Vulture od innej strony 🙂 Party uwazam za bardzo udane, dawno sie tak dobrze nie bawilem. PArty ekipa tez zajebiscie dopisala. w sobote ok 23 poszlismy do baru irlandzkiego ktory jednak irlandzki przypominal jedynie dzieki witrynie 🙂 z powodu bariery jezykowej nie bylo realnej mozliwosci powyrywac chickow… baly sie holki dewizowcow heheh sprechajacych po ingliszhu 😉 za pamieci dopisze jeszcze moje ‚dodatkowe’ wrazenia po kompotach… sliwek brakowalo 😉 … ogolem nasza commodorowska scena prezentuje fajniejsze prace, dzieki mozliwosci sprzetu. to co spectrumowcy nazywaja demami u nas raczej nazywa sie kolekcjami graficznymi 🙂 konkretniej: kilka obrazkow zmieniajacych sie prez 3 minuty co kilka sekund w rytm muzyki… jedno tylko zx-demo mialo jakies matematyczne efekty 🙂

a atarowcy? prowokacyjnie wystawili 3 oproznione skrzynki piwa… jak na ok 10 osobowa ekipe chloapki maja duze pragnienie , istna pustynia 🙂

Autorzy: Raf, DJ Gruby, SUDi, Odyn. pierwsza publikacja: 20.03.2011

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *