Commando

Na Commodore 64 strzelanin tego typu nie brakuje. Dlaczego więc zainteresowałem się akurat tym tytułem? Odpowiedź jest prosta – od tego tytułu wszystko się zaczeło i wielu graczy C64 ogłosiło go kultowym. Poniżej znajduje się przedstawienie fabuły oraz podsumowanie.

Rebelianci, mając przewagę liczebną, schwytali Ciebie wraz z twoimi kumpli po fachu, a następnie uwięzili gdzieś na pustkowiu. Budząc się następnego ranka z bólem głowy i niewiele pamiętając (oprócz tego, że koledzy Cię nazywają Super Joe oraz jesteś komandosem Amerykańskich Sił Zbrojnych), uciekłeś przez wyszarpaną kratę w oknie. Obezwładniając kilku  przeciwników gołymi rękami zabrałeś im karabin M60 oraz sześć granatów ręcznych. Nie jest to zbyt satysfakcjonujące uzbrojenie, ale musi wystarczyć. Oczywiście ilość naboi w naszym karabinie jest nieograniczona, a granaty można uzupełniać znajdując je gdzieś na ziemi. Przeciwnicy natomiast posiadają dużo lepsze od nas uzbrojenie, zaczynając od miotacza rakiet a kończąc na armatach. Twoim zadaniem będzie przejęcie kwatery głównej rebeliantów, skąd będziesz mógł powiadomić wojsko amerykańskie o zaistniałym incydencie, przez co pomożesz sobie i swoim kolegom. Oczywiście czym dalej dotrzesz tym będzie trudniej, a w dodatku inteligencja przeciwnika do najgłupszych nie należy. Rebelianci potrafią bardzo dobrze wykorzystywać warunki pustynne oraz każdy przedmiot, który dałby im przewagę nad Tobą. Będą się chować za skałami, w okopach – jednym słowem wszędzie, gdzie to możliwe. Na zakończenie każdego z trzech poziomów przyjdzie Ci przejść przez olbrzymie metalowe wrota, które chronić będzie bardzo duża liczba wartowników.

Teraz wspomnę trochę o ogólnych wrażeniach, jakie towarzyszą opisywanej grze. Zacznę od elementu na który dużo graczy zwraca uwagę, czyli od grafiki. Utrzymuje się ona w normie, można wręcz powiedzieć że jest bardzo dobra, gdyba nie jeden fakt, do którego można się doczepić – w niektórych momentach (zwłaszcza w tych najmniej oczekiwanych) postacie rywali potrafią zniknąć i pojawić się w innym miejscu, co powoduje chaos. Ponadto wszystkie elementy graficzne zostały starannie wykonane.

Podczas gry towarzyszy nam także muzyka. Została ona wykonana przez Rob’a Hubbard’a i jest najlepszym elementem gry, który tworzy klimat i podgrzewa atmosferę. Jest ona naprawdę bardzo dobrze i starannie wykonana, nie nudzi się zbyt szybko jak w większości gier to bywa i łatwo wpada w ucho.

Jest to obowiązkowa pozycja dla każdego zatwardziałego gracza Commodore 64, a jeśli się do takich zaliczasz, to tego tytułu po prostu nie możesz pominąć. Ukończenie tej gry daje bardzo dużo satysfakcji i nic tak nie cieszy, jak końcowy wpis i porównanie z innymi graczami. Serdecznie zachęcam do grania i życzę powodzenia, które na pewno się przyda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *