Zorro

Tajemniczemu bohaterowi w czarnym kapeluszu i masce przyjdzie po raz kolejny ratować ludzi od niebezpieczeństw. Tym razem jego przygody są możliwe dzięki produktowi firmy Datasoft, która przygotowała grę o jego niebezpiecznych przygodach. Przyjdzie Ci pomóc swojej kochance, oraz przy okazji kilku innym więźniom, którzy Ci się później na pewno odwdzięczą.

A cała historia wygląda następująco. Zjawiłeś się troszeczkę za późno i gdyby nie ułamki sekund to do tragedii zapewne by nie doszło, ale cóż, spóźniłeś się i podkomendni sierżanta Garcii na twoich oczach porwali twoją miłość, by uwięzić ją w tutejszych lochach. Ona zdążyła jedynie rzucić Tobie na pożegnanie białą chusteczkę. Jako bohater nie możesz zostawić człowieka w niebezpieczeństwie, a zwłaszcza swojej narzeczonej. Bez chwili namysłu rzucasz się na ratunek. Twoim zadaniem jest dostać się do wieży więziennej i wydostać ją stamtąd żywą. Nie będzie to wcale takie proste, bo wszędzie znajdują się żołnierze, a każde starcie z nimi oznacza pojedynek. Nie wygląda on zbyt ciekawie i ogranicza się jedynie do naciskania klawisza FIRE. Jeśli wygrasz jakiś pojedynek to oczywiście swoje zwycięstwo opieczętujesz cyfrą Z jak Zorro, a przeciwnik opuszcza ten świat i idzie (chyba) do nieba.

Teraz parę rzeczy o samej grze. Tytuł ten należy do gier typu puzzle-adventure, to znaczy, że poruszając się bohaterem będziesz musiał rozwiązywać różne zagadki, odnaleźć potrzebny przedmiot i użyć go we właściwym miejscu. Łamigłówki nie należą do trudnych i łatwo zorientować się gdzie znajduje przedmiot i w którym miejscu go użyć. Jeżeli jednak jest ona dla Ciebie zbyt trudna i nie wiesz co gdzie zrobić to na dole recenzji znajduje się solucja, która mam nadzieję pomoże ci.

Jest to bardzo przyjemna gra, w której nie trzeba znacznie wytężać rozumu pomimo swego gatunku do którego należy. Gra się w nią bardzo przyjemnie i nie powinna się szybko znudzić. Nie za trudna, ale także nie zbyt łatwa. Nastrój gry polepsza przyjemna muzyczka, która szybko wpada w ucho i pasuje do gry. Grafika do najlepszych nie należy i jest nieznacznie ponad przeciętność. Warto tę grę polecić wszystkim, bez względu na wiek. Życzę powodzenia!

 

Opis przejścia gry:

Pamiętnik Don Diego:
To był mój najgorszy dzień w życiu. Umówiłem się z dziewczyną, a tu żołnierze grubego Garcii porwali ją i co gorsza na moich oczach. Postanowiłem jej pomóc. Pierwszą rzeczą, która po jej porwaniu zrobiłem to było wejście na studnię po jej chusteczkę. Powtórzyłem tę czynność jeszcze raz, tylko że teraz udałem się do wnętrza studni. Musiałem dostać się na drugi brzeg skacząc po piłkach wodnych. Gdy mi się to udało, to w moje oczy rzucił mi się mrugający kielich. Postanowiłem taki zdobyć. Potrzebne mi jednak było dodatkowe obciążenie. Zszedłem niżej i znalazłem kwiatek w doniczce. Zabrałem go i wróciłem do poprzedniej lokalizacji. Wędrując z nim po ruchomych półkach spowodowałem odpowiednie przesunięcie kuli, tak aby dostała się ona na ostatnią zapadnie, która podniosła przeszkodę zagradzającą mi drogę do kielicha. Kwiat już mi nie był potrzebny. Gdy wszystko poszło po myśli to udałem się z powrotem do ekranu gdzie została porwana seniorita. Szedłem cały czas w prawo, aż dostałem się do miejsca gdzie znajduje się żółta kanapa. Zabrałem stąd klucz i odbijając się po kanapie dostałem się do następnego miejsca w prawo. Udałem się na dach budynku, a stamtąd na lewo, aż doszedłem do  miejsca, gdzie jest wino. Biorąc je udałem się do lokacji w której znajduje się portret jakiejś dziewczyny. Tam dałem biesiadnikowi pierwszemu z prawej owe wino i skacząc po jego brzuchu dostałem się na samą górę. Obciążyłem żyrandol jednym z żołnierzy, którzy pilnują najwyższej półki i udałem się do świeżo otwartego wejścia do podziemi po kielich. Teraz udałem się znów do pomieszczenia z sofą i wziąłem klucz. Odbijając się od sofy przeskoczyłem w prawo i poszedłem na szczyt dzwonnicy, a stamtąd w lewo, aż przeszedłem przez drzwi. Wziąłem pręt do wypalania znamion i poszedłem do ekranu z palmą. Wszedłem po niej na samą górę i skoczyłem w lewo do kuźni Tam położyłem pręt na palenisku i kilka razy odbiłem się od miecha wzniecając płomień. Rozgrzanym prętem wypaliłem znamię na stojącym obok byku , zmuszając go do odejścia i wziąłem podkowę. Teraz powtórzyłem wcześniejszą czynność z kluczem i wziąłem dzwony – jeden po drugim. Zawiesiłem je na dzwonnicy, a otworzyło się przejście do podziemi. Jeszcze raz w ten sam wcześniejszy sposób z kluczem – wziąłem trąbkę. Udałem się na „pochylnię” przy budynku z migającym butem, stanąłem na niej po lewej stronie i zatrąbiłem. Gdy dostałem się do tego budynku wziąłem z dachu but. Teraz mogłem spokojnie udać się do podziemnego grobowca. Tam musiałem tak kombinować, aby dostawać się do pomieszczeń przy których znajdowali się woreczki. Nie zabierałem jednak ich, gdyż myślałem że może przydają się później !!!. Tak przemierzając pomieszczenia dostałem się w końca do wyjścia oznaczonego symbolami buta, podkowy i kielicha. Wyszedłem z podziemi ostrożnie. Uważając na strzelców uwolniłem więźniów, którzy ustawili się przy murze. Przy ich pomocy, wspiąłem się na mur. Dalej szedłem ciągle lewo, aż doszedłem do mojej królewny. Dałem jej chusteczkę i spotkało mnie rozczarowanie. Moja ukochana zepchnęła mnie do fosy mówiąc, że na znak mojej miłości do niej chce różę. Pomyślałem sobie, że po tym wszystkim co zrobiłem dla niej, ona ma czelność chcieć róży. Ale no cóż. Udałem się do znanego mi już pomieszczenia z kanapą po klucz i wziąłem różę. Przemierzyłem jeszcze raz podziemia grobowca (wchodziłem do pomieszczeń przy których znajdowali się woreczki). Jak wyszedłem z niego to udałem się prostą drogą do seniority. Dałem jej różę i spotkała mnie przyzwoita nagroda.

Wyspa

Obudził się z potwornym bólem głowy. Znajdował się gdzieś w dżungli. Szybki rekonesans pozwolił mu się zorientować, że znajduje się na jakiejś wyspie. Nie pamiętał skąd się tu wziął, ani jak się nazywa, a próby przypomnienia sobie tego sprawiały mu tylko coraz większy ból. Ku jego zaskoczeniu wyspa okazała się zamieszkana. Autochtoni nie byli zbyt przyjaźni, ale też nie czynili mu zbytniej szkody. Postanowił się więc stąd wydostać…

Tak mniej więcej wygląda sytuacja bohatera wydanej przez L.K. Avalon gry „Wyspa”. Jest to typowa przygodówka (typowa jak na komputer 8-bitowy), nie jest ona może tak dobra jak „Dizzy” czy choćby „Seymour”, ale za to komunikuje się z graczem po polsku. Główny, a właściwie jedyny nacisk położono na rozwiązanie zagadki. Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej to, że bohaterowi nie grożą żadne niebezpieczeństwa, zmniejsza nieco związane z grą emocje. Zagadki są wprawdzie sensowne, ale jednak zbyt oczywiste, przez co gra wydaje się odrobinę za prosta. Wydaje się, że wyzwanie może stanowić tylko dla młodych graczy. Ja spędziłem nad nią tylko jedno popołudnie. Natomiast grafika, a zwłaszcza dźwięk są całkiem niezłe. Mam nadzieję, że autor gry pokusi się o stworzenie kolejnej gry na bazie całkiem niezłego engine’u robiąc ją tym razem nieco bardziej skomplikowaną i rozbudowaną. Mimo wszystko w „Wyspę” gra się całkiem przyjemnie i warto ją mieć w swoich zbiorach, choćby dlatego, że tego typu gier nie wyszło na komcia zbyt wiele.

Winter Games

Nigdy nie przepadałem za jakimikolwiek sportami, a już na pewno nie za zimowymi. Mimo to muszę przyznać, że Winter Games to wspaniała gra, szczególnie dla fanów konkurencji rozgrywanych podczas zimowych igrzysk olimpijskich.

Od razu na wstępie napiszę, że nie jest to gra dla jednej osoby. Generalnie można sobie pograć samemu, ale nie ma to większego sensu, bo żadną frajdą jest przecież rywalizowanie z samym sobą, czy też nawet z komputerem, który jest bardzo cienki i występuje tylko podczas wyścigów łyżwiarskich. Także – im więcej sportowców przy komputerze tym lepiej.

Gra oferuje kilka zasadniczych opcji. Pierwsza z nich to możliwość treningu w danej dyscyplinie. Warto jest z niej na początku skorzystać, w celu zdobycia pewnych umiejętności, ponieważ bez nich nie mamy się co pokazywać na olimpiadzie. Gdy już poćwiczymy to możemy wystartować w zawodach. Można brać udział we wszystkich konkurencjach, w kilku wybranych, bądź tylko w jednej. Wpisujemy imiona wszystkich graczy, wybieramy sobie państwa, które będziemy reprezentować, słuchamy skróconych wersji hymnów i zaczynamy grę. Jak już pisałem wyżej, lepsza zabawa jest wtedy, gdy mamy kilku kolegów i z nimi właśnie gramy. Jest wtedy pewna rywalizacja (i zapewne niezły ubaw). Bez tego gra potrafi się bardzo szybko znudzić.

Do wyboru mamy siedem konkurecji:
– Hot Dog (takie wygibasy na nartach)
– Biathlon (bieganie i strzelanie)
– Ski Jump (skoki narciarskie)
– Speed Skating (wyścigi łyżwiarzy)
– Figure Skating (jazda figurowa na lodzie)
– Free Skating (dowolona jazda na lodzie)
– Bobsleid (bobsleje)

Powyższe dyscypliny nie są wcale trudne, więc na olimpiadzie śmiało można wystartować we wszystkich. Szkoda tylko, że brakuje kilku dyscyplin (np. slalomu). Może jest tak dlatego, że gra ma już trochę lat, a może programistom po prostu nie chciało się umieścić wszystkich konkurencji. Tak czy inaczej musimy się zadowolić tym co jest.

Nie będę opisywał na czym każda konkurencja polega, bo przecież wszyscy widzieli igrzyska w telewizji.

Graficznie Winter Games wygląda w porządku. Wszystko widać i generalnie nie ma się do czego przyczepić. Dźwięk też jest OK i bardzo często, w trakcie gry, towarzyszy nam jakaś przyjemna dla ucha muzyczka.

Podsumowując – Winter Games to bardzo dobra gra sportowa, ale tylko dla więcej niż jednego gracza. Gra w pojedynkę szybko staje się po prostu nudna.

Wings of Fury

Jest rok 1944, Światem rządzą wojny. Również Twój kraj musi stoczyć wiele bitew, często krwawych. Postawiono Ci trudne zadanie – wraz z resztą załogi U.S. Army musisz wypełniać odpowiednie zadania swoich przywódców. Niektóre są śmiertelnie trudne do wykonania, ale przecież Ty możesz zrobić wszystko!

Tak, ta gra to legenda. Któż o niej nie słyszał? Wydana nie tylko na C64, ale również na Amigę i PCta gierka, w którą można grać, grać i jeszcze raz grać…

Otóż do dyspozycji dostajesz samolot (ogólnie przyjmując), amunicję (podstawowy karabinek oraz do wyboru rakiety, torpedy i bomby), którym to startując ze statku – musisz wykonywać poszczególne misje. Zapewniam Was, że jest ich wiele. Po pierwsze: garść podstawowych informacji. Aby wystartować, należy trzymać joystick w lewo (w stronę pasa startowego). Gdy wystartujemy ze statku, należy później docisnąć joy’a do góry, aby się unieść powyżej. Do dyspozycji mamy dwa rodzaje amunicji: karabinek (przytrzymaj klawisz FIRE) oraz wybrana przez nas druga broń (pojedyncze szybkie naciśnięcia FIRE).

Misje są różne. Czasami wystarczy zniszczyć wszystkie budynki wroga, zabijając przy tym wydostających się z nich ludzi. Czasami jednak będziemy musieli zatopić inny statek, walczyć z wrogimi samolotami sam-na-sam itp. Aby wszystko to wykonać potrzeba trochę praktyki, ale z czasem wszystko się uda. Oczywiście do „dyspozycji” mamy kilka żyć.

Po ukończeniu wszystkich poleceń, mniej-więcej na dole ekranu pojawi się informacja o zakończeniu etapu. Wtedy musimy wylądować spowrotem na swoim statku (tylko nie na wroga!). Jest to nawet najtrudniejsza do wykonania czynność w grze. Należy specjalnie dobrać prędkość i wysokość naszego samolotu, aby nie zerwać, zniszczyć podwozia czy reszty samolotu. Lądujemy nadlatując z lewej strony (na prawą). Na samym statku powinny nas zatrzymać linie hamujące. Gratulacje! Misja powiodła się! Przechodzimy do kolejnej!

Zachęcam wszystkich do zagrania chociaż raz w Wings Of Fury, bo jak raz zagłębi się w świat tej gry, to już z niego nie będzie chciał wyjść…

Wild West Seymour

Opis przejścia gry:

 

Plansza 1
Weź kamerę (PORTABLE MOVIE CAMERA) i pilota (REMOTE CONTROL). Pilota użyj w biurze Dave’a. Z rozbitego samolotu wyjmij baterie (BATERY PACK) i załaduj do kamery. Z szafy pancernej wyjmij kawałek papieru (SCRAP OF CHARRED PAPER) i mikrofon (MICROPHONE). Zostaw mikrofon i papier przed wind. Zgaś światło w ciemni, załaduj rolkę filmu (CAN OF FILM do kamery i wet reflektor (SPOTLIGHT). Idź do autobusu, a po drodze zabierz kawałek papieru i zostaw go przed autobusem, Pete’owi daj kamerę, reflektor połóż na fotelu. Z magazynu Ala wet magiczne nasiona (FEW MAGIC LOOKING SEEDS) i przetykaczkę do zlewu (PLUNGER). Nasiona wrzuć do dzbanka. W ciemni przetkaj ziew. wet kluczyki do autobusu (IGNITION KEY) i idź do autobusu zabierając po drodze mikrfon. Uruchom silnik, zostaw mikrofon na jednym z foteli, zabierz kawałek papieru i daj go Game Genie’owi, wet takie begonie (STUNING BEGONIA). Skacząc z górnego pokładu autobusu po drzewach i chmurkach przedostań się na dach magazynu Ala, zabierz klapkę (GROOVE MOVIE CLAPPERBOARD) i idź do HO. Tam daj sekretarce kwiaty, wyjdź i wróć jeszcze raz, a sekretarka da Ci scenariusz (WILD WEST MOVIE SCRIPT). Idź do autobusu zabierając kartkę, którą zostawił) Rich (THREATING NOTE) i odłóż wszystko na miejsca…

Plansza 2 (kod: 21 d135008)
Wet miotłę (OlD BROOM), idź do sklepu Dama i pozamiataj. Wet bilet kolejowy (RAIL TICKET), zapukaj do drzwi, weź kartę kolejową (RAIL CARD) i dolara (SHINY U.S. DOLLAR). Idź do biura telegrafu. zostaw bilet i kartę kolejową, zrób zdjęcia. Jeszcze raz posprzątaj i weź następnego dolara. Ze słupa telegraficznego zabierz klucz (SILVER KEY). Skacząc po drzewie i chmurkach udaj się na wiatę zegarową, przekręć dwa razy klucz w zegarze i zaskocz na ziemię. Zrób zdjęcie, wyjdź i wróć, odbierz zdjęcie i zabierz kartę kolejową oraz bilet. Idź na stację…

 

Plansza 3 (kod: 10C700068)
Zabierz żarzące się cygaro (SMOULDERING CUBAN CIGAR) i zostaw je kolo lokomotywy. Na lewo jest krzaczek, zabierz go (PIECE OF TUMBLEWEED), wróć do lokomotywy i wrzuć go w palenisko. Wet kawałek węgla (PIECE OF COAL) z wagonu z węglem i także wrzuć w palenisko. Zabierz organki, (HARMONICA) plaster z apteczki (ECOPLAST) i nożyczki chirurgiczne (PAIR OF SURGICAL SCISSORS). Idź do chaty trapera, a po drodze uśpij węża muzyką z organek, wet kilof (PICKAXE) i zostaw plaster. Idź do kopalni i skręć w lewo. Na końcu korytarza zacznij kopać i zeskocz w dziurę. Homowi Polo przytnij nożyczkami zadarty paznokieć, wet wykrywacz melali (ORE DETECTOR), pogadaj z Game Geniem i idź do kopalni poszukać złota. Stamtąd zabierz bryłkę (GOLD NUGGET). Zamień u trapera złoto na dziurawe wiadro (BUCKET). Dziury zalep plastrem. Idź do kopalni, zeskocz w dziurę i nabierz wody. Pogadaj z Geniem. Idź do lokomotywy, nalej wody do kotła, a cygarem rozpal w palenisku…

Plansza 4 (kod: 238A35008)
Zeskocz w dziurę w moście. Wet skrzynkę whisky (CRATE OF WHISKY). idź do pana Engelsa i zabierz się z nim. Idź do namiotu wodza (środkowy) i daj mu whisky. Z prawego namiotu wyjmij rękawki do pływania (SET OF WATERWINGS). Idź do pana Engelsa i pogadaj z nim. Zabierz łopatę (STURDY SHOVEL), rozkop grób stamana, weź fajkę pokoju (PIPE OF PEACE) i zwój skór (ANIMAL SKIN). Daj wodzowi fajkę. Idź na pole i przeczytaj zwój. Odejdź i wróć aby zebrać garść roślin (HANDFUL OF STRANGE CROP). Idź do namiotu wodza i daj mu napierw takę pokoju a potem rośliny…

Mając te instrukcje, nikt nie powinien mieć problemów z ukończeniem tej gry. All, Bert & Stain

 

Vermeer

Zauważyłem, że na rynku gier na Kommodorka jest mało tytułów o tematyce ekonomicznej. Większość to gry typu strzelaj ile popadnie, albo zdobądź jak najwięcej punktów w jak najkrótszym czasie. Jednak z tłumu wyróżnia się jeden tytuł, jest nim Vermer. Jest to gra ekonomiczna, której celem jest wykupywanie plantacji, zasiewanie ich oraz sprzedaż tego co nam Matka Ziemia urodziła. Ważnym elementem jest zatrudnienie robotników.

Na początku wybieramy ilość graczy (1-4) i imiona graczy. W grze wcielamy się w biznesmena, który inwestuje swój kapitał w plantacje kawy, herbaty, kakao lub tytoniu. Grę rozpoczynamy w 1918 roku gdzie na początku dostajemy informację o tym co się dzieje na rynku oraz na giełdzie. Następnie ukazuje się nam menu gry, które składa się z opcji, dzięki którym będziemy mogli zarządzać swoimi plantacjami. Dane opcje to: podróżowanie, bank, market, plantacje i aukcja (w zależności od miasta).

Podstawową czynnością jaką powinniśmy wykonać na początku jest podróż do miasta, gdzie można założyć plantacje. Zakupujemy kawałek plantacji, kupujemy sadzonki kawy, herbaty, tytoniu lub kakao. Siejemy, wynajmujemy pracowników i czekamy sobie na przykład trzydzieści dni, aby cos urosło. Podczas czekania będą nam się pojawiać komunikaty o różnych zdarzeniach na świecie, przykładowo w Ankarze pracownicy buntują się przeciwko tobie i z tego powodu została wstrzymana uprawa plantacji. Odczekaliśmy trzydzieści dni, zebraliśmy plony a więc trzeba je sprzedać. Dobrze, są pierwsze pieniądze ze sprzedaży. Zarobione pieniądze możemy ulokować w akcjach lub w walucie, konkretnie w dolarach. A następnie po pewnym czasie, gdy akcje wzrosną możemy je sprzedać.

Żebyśmy nie byli bardzo znudzeni samym sadzeniem, kupowaniem akcji, autorzy gry dali nam szansę kupować dzieła sztuki na aukcjach. Jeździmy więc po całym świecie uganiając się za oryginalnymi dziełami kupując je i sprzedając za wyższą cenę. Może się zdarzyć, że kupiliśmy falsyfikat i trzeba go będzie sprzedać. Grę kończymy po upływie około siedemdziesięciu lat, kiedy umieramy lub skolekcjonujemy wszystkie oryginalne dzieła sztuki.

Oczywiście w tę grę można pograć z kumplami, którzy są zainteresowani grami ekonomicznymi, ponieważ na pececie jest bardzo mało gier ekonomicznych, a jak już są to aby zagrać z kolegami trzeba mieć sieć lub dostęp do internetu. Dźwięku w grze jest mało, lecz nie jest on raczej potrzebny do tego typu gier. Grafika może nie jest bardzo dobra, ale jak dla mnie wystarczająca. Ogólnie rzecz biorąc grę polecam zapalonym ekonomistom oraz ludziom, którzy chcieli by wcielić się w biznesmena w tamtych czasach, zarządzającego plantacjami, akcjami, kupowaniem dzieł.

Żałuję, że gra nie miała swojej kontynuacji na inne platformy typu Amiga, Pecet czy inne, bo gra jest warta świeczki. Na peceta wychodzą gry z ładną grafiką, ale bez głębszego sensu. Powinno więcej ukazywać się gier ekonomicznych lub strategiczno – ekonomicznych. W dobie dzisiejszych czasów ekonomia to ważny element każdego społeczeństwa, więc gry takie dają nie tylko rozrywkę ale pozwalają sprawdzić swoje umiejętności do robienia dużych pieniędzy. Utrudnieniem jest niemiecka wersja gry, ale jest na to rada. Komunikaty z całego świata są krótkie i zwięzłe, także prosty słownik niemiecko – polski rozwiązuje ten problem. Vernstehen sie? (rozumiesz).

Twierdza

I znowu niebezpieczne zadanie stoi przed naszymi dzielnymi żołnierzami. Czy mogą odmówić?! Nie! Rozkaz to rozkaz! Sprzeciw nie będzie tolerowany! To byłoby równoznaczne ze zdradą!

Tym razem zadaniem wojska jest oczyszczenie twierdzy z niebezpiecznych promieniotwórczych odpadów. Właściwie na tę szaleńczą misję zostanie wysłany tylko jeden żołnierz, gdyż szkoda ryzykować życia całego oddziału. Zadanie jest bardzo ryzykowne, tym bardziej, że silna radiacja spowodowała mutację żyjących w twierdzy stworzeń i zamieniła je w śmiercionośne potwory. Na domiar złego wałęsające się wszędzie mutanty spowodowały uszkodzenia systemów kanalizacyjnych, przez co z wielu ścian, podłóg i sufitów co kilka chwil tryska śmiercionośna para lub płomienie. Takie niebezpieczeństwo wcale nie jest mniejsze od złowrogich mutantów. Aby nie było jeszcze trudniej, niektóre części twierdzy są poodzielane od innych stalowymi drzwiami, które mogą otworzyć tylko odpowiednie klucze, przez co czasami trzeba się spory kawał wrócić, by odnaleźć właściwy.

Jedynym pocieszeniem jest to, że od czasu do czasu można znaleźć pojemniki odnawiające energię, albo skrzynie nabojów pozwalające uzupełnić zapas szybko kończącej się amunicji.

Gra przypomina nieco „Lazarusa” czy „Castle”, jednak jest o wiele gorzej wykonana. Myślę jednak, że miłośnikom labiryntówek nie będzie to zbytnio przeszkadzać i że spędzą przy niej wesołe chwile.

 

International Truck Racing

To gra, która pozwoli Ci naprawdę poszaleć za kierownicą potężnego, osiemnastokołowego, trzydziestoośmiotonowego kolosa. Akcja dzieje się na międzynarodowym wyścigu trucków. Przed Tobą cała seria eliminacji, próbnych jazd, a w końcu światowy turniej.

Pojedynczy wyścig składa się z pięciu okrążeń, przy czym każda wygrana honorowana jest nagrodą pieniężną. Jeżeli uzbierasz wystarczającą ilość funduszy, będziesz mógł zakupić do swojej maszyny dodatkowe usprawnienia, jak choćby większy silnik, skrzynię biegów, osłony przeciwzderzeniowe, sprawniejsze hamulce itp. Mając ten ekwipunek będziesz mógł lekceważąco odnosić się do przeciwników – wygrana z nimi będzie już tylko fraszką!

 


Trener

Na Commodore 64 powstało wiele managerów piłkarskich. Jedne były lepsze, drugie gorsze, miały lepszą grafikę oraz dźwięk lub nie. Ten menedżer jest trochę dziwny, specyficzny. Dlaczego? Już wyjaśniam!

Otóż… ta gra pracuje tylko i wyłącznie w trybie tekstowym. Tak więc nie ujrzymy tutaj pięknych boisk, sylwetek zawodników i tym podobnych rzeczy. Wszystko przedstawione jest w formie tabel i spisów, w rolę dźwięku spełnia całkowicie prosta muzyczka grająca w tle (marnej zresztą jakości – proste nutki i dźwięki). Na pozór zatem nic ciekawego? Tragedia?!? Ależ nie!

Cała magia tej gry kryje się w grywalności! Miodność – to jest duch tej gry! Zupełnie nie przeszkadza brak grafiki czy właściwie nawet głosów (zabrakło np. tak podstawowego i prostego do wygenerowania dźwięku jak gwizdek sędziowski).

W grze zostajemy trenerem jednej z pierwszoligowej drużyny piłkarskiej. Jak przystało na rolę trenera, naszym zadaniem jest zajęcie jak najwyższego miejsca w tabeli, najlepiej premiowanego jakimiś pucharami (a więc i pieniędzmi).

Przed rozpoczęciem samego meczu należy odpowiednio ustawić skład drużyny, ewentualnie zakupić lub sprzedać zawodników (na początku gry mamy trochę gotówki). Po ustawieniu formacji, przeprowadzeniu treningów… zaczynamy mecz! I tu wszystko przedstawione zostało w formie tekstowej. Na środku ekranu widoczny jest wynik, nieco niżej czas meczu oraz co chwilę jakieś komentarze (np. faul, gol). Jeśli jakiś nasz zawodnik zostanie kontuzjowany, możemy go zmienić (naturalnie przez cały czas meczu można ich zmieniać). Po pierwszej połowie meczu podawane są wszystkie inne wyniki z innych stadionów. A po 90 minutach… sukces bądź porażka!

Wśród tylu gier, w które miałem okazję zagrać – Trener wzbudził u mnie szczególne zainteresowanie. Poświęciłem tej gierce dobrych kilka tygodni i do dziś powracam do niej co jakiś czas. Nie ze względu na sentyment, grafikę czy dźwięk. Po prostu grywalność ta gra ma doskonałą.

 

Tomahawk

Tomahawk to typowa gra symulacyjna. Pierwszą rzeczą jaka rzuca się w oczy po uruchomieniu jest dość badziewiasta, bezteksturowa, po prostu wektorowa grafika. Nie należy się tym jednak zbytnio przejmować, gdyż nie ma ona zbyt wielkiego wpływu na poziom i miodność tej gierki.

Jak już pewnie zdążyliście się domyślić w Tomahawk wcielamy się w rolę pilota tytułowego śmigłowca. Uprzedzam, że nie jest to wcale proste zadanie. Trzeba wielu godzin praktyki, aby w pełni opanować tą wspaniałą maszynę.

Przed rozpoczęciem konkretnego lotu należy wybrać numer misji oraz odpowiadające nam opcje dotyczące bezpośrednio warunków lotu (pora dnia, stan nieba, pułap chmur, wiatry i turbulencje, poziom trudności).

Po ustawieniu wszystkich parametrów możemy rozpocząć misję. Tablica przyrządów naszego śmigłowca posiada wszystkie niezbędne wskaźniki, takie jak poziom paliwa, temperatura, prędkość, obroty wirnika, stan techniczny naszej maszyny, informacje o celu itp. Pod tym względem gra jest znakomicie przygotowana. Jak wspominałem na początku grafika nie jest dziełem sztuki, ale w zasadzie wszystko bardzo dobrze widać. Obiekty znajdujące się przed nami są wyraźnie zauważalne, a perspektywa oddana poprawnie. Po oderwaniu się od ziemi naszym celem jest odnalezienie i unieszkodliwienie wszelkich jednostek wroga. Należą do nich czołgi, śmigłowce oraz artyleria przeciwlotnicza. Tomahawk jest dość dobrze przygotowany do rozprawienia się z tym całym sprzętem. Posiada trzy rodzaje broni pokładowej. Pierwsza z nich to działko pokładowe kaliber 30 mm (32 magazynki), druga – rakiety niekierowane 70 mm (38 sztuk) oraz trzecia – rakiety samonaprowadzające o zasięgu 3 mil; mamy ich niestety tylko 8. Sama broń jednak nie wystarczy. Trzeba perfekcyjnie opanować technikę lotu śmigłowcem. Należy również dość dobrze radzić sobie z tablicą przyrządów. Muszę przyznać, że musiałem sporo trenować zanim nauczyłem się dobrze pilotować Tomahawk’a. Opłacało się. Po kilku dniach ćwiczeń, gdy mogłem nazwać się prawdziwym pilotem gra stała się dla mnie jeszcze bardziej interesująca i wciągająca.

Tomahawk to symulacja przez duże „S”. Nie jest banalna, posiada wiele istotnych szczegółów, których brakuje innym przedstawicielom tego gatunku gier. Jedynym jej malutkim minusikiem jest owa wektorowa oprawa graficzna. Poza tym same plusy. Polecam!

W związku z tym, że operowanie śmigłowcem nie należy do rzeczy prostych podaję poniżej klawiszologię (podstawowe manewry można również wykonywać joystickiem).

Klawiszologia:

W – zwiększenie obrotów silnika
S – zmniejszenie tychże obrotów
Q – zwiększenie ciągu pionowego
A – zmniejszenie ciągu
Z – obrót w lewo (speed: 0)
X – obrót w prawo (speed: 0)
5 – przechył w lewo
6 – przechył w prawo
7 – przechył w tył
8 – przechył w przód
C – włączenie celownika
P – zmiana rodzaju proni
M – mapa
N – info o zidentyfikowanym przeciwniku
P – pauza
J – powrót do gry
CTRL + RETURN – powrót do menu