Początki polskiej sceny Commodore 64

Zabawa zaczyna się w momencie, gdy człowiek wychodzi poza barierę gier i BASIC-a i wkracza w świat języka maszynowego i wszystkiego, co się z nim łączy: demek, cracków itp. Innymi słowy wyższa szkoła jazdy. Delikwent taki zakłada swoją lub, jeżeli już coś potrafi, wstępuje do istniejącej grupy. Zdobywa nowe kontakty, przyjaciół. Jeździ na copy – party, koduje demka, łamie gry, tworzy grafikę czy muzykę. Zdobywa coraz większe i większe umiejętności aż w końcu komputer, z którym tak się zżył, staje się dlań tak ulubiony, że nie bardzo ciągną go te nowe, szybsze i „lepsze”. I to jest właśnie piękne.

Intro Quartetu Polska scena komputerowa na C-64 naprawdę zaczęłą się od QUARTET INC. Czterech ludzi ze Szczecina stanowiło pierwszą prawdziwą grupę, której do dziś nie musimy się wstydzić. Wypuścili oni wiele demek plikowych i jedno megademo. Prócz tego zajmowali się także łamaniem gier, np. BoB’n’Rumble i Stunt Car Racer. Myślę, że było ich więcej, ale tylko te dwie pamiętam.

Potem powstało warszawskie WCF, czyli World Cracking Federation. Nazwa cokolwiek szumna, ale to było dawno, więc zostawmy to w spokoju. Oprócz dołączania swoich czołówek do gier połamanych przez inne grupy, czołówek zrobionych trochę samemu, trochę na demo-makerach, czyli programach, które umożliwiają tworzenie demeke tak jak dBase bez danych, zajmowali się wydawaniem magazynu giełdowego „Włócznia Wschodu” kodowanego przez The Great Jarek Software Limited, człowieka szeroko znanego jako TG JSL/Parados (później) a potem również jako Jarri/Parados. Magazyn miał niezły tytuł, gdyż istotnie był jedną z pierwszych tego typu produkcji na wschód od RFN, gdzie scena była i jest największa (no może z wyjątkiem Węgier).

Intro Parados Na giełdzie TG JSL poznał niejakiego SKY’a, z którym założył Parados. Wydawali magazyn Highlife, a potem, gdy tylko zebrali więcej ludzi, zaczęli tworzyć demka (ukazały się dwa: The Gulf i One Nop Too Far, A Piece Of Shit). Lista płac Paradosu w tamtych czasach była mniej więcej taka: koderzy: TG JSL, Brush, Jumbo, Hain, Jetboy; graficy: Sky, Jetboy; muzycy: Longhair, Jadoone i swapper Zak.

Po jakimś czasie zaczęły powstawać inne grupy: AXIS, która oprócz pisania o sobie w samych superlatywach gdzie tylko się dało, była zupełnie lamerska. Axel, wydająca magazyn Axel News i jedno demko, które było katastrofą. Cruel Soldiers, która po wypuszczeniu plikowego demka połączyła się z giełdową Slaves of Keyboard w grupę Asphyxia, znaczącą coś niecoś aż do dziś, oraz Deuter, która wydawała beznadziejny magazyn Life i wypuściła dwa demka – to lepsze, Infosystem’91, było na przyzwoitym poziomie (jak na 1991 rok). Składu Asphyxii w tamtym okresie Wam nie podam, bo go nie pamiętam (a kto go pamięta?). Natomiast jako były członek Axel mogę Wam podać ich status: Mikie, Dirk, Alien jako koderzy, Mikie, Davis, Lotus jako graficy.

W lecie 1991 powstała nowa, rewolucyjna grupa: Skylight Designs (choć z tym Designs to różnie bywało), założyli ją Monsoon i Gandalf. Wkrótce grupa przyrosła bo wstąpili do niej Lired (niegdyś Trash – swapper z Niemiec), Janetti (wtedy Alien/ex Axel), Keen i Liar – obaj z nieznanej wcześniej grupy Flatliners, i Lotus/ex Axel. Grupa ta wydała w ciągu roku, do swych urodzin na party Asphyxii w Głogowie w sierpniu 1992, pięć dem: Space of Deliria, White Lightning, Treasure Island, Moonshadow Temple i demo rocznicowe Beyond the Stars.

Natomiast ciut wcześniej, bo w okolicach lutego 1992 pewien szok zafundowali scenie ludzie z Paradosu występując z niego i tworząc nową grupę Elysium w składzie: Brush, Hain, Jetboy, Biondi (dawniej Sky), Carrion, Gryf, Longhair, Touldie, Zore, Gaston, Cruise, Ness (jego wystąpienie z Axel właściwie przybiło ostatni gwóźdź do trumny tej grupy). Wydali oni demko Origon, niewątpliwie warte tej strony dysku, którą zajmuje.

Demo Poza tym na party Paradosu w marcu 1992 objawiły się nowe grupy: Taboo i Charged (dzisiejsze legendy!). Najlepsze na deser, więc teraz o Charged: wydali oni dwa czy trzy demka, które systematycznie rosły w jakość. Wydawali też magazyn Dream, który po metamorfozie był naprawdę dobry. Natomiast Taboo, po wypuszczeniu demka More Than Nops na party Paradosu i napisaniu użytków dla Elysium, wypuścili (na party Skylight/Crazy Boys) najlepsze polskie demo wszechczasów! Place in the Space się ono zwało i naprawdę było co oglądać!

Jeszcze o Crazy Boys. Wypuścili kilka demek, ale nie ma tam nic specjalnego. Co do ostatniego demka to mówi się, że kilka części zostało wyciętych z zachodnich produkcji. Nie wiadomo, jak jest naprawdę.

 

Ta oto szczegółowa historyjka została wklepana z kochanego dawniej magazynu C&A. Starałem się zbytnio nie zmieniać tekstu i pozostał on oryginalny. Mam nadzieję, że dzięki niemu może ci starsi scenowicze coś sobie przypomną…


Ogólnie o scenie komputera Commodore 64

Nie każda osoba wie co to jest scena, i że w ogóle jest (są jeszcze tacy?). Nie zawsze jest możliwość wypytania kogoś wtajemniczonego. A zatem co to jest ta scena? Najkrócej jest to grupa ludzi zajmujących się jakąś działalnością, w przypadku sceny komputerowej skupionych albo zafascynowanych jakimś konkretnym komputerem, np. Commodore 64 czy 128. Zazwyczaj ludzie ci nie znają się osobiście, są z różnych miejsc, różnych państw. Jednak łączy ich wspólna pasja, hobby, konik itp. Teraz jak to jest na scenie komputerowej.

Na naszej scenie króluje z różnych względów C64, natomiast C128 jest dość niewiele. I właśnie dlatego, że scena nasza opiera się od początku na jednym modelu upatruje w tym jej długowieczność. Można powiedzieć, że scena komody (teraz będzie już tylko o niej mowa – więc będę pisał scena) rozpoczęła się z chwilą wypuszczenia na rynek C64. Początkowo zaczęły się tworzyć małe grupki, zajmujące się łamaniem zabezpieczeń i rozpowszechnianiem takich złamanych programów (najczęściej gier). Z czasem, jako, że bywało że jeden program był odbezpieczany równocześnie przez kilka grup, wytworzyła się rywalizacja. Ci łamiący zabezpieczenia – to crackerzy (łamacze). W celu uatrakcyjnienia swych wersji zaczęli dołączać do łamanych programów własne czołówki, informujące o tym, jaka osoba z jakiej grupy złamała dany program i jakie usprawnienia dodała. Więc chodziło nie tylko aby się sprawdzić, ale aby zdobyć popularność na scenie. Często grupy komputerowe wydawały swoje własne magazyny dyskowe, do których wysyłało się wypełnione karty do głosowania. Można było głosować na poszczególnych ludzi, na całe grupy, na jakieś ulubione programy itp. Oczywiście komercyjne firmy komputerowe próbowały ścigać takich „piratów”, co im się udawało z różnym skutkiem. Jednak takie rzeczy działy się raczej na zachodzie a nie w Polsce, gdyż w tamtych czasach u nas panował jeszcze inny ustrój polityczny, a po jego zmianie jeszcze parę ładnych lat brakowało odpowiedniej ustawy o ochronie praw autorskich. Ale wracamy do tematu. Z tych krótkich czołówek dołączanych do gier, z czasem zaczęły się tworzyć samodzielne programy z tendencją do wzrostu objętości, ilości coraz to nowych efektów dźwiękowych i wizualnych. W grupach wytworzył się podział na tych co łamali programy i na osoby robiące te demonstracyjne programiki – dema. Niektóre grupy zachowały dwie sekcje, a niektóre chcąc zająć się wyłącznie działalnością legalną tworzyli dema, jak również programy komercyjne sprzedawane dla firm komputerowych. Ponieważ tak się stało, zresztą nieprzypadkowo, że dominują obecnie grupy tworzące dema, to warto na ten temat coś więcej wiedzieć. Na pierwszy ogień niech idą specjalności członków takich grup:

Koder – inaczej programista
Muzyk – kompozytor utworów i efektów dźwiękowych
Grafik – chyba komentarz jest zbędny?
W latach 90-tych doszła nowa specjalność – Kowerzysta – nazwa pochodzi od ang. słowa cover (osłaniać), i są to osoby tworzące papierowe koperty na dyski – upiększone różnymi mniej lub bardziej realistycznymi malowidłami. Oczywiście w każdej specjalności toczy się rywalizacja, zarówno indywidualna jak i grupowa. Są to tylko te najbardziej spotykane specjalności, jednak w praktyce spotyka się ich o wiele więcej.
I tak można wyróżnić jeszcze: hq (szef grupy), text-writter (redaktor magazynu), support (bliżej nieokreślona pomoc), party-organizer (pomaga przy organizacji imprez, meetingów), swaperów (ludzie mający wiele kontaktów i rozsyłających tzw. stuff swojej grupy), crackerów (łamiących programy i gry), sample-man-ów (ludzie zajmujący się tworzeniem tzw. sampli) i kilka innych specjalności.

Często jedna osoba zajmuje się kilkoma specjalizacjami. Obecnie na scenie komputera Commodore 64 panuje raczej zastój, możnaby rzec, że „to już końcówka” żywota tego komputera. Właściwie cudem okazuje się znalezienie nowego kodera do swojej grupy, powoli wymiera także zwykły swap (przez pocztę). Trochę szkoda, że to, co było kiedyś (co tydzień nowe produkcje, niesamowity ruch na scenie) – przeminęło. Przeminęło i już nigdy nie wróci…