FOREVER C 18-20.3/2011

FOREVER C | The Dirty Dozen.

18-20.3/2011 Horna Suca, Slovakia.


DAY ONE

ok 14:00 przyjechał po mnie Zielok. Wyjechaliśmy ok. 14:10. W Katowicach zgarnęliśmy Sebaloza spod Altusa. Zielok pytał czy mam numer do Sebaloza – na szczęscie miałem, gdyż były trudności z odnalezieniem naszego kompana. Podróż upłynęła nudno i spokojnie, kilka pomyłek w trasie nie przeszkodziło nam w dotarciu do celu. Po drodze mieliśmy kilka postojów – kantor, gazownia, nic szczególnego 😉

Na miejsce przybyliśmy ok. 19:30. Wyczekiwaliśmy ceremonii rozpoczęcia oraz koncertu, które miały wystartować ok 20:00. Obsuwa była jednak nieunikniona. W międzyczasie na party przybył dr Krzysztof Wróbel vel Rastan ze sceny atarowskiej, z którym w obecnym semestrze mam seminarium magisterskie na uniwerku – jak słitaśnie – do zobaczenia w środę. Ok 22:00 Wotnau zrobił wejście w klimacie wojskowym (ogolił się, założył mundur i odgrywał dowódców w klimacie ju es ei 😉 zgodnie z hasłem the dirty dozen) po czym rozpoczął się koncert AY Riders.

Wystarczyły 3 utwory abyśmy poszukali innego zajęcia – pojechaliśmy do centrum Trenczyna, do pubu Jameson (czyżby na cześć Jenna’y?) w składzie: Zielok (kierownik), Sebaloz (reporter), Sudi (tłumacz), Splatterpunk (podrywacz) + moja skromna postać. Później przyjechał tam Booker z Conradem, długo jednak nie zabawili, gdyż Booker był wydatnie zmęczony podróżą i chciał jechać na Party Place. Pub Jameson nie jest lokalem „wysokiej klasy” ale mimo tego był wypełniony ludźmi, można było nawet potańczyć na mikro-parkiecie przy DJu i popatrzec jak Splatterpunk probuje swoich sil – niestety na naszych oczach żadnych zagranicznych owoców nie pozbierał. Ok 1:40AM opuściliśmy lokal, Zielok miał już dość. Splatterpunk oraz Sudi zostali jeszcze w lokalu na łowy, mając ponadto w pobliżu wykupione pokoje.

Jak później relacjonowali Booker z Conradem, gdy byli na miejscu (okolice północy zdaje się) już nic


zorganizowanego przez szefostwo się nie odbywało, więc gdy my byliśmy na party place tuż po 2AM nie działo już w zasadzie nic interesującego, na sali było wciąż dość dużo osób – organizatorzy (z reszta praktycznie przez cały czas trwania imprezy) nie zadbali o muzykę, wiec można było się „raczyć” popieradami usznymi z atarynek. Chcąc nie chcąc…. poszedłem spać ok. 3AM przy katowaniu sonicznym z atari i włączonym świetle…. 

Morfeusz był przy mnie jakieś 4h.

 

DAY TWO

No to pierwszy dzień za nami. teraz tylko czekać na Creamd’a żeby zapodać mu muzę na kompo 😉 
Ostatecznie z braku laku ok 12:00 w składzie Zielok, Kisiel, Grabba, Kenji, Raf wyszliśmy na spacerek… który rozciągnął się na jedyne 7km. Była to świetna okazja do wielu rozmów, w tym do założenia nowej polskiej grupy hardware’owej 😉 . Po spacerku wylądowaliśmy w Pizzeri Oaza (ok 14:30) i zjedliśmy 4 różne pizze + po piwku. Gdy wróciliśmy na party place okazało się że w końcu jest tam też i CreaMD… organizator nie przyjechał na party w piątek gdyż wraz z reszta grupy DMagic kończyli demo… 

Przed kompotami nagrywaliśmy materiał do video-invitki na Silesia Party 5 – jest naprawdę mocny więc pewnie pójdzie w jakimś niedalekim party 😉

Prace miały różny poziom, ale grafika i muzyka zdecydowanie najlepsze były na C64. Nawet Piesiu zrobił lepszy obrazek dla C64 niż dla ataryny. Prac ogółem było sporo w każdej kategorii na każdą
platformę (no może z wyłączeniem Amstrada – ilości śladowe), ale np. trzy slideshowy puszczone jako dema na gumiaku… to żenadą trąciło. Zapadło mi w pamięć demo grupy DMagic – było jednym z najbardziej męczących jakie było mi dane widzieć kiedykolwiek… (do tej pory nie ma go w CSDb… chyba się wstydzą go pokazać światu)

Po spożyciu kompotu ok. 23 znów udaliśmy się do pizzerri na kolację (tym razem w większym składzie: Kisiel, Grabba, Ramos, Mat, Kenji, Gruby, Zielok, Sebaloz, Raf – 3 pizze na ta ekipę 😉 ), po północy do lokalnej piwiarni przy biesiadnej muzyce jeszcze po dwóch piwkach + 0.3l piwa w brzuch demo by Sebaloz (realtime rzecz jasna, 14s), potem ok. 1AM na partyplace i lulu. Zielok wyszedł wcześniej, Ostatecznie w piwiarni został tylko Kisiel, Sebaloz i Kenji. Zauważa się tutaj znaczy wzrost elokwencji Sebaloza wraz z zagęszczeniem alkoholu we krwi.

Po tym całodziennym maratonie udałem się spać – tym razem do sleepingroomu (podobno poprzedniego dnia też można było tam spać, tylko jakoś nigdzie nie było nawet kartki 😉 gdybym przypadkiem nie zapytał CreaMD’a o mój materac to bym się chyba nigdy nie dowiedział o takiej możliwości).

DAY THREE

Wstałem o 8:00 o dziwo nawet dość wyspany. Obudził mnie Grabba świstający pompka do dmuchanej ow.. Materaca znaczy się 😉 przepraszając, że musi tak co 2h. ok 9:00 planowo miało się odbyć ogłoszenie wyników – ostatecznie była lekka obsuwa (nie więcej jak 30 minut). Sama ceremonia mogła być na pewno przeprowadzona trochę ciekawiej (cenie sobie muzykę z Plush 2k ale słuchanie w kółko jednego motywu przez ponad 30 minut potrafi być irytujące 😉 ). Dziwne też, że organizatorzy nie spróbowali na bigscreenie pokazać całości wyników, skoro musieli je mieć wszystkie przeliczone. 

Z party wybyliśmy ok 11:20 pożegnawszy towarzystwo.

 

 

Reasumując – impreza ta niestety sprawia wrażenie dużego spotkania miłośników komputerów, a nie prawdziwego nieco szalonego i nieprzewidywalnego demoscenowego party. Albo ludzie się starzeją, albo organizatorom coraz mniej się chce, ale w przyszłym roku poważnie się zastanowię czy pojadę na Forever – i wcale nie łączę tej niepewności z pewną sprawą, która nagle wyciekła po party (ewentualne destrukcje sprzętu powinny być wyjaśniane na party, a biadolenie organizatorów, że może to być koniec serii Forever z powodu relatywnie błahej sprawy nie świadczy o nich dobrze).

 

Tekst i fotografie:
Raf/VTE

Raport pierwotnie napisany 20 marca. Poprawiony i nieco rozszerzony 12 kwietnia 20011.

Forever 7 – The Magnificent Forever Seven 17-19.03.2006

Poniższy tekst był pisany live przez partycypantów Forever 7. Nie został on poddany korekcie intencjonalnie (aby zachować oryginalny charakter tekstu).

 

zuo meeen

Raf przy klawiszach 😉
wlasnie jedziemy z Cactusem na Forever. jest godzina 8:15

jak to sie zaczelo:
po porannych perturbacjach komunikacyjnych dotarlem do katowic(spozniony bus + ultra tlok), no i w umowionym miejscu spotklame Cactusa , niebawem podjechal PKS… raczej standardowo 🙂

Godz. 8:25.
Cactus przy klawiszach. Nasza podróż potrwa jeszcze kilka godzin,w autobusie głośno i huczno. Już nie mogę się doczekać, gdy przesiądziemy się do pociągu w Czeskim Cieszynie. Podróżowanie polskimi PKS-ami nie należy do moich ulubionych zajęć…

13:29
Raf znow przy klawiszach … jestesmy juz na miejscu, saczymy browary … przed nami dotarli tylko Atarowcy z katowic 😉 po zapoznaniu z party place i ulokowaniu bagazu idziemy atakowac trencin

SUDi is on da keyzz… jest dobrze, pierwsze browary zmiażdzyliśmy już po drodze, w słowackim vlaku. Jest ze mną Odyn, Cactus i Raf. rozgościliśmy sie na party place, zara uderzamy na smażeny syr hie hie :)) I’ll be back…

17:46
Raf przy klawiszach ponownie 😛

po spedzeniu paru milych godzin w barze tudizez restauracji czy innej knajpce i spozyciu masy jedzenie i kilku piw per leb zaopatrzylismy sie na piatkowy wieczor no i ostatecznie wrocilismy na partyplace…. jest tu juz sporo ludzi , wielu posiada komputery ktorych nigdy wczesniej nie widziale-m lub widizalem je conajwyzej na fotkach , np… slovackie i czeskie klony spectruma – jakis didaktik kompakt ze stacja dyskow 3.5 cala … przypomina mi to elwro 800 ale raczej w lepszym wydaniu

SUDi ponownie…klimat utrzymany, po zajefajnym obiadku w centrum Trencina wrociliśmy obładowani prowiantem na party place. Ludu zjechało się całkiem sporo, 8bitowy trend rulu, z jednej strony Atarowcy otoczeni już wieloma opróżnionymi flaszkami po słowackim bro. Z drugiej strony siedzą maniacy innych maszynek, głównie zza naszej południowej granicy. Staramy się nie ustępować Atarakom w ilości wypijanego piwa, zresztą tutejszy złocisty płyn wchodzi jak poranna śmietana 🙂 Dobra, wracam do picia, może jeszcze wróce… albo padne pod stół, proste… 

Some wordz from Odyn: sala duza, klimat i zapachy jak z lat 80-tych, duzo atarowcow, slowakow, kilku gosci z GB zamontowanych w I-booki, piszacych cos na emu speca. Zarcie tanie w chuj, browary tak samo dobre jak w Polsce, na pplace czuc unoszacy sie w powietrzu zapach 8bit, back in time. Slowacja jest czysta, czyste pociagi, pachnace kible, zgrabne laski i swierze powietrze po ktorym zbyt szybko sie trzezwieje, dookola same gory pod katem prostym, zupelnie jak na filmach ;]

00:20
Raf egejn.
Pije wlasnie z Odynem kolejne juz pifko , party zostalo oficjlanie zainaugarowane ok 23:00. „the magnificent forever seven” 😉
dzieki uprzejmosci pewnego slowaka ktory obok mnie sobie siedzi mamy juz na mojej tecrze foty i filmy wykonane dotychczas. wczesniej urzadzilismy male lan party na notebookach – partyjka w quake… ale kolega po przegranej 10 – 1 chyba nie ma juz ochoty ;p
na party najwiecej jest chyba polakow , szczegolnie dzieki atarowcom , ktorzy sprawiaja wrazenie najliczniejszej grupy.

miedzy 21 a 23 razem z Odynem regenerowalismy sily. jednak „zajebiste” spectrumowe dema zaklocaly nasz spokoj duszy. I’m off for some time 😉

Odyn_?:::;
przy kazdym kompie 8bit, stoji sobie pecet, wiekszosc posiada siecialki, ot wizerunek naszych czasow, troche pure, troche emu-scene….atarowcy posiadaja full-upgrade, hardware, podlaczaja screeny z PsOne do swoich maszyn, czytniki kart SD i inne bajerki. Dobre zarcie, Sudi zakupil jakas paste do smarowania chleba, pasta byla o smaku orzechowym, i byla mega-chujowa, mamy jej pozostalosc w pudelku na nastepny dzien….
W piatek poszlo kupe kasy, mam 600 Sk, i 150 Ck, ktore musze wymienic na slowackie, trzeba czyms zaplacic za bilet powrotny Trencin >> BB ;]]]….Odyn is offf…

sobota , 08:06 , again Raf typying here….

jakis szas po wylaczeniu notebooka zjawil sie Cactus… poruszajacy sie tudziez  stojacy ruchem sinusoidalnie jednostajnym. Oswiadczyl ze duzo wypil ale poznal swietna dziewczyne…. niedawno pokazal nam fotki 🙂
subiektywizm czlowieka pod wplywem alkoholu jest porazajacy… Cactus pod wplywem ducha alkoholowego twierdzil iz poznal dlugonoga blondynke swojego zycia i ze bardzo zaluje iz pozwolil jej odejsc… weryfikacja na zdjeciach pokazala jednak iz byla to zupelnie normalna , przecietna brunetka 😉 nigdy nie pijcie duzo meeen ;p

ktos dal ciala bo to niebywale aby na party multiplatformowym bylo widac i sluchac tylko dema ze spectruma… 😉 pozniej w spaniu przeskadzali atarowcy… na szczescie chopaki maja wzgledny gust i puszczali wzglednie przyzwoita muze

z zaświatów pisze do Was SUDi…tak jak sie spodziewać mogłem, zaliczyłem ZGON!!! ‚I saw dead people,maaan’ 🙂 kilka(naście?) browarów podkręconych szkiełkiem świeżego stuffu powaliło mnie na ziemie. Jest godzina 8:34 dnia następnego pańskiego znaczy sie sobota, 2gi dzionek party. Wsuwam z chłopakami z Vulture i Cactusem śniadanko i słuchamy siduff z laptopa Rafa. Jest dobrze, dynka nie boli, trza zacząć zassać kolejną dawke foreverowego browara hehe Na sali spokój, wiekszość ludu krząta się miedzy kiblem a torbami z żarciem. Ktos pstryka fotki…chillout… Za to w nocy docierały do mnie strzępy odgłosów imprezowania polskich Atarowców, ktorzy bawili sie najdłużej ze wszystkich a jednoczesnie bardzo kulturalnie. pamietam ostre dzwieki Ataryny i wrzaski ‚Poland!’, ‚Atari rulu’, chociaz zdarzaly sie tez hasla wojenne typu ‚dupa, nie Komodorowcy’. pewnie to bylo do nas, jako ze nie chlalismy jak tradycyjni reprezentanci platformy C64. ja bym chlał, ale siła wyższa nie pozwoliła mi tego dokonać 🙁 szkoda że nie ma tu ekipy Arise, Elban nie pozwoliłby Atarakom na rzucanie bezpodstawnych zarzutów pod adresem C64. Zreszta Ataraki wspominaly naszego kolege z Arise wołając ‚Komodorowcy są bez Owcy’. cieszyli sie ze tym razem oni są górą w sączeniu browca. Koniec świata! 

Cactus pisze. Wracam do życia. To by było na tyle… Czas się napić… CU.

~10:30 „kurwa joystick” – jakiś szalony był ten joy. A chodzi dokładnie o ‚White Stick Commando’ compo, w którym ja czyli SUDi razem z Odynem zajeliśmy drugie miejsce. Chodziło o to, że jeden, ten prowadzący żołnierzem siedział tyłem do big-screena, a jego kompan słownie go kierował. Doszliśmy do jeziora, a jacyś Madziarzy doszli prawie do mostu. Ogólnie kupa śmiechu. Wcześniej z JTR’em i BrainStorm’em brałem udział w ‚Building Tower Compo’ i jako C64 team ZWYCIĘŻYLISMY! wspólnymi siłami zbudowaliśmy wieże z dyskietek 5’25 o wysokości circa 53 cm!!Co prawda się po chwili rozpadła, ale zostało to oficjalnie uwiecznione na fotce i zaliczone.

raf : ok 11:oo mieslismy kompo dotyczace odgadywania postaci z gier ktore przedstawial Wotnau. postaci byly smieszne , czasem za trudne , czasem idiotyczne….  ale ogolem swietna zabawa 🙂 <sudi>mi sie podobalo. zdobyłem 5 punkciszów :)</sudi>
<odyn – zdobylem 3 pukcioszki>> ;]  po tym kompo poszlismy z Sudi’m i Odynem na miasto… zdobylismy zamek… a przynajmniej ta jego czesc ktora jest darmowa 😀 , zarzucilsmy tabake oraz 
one-shoty : slivovica oraz borovicka… efekt gwarantowany 😉

15:30 EMT SUDi writing: Jestem najebany i zjarany 😀 Za pół godziny mają zacząć sie kompoty. Jest zauważalnie więcej ludzi na sali niż wczoraj, przez całe dopołudnie zjeżdzali się nowi partyzanci. Właśnie z RAFem byłem świadkiem nieziemskiego zdarzenia losowego z puszką piwa Saris w roli głównej. ktore realnie powinno teraz plywac na tym notebooku 😀

znuf Raf .
ODyn udal sie w kimke , Cactus poszedl z atarowcami cos zjesc , a ja i Sudi siedzimy przy tecrze 🙂 
dyskutujemy o party itd… przygotowania ida pelna para 😀 jest juz 15:40 , ostatnie kompo-maszyny sa przygotowywane…. pierwszy raz w zyciu na zywo zobaczylem commodore sx 64 – nie ma to jak portatywny C64 🙂

~16:30 – pokaz gry realtime na 3x c64

-> zaplata za wejscie na party

17:17 – RAf – wrocilem z Sudim z zakupow 🙂

Odyn – PODCZAS COMPO TRWA KEJOZ!!!!!!!!!!!!!!! :[=]

19:05 – 10ta muzyka ze speca – moja biedna glowa 😉

Blah! Z podziemi Forevera drukuje do Was SUDi…więc tak, zaczynając od popołudnia – udaliśmy się zwiadzić Trencin, zaliczyliśmy centrum Starego miasta i kawałek zamku. Niestety, nie zaliczyliśmy żadnej holki :(( Po smakowitym smażenym syrze doszlusowaliśmy na kompoty. Muzyke nie komentuje, łeb mi napierdala. Co do grafy to calkiem całkiem, każda platforma zaprezentowała swój unikalny klimat. Demka…hmmm, na Komode było tylko jedno demo i jedna kilobajtowka – poziom ogólnie słaby. Za to na Atarynke i na Spektrumne było po kilka produkcji, dwa czy trzy na dobrym poziomie. W pamieci zostało mi szczególnie jedno demo na Atari polskiej grupy Animals, która to ośmieliła sie w scrollu „jechać” po Cactusie. Sprawa w toku, śledztwo
trwa, szukamy winnych, poleje się krew…. It’s 9pm…czas sie napic…. Aha, na miescie kupiłem z Odynem po tabace do wąchania i tzw. one-shot’y czyli zajebiste miejscowe wódki ‚Borovicka’ i ‚Slivovica’ w buteleczkach 0,04 l. Rozgrzewają ostro hehe

Cactus teraz. Jest sobota, godzina 21:20. Jestem niemal trzeźwy, ponieważ 1) nie zaopatrzyłem się dzisiaj w żaden prowiant (czyt. piwo), 2) wczoraj wieczorem wypadliśmy na miasto razem z Leonem, Jailbirdem i Poison, trafiliśmy do jakiegoś lokalnego dicho, miejscowi stawiali nam jakieś dziwaczne drinki (takiej mieszaniny alkoholi w swoim życiu jeszcze nie spożywałem)m wskutek czego cały dzisiejszy poranek i południe przecierpiałem, leżąc w swoim śpiworze. Po powrocie do życia wyskoczyłem razem z Atarowcami (Lisu, Miker, Draco) na obiadek do knajpy zwanej „Rotundą” gdzie wypiłem swoje pierwsze dzisiaj piwko. Myślę, że czas poszukać jakiejś dobrze zaopatrzonej osoby na party place i obsępić ją z browarów.

Na tym party udało mi się fantastycznie naładować swoje akumulatory, dzięki czemu mam nadzieję powrócić wkrótce do aktywności na scenie, być może zakodować nawet jakieś demko (liczę, że moje drugie demo w życiu będzie lepsze od tego pierwszego =)). Wotnau zapewniał, że tegoroczne Forever będzie „packed with events”, ale ostatecznie okazało się, że tych wydarzeń czy crazy compotów było naprawdę niewiele. Osobiście wziąłem udział w jednym z nich – siedząc tyłem do bigscreena miałem sterować joystickiem, grając w „Commando” na Atarynce. Niestety, Raf kierował moimi poczynaniami w sposób bardzo nieporadny, wksutek czego zakończyliśmy swój udział w compo na niechlubnym ostatnim miejscu. =) „Ale z tym joyem przy tym compo chyba było coś nie tak” – właśnie powiedział Raf. =) Ja tego nie widziałem, ale chyba ma rację, bo on doskonale widział, co się działo na ekranie.

Wotnau tradycyjnie biega po party place w swoich niebieskich teplakach. =) Atarowcy z Polski zagrozili, że jeśli Wotnau nie ubierze w tym roku swoich tradycyjnych niebieskich spodni dresowych, to zbojkotują kompoty i ostentacyjnie opuszczą party place. =) Na szczęście nie doszło do tak drastycznych wydarzeń i Wotnau nie dał się długo prosić, aby podtrzymać wieloletnią tradycję tego party. Wotnau sam uznał, że jego „blue teplaky” stały się czymś w rodzaju „official trademark of Forever parties”. =)

W trakcie demo compo miał miejsce nieprzyjemny zgrzyt. Atarowska grupa Animkomals wydała demo z fuckami na moją skromną osobę. Zszkowany tym byłem nie tylko ja. Pierwszy z pomocą w skutecznym spuszczeniu wpierdolu pospieszył mi Sudi. Niestety, do tego nie doszło, gdyż nie udało nam się dowiedzieć, kto ukrywa się pod śmiesznym pseudonimem Trzcinowy coś-tam. „Trzeba go znaleźć” – właśnie powiedział do mnie Sudi i udał się na przeszpiegi (ja sam wypytywałem Atarowców wcześniej, ale bezskutecznie). Właśnie LHS/Padua mrugnął do mnie, że kolejka czeskiej wódki czeka na mnie, więc udam się w tym kierunku i dokonam tego, co do mnie należy. Trzeba się dowiedzieć, ile mają kasy na wprawienie nowych zębówm to się zbierze ekipę i pokażemy lamerom, kto tu rządzi na party! „Atarowca wal z gumowca” – święte słowa Sudiego! Czas wykopać topór wojenny. =))) C-64 rules! =) Dobra, znikam na ten czas… Może jeszcze wrócę… CU…

SUDi 22:30: Po wlaniu kilku ‚Corgon’ow’ nabrałem bardziej wojowniczą postawe 🙂
Razem z Cactusem mamy zamiar ponownie „wykopac topór wojenny” na Ataraków,zakopany,czy to na skutek jakiegoś rozejmu zawartego w przeszłości o którym ja nic nie wiem, czy to przez normalne odpuszczenie sobie przez Komodorowcuf tego wspaniałego wątku w historii sceny 8bitowej. Przecież własnie spory i dyskusje napędzały przez tyle lat czas scenowiczom między jednym party a kolejnym. No więc wracając
do wątku, Ataraki rzuciły rękawice na Foreverze7, obrzucając bluzgami kolege Cactusa w lamerowatym demku ponoć fakeowej grupy Animkomals, skleconej przez czterech typów spod znaku góry Fujijama.
Wokół mnie trwa SID-compo, z naszych startuje w nim Raf, po 1wszej rundzie zajmuje 3 miejsce.W tym konkursie są jakieś nagrody do wygrania, m.in.alkohol 🙂 więc trzymam kciuki za Rafa. A jeśli chodzi o wojne z Atari, to padl pomysł zeby za rok wystawic na Forever jakies fuck-demo, jadąc w nim po Atarakach.

22:42, po drugiej rundzie Raf ciągle 3-ci! Jest dobrze!
22:44, Raf wskoczył na prowadzenie! exequo z SAD’em
minute później, teraz Lisu prowadzi 🙂
kolejna minuta: Raf prowadzi :)ma 20 pktów, Lisu 17, SAD 14.
22:47: Lisu i RAF po 23, SAD 14. reszta daleko w tyle. koniec 3 rundy.
sytuacja zmienia sie jak w kalejdoskopie, 22:50 Lisu 38,Raf 35,CreamD
22. CreamD ma 34! Raf 39! Lisu 42! Koniec rundy 4.
22:54 Lisu zgaduje kolejnego zaka, ma 52 pkty. Teraz RAF zarabia +5.
Lisu +5! No i zdobyłem 5 punkcików 🙂 za Jana Hammera 🙂 22:58
Lisu 67, Raf 59, nastepny CreamD ma ledwie 34. 23:01
No i niezatapialny, niezniszczalny Lisu wygrywa, zdobywając 72 pkty.
Odbywa sie wreczanie nagród: CreamD dostaje 2-litrową mineralke 🙂
Raf odbiera 2 browarki. A Lisu flaszke.
Komentował: SUDi. Dziekuje Panstwu za uwage. Halo Warszawaaa!

Na zewnątrz partyplace’a jest imprezka. To ludzie stojący przed Piano Clubem, który jest w budynku obok. Dziś sobota więc dicho!!! INSOMNIA/64ever <– leciało na bigscreenie. Musze je ściagnać z netu.
raster.atari.org.pl

niedziela , 03:04 – RAF: jestem po kilku piwach… wylaczam juz notebooka 😉 swoja droga zdarzaja sie piekne niebieskookie wysokie blondynki w tej bajecznej krainie… szkoda tylko ze nie sprachaja po ingliszu ;(

Odynozzz::: >> 3.19.:9:48, Party is over, jestesmy w party-pociagu, w drodze z Trencina do Cieszyna, ekipa zchilloutowana, w tle leci muza z amigowych modow, z rafowego laptiszona, za oknami przesuwaja sie male slowackie domki, pola i gory pod katem prostym raz jeszcze ;]]]
Wszyscy zarzucili shota w nos z magicznego, niebianskiego proszku rodem z GB, jedyne czego jeszcze brakuje to procentwych, tanich slowackich piveczek ;]

Dobra, party trip trwa, ide sie czilałtnąć….Odyn iz offffff…s

Cactus: Raf nie chciał mi wierzyć, że da się tutaj spotkać piękne blondynki. Dopiero gdy zobaczył to w knajpie, to się przekonał. Błogsławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli! Remember my words! Wbiliśmy się wczoraj na techno party razem z Atarowcami (Mikey, Lisu, Draco) i uwierzyliśmy, że naprawdę jesteśmy ludźmi z innej epoki… Eh, ta dzisiejsza młodzież… =)

SUDi: minął kolejny dzień party, i kolejny zgon zaliczony. Za trzy minuty 10. Siedzimy we vlaku zasuwającym w strone Polski. Cactus wyciągnął żelazny zapas rogalików 7Days, wszyscy sie nimi opychają. Z wczorajszego wieczoru pamietam tylko demka komodorowskie jakie leciały na bigscreenie. Przekonałem sie ze mam spore zaległości jesli chodzi o produkcje scenowe wydane w ostatnich trzech latach, czyli od czasu jak przestałem interesować się sceną i przestałem jeździć na partiesy. Ale faktycznie Cactus ma racje mówiąc, że po takiej imprezie człowiek ma naładowane baterie i nabiera ochoty do jakiejś aktywności scenowej. Może i mnie do dopadnie..? Who knows. Raf i Cactus ciągle opowiadają o suczkach słowackich, jakich sie wczoraj naoglądali na disco. Próbowali je podejść poprawną anielszczyzną, niestety tutejsze laseczki wolą zarzucić tabsa niż wysilić troche móżdzek i pogadac in inglisz. Ale chociaż pooglądali sobie gołe ciałka :)) Fuck diz bitch,guys!!!

10:04 – czas na mnie – czyli Raf on da keyzz once more 🙂
nie jestem chwilowo w zbyt dobrym moodzie aby cos tu naskrobac ale sprobuje sie wysilic 😀 zarzucilem wlasnie muze Surgeona/VTE tak aby SUDi i Cactus mogli zapoznac sie z tworczoascia Vulture od innej strony 🙂 Party uwazam za bardzo udane, dawno sie tak dobrze nie bawilem. PArty ekipa tez zajebiscie dopisala. w sobote ok 23 poszlismy do baru irlandzkiego ktory jednak irlandzki przypominal jedynie dzieki witrynie 🙂 z powodu bariery jezykowej nie bylo realnej mozliwosci powyrywac chickow… baly sie holki dewizowcow heheh sprechajacych po ingliszhu 😉 za pamieci dopisze jeszcze moje ‚dodatkowe’ wrazenia po kompotach… sliwek brakowalo 😉 … ogolem nasza commodorowska scena prezentuje fajniejsze prace, dzieki mozliwosci sprzetu. to co spectrumowcy nazywaja demami u nas raczej nazywa sie kolekcjami graficznymi 🙂 konkretniej: kilka obrazkow zmieniajacych sie prez 3 minuty co kilka sekund w rytm muzyki… jedno tylko zx-demo mialo jakies matematyczne efekty 🙂

a atarowcy? prowokacyjnie wystawili 3 oproznione skrzynki piwa… jak na ok 10 osobowa ekipe chloapki maja duze pragnienie , istna pustynia 🙂

Autorzy: Raf, DJ Gruby, SUDi, Odyn. pierwsza publikacja: 20.03.2011

Riverwash Party 2009 4-6.9.2009, Warszawa

Riverwash Party 2009
4-6.9.2009, Warszawa

Ucieszylem sie na wiesc o trzeciej edycji Riverwash. Zalatwilem sobie urlop na piatek. Zaopatrzylem sie w Johnnie Walker Red Label 700 ml oraz inne mniej wazne produkty. Przygotowalem kwit i narysowalem grafike na c64 na kompo. Na kompo rysowalem inny obrazek niz byl wystawiony, ale nie konczylem go, bo po sprawdzeniu zasad okazalo sie ze sa jakies motywy przewodnie i w oldschoolgfx ma byc motyw Cats and mice (Koty i myszy). Tak wiec na szybko cos nabazgralem a na kompach okazalo sie ze i tak kazdy olal motywy. Przed wyjazdem wrzucilem swoje prace na partyjny ftp, zeby nie zgubic ich gdzies po drodze. W piatek pare minut po 14 przed moja katowicka rezydencja zatrzymal sie polonez Rafa, organizatora Silesia Party. Zapakowalem sie do srodka i ruszylismy w droge do Warszawy. Niestety byly straszne korki wiec wydostanie sie ze Slaska zajelo nam prawie 2 godziny. Podroz minela na rozmowach i wypatrywaniu fotoradarow oraz samochodow z cb radio. Miedzy fotaradarami Raf wykrecal 140-150 km/h na liczniku poloneza. Przy takiej predkosci wymieka Cactus z Oxyronu. Po wjezdzie do Warszawy przegapilismy skret na rondo, ale udalo nam sie jakos dotrzec do party place.

O godzinie 19 naszym oczom ukazala sie okolica znana z fotek ze strony www.riverwash.pl . Zanim zaparkowalismy, na maske rzucil sie Silent, ale udalo sie nam go zrzucic. Zauwazylem Cresha jak rozmawia z kims przed komorke, myslalem ze na moj widok dzwoni po kolegow. Niedlugo przed party opublikowalem fotomontaz na ktorym buzka Cresha ubrana byla w koszulke z wielkim nadrukiem kobiecej myszki, wzrok byl spuszony w dol, a napisy wydawaly sie mowic: chcialbym miec chociaz takiego malego, Cresh wstap na scene bo scena chuja daje. Byla to odpowiedz na innego demotywatora pod moim adresem. Obrazony Cresh przez 2 dni nic nie pisal na forum, ale jak zobaczylismy sie to wybaczyl im, a na przeprosiny zaproponowalem wypicie red labela. Pokazalem mu tez gdzie jest wejscie na party place, bo krecil sie po okolicy przed naszym przyjazdem i nie wiedzial jak wejsc do srodka.

Miejscowka byl klub No Mercy, mieszczacy sie w piwnicy. Wejsciowka kosztowala 100 zl. Niby sporo, ale w cenie wyjsciowki dostawalo sie 10 zetonow po 5 zl, ktore mozna bylo wymienic w barze na piwo lub inne napoje, a za dwa zetony mozna bylo zapisac sie na grilla albo obiad. Po zaplaceniu dostawalo sie identyfikator z kodem kreskowym do glosowania oraz trzeba bylo sie wpisac do netbooka. Przywitalismy sie ze znajomymi, ze sceny komodore byli Nitro, V-12 oraz Voyager tez tworzy na C64. Trzymajac w rece piwo zastanawialem sie jak na party dotrze Prezes, ktory nigdzie sie nie rusza bez swojego przydupasa prezydenta Elbana. Jak sie okazalo legendarny Prezes skorzystal z pomocy pedałow rowera i wzial ze soba siostre zeby mial sie kto smiac z jego dowcipow w stylu Karola Sztrasburgera. Ciezko na trzezwo spedzac z nim czas, bo poczucie humoru ma smiechu warte. Udalem sie na pobliska stacje benzynowa Orlen po szklo i napoj pepsi. Na stoliku przed party place rozstawilem kieliszki, w ruch poszedl red label i moglismy wzniesc toast za nowe demo LEPSI. Po chwili znowu polano. Wutka sie skonczyla i Cresh z Prezesem poszli do domu. Poszli, bo Prezes chyba zapomnial jak sie pedałuje i musial rower prowadzic zamiast na nim po prostu jechac. Szkoda, ze nie pojawili sie zapowiadani Carrion, Jetboy, Longhair i Biondi. Randall z Afrokolektywu wybral jakis festiwal muzyczny zamiast party.

Nadszedl czas na rozejrzenie sie po party place. Do srodka schodzilo sie po kilku schodkach, po sforsowaniu firewalla zlozonego z dwoch ochroniarzy mozna bylo wejsc na glowna sale w ktorej bylo duzo foteli, kanap i kilka krzesel. Na stolikach rozstawione byly dwa komputery, a na sali bylo tez kilka lapkow na ktorych ludzie konczyli produkcje na kompo. Na koncu sali znajdowala sie scena oraz bigscreen, ale w ogladaniu troche przeszkadzal duzy filar znajdujacy sie dokladnie na srodku sali. Poziom nizej znajdowalo sie mniejsze pomieszczenie z fotelami i Amiga pelniaca funkcje realtime text edytora na ktorym mozna bylo pisac co sie chcialo i rysowac ascii. Na party bylo postawione wifi i mozna bylo skorzystac z internetu, co tez uczynilismy za pomoca lapka przywiezionego przez Rafa, sprawdzilismy co nowego na forum oraz na csdb.

Wieczorem byl koncert Większego Obciachu, ale wiekszosc ludzi wolala spedzac czas na zewnatrz party gdzie ustawiony byl namiot z projektorem a na scianie budynku byl maly big screen czyli small screen. Caly czas grillowala sie karkowka. Partyzanci prowadzili ciekawe dyskusje na rozne tematy. Na party pojawil sie tez Spider razem z jego nieslawnym spirytusem, ktory dostaje od swojego kontaktu w gorzelni. Jest to odpad z produkcji normalnie wutki. Spirytus ten jest zawsze serwowany z domieszka sprite, drink smakuje niezle, ale na drugi dzien powoduje ciezkie skutki uboczne nieporownywalne nawet z ruskim wysokoprocentowym paliwem lotniczym znanym z North Party. Butelka wydawala sie do mnie mowic ja jestem sprite, a ty pragnienie. Unikalem jak ognia tego spirytusu, ale kilka spragnionych osob jednak zdecydowalo sie na spozycie. Fajna byla dyskusja z Lionem na temat C64. Duzo ciekawych akcji rozgrywalo sie na zewnatrz w mysl hasla real party is outside. Na parkingu koledzy zaczeli rozbierac Azzaro, ktory dostal w rece Amige, a jak sciagneli mu majtki to Amiga zaslonil swoje skarby. Niestety potem Amiga rozbila sie na ziemi, a szczatki zaczal oplakiwac Aceman. Calosc zostala nakrecona i wystawiona pozniej na kwit kompo.

Tymczasem w barze sympatyczne barmanki laly tyskie browarki, a na scene ustawil sie TM DAG i gral swoj set. Count tanczyl w rytm muzyki i skakal po calej sali. Dodam, ze na koncerty mogly wejsc osoby z zewnatrz kupujac specjalna wejsciowke za 10 zl, mozna bylo tez kupic jednodniowy bilet za 15 zl. W pierwszy dzien nie bylo zadnych konkursow, a kompa muzyczne zostaly przesuniete na sobote. Toalety byly w calkiem niezlym stanie nawet poznym wieczorem, dwa stanowiska, zlew z lustrem, mydla i papieru nie brakowalo. W meskiej ubikacji ktos napisal nie ma to jak spijac Kisielek waginalny. Noca party place zaczynalo powoli pustoszec, ludzie szli spac, a malo kto wiedzial ze zostaly jeszcze potrawy z grilla ktorych nikt juz nie chcial jesc. Zawiedziony brakiem kebabu, skierowalem sie powoli w strone darmowej noclegowni wylozonej materialem termoizolacyjnym, a kto chcial mogl nocowac w pobliskiej robotniczej rezydencji Margran albo w eksluzywnym osrodku Majawa. Na srodku sleeping roomu byl wielki wodny materac na ktorym spal Mecenas. Rozlozylem swoj spiworek w kacie i oddalem sie w objecia morfeusha.

Jak obudzilem sie rano to Nitro mial odcisk buta na twarzy. Co sie stalo? Ktos mu wszedl na glowe. Zjadlem sniadanie i udalem sie glowna sale gdzie trwaly puszczany byl demoshow z roznych platform, rowniez 8-bitowych. Potem odbylo sie kilka crazy konkursow, trzeba bylo czytac zaproszenia na party po wegiersku albo ulepic z plasteliny demo. Pojawil sie w koncu Reiter, a na placu przed party place odbylo sie komodorowskie crazy kompo zrzucanie bydla z polonuza. Raf dosiadl poloneza i jezdzil nim w kolko palac gume. Potem z tylu auta przykleil sie Spider i usilowal utrzymac sie, ale spadl. Nastepnie polozyl sie na masce a miejsce z tylu zajal Nitro. Niestety szybko wyladowali na ziemi.

Zaczely sie zapisy na obiad, wiec wrzucilem dwa zetony i zapisalem sie na liste. Organizatorzy po chwili wrocili z pudelkami w ktorym byl kotlet, ziemianki i zestaw surowek. Spox. Jadlem na stoliku na zewnatrz, a wiatr byl tak duzy ze przewrocil moj browarek, ktory wylal sie w strone Kiera. Na szczescie w barze nie brakowalo piwa. Pogoda byla parszywa, ale siedzielismy na zewnatrz rozmawiajac i pijac browarki. W srodku odbyla sie prezentacja sponsora party firmy Edimax, ktora byla reprezentowana przez dwie hostersy i jednego technika. Wyglupialismy sie przy samochodzie gdy podszedl Holdys i zamiast robic show, poskarzyl sie ze wyrzucili go z party po tym jak walnal kogos z glowki. Nie chcialo nam sie z nim gadac, bo nie mial juz ani wutki ani zetonow, wiec wrocilismy pod party place, ale Holdys nie wiem po co poszedl z nami probujac dostac sie znowu na party. Potem wszyscy robili sobie zdjecia z niebieskimi.

Na glownej sali rozpoczely sie konkursy muzyczne. Na chip compo byly 3 kawalki komodorowskich muzykow. Odbylo sie tez newschool music compo oraz ST-02 music compo. Tego dnia Count nie byl juz fizycznie w stanie tanczyc pod scena. Potem lecialy kompa graficzne, newschool oraz oldschool w ktorym zdecydowalem sie wziazc udzial z grafika na C64. Bylo jeszcze photo kompo gdzie mozna bylo przedstawic zdjecia opuszczonych miejsc albo dziewczyn. Szkoda ze nie odbyly sie zapowiadane wybory miss party. Nastepnie na scene wkroczyl Wegier Gargaj i puscil swoj set muzyczny przy ktorym wszyscy swietnie sie bawili i wyginali smialo ciala, z tym ze Szescian nie wrocil juz do stanu prostego i dalej chodzil powyginany.

Po przerwie zaczelo robic sie tloczno na sali, bo rozpoczynala sie glowna czesc imprezy na ktora wszyscy czekali czyli konkurencje intro, demo i kwit. Niespodzienka byla spora ilosc fajnych produkcji. 256 bajtowej interko Rrrola robilo wrazenie, ale czesc osob podejrzewala ze jest to jednak dobrze skompresowana animacja. Intra 4kb byly spoko, fajnie sie ogladalo. Na 64kb byla jedna praca Zembatka nowej osoby na scenie czyli Lectera. Ciekawy debiut. Nastepnie polecialy dema z ktorych najbardziej podobalo mi sie CUDOWNE megademo Hard Coders. Doceniam tez produkcje Kabiego i demka Amnesty. Publicznosc swietnie sie bawila ogladajac filmiki z Deadmenem, ale najlepszym wildem byl Projekt Macierz legendarnej ekipy PSB. Prace na kwit kompo zostaly skwitowane smiechem, wygral filmik z poprzedniej nocy Azzaro vs Aceman. Drugie miejsce zajela produkcja Siemanko zaczynajaca sie od slow szukamy telefonu do Sebaloza, jak to uslyszalem to myslalem ze bedzie kwit na mnie, ale bohaterem okazal sie Ubik. Najlepsze zdjecie to ktos bardzo podobny do Nitro, stojacy u boku Ojca Rydzyka na jakiejs czarnej mszy. Kolacz tez byl bohaterem dwoch prac, a ja wystawilem fotke zgona Cresha obstawionego puszkami i kartkami z ocena 10. Nastepnie odbyl sie koncert formacji In Dark We Thrust, w ktorej jednym z djow jest Tonid majacy nie tylko amigowskie, ale tez komodorowskie korzenie, az trudno uwierzyc ze minelo juz 20 lat jak wydal pierwsze demo ze swoja muzyka na C64.

Po przebudzeniu udalem sie na glowna sale gdzie trwalo glosowanie online. Po zalogowaniu sie do systemu mozna bylo przyznac poszczegolnym pracom od 1 do 5 gwiazdek. Prawo do glosowania mialo 95 osob, ktore placily pelna wejsciowke, a sumie przez party przewinelo sie okolo 140 osob. Warto bylo poswiecic te kilka minut, bo wsrod glosujacych zostalo rozlosowane 100 zl. Glosowanie trwalo do godziny 12, a kilka minut pozniej odbylo sie ogloszenie wynikow. Chip music wygral kawalek Surgeona skomponowany na C64 za co dostal zestaw roznych stuffow oraz specjalnie zaprojektowana kostke dla zwyciezcy kompo. O godzinie 13 pozegnalismy sie ze wszystkimi, fajnie bylo zobaczyc cala bande chuja, no i podziekowania organizatorom za niezapomniane party, Fei, Voyager, Gorzyga..

W koncu wsiedlismy z Rafem do poloneza, a w droge powrotna zabralismy tego nowego goscia Lectera od intra 64kb, ktory jak sie okazalo mieszka w Dabrowie Gorniczej niedaleko Katowic. Jak trafil na scene? Zrobil intro i chcial je opublikowac na www.scene.org . Odpisali mu, ze musi to wypuscic na jakims party a najblizsze party to wlasnie Riverwash, wiec zdecydowal sie na wyjazd, a ze nikogo nie znal to pojechal sam pociagiem. Odwiezlismy go do domu, potem pojechalismy do Rafa, szkoda tylko ze nie mialem okazji zobaczyc jego siostry Lolity, ale za to ma byc na Silesia Party w Czeladzi, 18-20 wrzesnia, www.silesiaparty.pl .

Sebaloz/Lepsi.De

Silesia Party 3 18-20.9.2009, Czeladź

Silesia Party 3
18-20.9.2009, Czeladź

Trzecia edycja komodorowskiego Silesia Party tak jak poprzednio odbyla sie w Czeladzi w Centrum Rozrywki i Kultury, zwanym Traffic. W piatek o 16 Psycho8580 przyslal muzyke zsynchronizowana pod demo w kooperacji grup Lepsi.De oraz Miracles, ktore zakodowal Zielok, dwie grafiki narysowal Carrion, a ja dwa logosy i obrazek w hiresie. Tymczasem spokojnie wrocilem z pracy, o 18 przyjechal po mnie Zielok i pojechalismy na party. Na parkingu przed party place stalo juz kilka samochodow, przy jednym z nich krecil sie Grabba z Kisielem, a obok Moog rozmawial z Bugjamem z Niemiec. Przywitalismy sie ze wszystkimi, a Bugjam to sympatyczny koles ktory zawsze jezdzi z komputerem na party i pozwalal mi godzinami konczyc grafike na kompa. W srodku bylo juz kilkanascie osob, w tym kolejny gosc z zagranicy Zer0-X z Finlandii.

Organizacja party zajmowali sie Raf i Volcano, a dzwiek i oswietlenie zapewnial Warlock. Traffik to skatepark z antresolka, pietrem ze stolikami, a wychodzac z glownej sali przechodzimy przez korytarz z toaletami zeby trafic do baru z wszelkimi napojami i daniami. Z butelka pepsi wyszedlem przed party place gdzie tez toczyly sie rozmowy przy papierosie i bez niego, Stilgar, Killer, Questor, Nitro, Miras. Przyjechali Londynczycy Booker i Leming, z ktorymi zabral sie rodowity wyspiarz Maestro. Zaraz przyjechala tez grupa ze stolicy. Przez mikrofon zlozylem Proviemu zyczenia, wszystkiego najlepszego, dzis wszystko na koszt Proviego, po czym zostalem zaproszony na gore gdzie na stoliku zostal przygotowany maly poczestunek. Niestety nie moglem zostac dluzej, bo musialem jechac z Zielokiem konczyc demo i grafike na kompo.

Wieczorem niestety nic mi nie wyszlo, ale z samego rana udalo mi sie poprawnie przerelokowac muzyke z $1000 do $e800, bo pod takim adresem miala znajdowac sie w demie. Sprawdzilem cale demo i zrobilem tez calego dirmastera z creditsami do dema. Ktos watpil czy posiadam jeszcze takie umiejetnosci. Zadowolony wyslalem maila z demem do pozostalej trojki z naszej fantastycznej czworki. Potem jeszcze okolo 12 Zielok poprawil synchronizacje muzyki. A ja tymczasem konczylem w domu swoja grafike na kompo, juz dawno zapowiedzialem ze bedzie to hires, bo na party zapowiedzial przyjazd niemiecki krol hiresu Veto/Oxyron, a rowniez z hiresow jest znanych kilku innych grafikow deklarujacych wystawienie pracy na gfx kompo. Skonczylem rysowac 16.30, a deadline byl o 17. Nie przejmowalem sie tym, ze nie zdaze dojechac przed deadline, bo i tak zlamalem tez zakaz podpisywania grafiki umieszczajac na niej znak wodny, a poza tym grafika bylo pare razy przekonwertowana na grzybie. Hiresy rysuje na project one z ustawionymi ograniczeniami hiresowymi, zapisuje w formacie png, konwertuje na 24-bitowe bmp, potem w Gangbang Edzie konwertuje na hires i pod vice przygotowuje plik wykonywalny na kompo.

W drodze na party przejezdzalem obok katowickiego Spodka, gdzie odbywaly sie finaly Mistrzostw Europy w koszykowce mezczyzn, niestety musialem zrezygnowac z propozycji spedzenia weekendu z innymi fanami, a zreszta wszystkie kebabownie byly opanowane przez turystow z Turcji. Tymczasem na boisku obok party place rozgrywany byly mecz pilki noznej miedzy kawalerami a zonatymi. Wygrali kawalerowie w skladzie Provee, Elban, Prezes, Nightrider i Miras. Przegrany sklad tworzyli Wacek, Maestro, Bimber, Gorzalek Ochlalek i Randall. Elban zostal na boisku osmieszony przez Wacka. Na party mozna bylo zjesc darmowa pizze, dla wielu byl to jedyny posilek w ciagu dnia. W koncu udalo mi sie dotrzec na party, przywitalem sie z czlonkami grupy Arise z Wackiem i Bimbrem oraz najbardziej oczekiwana osoba czyli Carrion z grupy Crest. Konczylo sie karaoke sid kompo, ktore prowadzila Lolita. Podklad lecial z C64 a na bigscreenie wyswietlaly sie slowa piosenek, ktore spiewali Nitro, Druid i Kisiel. Natomiast Sabrine zaspiewali wspolnie dwaj boysi Krill z Niemiec oraz Randy. Warto obejrzec filmiki z karaoke nakrecone przez Lolite i Pardona.

Zglosilem sie zaplacic 40 zl za wejsciowke, zdziwilem sie ze mimo wszystko zostala przyjeta moja grafike na kompo. Dostalem identyfikator i przejrzalem tez liste gosci W pierwszy dzien na party bylo ponad 30 osob, a teraz zobaczylem dwa razy wiecej ludzi. Na Silesia Party jest taka tradycja, ze nikt nie sprawdza czy zaplaciles za wejsciowke, nie ma tez ochrony. Jesli chcesz to podchodzisz i placisz. Jesli nie masz kasy albo chcesz wydac ja na cos innego to nie ma sprawy. Przed party byla zrobiona zrzutka i udalo sie zebrac przelewy na ponad tysiac zlotych. Tak to sie robi na komodore.

Przywitalem sie z ludzimi ktorzy przyjechali na drugi dzien party, a ciagle zjezdzaly sie nowe osoby. Stalismy z Zielokiem przy samochodach gdy slowacki emigrant Sudi przyniosl mi piwo, pojawil sie tez Nemo z dziewczyna. Zaraz Elban przyniosl jakas kartke z dwoma zdjecia z pustymi dymkami, w ktorych trzeba bylo dopisac kwestie ktore mogliby wypowiedziec prowadzacy teleturniej i nie kto inny jak ja. Na kompo zgloszonych bylo kilka prac, najlepsza byla produkcja Crestu a pozostale texty byly na poziomie Karola Strasburgera i smieszyly tylko autorow. Cresh wkurzyl sie, ze nie podoba mi jego glupi text, wiec zniszczyl kartke Crestu.

W srodku przed big screenem siedziala ekipa spod granicy Lotus, Sage i Pasthor. Na party bylo co najmniej 10 komputerow, wiekszosc przywieziona przez gosci z zagranicy. Veto siedzial w kacie i rysowal grafike w hiresie na kompo. Wygladala swietnie na jego tablecie. Z Niemiec przyjechali tez Zed Yago ze swoja partnerka Nada i konczyli demo na kompo. Natomiast Ramos przyjechal ze swoim partnerem Mr.Matem, od roku jezdza razem na party. Pogadalem z Moogiem i moim bylym szefem Grove z Keen Acid. Byl koncert muzyki z gameboya w wykonaniu steal4ram, a takze turniej Bombermanii na 4 joysticki. Nitro zrobil pokaz dem z innych platform 8-bitowych oraz puscil kilka amigowskich wildow, ktore zszokowaly publike. Wspominajac siemanko, dalem Voyagerowi moj numer telefonu, bo go nie mial, wiec jesli ktos chce to niech sie zglosi do niego. Przyjechal tez Comankh, a takze inne prostokaty z Agony czyli Druid z Hornetem (pamietna lepszosc do kwadratu).

Rozpoczelo sie jajeczko kompo. Na laweczce usiedli Nitro, Comankh i Moog. Juz myslalem ze nikt mnie nie zaprosi, ale dla mnie byla przewidziana rola mistrza. Odwrocony stanalem z boku, w tym czasie Provi nalozyl wszystkim czapeczki zrobione z papierowej gazetki wyborczej. Jedna osoba mial pod czapeczka ukryte jajko, a ja mialem je rozwalic. Jesli nie zgadlbym to wtedy sam bym usiadl z jajkiem na glowie. Jak tylko sie odwrocilem to Nitro nie wytrzymal i zrzucil swoje jajko na podloge. Znowu sie odwrocilem, a tym razem jajko trafilo pod czapke Mooga. Wiedzialem, ze nie innej mozliwosci, bo Nitro znowu by rozwali swoje jajko a na lysej glowie Comancha jajko by sie dlugo nie utrzymalo. Zamarkowalem ruch reka i juz spokojnie walnalem Mooga w glowe. Jajeczko eksplodowalo, Moog poszedl sie umyc, a reszta uczestnikow uciekla. Zaprosilem Cresha do udzialu w konkursie, kogokolwiek, ale w ogole nie bylo juz nikogo chetnego. Zawiedziony poszedlem po piwo.

Zajalem miejsce obok Nemo i sluchalismy music kompo, obok siedzial Krill i Odyn. Zgloszonych bylo 12 kawalkow, fajnie sie sluchalo dzwiekow z sida. Wygral Rambones czyli Jan Harries przed Jammerem i Bookerem. Na kompo muzyczne na 2 sidy skomponowany byl tylko jeden kawalek. Carrion zaprezentowal na big screenie swoja kolekcje graficzna wydana przez Crest pod tytulem Carrion’s OLDSCHOOL Pixels 75%, kodowana przez S.E.S.a z muzyka Dane. Mozna bylo zobaczyc kilka niepublikowanych obrazkow dokonczonych w tym roku. W wersji 100% maja byc jeszcze 3 grafiki. Pomyslowe jest tytulowe logo, a zwlaszcza slowo Oldschool w stylu starych logosow oraz Pixels zlozone z duzych pixeli. Na party podobno wyszla jeszcze kolekcja JSLa, ale oprocz jelonka nikt tego nie widzial. Za to odbyla sie prezentacja intra do nowego numeru Vandalism News w ktorym ukazal sie wywiad z Carrionem – polecam.

Nastepnie bylo dlugo oczekiwane gfx kompo z 19 pracami z tego 4 grafiki narysowane przez scenowe dziewczyny Mermaid, Nada, DonKa i Lolita. Szkoda ze nie doszla grafika Cobry. Najlepsza praca przyszla od szwedzkiego grafika Joe/Crest z ktorym pilem ostatnio na LCP w Szwecji. Grafika narysowana byla w technice hatchingu w multi. Drugie miejsce zajal Carrion z nowym diteringiem w nufli, a trzeci byl Bimber z nufli przedstawiajacym morswiny. Takie same widzialem chyba na plazy w Mielnie. Czwarte miejsce zajela dziewczyna z Norwegii czyli Mermaid. Poziom byl naprawde wysoki, ale projektor nie byl zbyt dobrej jakosci, wiec grafiki w hiresie kiepsko wygladaly a do tego kolor zolty byl jasniejszy od bialego. Tak wiec hiresy Veto i moj wygladaly tragicznie. Podobaly mi jeszcze grafiki Mirasa i Odyna. Veto zajal dopiero 14 miejsce a byla to jedna z najlepszych grafik na kompo. Do autostwa swojej grafiki nie chcialem sie przyznac.

Po chwili przerwy na piwo i papierosa, polecialo 4kb intro z czterema pracami. Wygralo swietne intro Stilgara, fajnie bylo tez widziec nowe intra Wacka oraz intro przyslane z Hiszpanii. Nastepnie odbylo sie demo kompo. Na poczatek polecialo demo niemieckiej grupy K2, a potem nasze demo BSOD w kooperacji Lepsi+Miracles zrobione przez kilka wakacyjnych tygodni przez ekipe w skladzie Zielok, Carrion, Psycho8580 i ja. Fajnie bylo obejrzec je na big screenie. Chyba nikt nie byl zawiedzony nasza mala produkcja, w swiat poszla wiesc ze w Polsce tez sie jeszcze robi dema mimo kilkuletniego zastoju. Za pol roku jedziemy na niemiecki Breakpoint z wiekszym demem. Nitro rowniez chce uczestniczyc w tym konkursie, wiec zapowiada sie ciekawa rywalizacja.

Po kompach ludzie zaczeli sie powoli zbierac do domow, zwlaszcza ze duzo ludzi przyjechalo samochodami az zabraklo miejsca na parkingu przed party place. Elban zaprosil mnie do baru, ale bylo smiesznie, bo zamowil kolejke i kazal sie skladac na nia. Wysmialem go i zaplacilem za 5 lufek oraz kilka nastepnych kolejek. Barmanki mialy fajne cycki. Niestety Cresh i Provi mieli juz dosc, bo zaczeli pic piecdziesiatki na dwa razy (!). Prezes tez chcial sie ze mna napic, ktos przyniosl mu kieliszek, a dla mnie postawil Leming – dzieki, wybaczam handlowanie mc replayem na party i zarabianie na kolegach. A na glownej sali odbylo sie sid beatbox compo. Brali w nim udzial Lemig, Randy, Carrion, Randall, Kisiel, Meastro i Warlock. Fajne bylo komando w wykonaniu Carriona i Randalla, ktory na co dzien udziela sie jak frontman Afrokolektywu.

Nastepnie odbylo sie ogloszenie wynikow i rozdanie nagrod. Demo kompo wygralo BSOD wydane przez Lepsi+Miracles, kod Zielok, grafika Carrion i Sebaloz, muzyka Psycho8580. W nagrode dostalismy kabelek XU1541, koszulke, licencja na jakis program oraz nalewke dla zwyciezcow konkursow, ktora wypilem z Jammerem i Bookerem, bo zwyciezcow gfx i music kompo nie bylo na party. Wszyscy szukali Carriona, ktory podobno mial spac pod schodami, ale byl tam ktos inny. Nikt nie skojarzyl, ze na party place schody sa w dwoch miejscach. Szczescia nie mieli za to inni spiacy rycerze, zwlaszcza Niemcy i Maestro,
ktorzy zostali wysmarowani pasta przez Elbana. Zero-x wkurzyl sie, bo myslal ze Elban zabral mu buty, a to byla tylko zamiana z butami Black Lighta. Prezes rzucil rolka papieru toaletowego w sprzet naglasniajacy Warlocka, ktos rozjebal tez swietlowki na gorze.

Zaczelo robic sie malo zabawnie, chlopcy przeniesli sie na parking gdzie bujali samochodami w ktorych spali kierowcy. Samochod Killera mial napisane chuj na masce, a Niemiec Veto mial namalowane swastyki na swoim aucie. Jakie to dziecinne, anonimowo obsmarowac komus samochod sfastykami. Trzeba bylo to zrobic w dzien przy Niemcach, byloby zabawniej. Oczywiscie praca byla wystawiona w nocy bez podpisu. Ciekawe czy autor bedzie mial jaja zeby sie przyznac do tego, ale eunuch ma lojalnych kolegow trzymajacych mordy na klodke, wiec moze spac spokojnie, nikt nigdy sie nie dowie kto namalowal sfastyki. Ze swastykami kojarzony jest Elban, ale twierdzi ze tylko stal obok, nie udalo sie jednej rzeczy przypilnowac i wyszlo jak wyszlo. Tak sie bawi komodore.

Najsmieszniejsze, ze Elban smarowal wszystkich przez cala noc a rano sam obudzil sie obsmarowany, z ujajana koszulka, zniszczonym spiworem i jajkami porozbijanymi wokol glowy, a teraz zastanawia sie kto mial jaja zeby to zrobic, bo moze jednak Sebalozowi nikt nie zajebal tych jajek. Na pamiatke zrobilem zdjecie, ale troche niewyrazne, bo ciemno bylo. Premiera za rok w Warszawie na Riverwash 2010 Kwit Kompo.

Jak sie rano obudzilem to spotkalem skacowanego Randalla, ktory zaraz poszedl na autobus. Odwiedzilem pobliska biedoronke, gdzie mozna bylo zaopatrzyc sie w tanie napoje i jedzenie. Ludzie powoli zbierali sie do domu, reszta siedziala w barze, zamawiajac jedzenie. Goscie z zagranicy zjedli sniadanie i pojechali, a bylo w sumie 7 zagraniczniakow na party. W koncu i ja zdecydowalem sie wracac do Katowice. W sumie party bylo zajebiste, podziekowania organizatorom, spotkalem duzo znajomych, byla spora frekwencja w liczbie okolo 70 osob i specyficzny komodorowski klimat.

Porytkon 3 1/3 23-25.10.2009, Sosnowiec

Porytkon 3 1/3
23-25.10.2009, Sosnowiec

Dzien pierwszy.

Siemanko, nie wiem skad Nitro mial numer do Sebaloza, ale w piatek przed 18 dostalem smsa:

Hej, tu Nitro, wybierasz sie na Porytkon?

Moja odpowiedz:

Tak, bede dzis o 20, a jutro o 18.

Na to:

Gut, ja wlasnie jade autobusem w strone konwent place.

Tak wiec przed 19 bieglem na autobus, ale potem juz mi sie nie chcialo, bo myslalem ze juz odjechal. Jak dochodzilem do stanowiska autobusowego to zobaczylem wlaczony migacz busa ktorym mialem dalej jechac. Na szczescie mamy centrum Katowic, a obok przystanku jest Carrefour Express z tanimi puszkami. Pssssssssssssssyk i tak czas szybko minal, po pol godzinie wsiadlem do nastepnego 815, a po nastepnych 30 minutach razem z innymi partyzantami wysiadlem w Sosnowcu na Placu papieskim. Ze stronki wiedzialem jak dojsc wiec po chwili znalazlem sie przed szkola, ktora pelnila role party place.

Po zaplaceniu 10 zlotych za jednodniowa wejsciowke, znalazlem sie w srodku. Tak jak na scenowych imprezach plakietka nazywana byla identem, tylko ze dodatkowo kazdy uczestnik byl spisywany z dowodu i musial sie podpisac. Zaraz rzucil mi sie w oczy plakat z napisem piwo po 4,5, ale jak sie okazalo na party panowalo prohibicja i nie mozna bylo kupic piwa w zadnym z partyjnych barow i kawiarenek, a plakat mowil o after party w jakims klu. Wraz z identem dostalem ksiazeczke o tematyce portykonowej, podobno byl tam narysowany plan party, ale nie wiedzialem a teraz tez nie wiem bo ksiazeczke zgubilem w czasie nocnego klubingu po Kato.

Na Porytkonie zjawilem sie zaraz po 20 i dlugo szukalem sali multimedialnej. Troche nie chcialo mi sie szukac jak cale party place wypelnione bylo skapo odzianymi laskami od ktorych nie dalo sie oderwac wzroku. Wielu z nas mogloby miec corki w ich wieku. Ale partyzantek o wiek sie nie pyta. W koncu trafilem na 3 pietro, a drzwiach byla kartka wielkosc A4 z logiem naszej salki. Po otwarciu drzwi ogarnal mnie mrok, ale po chwili uslyszalem slowo Sebaloz, wiec wiedzialem ze trafilem w dobre miejsce. Chwile wczesniej zadzwonil Ramos z pytaniem o ktorej jest pokaz

Tymczasem na laptopie z emulatorka juz lecialy komodorowskie demka, a ogladalo to wszystko okolo 20 osob. Raf tlumaczyl ludziom co dzieje sie na ekranie, czasami Nitro cos dodal, a na koniec prezentacji byl czas na pytania ogladaczy. Nie bylo kabelka ktorym mozna by bylo podlaczyc c64 do projektora, dlatego prezentacja leciala na laptopie. Niestety o 21 trzeba bylo zwijac sprzet, bo w sali mialo byc jakies kompo multimedialne. Podobno wartosc nagrod na Porytkonie wynosi 30 tysiecy. Nitro zostawil swoje rzeczy w jednym ze sleeeping roomow, wyszlismy na zewnatrz i udalismy sie do pobliskiego sklepiku. Po zakupie browarkow udalismy sie do samochodu Rafa, gdzie rozmawialismy na tematy scenowe. Niestety musialem zaraz isc na autobus, bo party bylo w dupie szatana i ostatni bus do Kato byl 21.43.

Forever Party 2010 19-21.03.2010, Horna suca, Slowacja

Forever Party 2010
19-21.03.2010, Horna suca, Slowacja

Dotarly do mnie informacje o jedenastej edycji party poswieconego C64, Atari, Spectrum, Amstrad Cpc i Sam Coupe, a takze Pmc itp. Wstalem w piatek 9.30 i naszkicowalem zarys obrazka na kompo. Minely 4 godziny. Nic wiecej nie zrobilem. 12.35 dostalem maila od Bookera: Ok, dotarabanilem się do samolotu. Zajrzalem z powrotem do edytora i popatrzylem na szkic. Po godzinnej zawieszce zaczalem stawiac pierwsze pixele. Nabralem wielkiej ochoty na rysowanie, niestety o 15 musialem konczyc prace, bo Booker zadzwonil ze juz wyladowal w Pyrzowicach. W sumie rysowalem moze 2 godziny, ale liczy sie udzial w kolejnym kompo, wiec zakodowalem wyswietlarke, prg, d64 i wyslalem grafike mailem do Creamd. Okolo 17 uslyszalem glos Bookera w domofonie i poszlismy do jego samochodu, ktorym udalismy sie w strone Cieszyna. Po drodze zatrzymalismy sie na tankowanie na orlenie, gdzie Booker pytal o speeda, ktorego niestety nie bylo. Na podloze zauwazylem rozsypana make, ktorej nikt nie chcial odkurzyc. Nastepnie zatrzymalismy sie na granicy, gdzie w kantorze zakupilismy winiete oraz walute euro. Przejezdzajace tiry robily taki halas, ze myslelismy ze rozgniataja naszego lanoska. Po minieciu Cieszyna szukalismy drogi na Ziline, ale Holowczyc z automapy wyprowadzil nas w pole niczym czesio i wyladowalismy na czeskiej autostradzie, ktora niby byla poza trasa. Po dluzszym zwiedzaniu wrocilismy na Slowacje.

Zadzwonil Sudi z pytaniem gdzie jestesmy. A kto jest na party? Mowil ze Kisiel przyjechal z zona. Czy wyglada jak Mysza? Tak. No to uwierzylem. Ale jak powiedzial, ze przeniesli party place z Trencina do jakiejs wsi daleko od miasta to juz nie uwierzylem. Po drodze zatrzymalismy sie na stacji benzynkowej Slovnast, Booker kupil napoje i poprosil o klucz do toalety. Poszedlem za nim. Po wszystkim oddalismy klucz, a Booker musial zapalic fajke. Wpadlem na pomysl zebysmy poszli jeszcze raz do sprzedawczyni i znowu poprosili o klucz. Po okolo 5 godzinach podrozy dojechalismy do Trencina. Z Sudim umowilismy sie pod supermarketem Maxx, ktory jest niedaleko party place. Poczekalismy na parkingu, ale nikogo nie bylo, wiec ruszylismy w strone klubu Piano. Przy wyjezdzie z parkingu minelismy czerwonego lansera z buzka jakby Sudiego w srodku, ale on cos sciemnial ze ma francuskie auto, wiec nie pomyslalem ze przyjedzie mitsubishi. Dojechalismy na miejsce, ale okolica wygladala na opustoszala, swiatla wygaszone, nigdzie nie bylo zadnych butelek ani scenowych zombi. Przeciez party mialo sie odbyc w tym samym miejscu co poprzednio. Zadzwonilem do Sudiego z pytaniem co jest grane. Znowu umowilismy sie pod Maxxem. Zamiast Kisiela byl Cactus z Atarowcem. Sudi pojechal z Bookerem do noclegowni, gdzie przez przypadek zostawili moj plecak z alkoholem, a wrocili autem Sudiego (bez alkoholu). Przyjechal tez atarowiec Vasco, ktorego Sudi wzial za Kisiela. Maxx byl juz zamkniety, wiec pojechalismy na zakupy do Tesco. W galerii na liscie poszukiwanych widnialo jakby moje zdjecie, wiec szybkim krokiem skierowalem sie do wyjscia.

Wyruszlismy w koncu w strone miejscowosci Horna suca, podobno nie da sie tego przetlumaczyc na polski, ale po mojemu to bedzie napalona suka albo napalona fajka. Pojechalismy tam, bo umowa na wynajecie party place w Trencinie nie byla zawarta na pismie, tylko tak jakby doustnie. W piatek organizatorzy przyszli otworzyc party, a tu okazalo sie ze wlasciciel pojechal na urlop, a pracownicy byli zajeci fajczeniem i nic nie wiedzieli o jakims party. Na szybko zostala zorganizowana inna miejscowka zlokalizowana w odleglosci 15 kilometrow od miasta. Z kasa na fajna miejscowke nie bylo problemu, bo budzet Forever to okolo 1500 euro. Nowe party place miescilo sie w domu kultury zaraz obok kosciola. Sudi znal dobrze trase z Trencina, bo kilka razy jezdzil pod stare party place zeby przywiezc ludzi. Przywitalismy sie ze znajomymi, przyjechal milosnik fajek i pociagow Splatterpunk oraz zmotoryzowani Odyn z Pardonem. Cactus dal mi piwo marki zloty bazant. Z Niemiec byli przyjechali MacGyver, Jak T Rip i dziewczyna Marlene. Czeska scene reprezentowali Sad, Visac i Lhs. Organizator Creamd powiedzial ze nie doszla jeszcze moja grafika wyslana na kompo, ale mial potem jeszcze sprawdzic skrzynke pocztowa.

Na dole budynku byl hol razem z ubikacjami, a na gorze duza sala ze scena. Pod scianami byly rozstawione stoliki z komputerami, bylo mnostwo krzesel, kazdy mial gdzie siedziec. Na scianach wisialy smieszne torebki teletubisiow. Po sali krecilo sie mnostwo Atarowcow i Spektrykow, a takze uzytkownikow roznych dziwnych urzadzen, ale rej wodzil Wotnau ubrany w seksowne czarne leginsy. Tymczasem na parkingu straszyl bialy vokswagen Brainstorma na niemieckich listkach z czerwono-niebieskimi paskami w barwach komodorowskich. Duzo osob przyjechalo samochodami, wiec zmiana miejscowki z miasta na wies nie sprawila im problemu, a kto nie mial auta ten musial dojechac jeszcze autobusem. Splatterpunk za moja namowa zrezygnowal z luksusowej kwatery i zdecydowal sie na nocleg w spartanskich warunkach na party place, ale nie chcial mi za niego zaplacic. Sudi z Bookerem mieli wynajety apartament w Trencinie i szukali trzeciej osoby do trojkata. Mielismy jechac do Trencina na nocny rajd po lokalach, przespac sie na kwaterach i dopiero rano wrocic na party. Zdecydowalem sie skorzystac z tej propozycji, bo moj plecak ze spiworem i zapasem alkoholu zostal w baganizniku samochodu zaparkowanego obok starego party place. Wlasciwie mialem tylko sok z tesko, ktorego nie spuszczalem z oczu. Chcialem jeszcze namowic Cactusa na wypad, ale byl bez kasy. Nie mial nawet na cyganke, ktore opanowaly slowacki rynek uciech cielesnych.

Droga z Hornej do Trencina byla bardzo zakrecona i gorzysta, wiec jazda przypominala gre komputerowa. Okolo polnocy znalezlismy sie w centrum i udalismy sie do klubu zaproponowanego przez jednego z lokalnych scenowcow. Trwaly tam przygotowania do koncertu, a grupka zgromadzona przed wejsciem powitala nas slowem PANKERY. Sudi chcial kupic jakies fajki, ale nikt nie mial do sprzedania. W koncu wyladowalismy w klubie Jameson, gdzie zawsze odbywaly sie fajne imprezy. Tym razem klub byl tak wypelniony, ze ledwo znalezlismy stolik z dwoma stolkami. Bookera z Sudim caly wieczor stawiali mi browary i czipsy, a obslugiwala nas m.in. poznana rok temu Andrea zwana laseczka z Jamesona. Booker poznal tez imie drugiej kelnerki. Wokol nas ciagle przechodzily skapo ubrane nastolatki, ale zgarnialo je towarzystwo lokalnych osilkow z sasiedniego stoliczka. Doslownie lapali w objecia i obmacywali wszystkie przechodzace laski nie zapominajac o kelnerkach. Na scenie byl niesamowity tlok, biusty falowaly w rytm najnowszych przebojow. Jedna laska zapytala mnie o fajke, ale powiedzialem ze nie pale. Nie skojarzylem, ze fajka po slowacku oznacza ulubiona scenowa czynnosc cukiernicza na 4 litery. A w ogole Sudi byl bardzo blisko zagadania do jednej dziewczyny! Jakbysmy posiedzieli jeszcze z godzinke to moze by doszlo do wymiany zdan. Uwagi wszystkich przyciagal pewnien gosciu, ktory kombinowal cos do rosolu. Zaczal sie rozbierac na scenie, a jak sciagnal skarpetki to byl juz w samych majtkach, tanczyl na rurce i opuszczal swoje majteczki, robil sie klimat jak w Adonis Night Club, ale jednak nie sciagnal ich do konca, wobec tego zmienilismy lokal.

Po odwiedzeniu kilku miejscowek zatrzymalismy sie w Steps z muzyka klubowa gdzie tanczylo sporo rozneglizowanych lasek. Po zamknieciu lokalu poszlismy do drugiego Steps, bardziej juz znanego fanom foreverowego nocnego zycia. Na barze tanczyly jakies laski do ktorych zaraz dolaczyl Booker. Nie wiedzialem ze mozna tak szybko wskoczyc na barowa lade. Na podloge co chwile lecialy puste kufle i butelki, a obsluga z usmiechem na ustach sprzatala szklo i za darmo dawala wode do picia. Szkoda ze sliczne barmanki nie oferowaly fajczenia. Ja dalej popijalem fundowane mi browarki doprawione tabletkami tigera, a reszta tankowala same red bulle. W klubie grali klimatyczny old schoolowy hiphop i tak do 4.30, kiedy zapalili swiatlo i trzeba bylo opuszczac miejscowke. Niedaleko mielismy samochod Sudiego, ktory mial pic bezalkolowe piwo, ale niestety upil sie normalnym piwem i musielismy wziac taksowke, bo nie bylo trzezwego kierowcy wsrod nas. Dziwne tylko, ze Sudi szukal taksowki z mlodym kierowca. Po dojechaniu do naszego hostelu wysiedlismy z auta, ale Sudi niby przypomnial sobie, ze klucze do naszego pokoju zostawil w swoim samochodzie zaparkowanym w centrum i pojechal tam sam z taksowkarzem. Czekalismy na niego chyba z pol godziny. Jak Sudi wrocil z fajczenia to weszlismy do srodka hostelu. Na drugim pietrze byl nasz apartament z przedpokojem, lazienka i duzym pokojem z trzema lozkami. Do tego za friko reczniki, mydlo i papier toaletowy, mozna bylo brac prysznic az do calkowitego odzyskania godnosci. Koszt takiego noclegu to 9 euro od partyzanta. Booker rozlozyl sie ze sprzetem i konczyl kawalek na music compo. W tym czasie na party place ktos zarzygal pisuar.

Na godzine 10 mielismy byc na party, wiec szybko zjedlismy sniadanie i udalismy sie do pobliskiego Maxxa. Rzucilem sie w objecia wielkiego loda, ktory byl tak ogromny jak kac gigant, ledwo zdolalem go objac obiema rekoma. Nie dalbym nikomu polizac, byl caly moj. Po zakupach artykulow spozywczych weszlismy do lokalu z gazetami i papierosami. Stala tam sexowna paierosowa hostessa w stylu state of the art. Booker nawet na nia nie spojrzal, nie chcial od niej fajki, tylko poszedl zaplacic za mentolowe zeby palic pedalskiego Petra. Przeszlismy caly budynek bezskutecznie szukajac bankomatu, wrocilismy na parking i wtedy ujrzelismy poszukiwana maszyne. Nastepnie pojechalismy na party. W nocy przyjechali Wegrzy Poison i Leon, bylo zawiedzeni ze party jest na wsi, bo w zeszlym roku fajnie nam sie chodzilo po klubach Trencina. No ale jak wrocic nad ranem na party place. Nikt nietrzezwy nie poprowadzi samochodu, a taksowka moze kosztowac rulon euro. Jak mowil Splatterpunk noc na party byla bardzo alkoholowa i glosna, wiec nie mozna bylo sie wyspac. Cactus z przedstawicielem firmy Protovision, uzgodnil dystrybucje dlugo zapowiadanej gry czolgi. Poszedlem zobaczyc slynny pisuar, ktory zostal zarzygany. Nie wiem jak ktos do niego zmiescil glowe, bo fraktal zostal wygenerowany z mistrzowska precyzja.

Dopiero teraz ktos zauwazyl, ze na party place jest wifi i internet. Wszyscy rzucili sie na forum, ja dyktowalem Cactusowi co ma pisac, a swoje trzy grosze dokladali tez inni scenowcy. Jak T Rip dal mi znac, ze doszedl mail z moja grafika, ktory wczoraj wyslalem przed wyjazdem. Jak sie okazalo sporo osob odpowiedzialo na apel Creamd o przysylanie czego sie da na kompa. Cactus dal mi kolejne piwo, a ja tez cos mialem przywiezione z ojczyzny. Jedyny sklep spozywczy we wsi zostal juz dawno zamkniety o godzinie 12. Topvar w butelce byl dostepny w pobliskiej knajpie. Nawet nie wiem po ile, bo ciagle ktos mi stawial, wiec nie musialem nic kupowac do picia. Wszyscy zostali poproszeni o wyjscie z sali na korytarz, nastepnie kazdy wchodzil do sali przez bramke i musial uregulowac wejsciowke w wysokosci 15 euro. W sumie na party bylo dokladnie 100 osob. 98 zaplacilo za wejsciowke, a Odyn z Pardonem po prostu pojechali juz do domu. Sudi przeszedl sie z ulotka po sali i zebral 20 zamowien na tele pizze. Pierwsza partia dotarla dopiero po kilku godzinach. Jak komus nie chcialo sie tyle czekac to po prostu szedl do pobliskiej pizzerii i dostawal pizze od reki bez czekania, a cale party czekalo na realizacje zamowienia. Ogranizatorzy powiedzieli, ze kompa zaczna sie pozniej, dopiero jak wszyscy sie najedza. W koncu pizza dotarla rowniez na party, zrobilo sie zamieszanie, ale wszyscy grzeczenie zaplacili i nie chcieli reszty. Tak wiec Sudi nie musial juz placic za swoj posilek, a dodatkowo wlasciciel pizzerii obiecal mu wino w podziekowaniu za zamowienie.

No nareszcie rozpoczely sie kompa. Partyzanci rozsiedli sie na krzeslach przed big screenem, raczyli sie piwem i kickami red bullami. Kazdy dostal karte do glosowania i dlugopis. Niestety organizatorzy zapomnieli zgasic swiatlo, wiec lampki przeszkadzaly troche w obserwacji. Na komdodore pokazane zostalo jedno demo, 2 intra, 10 grafik i 8 muzyczek. Ja swoja narysowana na szybko grafike nazwalem FOREVER DRUNK, a podczas wyswietlenia jej nazwy, ktos zaczal nucic refren FOREVER YOUNG ze znanego kawalka Jay-z. Cactus powiedzial, ze w jego intrze podczas wyswietlania napisu CALCULATING tak naprawde nie bylo nic przeliczane. Trzeba dodac, ze na c64 music kompo zadebiutowal Lisu, znany pijaczyna z Atari, ktoremu Booker pomogl skonczyc zaka na kompo. Na konkursach Atari byly tylko 3 muzyczki, ale az 10 grafik ktore staly na niezlym poziomie. Pokazane zostaly 3 intra, ale niestety nie bylo zadnego dema. Najbardziej produktywna byla scena Zx Spectrum, bo zobaczylismy 4 dema i 3 intra, a dodatkowo 3 muzyczki i az 13 grafik. Odbyly sie tez wild kompa typu czytanie swoich wierszy albo kostka rubikopodobna ze scenowymi logami do ukladania. Na kompa przyjechala grupa 4 osob z Krakowa, w tym jedna laska i ten naturalizowany Hiszpan co byl na Silesia Party. Nic nie robia na scenie, ale sledza nasze poczynania.

Po kompach dalej trwala ogolna popijawa. Zaczalem czestowac ludzi zajebista polska wodka, ktora przywiozlem. Przydal sie tez sok, ktorego trzymalem wlasnie na taka okazje. Nawet Splatterpunk sie skusil na shota, ale zaraz go scielo z nog i wyladowal na krzeslach. W rewanzu Atarowcy czestowali Smirnoffem, a Spektrycy lokalna Borowiczka. Popularne byly tez male shoty w opakowaniach typu maly jogurt. Na chwile usiadlem przed kompem, bo chlopcy zaczeli na csdb wrzucac stuff z party. Ja zalozylem sobie konto na csdb zeby zrobic tam w koncu porzadek na lepszym profilu, a grafike wrzucilem tylko na komodorowskie forum. O polnocy szykowalismy wyprawe do Trencina do noclegowni, Cactus nie chcial jechac na piwo, ale zabral sie z nami Splatterpunk, ktory mial rano isc na pociag. Przez caly dzien nasi kierowcy nie pili, wiec wyruszylismy na dwa samochodu, pierwszym kierowal Sudi, a obok siedzial zgarbiony Splatterpunk i kiwal glowa w rytm loda. Drugim samochodem jechalem z Bookerem, ale pojechalismy w zla strone i trzeba bylo wracac korzystajac z nawigacji. Jak dojechalismy do Trencina to juz nikt nie mial ochoty isc na miasto, wiec poszlismy spac. Splatterpunka nawet Sudi nie chcial zaprosic do lozka, wiec musial spac na podlodze. Spokojny sen dobrze mu zrobil, bo rano nie chcial juz isc na dworzec, tylko pojechal z nami na party place na ogloszenie wynikow.

Triumfujacy Cactus wyszedl odebrac dyplom za zajecie ostatniego miejsca w intro compo. Zapowiadanych bylo 5 intr, ale do konkursu ostatecznie dostarczone zostaly tylko dwa. Drugie miejsce w grafice zajal Zielok, co mnie zaskoczylo, bo nawet nie wiedzialem, ze bierze udzial w konkursie. Music kompo wygral Jammer, a drugie miejsce zajal Lisu debiutujacy na c64. Atarowcy mieli moznego sponsora, ktory niezaleznie od organizatorow, zwyciezcow nagradzal sprzetem elektronicznym marki Genius. Przyszedl czas na pozegnanie sie z partyzantami, Sudi jeszcze przeszukal smietnik w poszukiwaniu lufki i pojechalismy do Trencina. Poszlismy na zasmazany ser, na powitanie poczestowano nas czipsami i ciastem. Po chwili w restauracji pojawili sie tez znajomi z Krakowa, ale kelner powiedzial ze na realizacje zamowienia beda musieli poczekac godzine, wiec poszli gdzie indziej. Z naszej paczki wszyscy dostali jedzenie oprocz mnie. Powiedzialem ze jesli gosciu o mnie zapomnial to ja nie zamierzam mu za nic placic. No ale w koncu i przyniosl moj serek. Najedzeni poszlismy na parking posluchac sidow. Splatterpunk pojechal z Sudim do Ziliny niby na pociag, ale wiem ze ma kilka dni wolnego a Sudi ma materac na ktorym chcial juz goscic mnie i Bookera. No a ja z Bookerem wrocilismy do Katowic, po drodze stawiajac klocka w Makdonaldsie.

Sebaloz/Lepsi.De

Breakpoint 2010 2-5.04.2010, Bingen, Niemcy

Breakpoint 2010
2-5.04.2010, Bingen, Niemcy

Zapowiadala sie osma edycja najwiekszego demoszczenowego party na swiecie. Osma i ostatnia, bo organizatorzy sie zestarzeli i chca teraz przekazac w inne rece tradycje organizowania wielkanocnych party w Niemczech. Sami kiedys w taki sposob przejeli robienie party od organizatorow pamietnych Mekka Symposium. Jak tylko w sieci pokazala sie stronka z oficjalnymi informacjami o party to zaraz sie zarejestrowalem. Taka sama potrzebe mialo 940 innych osob reprezentujacych ponad 30 narodowosci, w tym 42 demoszczeniakow z polskimi dokumentami. Czesc osob zapisala sie dla jaj, a inni znowu olali rejestracje zeby nikt nie spodziewal sie ich przyjazdu. Jak ktos mial rodzine to juz zaczal kombinowac co z nia zrobic na Wielkanoc. Najlepiej rodzine zawiezc do rodziny. Jako srodek transportu wybralem samolot Wizzair z Katowic do Frankfurtu, ktory kosztowal 160 zl. Przez strone zamowilem bilety w dwie strony za 132 zl i dodatkowo 22 kosztowala mozliwosc zaplacenia przelewem. Za darmo mozna bylo wziazc podreczny plecak o wadze do 10 kg. Dodatkowy bagaz mozna bylo zarejestrowac za 90 zl, idac na calosc bierze sie tez ubezpieczenie za 48 zl.

Miesiac przed party pierwszy raz obejrzalem swietna invitke z muzyka KB. Jakis czas potem wpadl mi w ucho rap Encore Jay-z’ego zmiksowany z Reckoning Radioheadu, spodobala mi sie nutka i trafilem na kolejny remix z kawalkiem Tambourine recytowanym przez Eve, motyw z tej nutki byl wykorzystany w soundtracku z invitki, sciagnalem go wiec w mp3. Uzbrojony w playliste z 3 fajnymi pozycjami wzialem sie za rysowanie grafiki umieszczajac na forum poszczegolne fazy rysowania. Carrion/Crest na swoim blogu rowniez umiescil szkic swojego obrazka. A do party zostaly tylko dwa dni, wiec dostalem maila z Wizzairu z przypomnieniem o wylocie. Fajnie, ale ja tez sobie przypomnialem o artykule ktory kiedys czytalem. W celu zapewnienia swym pasażerom jak najniższych kosztów i tańszych biletów, od 1 kwietnia 2010 r. Wizz Air wprowadza opłatę za odprawę na lotnisku. Opłata za odprawę na lotnisku uiszczona przy rezerwacji wynosić będzie 5 EUR lub 10 EUR, jeżeli zostanie opłacona na lotnisku w dniu odlotu. Odprawa online jest całkowicie bezpłatna. W innym artykule mowili o kwocie 46 zl, wiec wydrukowalem sobie karte pokladowa i dalem znac kolegom, zeby zrobili to samo. Na 3 godziny przez odlotem dostalem drugiego maila z Wizzair. Od poprzedniego roznil sie dopiskiem. Jeśli w trakcie dokonywania rezerwacji wybrali Państwo opcję odprawy online, prosimy pamiętać o dokonaniu odprawy na wizzair.com i zabraniu na lotnisko wydrukowanej w domu karty pokładowej, w przeciwnym razie zostaną Państwo obciążeni opłatą za odprawę na lotnisku w wysokości 10 EUR!

W piatek, w dniu wyjazdu konczylem obrazek na kompo a Dj Gruby/Oxyron zwany Cactusem, ciagle zasypywal mnie mailami z glupimi pytaniami. Co chwile tez zerkalem na uruchomiony od wczoraj stream z party. W koncu zrobilem plik wykonywalny z grafika i poszedlem na przystanek autobusowy. Na dworzec PKP w Katowicach dotarlem w ostatniej chwili gdy odjezdzal juz specjalny autobus linia lotnisko. Bez problemu go zatrzymalem i zmusilem do wpuszczenia mnie. Po 45 minutach jazdy dotarlem do Pyrzowic do portu lotniczego zwanego Katowice. Wysiadajac z busa mialem kwadrans do deadline i zamkniecia bramek bezpieczesntwa mojego lotu, a nie mialem jeszcze kupionych euro. Podbieglem do pierwszego kantoru, dalem 4 stowki, poprosilem o 100 euro i czekalem na reszte. Kazali jeszcze doplacic 18 zl, bo sprzedawali po kursie 4.18. Po odejsciu od kasy zobaczylem inny kantor juz z normalnymi cenami 3.83 za euro. Podszedlem do bramki i zobaczylem Cactusa, ktory potem obserwowal moja odprawe. Wiedzial, ze mam w plecaku mnostwo taniego, polskiego zarcia. Nie wiedziala o tym celniczka do ktorej podszedlem rozpinajac pasek. Moj plecak przejechal bez problem, ale zatrzymal mnie celnik i zaczal bezczelnie obmacywac moje sexowne cialko. Czulem sie jak szmata, ale zaraz przytulil mnie Cactus i poszlismy na gore gdzie czekali juz Hakon ktory przyjechal z Gdanska i Aceman z Dabrowy Gorniczej.

W sklepie wolnoclowym byla zubrowka za 12 zlotych, ale sprzedawca nie pozwolil mi jej kupic, bo bylem z unii. Smutny kupilem wode za 5 zl. Zeszlismy na dol do kolejnej bramki. Nasza rozmowe o party uslyszal osobnik w kapeluszu, ktorym okazal sie Argasek. Jechal z nim kolega z Krakowa, ktory pisze doktorat o demoszczenie. Naszej szostce przygladala sie z zaciekawieniem pewna laseczka w stylu state of the art, zastanawiajac sie co zrobic ze swoja rodzina i jak jechac z nami na impreze demoszczeniakow. Wsiedlismy do busa, ktory po plycie lotnistka zawiozl nas do samolotu. Na pokladzie zajalem miejsce z dodatkowa przestrzenia na nogi, ktorego nikt nie chcial zarezerwowac. Pilot przed startem powiedzial, ze na 10 minut wylaczy silnik i zgasi swiatlo, co niby jest standardowa procedura. Siedzacy obok mnie Cactus zaczal panikowac, ale uspokoilem go ze jak rozbije sie samolotem ze mna to stanie sie legenda i zapewni mu to niesmiertelnosc na calej demoszczenie. Okolo 16 wznieslismy sie w powietrze, a stewardesy podstawialy pod nos swoje cycki oferujac zarcie. Jakis Polaczek skusil sie na bulke, za ktora chcial zaplacic swoja smieszna, niedzialajaca fake karta, bo nie mial bilonu.

Lot trwal niecala godzina i dolecielismy do portu lotniczego Hahn lezacego kilkadziesiat kilo od Frankfurtu. Z lotniska do party city bylo 46 kilo. Organizatorzy zalatwili busy, ktorymi za 10-15 euro mozna bylo dostac sie z lotniska na party. Cena miala zalezec od ilosc pasazerow. Mozna sie bylo zapisac, ale i tak nie dla kazdego starczylo miejsc. Na szczescie przyjechal po nas emigrant Kordiaukis/Arise, ktory od 4 lat mieszka z rodzina w okolicy. Po reszte podroznikow przyjechal jakis Niemiec, a ja z Cactusem wyszlismy przed lotniskowy parking biegnac w poprzek ulicy. Zauwazyl to nadjezdzajacy Kordi i mrugnal swiatlami, na co machnalem reka i po chwili wsiedlismy do czarnego audi. Minelo pol godziny gdy dzieki navi dojechalismy do Bingen polozonego miedzy Kolonia a Frankfurtem nad Menem. Meeen, nie wiem kto tak powyginal ta rzeke. Szybko znalezlismy miejsce na duzym parkingu wypelnionym samochodami pelnymi alkoholu. Po otwarciu naszego bagaznika okazalo sie ze mamy 2 skrzynki piwa Bitburger, ktore od razu zaczelismy spozywac. Drink like there’s no tomorrow. Po wymianie zepsutych butelek na pelne, poszlismy zaplacic 55 euro za czerwona opaske z logiem Breakpoint. Mozna bylo starac sie o studencka wejsciowke za 40 euro, albo zostac sponsorem wplacajac kwoty od 250 euro, a budzet party mial wynosic 100 tysiecy euro, czyli polowe mniej niz w tlustych latach przed kryzysem.

Weszlismy do wielkiej hali sportowej wypelnionej setkami swiatelek z monitorow, na srodku byl olbrzymi biscreen wielkosci 11,5 x 6,5 metrow oswietlany projektorem o mocy 18000 ANSI full hd 1920 x 1080 pixeli. Natomiast na bocznych scianach bylo kilka malych ekranow wielkosci biscreenow z polskich party. Wyswietlane byly na nich loga grup, dema, wizualizacje, czarno-biale filmy itp. Po przywitaniu sie z paroma znajomymi wrocilismy na parking po piwo i akurat przyjechal 9-osobowy bus z Warszawy z najmlodszym demoszczeniakiem Nitro i jego przybranym ojcem Deadmanem. W konwoju jechaly tez samochody Mecenasa i Longhiego. Dojechal tez Bonzaj z Kinga. Po malym piwku przy aucie, wzielismy cala skrzynke browarow, jakies c64 z monitorem i laptopem i poszlismy do srodka, gdzie znalezlismy fajne miejsce po prawej na koncu trzeciego rzedu stolikow. W koncu znalezlismy Carriona/Crest, ktory zaraz pokazal swoja grafike na kompo, a takze kilka innych ciekawych rzeczy. Opowiedzial jak lecial z Warszawy i w samolocie konczyl rysowac uzywajac touchpada, ale nie wiedzial ze jest dyskretnie podgladany przez siedzacego obok Substrate, grafika 2d z Elude. Tomek po chwili uslyszal slowa ktore zwykle slyszy sie z ust kobiet: chcesz myszke? No, ale Carrion to bardzo przystojny mezczyzna.

Przed wejsciem na party byl rozbity namiot z lawkami i bigscreenem, mozna bylo pic piwko i ogladac co dzieje sie na glownej sali. Bar w namiocie oferowal piwo w butelkach po 2 euro, a jak sie jakims cudem odnioslo butelke to oddawali kaucje 0,5 euro. Po wyjsciu z namiotu trafilismy do ogrodka piwnego. Pod chmurka staly laweczki, a wokol bylo kilka budek: potrawy z makaronem, pizza, caffeteria, kielbaski, kebab i najbardziej oblegana budka z drinkami i lanym piwem po 2,5 euro za szklanice. Spokojnie pilismy na zewnatrz z polskimi amigowcami i pecetowcami. Deadman chodzil ubrany w sutanne. Inqubator przywiozl swoja siostre mieszkajaca teraz w Niemczech. Pijac z roznymi ludzmi nagle okazywalo sie ze wszyscy mowia po polsku. Ogolnie ludzie jakos sie trzymali pionu, zataczal sie tylko jeden totalnie najebany koles w dzinsowej kurtce z kolorowym tatuazem Amiga na lewym ramieniu. Sink like there’s no tomorrow. A Grogon chodzil dziwnie wyprostowany. Znajome mi osoby wygladaly troche inaczej niz na kryminalnych avatarach z amisceny.

Zdazylismy juz troche wypic, a tymczasem za godzine mialo byc deadline na oddawanie grafiki na kompo. Ciezko bylo znalezc wolnego kompa z dobrym dostepem do sieci, wifi dzialalo kiepsko, probowalem znalezc cos na zwyklym kablu. Gorzyga tez mial problem z wystawieniem grafiki na kompo. W koncu dorwalem mac booka Carriona, bo u niego wifi jakos dzialalo tylko najtrudniej bylo po pijaku touchpada obsluzyc, a nikt nie chcial mi zaproponowac zadnej myszki. Zarejestrowalem siebie i Zieloka na stronce party, podalem maile i inne dane, wybralem c64 gfx kompo, wgralem stuff z pendrive, system nadal numery zgloszen 149 i 154. Zlamalem zasady, ale kupujac wejsciowke nie podawalo sie zadnych danych, wiec organizatorzy nie wiedzieli kto jest na party. Wacek tez mial mi cos wyslac do wystawienia, ale nic dostalem, pewnie trzyma na Piernika. Jak organizatorom cos nie pasowalo to wzywali do siebie i tak Carrion musial przyniesc workstages swojej grafiki, ale do mojej pracy i do Zieloka nie bylo zastrzezen, bo od razu dalismy wszystko tak jak trzeba, a jakby wezwali Zieloka to nie wiem chyba Kordiego bym wyslal, bo jestem zbyt znany zeby udawac Zieloka.

Odbylo sie oficjalne otwarcie party na scenie przed bigscreenem. Organizatorzy byli ubrani jak mnisi, ktos wniosl trumne symbolizujaca ostatni Breakpoint. Chodzilismy z browarkami po party i tak spotkalismy Veto, ktory pokazal nam swoj obrazek w nufli na kompo. Kilka piw pozniej Kordi oznajmil, ze Cactus zgubil sie z 17-letnia dziewczyna z Finlandii, ktora pila z gwinta zubrowke. Laska ma azjatyckie rysy i ksywke Nevo, rozowy telefonik naszpikowany swiecidelkami, chodzi za demoszczeniakami, kokietuje ich i wyciaga kase na alkohol. Ciezko sie jej pozbyc. Bylaby dobra na promenade do Mielna. Pink like there’s no tomorrow. W koncu Cactus sie znalazl, wiec od razu wyslalem go po piwo dla mnie. Carrion wrzucil na forum kilka filmikow i zdjec ze swojego pixelowania w samolocie i autobusie. Link like there’s no tomorrow. Londzi z butelka w reku zasnal w specjalnym pokoju kontemplacji zastawionym trumnami i krzyzami Breakpoint 2003-2010. Wieczor zakonczylismy przy rozpalonym ognisku. Siedzielismy wokol ognia a z rak do rak krazyly butelki z wodka. Ja do tego mialem piwo w kazdej rece i nagle obraz zrobil sie czarny.

Drugiego dnia party, w sobote rano obudzila mnie glosna muzyka. Wiekszosc ludzi spala pod stolami przy komputerach, bo miejsca w kilku sleeping roomach bylo bardzo malo. Przyszedl Carrion, powiedzial ze zgubil wczoraj kurtke, wszedl na irca i na partyjnym kanale spotkal Nightlorda z tureckiej grupy Glance, wiec kupilismy piwo w barze i wyszlismy pogadac z nim na zewnatrz. Turcy zapowiedzieli demko, ktore mialo konkurowac z polskim demem grupy Black Sun. W partyjnej budce kupilismy kebaby, w ciescie kosztowal 4,5 euro, ale w Polsce mozna zjesc duzo lepsze i za taka cene daja od razu drugiego na droge do domu. No, ale dzien bez kebaba jest dniem straconym. Poznalismy Zerozilliona, ktory siedzial niedaleko naszego stolika, potem tlumaczyl Kordiemu jak uzywac Goat Trackera. Nitro siedzial ciagle przy swoim laptopie i konczyl demo z pasja godna Jezusa Nitrusa. Skandynawowie chodzili po party w koszulkach z napisami pants off. Ustawili sie w koleczku przy ognisku i kolejno zaczeli sciagac spodnie, ale z majtek juz nikt nie chcial wyskoczyc.

Kordi zaproponowal wyjazd w celu uzupelnienia zapasu browarow, oczywiscie sprawdzil sie na alkomacie czy moze prowadzic. Przed hurtownia alkoholi spotkalismy Polakow, ktorzy nieprzypadkowo znalezli sie w tym miejscu. Duzy sklep wypelniony skrzynkami kusil swoim otworem. Cactus oswiadczyl ze nie kupuje zadnego piwa bo nie zamierza duzo pic, wiec Kordi wzial jedna skrzynke a ja dwie. Przed kasa zorientowalem sie ze w skrzynkach mam co prawda dobrego Bitburgera, ale w jednej skrzynce sa male smieszne butelki ktore mozna oproznic jednym lykiem. Zaplacilem juz w kasie , ale Kordi cos zagadal do sprzedawcy, ze zaplacilem za dwie duze skrzynki a wzialem jedna mala, wiec gosciu wymienil na wieksza. Niezly przekret. Z trzema skrzynkami piwa wrocilismy na party place. Wrocil z nami Inqubator, ktory pod sklepem zostawil swoja fajna siostre sama z Deadmenem. Siostry nikt juz potem nie widzial na party. Wrocila tez wycieczka z Lidla z zapasami piwa Radeberger. Spotkalismy tez Krilla, Zed Yago i Nade.

Biesiadowalismy w ogrodku, kilkanascie osob przy kilku zlaczonych stolikach, mielismy duzo piwa, ale na stoliku zaczely pojawiac sie tez mocniejsze alkohole. Nadszedl czas na wodka kompo. Jak skonczyly sie butelki z wyborowa, Kordi postawil Smirnoffa, nagle pojawila sie tez Gorzka Zoladkowa i niesmiertelny bimber Jezus, ktorego pilo sie z bonga z rurki podlaczonej do tzw. drinking station o pojemnosci 1 litra. A pod stolikiem stal 5-litrowy baniaczek do uzupelniania zapasow. Przyjechaly dwie ciezarowki z dodatkowymi namiotami i stolikami. Na razie nie padalo, ale na weekend prognozy byly deszczowe. Carrion znalazl swoja kurtke ktora wczoraj zgubil po pijaku, ale nie czekajac na swoja kolejke niespodziewanie oznajmil ze dzis juz nie pije. Podyktowalem Cactusowi kolejnego posta, ktorego mial puscic na forum. Rozstawione zostaly dodatkowe namioty, wiec przenieslismy sie do srodka. Ze stolika co chwile podnosily sie butelki i po chwili wracaly lzejsze o rownowartosc jednego lyka. Bylo tez cos dla pasjonatow Jezusa. Siedzial z nami Veto. Edhellon przyprowadzil nam Clarence, posiedzielismy z nimi troche, a reszta pojechala zwiedzac jakis pomnik.

Wybila godzina 15, wiec poszlismy na kompo graficzne na c64. Najpierw pokazana zostala grafika Zieloka. Przed wyswietleniem mojego obrazka pojawila sie falszywa informacja ze nie dostarczylem faz rysowania mojej grafiki. Plik d64 ktory dostarczylem zawieral 4 pliki graficzne w formacie hires doodle, po prostu organizatorzy nie potrafili ich wyswietlic, zreszta przez dwa dni wrzucalem na forum workstages. Wkurwienie minelo jak pokazala sie moja grafika w pelnej okazalosci na bigscreenie i rozlegly sie oklaski od zgromadzonej publiki. Z 10 wyswietlanych grafik, najlepsze byly prace Veto, Carriona i Amn. Wyswietlany na bigscreenie obraz byl swietnej jakosci a kolory byly ladnie ustawione. Po kompach Carrion poszedl rysowac grafike do dema Nitra, w demie pomagal tez Gorzyga, a ja wolalem sie napic. Kordi poszedl po piwo, bo w samochodzie mielismy jeszcze 3 skrzynki. Na scenie przed bigscreenem zostal powitany partyzant nr 1000. Na party dotarl tez w koncu Angelo z grafika Caro do wystawienia. Nie wiedzial ze deadline bylo wczoraj o 22. Dostal za to naklejke brech punkt w stylu loga Breakpoint, a niemieckie haslo tlumaczylo sie jako MIEJSCE CHLANIA. Wyszlismy na zewnatrz gdzie spotkalismy kolege Dalezy, ktory byl kiedys na polskim party. Gorzyga z Moverem ciagle pstrykali fotki.

Nie wiedzialem ze na forum pojawil sie dramatyczny post Cactusa gdzie jest Sebaloz? Jakby nie umial sam przetrwac beze mnie na party. A ja obejrzalem sobie ceremonie wreczenia nagrod za najwieksze osiagniecia na scenie w zeszlym roku. Zwyciezcy byly wywolywani na scene, a uroczystosc byla transmitowana przez BPTV. Moj podziw wzbudzil koder Smash z Fairlight, ktory zgarnal kilka nagrod. Niektorzy z nagrodzonych przebywali w tym czasie w Norwegii na The Gathering, takim bardziej lan-party dla 5 tysiecy osob w stylu The Party, ale za to mala ilosc scenowych produkcji. Na bigscreenie pokazywana byla transmiscja wlasnie z norweskiego party, w tle bylo widac same trzezwe buzki bo obowiazuje tam calkowita prohibicja na party. Pokazywane byly tez nagrodzone produkcje. Najlepszym demkiem na c64 zostalo ogloszone Andropolis, ale na party nie bylo nikogo z Booze ani Instinct do odebrania nagrody. Po zakonczeniu ceremonii przypadkowo znalazlem sie na bankiecie scene.org, czestowali tam szampanem i czipsami, wiec zostalem na chwile. Jednak stesknilem sie za chlopakami, wiec z lampka szampana w dloni wyszedlem z przyjecia i wrocilem do naszego stolika w jednym z namiotow. Akurat Amigowcy z Elude chcieli zwerbowac Nitro do swojej grupy. Trzeba bylo wstapic do grupy za flaszke, wypic flaszke i wystapic z grupy.

Kordi ciagle sie zastanawial czy siadac i konczyc na party swojego zaka czy dac sobie spokoj, a przeciez i tak deadline na wszystkie kompa muzyczne bylo pierwszego dnia o 22. Cactus od razu jak uslyszal tego zaka to zaproponowal uzycie go jako soundtracka do dlugo oczekiwanej gry czolgi. Ale umowy nie podpisali. Kordi wzial potem udzial w crazy kompo, trzeba bylo zjesc jak najwiecej musztardy. Jeden z trojki uczestnikow nie dal rady skonczyc nawet jednego sloika. Kordi ze smakiem zjadl lyzka cale 2 sloki musztardy i dopiero przy trzecim zwrocil stuff na ziemie. Po prostu nabral za duzo musztardy na lyzke i sie zatkal. Wygral jeden z organizatorow, ktory mowil ze byl juz jedna lyzka od cofniecia. Rozsmieszyl mnie chlopak w czapce z uszkami Szreka. Nastepnie odbyl sie koncert, a potem zaczely sie intra kompa. Na C64 byly dwa fajne 4kb intra Wegrow Edhellona i Clarence, a takze chyba pierwsza na c64 grafika proceduralna w 4kb. Kompo obejrzalem z Cactusem w namiocie, a potem przenioslem sie z piwem do glownej sali gdzie usiadalem obok Carriona i obejrzelismy pozostale intro kompa. Bylo kilka fajnych motywow. Dodam jeszcze, ze przed kazdym kompem grala charakterystyczna melodia znana z inwitki i wyswietlana byla informacja jakie kompo zaraz bedzie. Przy kazdej pracy byl wyswietlany ekran z tytulem, ksywa i komentarzem od autora z pozdrowieniami albo informacjami o danej produkcji.

Trzeciego dnia party, w niedziele z samego rana obudzil mnie Carrion. Od razu wyciagnalem polska kielbase na sniadanie. Zauwazylem, ze konczy nam sie tanie piwo, sytuacja zaczela robic sie ciezka. Do tego Carrion stracil wlasnie 5 zycie i przeczytal komentarz Lobo na CSDb. Kordiego zaczelo ostro czyscic po tej musztardzie, pobiegl do ubikacji i akurat trafil na organizatora, ktory ladnie wszystko umyl. Ogolnie ubikacje byly w niezlym stanie, ale bylo ich za malo na az taka duza ilosc osob, trzeba bylo czekac w kolejkach do kilkunastu pisuarow zeby zrobic stream, a na wiekszy download bylo tylko 5 stanowisk. Wedlug ogranizatorow na party przyjechalo 1200 osob, z tego bylo prawie 100 komodorowcow wedlug wpisow na CSDB. Party place odwiedzila tez wycieczka lokalnej spolecznosci, poogladali co sie dzieje i spokojni poszli do domow. Na party byly prysznice, wszyscy o nie pytali, ale nikt nie potrafil udzielic odpowiedzi gdzie one sie znajduja. Stink like there’s no tomorrow. Veto powiedzial, ze na stronie do oddawania glosow online, nie ma miniaturki przy moim obrazki i nikt nie wie jak moja grafika wyglada. Chcial isc z tym do organizatorow, ale powiedzialem zeby tego nie robil, bo nie zalezy mi na wysokim miejscu, chcialem po prostu pokazac cos swojego na bigscreenie.

W przedostatni dzien party mozna bylo wejsc juz tylko za 40 euro, a ja wyszedlem na zewnatrz. Chlopcy siedzieli zmarnowani na deskach przed namiotem. W wozku spokojnie lezalo sobie male dziecko Maqa i Klaudii. Na party bylo sporo drugich polowek, Gosia Feja, dziewczyna Malfuntiona, Kinga. Jakas dziewczyna miala napis little scener inside na koszulce okrywajacej jej brzuszek. A musztardowy Kordi znowu pobiegl do ubikacji do baraku na dworze, a po jego wyczynie pojawila sie kartka OUT OF ORDER. Nagle zaczela grac melodyjka sygnalizujaca, ze cos bedzie sie dzialo na party. Na ekranie zostal wyswietlony filmik jak organizatorzy w czerwonych koszulkach wsiedli do busa i pojechali do centrum handlowego. Jeden za drugim wjechali wozkami do supermarketu, wyczyscili polki z wielkanocnych slodyczy, kubki milka wypelnione cukierkami, bombonierki z kuleczkami rocher i czekoladowe zajaczki. Bez problemu wyjechali ze sklepu bez placenia, nikt ich nie zatrzymal przy kasach. Nastepnie wjechali z tymi wozkami na party place i zaczeli rozdawac ludziom paczki swiateczne. Pozniej odbylo sie kilka music compo, w jednym z nich bylo 7 zakow na c64, w innych nasza uwage zwrocily kawalki Acemana i Dalezego.

Od rana wszystkie budki sprzedawaly jedzenie, tylko ciagle zamknieta byla kebabownia, wiec kupilem plasterek pizzy. Wrocilismy do stolika pod namiotem gdzie lal sie Jezus i bardziej eksluzywne trunki. Kordiemu po dwoch lufach wyskoczyla wysypka alkoholowa. Carrion poszedl sie zdrzemnac przed kompami, wiec nie wiem po co sie tak szybko zrywal rano z lozka. W koncu swoje podwoje otwarl kebab i zrobila sie niesamowita kolejka. Warto bylo czekac. Wtem ktos przybiegl z informacja, ze przyjechala policja po Bonzaja/Plastic. Jakis koles walczac o miejsce przy stoliku, zrzucil rzeczy Kingi, wiec Bonzaj rozwalil mu laptopa o ziemie. Wlasciciel chcial zazadal 600 euro albo dzwoni po policje. Gdy o przyjezdzie policji dowiedzieli sie organizatorzy to wyrzucili z party zarowno Bonzaja jak i Niemca. Policjanci najpierw zaprosili Bonzaja do samochodu, a potem zawiezli go na komisariat. Na szczescie zaraz go wypuscili i potem zostal bez problemu wpuszczony na party, ale musi zaplacic za naprawe laptopa. Poznym popoludniem odbylo game kompo, wsrod 5 gier byly dwie napisane na c64. Bylo tez pc intro kompo, na ktorym bylo fajne plynne intro Maq/Floppy.

Potem zaczelo sie dlugo oczekiwane demo kompo na c64. Podobalo mi niezle demo Black Spark grupy Black Sun, zakodowane przez naszego mlodego demoszczeniaka Nitro z muzyka Jammera. Niestety troche lepsze okazalo sie demo tureckiej grupy Glance. Spoko debiut nowej grupy Inversion z Finladii, w sumie bylo pokazanych 5 dem na c64. Nastepnie rozpoczelo sie Wild Demo compo. TRSI pokazalo demo na Vic-20 z grafika Veto, rowniez K2 i Wrath Designs pokazali swoje demo na Vic-20 z rozszerzeniem pamieci 16kb. Bylo tez zaproszenie na niemieckie Bunker Party w czerwcu. Metalvotze zrobili demo na 8-bitowa konsole Vectrex 1.5 MHz. Wspomne o demie polskiej grupy DMA na iPhona i demo polskie grupy Altrair na 8-bitowym V6Z80P z procesorem Z80. Najwieksze wrazenie zrobila jednak animacja BlueREU grupy Crest, bo chyba tylko scroll byl w realtime. Szkoda ze dema nie mozna pokazac atarowcom ani spektrykom, bo chetnie kupilbym taki sprzet, ale rozszerzenie REU nie ma wcale az 16 MB i demo trzeba uruchamiac pod emulatorem Vice. Trzeba przyznac, ze animacje 320×200 w NUFLI robily niesamowite wrazenie na bigscreenie. W czasie projekcji Carrion z Deekayem tanczyli pod scena. Wiele osob pytalo tez o zapowiadane drugie demo w kooperacji Lepsi+Miracles, ale nie udalo nam sie nic zrobic na Breakpointa, a wlasciwie to dopiero teraz zaczelismy robic demo.

Po kompach poszlismy na pogawedke do stolikow zajmowanych przez Glance. Potem kupilismy browarki i udalismy sie na zewnatrz, gdzie na calego trwala impreza. Willy wlewal mi bimber do ust, ludzie krzyczeli przez megafon i trwala dyskoteka przy muzyce disko polo. Potem troche sie uspokoilo, spotkalismy Bugjama, ktory kupil nam drogie piwo w barze. Opowiedzial nam o swoim jesiennym wyjezdzie do Australii na Syntax Party i o pobycie w Afryce. W naszym namiocie bylo stoisko z koszulkami prowadzone przez Niemca Topy, ktory czesto przyjezdza do nas na party. Carrion zamowil koszulke z wybranym przez siebie wektorowym napisem. Nadruk na koszulce mial byc zrobiony za kilka godzin na specjalnej maszynie. Jedna z pracujacych tam dziewczyn jak zobaczyla ksywke Carriona na zamowieniu to bardzo sie podniecila i powiedziala ze sama zadebiutowala wlasnie na c64 wystawiajac obrazek z koniem i kamieniem, wybrala sobie ksywke OhLi. W innym namiocie bylo stoisko znanego niemieckiego wydawnictwa CSW Verlag, do ktorego sie sprzedawalo kiedys gry na c64.

Duzo osob pytalo nas kiedy bedzie Silesia Party, bo chca przyjechac, a my nie wiedzielismy co powiedziec, wakacje albo wrzesien. Na party trwala ostra promocja innych party, plakaty, ulotki, naklejki, ogloszenia na bigscreenie, inwitki jako demo na kompach. Glownie promowano Riverwash, Buezli, Artway i Bunker party. Carrion poszedl na koncert scenowego zespolu Ultrasound, a ja skorzystalem z jego mac booka i napisalem posta na forum. Skonczyla mi sie kielbasa, wiec poszlismy do budki, gdzie za parowke z bulka zyczyli sobie 2,5 euro. Cactus zamowil tez stek, ktory zreszta zaraz mu spadl na ziemie, ale byl juz tak pijany, ze sie tym nie przejmowal. Wokol roznosil sie zapach palonego ziola. Wrocilismy na glowna sale, gdzie trwalo juz Amiga demo kompo. Najwieksza furrore zrobilo new schoolowe demko Elude zakodowane przez Kiero, muzyka Chasera, grafika 3d Ubika i 2d Substrate, oraz polsko-norwerskie demo Metropolice zakodowane w starym stylu przez znanego komodorowca Britelite z Norwegii oraz grafika Slayera i muzyka Jazzcata z polskiej grupy Ghostown. Z pc demo kompo niewiele pamietam, bo bylo prawie 30 takich samych dem, trwalo do 2-3 w nocy a jeszcze caly dzien pilismy ostro.

Czwartego dnia party, w poniedzialek Carrion z samego rana chcial juz jechac na lotnisko, bo mial jakis bilet, ale organizatorzy nie planowali wyjazdow busow przez zakonczeniem ceremonii rozdania nagrod. Substrate mial lot do Warszawy dopiero o 23. Kordi zawiozl Carriona na dworzec kolejowy. Do Polski odjechal tez bus zabierajac ze soba Nitro i wszystkie jego pasje. Zjadlem kilka plasterkow pizzy, ktora wyprzedawali po 2 euro. W koncu obudzila sie obsluga scenowego koszulkowa, a zamowienia podobno robili az do 6 rano, wiec odebralem koszulke Carriona, a przy okazji zobaczylem przygotowanych 6 koszulek z logo grupy Glance. Poszedlem do Deekaya powiedziec mu, ze Carrion juz pojechal i zeby podczas ceremonii odebral nagrode w imieniu Crestu, a potem nagrode przekazal mi zebym zawiozl do Polski. Przed barem spotkalem jeszcze Cyclone/Crest i chwile pogadalismy. Na glownej scenie zaprezentowali sie sponsorzy party, przedstawiali swoje firmy i zachecali do podjecia u nich pracy. W koncu rozpoczelo sie wreczenie nagrod.

W Amiga demo kompo czolowe miejsca dla Polakow, pierwsze Elude, drugie Ghostown. Maq zajal 3 miejsce w pc 64kb intro. Aceman w trzech konkursach muzycznych zajal wysokie trzecie miejsce i dwa razy drugie. Niestety Carrion nie dostal zadnej nagrody w grafice c64, bo zajal dopiero 4 miejsce. Szok. Zreszta w konkursach graficznych tak naprawde nie bylo nagrod, bo wycofal sie sponsor tych konkursow. Crest za wilda dostal tylko jedna koszulke. W koncu oglosili wyniki c64 demo kompo, wygralo Glace przed Black Sun. Mialem odebrac dla Nitro nagrode, ale nie wychodzilem, bo czekalem na zwyciezcow czlonkow grupy Glance zeby weszli jako pierwsi. W koncu poszedlem i odebralem, bo Turcy nie spieszyli sie, pozniej weszli na scene w czarnych koszulkach z bialym logiem grupy. Ja tymczasem z Kordim przeliczylem kase i zaskoczylo nas, ze za drugie miejsce na c64 jest az 270 euro. Zadzwonilem do Nitro z radosna wiadomoscia, ale oznajmilem mu tez, ze nie znalazlem jego zielonej kurtki, za to ma fajna nagrode wiec bedzie sobie mogl kupic nowa.

Okolo 15 opuscilismy party place. Podwiezlismy Inqubatora na dworzec kolejowy, a potem pojechalismy z Angelo i Cactusem na lotnisko. Tam pozegnalismy sie z Kordim, dziekujac za wszystko. Po przejrzeniu menu restauracji, poszlismy do fast fooda na frytki, bo na wiecej nie stac na razie polskich informatykow. Cactusowi udalo sie przejsc przez bramke bezpieczenstwa pokazujac stary bilet z Katowic do Frankfurtu. Siedzielismy jeszcze troche w poczekalni z Acemanem, Argaskiem i jego kolega. Okolo 18 odlecielismy, nagradzajac pilotow oklaskami za ladny start, niestety nikt wiecej z nami nie chcial klaskac. Natomiast przy ladowaniu byly male problemy, bo nad Pyrzowicami byla mgla, samolot obnizyl lot, ale nie wyladowal tylko minal lotnisko, zawrocil i wyladowal dopiero za drugim podejsciem. Dopiero wtedy rozlegly sie zasluzone oklaski. Po Cactusa przyjechali rodzice, mocno go wysciskali, wycalowali na powitanie i zabrali na ostatni swiateczny wieczor do rodzinnego Jaworzna, a ja spokojnie poczekalem na mojego busa do Kato.

Sebaloz/Lepsi.De

Riverwash 2010 3-5.09.2010, Warszawa

Riverwash 2010
3-5.09.2010, Warszawa

Na wiesc o czwartej edycji party Riverwash skontaktowalem sie z Rafem w sprawie wyjazdu. Okazalo sie, ze naszym kierowca bedzie Noise (Exon na C64, Old Bulls na Amidze). Po ogloszeniu planu wyjazdu na znanej stronie amiscenowej, zglosil sie do mnie Phibrizzo z checia zabrania sie do weekendowej palii. Noise wyjechal z Tychow zabierajac po drodze Phibrizzo a potem zadzwonil do Rafa z pytaniem: masz numer do Sebaloza? Rownoczesnie rozdzwonil sie moj telefon i domofon. Zszedlem na dol, a tam czekal na mnie Phibrizzo, ktory bez problemu znalazl moj blok. Tymczasem Noise pojechal zwiedzac moje osiedle, a ja po paru minutach doszedlem do wniosku ze sie zgubil, wiec zadzwonilem zeby wrocil tam gdzie wysiedli za pierwszym razem. Po chwili wyjechalismy z Katowic i dojechalismy do Czeladzi. Tam wszystkie bloki wydawaly sie takie same, ale znalezlismy odpowiedni numer. Zrobilismy najazd na mieszkanie Rafa, gdzie spotkalismy jego mlodsza siostre Lolite (graficzka w komodorowskiej grupie Ghermaid). Bylo juz po 18 gdy pojechalismy do pobliskiego supermartketu zrobic payback na bankomancie. Z uwagi na korki w Siewierzu pojechalismy przez Tarnowskie Gory, zatrzymujac sie na stacji benzynowej na czipsy.

Na miejsce dotarlismy dopiero o godzinie 23. Przed party place krecilo sie mnostwo ludzi, duzo wiecej niz rok temu. Zaplacilem za wejsciowke 100 zl, dostalem identa oraz 10 zetonow z przeznaczeniem na piwo i grilla. Na zewnatrz byla spora grupa komodorowcow: legendarny Jetboy/Elysium z Bajtka, Carrion/Crest, Cresh/Elysium, Joodas/Albion, Scarab/Arise i malolat Nitro/Black Sun. Podobno gdzies byl V-12, ale nie przyszedl sie przywitac i nie okazal szacunku starej scenie. Carrion pochwalil sie, ze ma juz gotowe obrazki na Silesie i X, wiec moze w koncu uda mu sie zajac gdzies pierwsze miejsce, bo od szesnastu (16) lat nie wygral zadnego kompa graficznego. Cresh byl juz na tyle pijany, ze zaczal stawiac browary, ale wodki nie chcial juz sie napic. Dzien przed party mialem urodziny, wiec nie dalem rady juz skonczyc grafiki na kompa. Razem z kolegami Stilgarem i Psycho przygotowalismy tylko intro 64kb invitke na Silesia Party 4, ktore odbedzie sie w Czeladzi w dniach 17-19 wrzesnia. W dzien wyjazdu mialem juz tylko sile na nabieranie sil przed wyjazdem. Zglosilem nasze intro do old school intro, wrzucajac je na partyjny ftp wraz z krotkim video dla systemu glosowania online. Jetboy docenil prace wlozona w grafike do invitki, bo wlasciwie to byly dwie grafiki ze wspolnymi mapami kolorow. W kazdej z grafik uzywalem tylko 2 kolorow w bloku 8×4 pixeli (zamiast standardowych 4 kolorow), a potem napisalem kilka procedur do konwertowania narysowanych bitmap i laczenia map z kolorami.

Przed party place byla fajna atmosfera, tylko szkoda ze tak pozno przyjechalem, bo chlopcy z Warszawy okolo 2 w nocy zdecydowali sie wracac do domow. Zaraz po ich wyjezdzie, przed klubem No Mercy zaczely sie gromadzic pijane dziewczyny w stylu gotyk. Poszlismy na pobliska stacje Orlen na ciapate z kebabem, bo nie bylo chetnych na wycieczke na prawdziwy kebab sprzedawany na pobliskim dworcu Zachodnim. Zrobilo sie zimno, wiec impreza przeniosla sie do srodka, gdzie pilismy piwo i ogladalismy demka na big screenie. Mimo ochrony, szesc dziewczyn bez problemu weszlo na party, byc moze dlatego ze byly kolezankami Zuzi z baru. Prym wiodla blondynka z duzymi cyckami, ubrana w niebieska bluzke, czarna mini i czarne podarte rajstopy. Przedstawila sie z ukrainskim akcentem podajac imie Nina. Podchodzila chyba do kazdego scenowicza bedac zainteresowana nie tyle software co hardware, a za nia chodzil koles ktory twierdzil, ze jest jej chlopakiem. Poczatkowo nikt jej nie chcial, ale po kilku piwach zaczela wydawac sie ladna. Tak samo jej kolezanki zaczely wzbudzac reakcje i erekcje partyzantow. Okazalo sie ze dziewczyny urzadzily sobie wieczor panienski. Nie mogly trafic w bardziej zle miejsce.

Dalsze wydarzenia potoczyly sie w szybkim tempie, w ubikacji kolejno zamykaly sie trzy pary w konfiguracjach scenowicz + dziewczyna z panienskiego. Pod ubikacjami bylo straszne zamieszanie, krzyki i stukanie w drzwi. Nie wiadomo kto bardziej chcial sie dostac do srodka, czy scenowicze ktorzy czekali na swojego lodzika, czy pozostale kolezanki ktore chcialy wracac do domu widzac ze robi sie sex party. Ktos zaczal calowac sie z Nina, ale tak naprawde chuj wie co miala wczesniej w ustach. W koncu kolezanki pojechaly zostawiajac Nine zamknieta w ubikacji. Po otwarciu drzwi, wyszedl jakis scenowicz, a na podlodze lezala zuzyta prezerwatywa. Drzwi byly otwarte, Nina usmiechala sie stojac z peknietym jezem i majtkami spuszczonymi do kostek. Ubrala sie i wyszla na zewnatrz, gdzie wdala sie w jakas karczemna awanture. Potem wyladowala w ramionach kochanka, wrocila na party place i usiadla na kanapie. Ja juz wtedy przestalem nagrywac filmiki, a sprzet oswietleniowy oddalem wlascicielowi. Nie warto wspominac ksywek bohaterow, bo nawet przypadkowa obecnosc w towarzystwie takiej dziewczyny (jesli ktos wszedl w kadr) moze skutkowac przegranym rzyciem osobistym. W barze wypilismy kolejke, nikt nie mial zetonow, wiec zaplacilismy po 7 zlotych za kieliszek. Na nastepny dzien zglosilem ten incydent Voyagerowi, bo bar nie mial prawa sprzedawac za gotowke. Wobec braku alkoholu przypomnialem sobie, ze mam jeszcze litra wodki w plecaku, wiec wypilismy go na kanapie z kilkoma scenowiczami i Nina. W pewnej chwili rozplakala sie wspominajac swojego malego synka ktorego zostawila w domu, ale po chwili juz chetnie dalej z nami pila. Poszedlem spac okolo 8, a dalsze zdarzenia nagrywal juz tylko Nitro.

Obudzilem sie 16.30 i dopiero szybkie piwo postawilo mnie na nogi. Niny juz nie bylo na party place, ale wszyscy o niej mowili. Tak sie jej spodobalo na party, ze dlugo nie chciala isc sobie do domu. Tymczasem na dole trwala proba dzwiekowa Ziomusia z Psar, ktory mial dac pozniej koncert. Na gorze byl grill robiony przez Deadmana, Borysa i Gosie Feia. Za cene 3 zetonow dostawalo sie kawalek pysznej karkowki i kielbaske z bulka, wszystko w sosie ostro-ostrym. Przy stolikach w ogrodku piwnym mozna bylo zjesc i odpoczac, Flap gral na gitarze i panowala atmosfera ogolnego wyluzowania. Znalazl sie V-12, a na party pojawilo sie jeszcze kilku komodorowcow Data i Reiter, ktory na wiesc o mozliwym przyjezdzie graficzki Cobry, nagle zachorowal i pojechal do domu. Drugi raz musialem dokupic dodatkowe zetony zeby miec na piwo. Poszedlem do plecaka po jakies jedzenie. W sleeping roomie spala zepsuta siostra Cahira, ale zaraz przyszli chlopcy zeby ja naprawic. Zawsze gdy szedlem cos zjesc to spotykalem Mycyra, ktory wydawal sie jadac w tych samych porach co ja.

W piatek przyjechalem juz po wystepach Williego i Krzyz Krossa, ale w sobote mialem okazje posluchac koncertow Ziomusia oraz Gargaja. Miedzy koncertami polecialy kompa muzyczne oraz graficzne, bylo pare ladnych obrazkow. Czwarte miejsce w newschoolgfx zajela Babyneko, mala skosnooka dziewczyna z Finlandii, ktora przyjechala do Warszawy juz kilka dni przed party. Ta wesola dziewczyna kokietowala partyzantow plci meskiej podobnie zreszta jak na Breakpoint. Z zagranicznych gosci byl jeszcze Niemiec Topy44 i Wegier Gargaj, czyli stali bywalcy polskich party. Na party zostalo wypitych 1200 piw, duzo wodki i wina. Fei potem chodzil z alkomatem badac trzezwosc partyzantow, paru osobom udalo sie dobic do 1.99 promila. Po ostatnim koncercie zaczely sie najwazniejsze kompa. Najpierw polecialy intra 256 kb, potem nasze oldschool intro na c64, ktore ze wzgledu na mala ilosc prac wzielo udzial w polaczonym intro kompo wraz z newschoolowym intrem 4kb na pc.

Potem polecialy dema, wygralo demo Elude na Amige 1200, ktore mialem okazje juz obejrzec w sleeping roomie przed kompami. Swietna produkcja. Reszta dem byla juz na pc i czesc z tych dem wymagala zalozenia specjalnych okularow bo byly zrobione w 3d. Pokazana byla produkcja Kbi zrobiona w 3d dla Elude, 3d demo Futuris, demo Amnesty oraz wspolna produkacja Rega i Counta. Nastepnie przed kompo maszyna zasiadl Nitro i pod emulatorem Amigi pokazal swoje niedokonczone demo zrobione pod labelem Black Sun. Bylo cos w rodzaju rozplywajacych sie kwadratow, jazda samochodem, scenka z pokojem z obrazami na scianach, w ktorym rozmawialo 3 ludzikow. Na koniec polecialy kwit kompo i wild demka, ktore rowniez zawieraly sporo kwitow. Ja juz pod koniec wyszedlem na zewnatrz na swieze powietrze i ogladalem na drugim big screenie wystawionym przed party place. Kompa skonczyly sie po 3 w nocy, dopilem piwo i poszedlem do sleeping roomu. Tej nocy bylo duzo miejsca na rozlozenie sie ze spiworem, zamknalem okno zeby nie bylo zbyt zimno. Niestety nie udalo sie upilnowac drzwi do sleeping roomu, ktore ciagle ktos otwieral, ale juz nie zamykal, wiec z powodu halasu ciezko bylo sie wyspac.

Obudzily mnie oklaski dobiegajace z glownej sali, wiec pobieglem na ogloszenie wynikow i rozdanie nagrod. Okolo 14 pozegnalismy sie ze wszystkimi, wsiedlismy do samochodu i wyjechalismy z Warszawy. Wtem po przejechaniu Janek zgasl silnik. Okazalo sie ze wskaznik paliwa byl zepsuty i po prostu zabraklo benzyny. Na szczescie niedaleko byla stacja i kupilismy dwa baniaczki z benzyna. Odwiedzilismy tez makdonalda gdzie zjadlem cos w nalesniku i wypilem dwa szejki. Nie ma to jak dobra bomba kaloryczna. W drodze powrotnej trafilismy na wypadek i byl maly korek. Do Katowic wrocilem okolo godziny 19. Party bylo wysmienite. Przyjechalo wiecej osob niz rok temu. Organizatorom naleza sie wielkie podziekowania i szacunek za zorganizowanie tej imprezy: Voyager, Fei, Gosia, Gorzyga, Marta, Borys, Deadman, Yans i inne osoby zamieszane w pranie w rzece. To byl juz ostatni Riverwash, ale mam nadzieje ze za rok zbierze sie ekipa ktora zorganizuje jakies duze party.

Sebaloz/Lepsi.De

Silesia Party 4 17-19.9.2010, Czeladź

Silesia Party 4
17-19.9.2010, Czeladź

Czwarta edycja komodorowskiego Silesia Party sciagnela do Czeladzi liczne grono scenowcow i innych osob zainteresowanych c64. W dniu party mial po mnie przyjechac Sudi, ale zdecydowal sie jechac 3 godziny wczesniej, a ja chcialem jeszcze konczyc grafike na kompo, zreszta w pierwszym dniu dopiero zjezdzaja sie ludzie i malo sie dzieje. Z centrum Katowic pojechalem autobusem i po 20 minutach pojawilem sie w okolicy Centrum Rozrywki i Kultury, zwanym Traffic, gdzie odbywalo sie party. Najpierw udalem sie do baru, gdzie spotkalem czlonkow grupy Albion: Stilgara, Questora i Kmega. W barze posiedzialem troche z Nemo i Ania. Tymczasem na glownej sali zebralo sie juz sporo osob i ciagle zjezdzali sie nowi partyzanci. Odebralem zamowiona koszulke Silesia Party zaprojektowana przez Odyna. Nie dopisali w tym roku sponsorzy, zostalo wplacone tylko 300 zl, tak wiec zgodnie z moja deklaracja ze wplace tyle samo co pozostali sponsorzy, najpierw przelalem 200 zl jako pierwsza rata, a na party doplacilem jeszcze 100 zl na sponsoring. Oprocz tego zaplacilem wejsciowke 50 zl.

Ze sklepu wrocili Zielok i Sudi, ktory dowiedzial sie ze cos zakodowalem do dema. Od slowa do slowa coraz wiecej osob interesowalo sie co bedzie w naszym demie, ale nikt nie dowiedzial sie niczego konkretnego. Najwiecej wiedzial chyba Stilgar, ale dowiedzial sie przypadkowo. Chcielismy zrobic demo na Silesie, ale nie zdazylismy ze wszystkim, wiec nastepny termin wydania dema zostal wyznaczony na X2010 w Holandii za 2 tygodnie. Tymczasem przyjechali londynczycy Booker i Leming, ktorzy przywiezli ze soba Anglika Conrada. Natomiast Sudi przyjechal ze Slowacji. Nareszcie mialem okazje poznac Darksofta, ktory wyemigrowal z Hiszpanii i mieszka teraz u nas, a na party przywiozl komputer SX64 z wbudowanym monitorkiem. Pojawila sie tez delegacja z Warszawy m.in. Voyager, Randall, Elban i Black Light. Przyjechalo tez kilka dawno niewidzianych osob Psychik, Jericho i Noise. Nie zabraklo Nitro, ktory robil furrore swoimi opowiesciami o Wolfie, podobno widzial go w demie Albionu. Ja go widzialem w bajce o czerwonym capture’ku. Fajnie gadalo sie tez z cieciem, gospodarzem budynku, ktory marzyl o dostaniu takiego identyfikatora jaki nosili partyzanci.

Nastepnie rozpoczela sie prezentacja Swinkelsa, ktory zaprojektowal SwinSida 16bit stereo module na c64. Na bigscreenie pokazywal jakies materialy, a z glosnikow leciala muzyka. Kto chcial mogl podejsc do stolika i zobaczyc karte na wlasne oczy. Wielbiciele sidowej muzyki zostali na glownej sali na sid rave party, a reszta przeniosla sie do baru gdzie trwaly dyskusje przy browarkach i nie tylko. Gosc z Anglii, Conrad po kilku kolejkach zasnal na stojaco z glowa na barze. Pozniej na bigscreenie byly puszczane komodorowskie dema. Pare osob udalo sie do pobliskiego hotelu, gdzie czekaly rezerwacje noclegow. Okolo 2 w nocy opuscilem party place, razem z Nemo i Ania pojechalismy do Katowic. Dzieki za podwiezienie. W domu napisalem krotka notke o tym co dzieje sie na party, a posta zamiescilem na stronie party i scenowych portalach majac nadzieje ze kogos to zacheci do przyjazdu na drugi dzien party.

Rano obudzilem sie we wlasnym lozku i zabralem sie za konczenie grafiki na kompo. Po paru godzinach rzucilem rysowanie, bo wpadlem na pomysl interka. Na HVSC wyszukalem sida Wolfensteina napisanego przez Dr.Piotra, grafike pozyczylem z prawdziwego Wolfensteina, zrobilem i zakodowalem animacje poruszajacego sie ludzika. Tak powstal Wolf 4k, fake intro wypuszczone pod labelem Elyta, wiec nie nalezy brac go na powaznie. Trudno bylo zmiescic sie w 4kb, w koncu zszedlem do 4092 bajtow i w tym momencie przypomnialem sobie o zasadzie ze intro 4kb musi miec 16 blokow na dysku. Po utworzeniu wirtualnego d64 okazalo sie ze moje intro ma 17 blokow! Nawet nie wiedzialem do ilu bajtow musze obciac intro zeby zmiescilo sie w 16 blokach i moglo wziac udzial w konkursie. Zreszta nie mialem juz czasu bo zblizalo sie deadline, wiec wrocilem na party place, a intro zglosilem do demo kompo.

Od organizatorow szybko otrzymalem propozycje przesuniecia tego intra do 4kb intro kompo, ale ja odrzucilem, bo chcialem byc w porzadku wobec pozostalych uczestnikow intro kompo. Wszyscy musieli zmiescic sie w 4064 bajtach zeby nie zlamac zasad kompo. Intro Stilgara mialo 4010 bajtow, Zieloka 3965 bajtow, a Data wypelnil 4061 bajtow. Wiem ile trudu kosztuje obciecie kilku bajtow, wiec dodatkowe kilkadziesiat bajtow na pewno kazdemu by sie przydaly. Od lat, jeszcze od czasow nowego North Party przeniesionego z Bartoszyc do Warszawy, tocza sie dyskusje o zmiane nazwy intro kompo na 16 block intro lub 3,99 kb intro kompo, skoro nie sa dopuszczane wszystkie 4-kilowki. Mam nadzieje, ze Wolf 4k skutecznie wplynie na zmiane absurdalnych przepisow.

Po oddaniu prac na kompa udalem sie do stolika Jezusa, ktorym poczestowal mnie Fei. Wypasiony drink zawieral 99% Jezusa i znikome ilosci koli. W budynku party, naprzeciwko naszego sleeping roomu miala odbyc sie osiemnastka. Przed party place zebrala sie spora grupa komodorowcow, ktora podziwiala zaproszone laski witane przez dlugonoga solenizantke. Dla wielbicieli troche starszego towarzystwa zorganizowany zostal festyn z okazji 150-lecia osiedla Piaski. Przed wejsciem na party byl rozstawiony grill, lane piwo i inne atrakcje. Niestety koncerty sciagnely tlumy ludzi, ktorzy doprowadzili do fatalnego stanu nasze partyjne ubikacje zlokalizowane zaraz przy ogolnodostepnym barze. Ucieszylem sie na widok Lotusa, Sage i Pasthora. Carrion zadzwonil zlozyc zyczenia nieobecnemu Creshowi, ktory znalazl jakas wymowke zeby nie przyjechac na party i nie postawic kolegom urodzinowej wodki. Na glownej sali Elban wzial mikrofon i poskarzyl sie ze nie smakowal mu bogracz kupiony w partyjnym barze. Natomiast Warlock przywiozl kuchanke i gotowal posilki wegetarianskie.

Splatterpunk rzucil prace w Anglii, specjalnie po to zeby byc na Silesii. Na chwile pojawil sie Mr.Mat, bliski kumpel Ramosa. Przyjechalo tez moje dawne szefostwo z Keen Acid czyli Moog i Grove (dawny Jack/Taboo). Volcano bezwglednie egzekwowal oplaty za wejscie na party. Na sali bylo uruchomionych chyba z 10 komputerow c64 oraz Amiga. Udalem sie do pobliskiej Biedronki w celu zakupu markowego piwa, wody i artykulow zywnosciowych. Straznik zainteresowal sie co to za identyfikator nosze, bo wygladalem na powaznego inspektora sanepidu. Dowiedzialem sie ze na party przyjechala rano Cobra, ale juz pojechala do domu. W sobote pojawilo sie kilka nowych osob Joodas (Flow) przyjechal z Carrionem, ktory na bigscreenie zrobil pokaz rysowania w edytorze Timanthes. Odbyly sie dwa crazy kompa, picie butelki wody na czas oraz przeciaganie poloneza. Oba konkursy wygral Klax. Odbyl sie tez demoshow, ktory byl ogladany w rozdawanych okularach 3d.

Zgodnie z planem mialy rozpoczac sie kompa, ale zostal wprowadzony wymog, zeby najpierw wszyscy odebrali swoje karty do glosowania. Usiadlem obok Randalla, niedaleko siedzieli Zielok, Nemo z Ania, Carrion, Joodas i Zephyr. W koncu uslyszelismy 15 muzyczek puszczanych na c64 ze starym sidem 6581 lub nowym 8580, wystawiajacy mogl wybrac wersje sida. Role anglojezycznego konferansjera pelnil Booker, ktorego skacowany glos roznosil sie po calej sali. Odbyl sie rowniez konkurs zakow zrobionych na dwa sidy, na ktory zgloszone zostaly 3 kawalki, a potem niesmiertelne sample kompo na ktorym zabraklo Ramosa. Zostala ogloszona przerwa podczas ktorej poznalem Skulla i Rasputina, z ktorym kiedys mialem kontakt. Zaprosili mnie do swoich komputerow na kolejke. Pokazali mi tez nowe demo Samaru, ktore skladaja, ale prezentacja zostala przerwana przez czujnego Ramosa, ktory pojawil sie niewiadomo skad. Musielismy sie podzielic z nim wodka, ktorej i tak juz bylo malo.

Tymczasem rozpoczelo sie gfx kompo, sposrod 15 obrazkow najlepsza grafike zaprezentowal Carrion, ale bardzo podobal mi sie rowniez obrazek znanego grafika ze sceny Atari o ksywie Piesiu, ktory zadebiutowal tym samym na scenie c64. Witamy. Ja tez wzialem udzial w kompo, prezentujac obrazek narysowany w nowym stylu. Niemilym zaskoczeniem byla grafika puszki z naniesionym napisem Nitro, a grafike ktos podpisal jako zrobiona przez moja grupe Elyta. Nie wiadomo kto podrzucil to na konkurs, ale takie cos nie powinno byc w ogole dopuszczone do konkursu, w ktorym biora udzial graficy a nie grupy. Organizatorzy dobrze wiedzieli ze ja tego nie przynioslem, ale pokazali to na bigscreenie godzac tym samym w dobre imie grupy Elyta. Do dzis prawdziwy autor puszki nie chce wpisac swoich kredytow na csdb. Totalne lamerstwo. Nastepnie bylo 4kb intro, wsrod 5 prac byly swietne intra Stilgara, Zieloka i Nitro, ktory w 512 bajtach upchnal muzyke przeportowana ze spectruma. Muzyka grala niby bez uzycia sida.

Na demo kompo zostal zaprezentowany Wolf 4k, a animacja ludzika rozbawila Zephyra z Inflexion. Jako drugie zostalo puszczone demo grupy Tropyx. Spodobal mi sie originalny pomysl zrobienia czegos w stylu dem z poczatku lat 90-tych zeszlego wieku, zauwazylem nawet podstep w stosunku do poprzednich dem. Tym razem nad demem pracowal zespol 4 koderow. Zaskoczyl mnie jednak brak pozdrowien dla Albion, Black Sun, Miracles i Lepsi, czyli dla polskich grup ktore w ostatnich latach zrobily najlepsze dema i intra. Brakowalo tez pozdrowien dla grupy Exon z ktorej jest dwoch organizatorow Silesia Party. Sposrod 70 partyzantow, pozdrowieniami zostalo zaszczyconych tylko 13 osob reprezentujacych swoje grupy na party (Booker, Carrion, Conrad, Jammer, Grabba, Leming, Skull, Ramos, Elban, Jericho, Dj Gruby, Raf i Splatterpunk). Nie byl to pierwszy taki incydent z brakiem okazania naleznego szacunku elicie, wiec zaproponowalem dyskwalifikacje dema grupy Tropyx. Teraz jednak przyznaje, ze sie mylilem. Nie zalapalem, ze skoro demo bylo zrobione w starym stylu to rowniez pozdrowione powinny byc tylko te grupy ktore byly aktywne w latach 90-tych, a nie takie ktore wydaly cos godnego uwagi w XXI wieku. Nieistniejace juz grupy po takich pozdrowieniach moga zmobilizowac sie do powrotu na scene.

Po kompach odbylo sie glosowanie, kod z identa trzeba bylo wpisac do elektronicznego systemu glosowania, ktory zostal dostarczony przez Ubika. Okolo 2 w nocy odbylo sie ogloszenie wynikow i prezentacja najlepszych prac. Nagrodami byly m.in. cardridge GeoAction ufundowany przez Kisiela, ksiazka z grafikami oraz c64 na ktorym rysowal Carrion. Partyzanci raczyli sie Jezusem serwowanym z 5-litrowej butli, a ja z Cactusem probowalismy sie dostac na gore na osiemnastke, ale grupa osilkow uniemozliwila nam wejscie do nieba. Natomiast mile panie barmanki wpuscily nas do srodka, mimo ze bar byl juz oficjalnie zamkniety. Cactus postawil kolejke zubrowki, na droge wzialem dwa piwa i wrocilem na glowna sale. W nocy odbylo sie bez incydentow, nie liczac glosnego chrapania. Ktos ukaral Elbana za zeszloroczne smarowanie pasta, jak szedl spac to karimate i poduszke mial juz pobrudzona jakims syfem, tym razem nie byly to jajka. Razem z Zephyrem wsiedlismy do samochodu Nemo i Ania odwiozla nas do domow.

Za organizacje tego swietnego party odpowiedzialni byli Raf, Volcano, Noise, Odyn i Warlock. Silesia Party 5 odbedzie sie we wrzesniu 2011 roku. Planowane jest rozkrecenie demo kompo, wypuszczenie serii invitek i zaproszenie do konkursu czolowych grup nie tylko z polskiej sceny. Zainteresowanie konkursem wyrazilo Arise i Albion, a nasza ekipa Lepsi+Miracles juz rozpoczela prace na nowym demem wlasnie na Silesie.

Sebaloz/Lepsi.De

Intro SP4 by Kisiel
http://www.youtube.com/watch?v=SOfpXp52Fyg

SILESIA PARTY 4 by Sudi
http://www.youtube.com/watch?v=_Ff9vWcxdMc

Sebaloz nie uciekaj od kamery
http://www.youtube.com/watch?v=9fx094SQTiQ

Photos by Sandlublin
http://www.flickr.com/photos/42724330@N06/sets/72157624877448199/
http://sdev.pl/~sand/silesia/

Photos by Joodas
http://picasaweb.google.com/littlejerome/SilesiaParty2010#

Photos by Pajda
http://adayinthelife.whad.pl/silesia4.htm

Photos by Randy
http://picasaweb.google.pl/Tomasz.Szymczak/Silesi4?authkey=Gv1sRgCJ_EgM-1_aGhRA&feat=directlink#

Photos by Cobra
http://picasaweb.google.pl/dabrowska.wezyk/Silesia04PartyPl?authkey=Gv1sRgCICMxcnnwsjUWA#

X 2010 1-3.10.2010, Someren, Holandia

X 2010
1-3.10.2010, Someren, Holandia

Na drugi dzien po otwarciu strony bylo zarejestrowanych juz ponad 200 osob. W sumie zapisaly sie 362 osoby, zglaszajac po kilkadziesiat dem, grafik i muzyczek na konkursy. Wszyscy szykowali sie na najwieksze komodorowskie party, ktore odbywa sie co 2 lata. Mialem przyjemnosc goscic na tym party juz kilka razy wiec jeszcze przed wyjazdem na SLC, zarezerowalem bilety lotnicze. Tym razem z Polski wybierala sie wieksza grupa scenowiczow placac Wizzairowi 160 zlotych za lot w 2 strony. Dzien przed party konczylem kodowac the end do naszego dema, ktorego nie zdazylismy skonczyc na Silesia Party. W nocy dokonczylem jeszcze grafike do the endu i nad ranem wyslalem to Zielokowi zeby zlozyl nowa wersje dema. Sam udalem sie na dworzec w Kato, gdzie wsiadlem do busa jadacego na lotnisko. Po 40 minutowej drzemce znalazlem sie pod terminalami w Pyrzowicach. Juz sie szykowalem do odprawy, gdy przede mnie wbila sie kilkudziesiecioosobowa grupa zagranicznych dresiarzy z laptopami. Szkoda ze nie wybrali innej bramki.

Po minieciu bramkarzy udalem sie do lotniczej poczekalni, gdzie siedziala 6-osobowa grupa w skladzie: Wacek/Arise, Fenek/Arise, Bimber/Arise, Elban/Arise, Cresh/Elysium i Cactus/Oxyron. Burzuj Cresh przylecial Lotem z Warszawy. Zeszlismy na dol i wsiedlismy do busa, ktory podwiozl nas do samolotu stojacego 10 metrow od terminala. Cresh zajal mi miejsce przy oknie, gdzie zmorzyl mnie sen. Wylecielismy po 11 i po poltorej godzinie wyladowalismy w Eindhoven. Na lotnisku czekali na nas Luke/Arise i „mistrz” ortografii V-12/Tropyx, ktorzy przelecieli z Gdanska. Z Anglii przylecial Flea/Arise, ktorego ostatni raz widzialem na SLC 2003 (trase Wroclaw-Mielno przejechal na rowerze). Razem z nimi byl Kordiaukis/Arise, ktory przyjechal samochodem z Niemiec. Spora grupa 11 Polakow sie zebrala na obcej ziemi. Poszlismy na parking gdzie do bagaznika i na siedzenia wrzucilismy wszystkie nasze bagaze. Byla dopiero godzina 13, a party mialo byc otwarte dopiero o 19.

Postanowilismy zabawic sie na miescie. Lotnisko lezalo 14 kilometrow od Eindhoven, wiec poszlismy na przystanek autobusowy. W kiosku Cactus kupil mi bilet za 3 euro, ktory uprawnial do calodziennej jazdy wszystkimi busami. Z samego kiosku wydobywal sie zapach zielska, ktore spokojnie na legalu palil sobie sprzedawca. Klimat jak w Amsterdamie. Na przystanku byl wyswietlacz, ktory informowal za ile minut przyjedzie autobus. Po wejsciu skasowalismy bilety, ale nie dla wszystkich starczylo miejsc siedzacych. Po drodze podziwalismy holenderskie domki, ktore wszystkie byly w takim samym brazowym kolorze. Roznily sie tylko nieznacznie designem. Wysiedlismy w centrum zaraz przed glowna siedziba Phillipsa, ktorego pracownikiem byl kiedys Wacek. Spacerujac po miescie szukalismy miejsca gdzie mozna cos zjesc. Szokiem bylo dla mnie, ze nigdzie nie bylo kebabow. Elban nie przepadal za fast foodami, wiec szukal bardziej eksluzywnej jadlodajni. Nie moglismy sie dogadac, wiec chudzi poszli z Dj Grubym, a grubaski z chudym Wackiem. Po drodze nie bylo zadnego coffee shopu, wiec zatrzymalismy sie w dwupietrowym KFC na skrzydelka i udka. Zamowilem 6 udek i poszedlem na gore. Smieszne mieli tam stoliczki dla malych ludzikow. Poza tym nie bylo lazienki, wiec poszedlem umyc rece do pobliskiego maka. Znalazla sie chuda grupa, ktora rowniez stolowala sie w KFC, ale na innej ulicy.

Poszlismy na rynek, ale piwo okazalo sie byc drogie w ogrodkach. Elban i Luke wrocili na lotnisko po Cresha, a potem pojechali juz z naszymi bagazami na party place. Tymczasem tubylcy wskazali nam droge do coffee shopu PINK. Bylo to miejsce niepozorne, nie wygladalo na raj dla kolekcjonerow, przeszlibysmy dalej gdyby nie specyficzny zapach. Przy wejsciu gosciu z blantem czytal sobie gazetke, a przy ladzie klebili sie pasjonaci. Kolejne drzwi prowadzily do szczelnie wypelnionego dymem pomieszczenia ze stolikami z wyjsciem na podworko. Za lada stalo dwoch sprzedawcow. Do przegladania dostepne byly klasery z cenami i zafoliowanymi probkami. Byl tez automat sprzedajacy trawke, bibulki i papierosy. W celach kolekcjonerskich koledzy zaopatrzyli sie w 3 rozne mieszanki w dosc przystepnych cenach. Podziwialem silna wole, miec taki towar i od razu nie zapalic, ale mozna by bylo zapomniec pojechac na party place. Wacek zaproponowal zebysmy udali sie na stadion PSV, byl tam sklep z elektronika Phillipsa i knajpa z wyjsciem na trybuny stadionu. Zamowilismy piwo po 2 euro i podziwialismy stadion.

W drodze ze stadionu do autobusu, gadalismy z Fenkiem i Wackiem o kodowaniu. Zwrocilem uwage na dziwne zachowanie V-12, ktory przeczesywal wszystkie okoliczne smietniki i nazbieral cala reklamowke pustych puszek. Za kilogram puszkowego aluminium z importu, mozna u nas w skupie dostac nawet 4 zl. Na dworcu wsiedlismy do podmiejskiego busa jadacego az do miasteczka Someren, ktore miescilo sie 20 kilometrow od Eindhoven. Po chwili przyjechaly po nas dwa samochody: Kordi i Leming/Onslaught, ktory przywiozl z Anglii legendarnego Dezerta/Charged i Bookera/Onslaught. Zawiezli nas na party place, ktore bylo kilometr od przystanku. W szczerym polu znajdowal sie osrodek wypoczynkowy De Hoof. Na parkingu juz trwala impreza, bo wczesniej przyjechal wypelniony wodka samochod Randalla/Multistyle. Razem z nim przyjechala Lolita oraz Psycho/Artstate, Jammer/Exon i Jericho/Draco. Z lotniska z Amsterdamie przyjechal pociagiem Carrion/Crest oraz fanboy wycieczek autokarowych po Europie, Splatterpunk/Vulture. W sumie na party przyjechalo 21 osob narodowosci polskiej. Zabraklo tylko ekipy majacej leciec z Wroclawia, a mieli tanie bilety po 19 zlotych.

Dostalem smsa od Zieloka, ze demo zostalo zlozone i wyslane mailem. Psycho mial internet z Vodafone, wiec sciagnelismy najnowsza wersje dema. Schowalem sie w samochodzie i sprawdzilem czy demo dziala. Przebralem sie w jasnoniebieska koszulke Silesia Party i zaczalem promocje naszego party. Deekey opowiedzial jak imprezowalismy na pewnym niemieckim party. Razem z Psycho i Linusem ustawilem sie w kolejce zeby zalogowac sie na party. Cresh przyniosl naklejki na ktorych wpisalismy ksywki i grupy, tylko Wacek podpisal sie jako STE’86. Organizator CBA ucieszyl sie na moj widok, ale powiedzial zeby nie robic zadnych excesow, z ktorych slynie polska scena. Zaplacilem 80 euro czyli niewiele ponad 300 zlotych. W cenie wejsciowki jest darmowe piwo i jedzenie oraz nocleg w lozkach. Okazalo sie ze noclegi sa w innym budynku, wiec pobieglismy zajac miejsca. Z Cactusem trafilem do pokoju na pietrze, dwa inne lozka juz ktos zajal. Naprzeciwko pokoj miala grupa Booze, siedzieli przy 3 komputerach i cos robili. W innym pokoju zarezerwowalismy miejsce dla Lolity, ale Randall juz cos dla niej znalazl. Na party przyjechalo 249 osob, a byly tylko 184 lozka. Reszta musiala spac na dostarczonych materacach albo w samochodach.

Polska ekipa zajela dwa duze stoly zaraz przy wejsciu na party place. Na scianie zawisla polska flaga oraz podobizny znanych Polakow: papiez Polak, Walesa, Curie-Sklodowska, Lem, Witkacy, Mieszko I, koło gospodyń wiejsckich, Pan Kleks, Goracy Jarek, Fotyga, Kononowicz, Ojciec Dyrektor i mama Edgara. Na jednym stoliku stanela bateria polskich wodek, Zoladkowa, Zubrowka, Luksusowa, nie wiem tylko skad sie wzial Absolut. Drugi stolik byl przeznaczony na polskie zarcie: kielbasa, kabanosy, ogorki, kapusta, chrzan, dzem, smalec, buraczki, chleb i kwas chlebowy. Kolacja miala byc dopiero o 21, wiec glodni partyzanci rzucili sie na przasny stol. Obcokrajowcy mogli zjesc, wypic oraz dowiedziec sie czegos o Polsce i naszym Silesia Party. Najbardziej zainteresowany poznawaniem nowych ludzi byl Fenek, ciagle sie pytal kto jest kto i chcial ze wszystkimi gadac. Do historii przejda jego dyskusje z Oswaldem i Deekayem. Psycho przebral sie w rozowy sweterek. Carrion reklamowal Silesie 5 zapronowanym przeze mnie haslem HIGH FIVE. W tle slychac bylo choralne piesni błoooogoosłaaaawioony kto zjada oogóóórki, zjeeedz trochęęęe syyyyynuuu a będzie Ci wyyyybaczoooneee.

Nastepnie poszlismy na kolacje, ktora byla na parterze domku z noclegami. Zorientowalem sie ze nie dostalem kuponow uprawniajacych do pobrania posilkow, wiec pobieglem do stolika organizatorow. Na kolacje serwowana byla goraca zupa, jakies cieple miesko w torebkach i bulka lub chleb. Do picia kola lub napoj pomaranczowy. Najedzeni wrocilismy do glownej sali wypelnionej mnostwem komputerow, ludzie mieli nawet projektory i male big screeny. W rogu byl punkt wydawania darmowego piwa, dostepnych bylo 5 rodzajow butelkowego piwa. Jeden z organizatorow zajmowal sie tylko i wylacznie otwieraniem piwa. Z magazynu na wozku byly nonstop dowozone skrzynki z browarami: Heineken, Grolsch, Jupiter, Holger i Schutters. Jedynym problemem byly male butelki, jak wzialem piwo to zanim doszedlem do stolika moja butelka juz byla pusta. Rozwiazaniem bylo brac po 2 butelki. Mozna bylo tez napic sie koli albo dostac paczke czipsow. Napoje podawane byly w jednorazowych kubeczkach, przydawaly sie do popijania wodki. Okolo polnocy w duzej piwnicy odbyl sie koncert DaTuckera, bylo to preludium glownego koncertu. Na scene wkroczyl Jeroen Tel/Maniacs Of Noise i gral swoje kawalki znane z gier i dem. Do dloni mial przymocowany kolorowy laser, ktorym w powietrzu wybijal rytm, fajnie to wygladalo a koncert byl niesamowity. Przed scena tanczyl Carrion, Deekey, CBA i inni. Zaraz po koncercie poszedlem spac, bo nie spalem od kilkudziesieciu godzin. W pokoju Arise ktos w nocy wygenerowal fraktale

Jak sie obudzilem rano to juz bylo dawno po sniadaniu. Na szczescie w kuchni byli jeszcze organizatorzy i cos tam jeszcze znalazlem do jedzenia. Byla tez kawa. Wrocilem do pokoju po dyskietki i poszedlem na glowna sale. Trwal nieustanny przeglad koszulek z roznych party, koszulek z komodorowskimi motywami oraz zwyklych koszulek grupowych z haslami typu: living for the cursor, ale dominowaly koszulki Fairlight i Arsenic. Cactus w czarnej koszulce promowal Silesie. Modne byly tez tatuaze ze znaczkami Commodore na nogach, rekach i brzuchach. Przyjechal Sander, z ktorym pilem na The Party 1998 w Danii. Na oficjalnej koszulce z X2010 znalazla sie moja ksywka, tzn Sander zaprojektowal koszulke w taki sposob ze literka X utworzona zostala z kolorowych ksywek scenowiczow. Wszystkie koszulki zostaly blyskawicznie wyprzedane. Spotkalem Archmage, ktory przywiozl na party Mr.Hyde, razem robili slynne demo Nexus 7 z pierwszej Andromedy. Hyde wyrazil zaintesowanie kodowaniem na c64. Na party byli wszyscy zagraniczni goscie odwiedzacy Silesia Party czyli Veto, Bugjam, Krill, Maestro, Conrad, Zero-X, Yago i Nada. Przylecialy 3 osoby z Australii, a nawet jeden Amerykanin, ktory spedzil cale party na kodowaniu gry Hawkeye 2.

Na zewnatrz byl samochod z fast foodem dla fanboyow frytek i hamburgerow, bo kebabow tam nie bylo. Polacy zrobili sobie grilla, a wokol budynku bylo duzo stolikow przy ktorych mozna bylo spozywac piwo i mocniejsze alkohole. Trzeba odnotowac chwilowa przerwe w dostawie browarkow, bo zepsul sie wozek transportujacy piwo z magazynu do glownego budynku. Lolita i Dezert chodzi po party i robili zdjecia. Carrion konczyl grafike na kompo. Psycho, Jammer i Booker rowniez konczyli kawalki na kompo. Pomyslalem ze ja tez cos narysuje. Niektorzy przywozili po dwa komputery: laptoka i c64. Niestety przy stolikach byly drewniane laweczki bez oparc, co mialo zniechecac do dlugiego siedzenia przez kompem. Laptoka dostalem od Kordiego, myszke od Leminga, ale nikt nie mial instalki mojego ulubionego programu graficznego project one. Z komorki Bookera nie dalo sie sciagnac, bo ciagle zrywalo polaczenie. Psycho mial internet z vodafone, ale nie chcial dzialac na party place. Dopiero jak wyszlismy na zewnatrz to udalo sie sciagnac program dla mnie i Jammer tez cos chcial z netu. Osrodek mial niby darmowe wifi, ale nie bylo to oficjalnie ogloszone przez organizatorow i trzeba bylo radzic sobie samemu.

Postanowilismy z Psycho przetestowac nasze demo zrobione razem z Zielokiem, Carrionem i Joodasem. Wybor padl na c64 Rambonesa, ktory siedzial tylem do sciany, wiec mozna bylo obejrzec cos bez pokazywania tego innym. Niestety po zmianie strony dysku demo padlo. Sprawdzilismy to jeszcze na kilku komputerach i stacjach dyskow, przy okazji zobaczylem nowa grafike Veto i poznalem wiele nowych osob, a takze spotkalem wielu starych znajomych z zachodu. Bralem tez udzial w pokazie nowego dema Booze i Instict. Swoje demo sprawdzalismy z monitorem zaslonietym plakatem. Niestety pomoc Mactrone i Krilla nic nie dala, wiec zadzwonilem do Zieloka, probowalem zmienic identyfikator drugiej strony dysku i nic. Zdecydowalismy wiec ze usuniemy sprawdzanie identyfikatora, po pokazaniu obrazka turn disc poczekamy kilka sekund zeby kazdy zdazyl obrocic dysk i zacznie sie wczytywac pierwszy plik z drugiej strony dysku. WVL probowal jeszcze kopiowac demo nibblerem, ale to tez nic nie dalo. Z organizatorami ustalismy, ze demo na kompo zostanie puszczone z karty SD na wirtualnej stacji dyskow Ultimate, a jak Zielok wroci wieczorem do domu to przesle nam finalna wersje demo juz do rozpowszechniania na scenie.

O 18 poszlismy na kolacje dostarczona z cateringu. Na podgrzewanych kuchenkach staly garnki z ktorych mozna bylo nalozyc sobie makaron z miesem, ryz, warzywa. Na deser byl pudding. Przypomnialem sobie, ze mialem pomoc Lolicie z jej grafika na kompo, a zblizala sie juz deadline wyznaczony na 19. Robilem co moglem zeby otworzyc plik z grafika, ale w edytorze okazalo sie, ze zniknely niektore kolory i pixele. Lolita usiadla i szybko poprawila grafike. Conrad zakodowal wyswietlarke i mozna bylo oddac grafike na kompo. Do deadline bylo jeszcze 30 minut, wiec usiadlem obok wodopoju czyli miejsca w ktore wszyscy przychodzili po piwo. Miejsce nie bylo wybrane przypadkowo. Chcialem pokazac ze ten moj nowy styl nie jest z photoshopa. Po prostu rysowalem sobie przez kilka minut, zostawilem kompa z wlaczona grafika i poszedlem sobie. Moj performance sie skonczyl juz o 18.39. Nie wiedzialem potem co zrobic z ta grafika, wiec wystawilem na kompo zeby kazdy wiedzial kto to tam rysowal na stoliku, bo moze ktos mnie jeszcze nie zna..

W koncu o 20 na gore przyszedl organizator i zawolal ludzi na gfx kompo, ktore odbywalo sie w piwnicy. Bylo to najdluzsze gfx kompo jakie widzialem, bo wystawionych zostalo 38 grafik. Najlepsze rowniez pod wzgledem jakosc grafik, bo wzieli w nim udzial prawie wszyscy czolowi graficy. Po latach do rysowania wrocili Electric, SIT, Harlequin i Warp 8. Po raz pierwszy w komodorowskim gfx kompo wzial udzial legendarny Louie500/TBL, ktory na c64 przyjal ksywke Louie64. Na scenie c64 zadebiutowal polski atarowiec Ooz oraz rosyjscy spektrumowi graficy: Riskej i KASik_KACuk. Ja przywiozlem grafiki Joodasa i Scaraba, w sumie bylo 11 grafik Polakow. Nastepnie odbyl sie koncert zespolu 6581, zalozonego przez dawnych scenowcow. Cos dla fanow muzyki sid granej bez sida, a przy uzyciu gitar i perkusji. Zagrali Commando i inne kawalki znane z gier.

O 22 dostalismy maila z finalna wersje dema, po przetestowaniu dalismy nowa dyskietke organizatorom. Okazalo sie, ze inne dema tez sa jeszcze poprawiane, pare osob konczylo jeszcze zaki na kompo. Zainteresowanie polskich scenowcow wzbudzil gosciu z dredami wygladajacy jak piracki Johhny Depp. Okazalo sie, ze byl to slynny Duce/Extend. 30 minut przed polnoca rozpoczelo sie music kompo. Tak jak wszystkie koncerty, rowniez kompo bylo transmitowane przez radio SceneSat. Do konkursu zgloszone zostaly 24 zaki, z czego bylo 8 kawalkow Polakow. Nagle pod scene wyskoczyl Randall i wykonal szalony taniec polamaniec. Organizaotorzy rzucali swiecace koleczka w strone publicznosci, a Duce zasnal na podlodze. Duzo lepiej wygladaly zgony z glowa na klawiaturze c64.

Po 15 minutach przerwy rozpoczelo sie demo kompo. Sala pekala w szwach. Zajalem fajne miejsce siedzace na ladzie, mialem nawet hidden piwo, ktore trzymalem na pozniej. Duzo osob przynioslo sobie krzeselka z gory, ale wiekszosc ogladala na stojaco. Jako jedno z pierwszych polecialo 4kb intro Arise o nazwie Chanel No. 64, mialo ono zachecic ludzi po podejscia po bigscreen. Bylo to zapachowa produkcja Wacka, a ja liczylem ze Arise wystawi cos wiekszego w demo kompo. Na szczescie nie zabraklo swietnych produkcji, na scene wrocily grupy Offence i Prosonix robiac demo w kooperacji. Pantaloon razem z Louie zrobil demo WE ARE NEW pod labelem Fairlight, co ma podkreslac ich niedawne przejscie na scene c64. Booze i Instinct zrobili kolejne demo w kooperacji. Oxyron nic nie wystawil, ale jego czlonkowie zrobi demo pod labelem Arsenic. Camelot wystawil male demo. Mahoney zeprezentowal muzyczne demo Cubase64. W sumie ogladalismy 15 dem.

Na demo kompo zaprezentowane zostalo rowniez kolejne demo w kooperacji Lepsi+Miracles o nazwie Portal. Wszystkie efekty zakodowal Zielok, natomiast ja zakodowalem tylko scrolle VSP z przewijanymi obrazkami. Muzyke zsynchronizowana z demem napisal Psycho. Grafike do dema rysowaly 4 osoby: Zielok, Joodas, Carrion, a ja narysowalem 15 grafik, w tym logo i dwa dlugie scrolle z skladajace sie z kilku grafik tworzacych jedna calosc. Wpadlem na pomysl, zeby jeden scroll byl na pozdrowienia. Wyselekcjonowalismy grupy ktore mialy najwieksze dokonania w ciagu ostatnich kilku lat. Dla kazdej grupy byl narysowany jakis motyw zwiazany z nazwa grupy, oficjalnym znaczkiem lub scenowa anegdota np Cactus wybija okno w budynku-magazynie Oxyronu. Caly trud wynagrodzily reakcje ogladajacych, jak pokazala sie grafika z ich grupa to cieszyli sie i krzyczeli nazwe swojej grupy. Drugi scroll to byly creditsy, na kazdym wagonie byla ksywka narysowana sprayem w stylu graffiti. Dodam jeszcze motywy Silesia Party 5 September 2011, ktora byly umieszczone w kazdym ze scrolli. Publicznosc byla bardzo zywiolowa, nagradzala najlepsze rzeczy, a przy efekcie z plotami zaczela nawet uderzac do rytmu muzyki. Niesamowite przezycie slyszec reakcje tak znamienitej publicznosci na nasze demo, jeszcze jak dzis to ogladam na youtube to przechodza mnie ciarki po calym ciele. Po kompo duzo osob podeszlo do mnie i gratulowalo fajnego dema.

Kompa sie skonczyly dopiero o 3 rano, zostalo rozdanych 9 dyskietek z programem do glosowania. Po uruchomieniu na c64, trzeba bylo wpisac ksywke i grupe, przy kazdej pracy mozna bylo wpisac od 0 do 10 punktow. Na koniec na dyskietce zapisywal sie plik z glosami i przed kompem siadala kolejna osoba ktora chciala glosowac. Booker nagral na aparacie pokaz naszego dema wraz z reakcjami publicznosci, wiec przegralem sobie video, zeby wrzucic je na youtube. Okolo 4 nad ranem zabraklo piwa, Cruzer wszedl do magazynu, ale nic nie znalazl. Jak zobaczylem ze przywiezli kilka skrzynek na wozku to zaraz zanioslem Cruzerowi browarka. Fenek trzymal sie jeszcze na nogach, wiec poszedl z nim pogadac. Randall zlapal sie za glowe i poszedl tlumaczyc rozmowe dwoch koderow. Organizatorzy zebrali dyskietki okolo 4.30, a po 30 minutach bylo ogloszenie wynikow trasmitowane przez SceneSat. Randall odebral nagrode dla Bimbra za 3 miejsce w grafice, a Carrion byl dopiero 6. Muzyke wygral niespodziewanie Randall, a trzeci byl Booker. Tak wiec spore sukcesy Polakow na kompach. Nasze demo zajelo 6 miejsce. Dopilem jeszcze piwo z Archmage i poszedlem spac wysylac jeszcze smsa Zielokowi.

Jak sie obudzilem o 11 to Arise pojechalo juz na lotnisko. Nie wiem po co ten pospiech skoro samolot wylatywal dopiero o 13. W strone Warszawy odjechal tez samochod Randalla. Spoznilem sie tez na sniadanie, ale spotkalem Leminga, ktory zawiozl mnie samochodem do centrum Someren. Wsiadlem tam do busa, w centrum Eindhoven przesialem sie do innego i zaraz po godzinie 12 bylem na lotnisku. Mialem jeszcze ponad godzine do odlotu, wiec zwiedzilem sobie port lotniczy. Po odprawie spotkalem Arise i Cresha siedzacych na gigantycznym kacu. Ja przynajmniej sie wyspalem. Mielismy juz wsiadac do samolotu, ale gdzies zgubil sie Fenek, tez byl na gigancie. Okolo 15 wyladowalismy w Pyrzowicach, pozegnalem sie z kolegami i wrocilem busem do Katowic.

Sebaloz/Lepsi.De

PORTAL demo by Lepsi + Miracles http://www.youtube.com/watch?v=hO0kvw1LWcE
X Party 2010 Jeroen Tel Performance http://www.youtube.com/watch?v=dH_F6c_6dCg#t=0m22s
6581 live at X2010: „Commando” http://www.youtube.com/watch?v=ryMgA8EniTk
6581 Live at X2010 http://vimeo.com/15603033
X2010 Graphics Competition http://vimeo.com/15538817
Carrion pixeling during the flight http://www.youtube.com/watch?v=9wInVels3No
X-10 Party Photos http://www.scs-trc.net/parties/index.php?id=3876
Tweets and pictures http://twitter.com/xparty
Chotaire – Chordian (X2010 Version) http://bit.ly/cy8LPa
All live X footage on youtube by demoscenem0d http://www.youtube.com/user/demosceneM0d
1.8 GB movies & photos by Endo: 800×600 pics & videos http://www.moldibi.com/x2010/index.r
Movies photos Endo: High quality versions 2816×2112 http://www.moldibi.com/x2010/big/index.r
Photos Phoeba and Axe http://www.art4people.nl/x2010
Photos C64-CAMPER http://www.area64.info/x2010web/x2010.html
Photos Bepp http://commodore64.se/forum/viewtopic.php?f=16&t=4819&start=39
Photos Thunder.Bird http://www.arcor.de/palb/thumbs_public.jsp?catID=0&albumID=34576247
Photos Splatterpunk http://picasaweb.google.com/sp1att3rpunk/X2010
Photos Lolita http://picasaweb.google.pl/joannaszyja/X201002?authkey=Gv1sRgCPv_vuLPk5HDPw
Photos Carrion http://www.flickr.com/photos/carrionpixels/page1