Encyklopedia Commodore 64

A

Action Replay – kartridż do C64, który wsadza się na port w tyle komputera. Dzięki niemu cała praca (szczególnie z dyskiem wyglądała o wiele lepiej, przyspieszała do 20 razy prędkość stacji), cartridge posiadał też wbudowany monitor (prosta imitacja assemblera). Wielu komodorowców używa go cały czas, bo jest po prostu bezkonkurencyjny!

Assembler/Ass/Asembler – oprócz ubogiego Basica, w którym prawie nic nie dało się programować (oprócz prostych programików, no chyba, że ktoś się uparł…), komodorek miał tzw. assemblera, program, w którym kodowana była i jest ogromna większość wszelakich programów. Dostępny w niektórych kartridżach jak i w postaci programu plikowego.

ASCII – skrót od Amerykański Kod Standardowy Do Wymiany Informacji (American Standart Code For Information Interchange). Siedmiobitowy kod używany w celu reprezentowania znaków alfanumerycznych. Jest użyteczny przy takich operacjach jak przesyłanie danych z klawiatury do komputera oraz z jednego komputera do innego.

Animacja – użycie instrukcji komputera w celu symulowania ruchu obiektów graficznych na ekranie poprzez stopniowe ich przesuwanie.

B

Basic – Skrót od „Beginner’s All-purpose Symbolic Instruction Code” – Symboliczny kod instrukcji dla wszechstronnych zastosowań przez początkujących.

Black Box – kartridż, o ile się nie mylę, robiony kiedyś przez Polaków. Było pełno wersji tej „czarnej paczki”, ale najpopularniejsze to chyba wersje 4.0 i 8.0. Ta druga zdobyła sobie zdecydowanie większą popularność dlatego, iż miała wbudowane coś w rodzaju syntezatora głosu ludzkiego. Było tam wiele opcji konfiguracyjnych, jak wysokość głosu i jego tempo przede wszystkim. Na dodatek mowa ta brzmiała całkiem dobrze! Oprócz tego BB miał kilkanaście dodatkowych opcji Basica, które pomagały w obsłudze wielu rzeczy. Niestety, autorzy zapomnieli o chociażby wbudowany monitor asemblera.

Bit – Skrót słów: BInary digiT (cyfra dwójkowa). Jest to najmniejsza jednostka informacji w komputerze. Każdy bit może mieć dwa stany: zero 0 i jeden 1. Mówimy, że bit jest „ustawiony”, kiedy ma wartość jeden i „wyzerowany”, kiedy ma wartość zero.

Bajt (ang.Byte) – Grupy ośmiu bitów będących najmniejszą jednostką adresowalną w komputerze. Każda komórka w pamięci Commodore 64 zawiera 1 bajt informacji. Jeden bajt jest również jednostką niezbędną do przechowania jednego znaku. Zobacz: Bit.

Baza Danych (ang. Data Base) – duża ilość danych przechowywanych w dobrze zorganizowany sposób. System obsługi bazy danych pozwala na sprawny dostęp do informacji.

C

Copy party – patrz party.

CU/CUL8ER – skróty powszechnie znane jako See Ya (do zobaczenia) i See Ya Later (do zobaczenia później).

Cover/kower – na scenie komodorowskiej wytworzyła się nowa rzecz, jaką jest cover-scena. Chodzi tu ogólnie o rysowanie różnego rodzaju prac, wyłącznie czarno-białych (rozprowadzanych po scenie przez ksero). Zyskała wielką popularność i dziś wielu grafików zaczyna rysować też na papierze.

Cracker/kraker – człowiek na scenie zajmujący się (?) łamaniem wszelakiej maści programów i gier. Po złamaniu go (czyli np. znalezieniu kodów do gry i wbudowania możliwości uaktywnienia ich) zapisuje taką grę, najczęściej ze swoim intrem na początku, pokazującym, kto przede wszystkim „przebudował” troszeczkę tą grę/program. Wiele osób nie lubi jednak krakerów za to, że w pewien sposób niszczy się ich gry/programy (np.poprzez łamania kodów wejściowych itp).

Cartridge/kartridż – urządzenie o wymiarach około 6x10cm, wsadzanych do tylniego portu komodorka. Dzięki niemu zyskiwał on niekiedy wielokrotne turbo dla stacji dysków, monitor (assembler) oraz wiele innych dodatkowych funkcji. Dzięki niemu można też było znaleźć kody do gier, zatrzymać grę i zapisać w dowolnym momencie, wydrukować każdy ekran itp. Najpopularniejsze to Action Replay, Final III, Black Box i Warsaw Basic.

Chartsy – lista najlepszych publikowana w magazynach dyskowych. Na najlepszych głosować może każdy na vote-sheet’cie, który jest rozprowadzany wraz z każdym numerem danego maga.

Cheatowanie – jest to podstępny sposób odzyskiwania starych znaczków poprzez ich czyszczenie. Powszechnie stosowany przez niemal każdego scenowicza (nie tylko na C64 oczywiście). Stemple ze znaczków można odzyskać poprzez trzymanie ich pod parą (rzadko stosowany), moczenie w wodzie (+inne dodatki). Istnieje jeszcze wiele sposobów na oszukiwanie poczty, ale nie sposób ich tu wypisać.

Ctx/contact – z angielskiego skrót (ctx) kontakt (np.listowny).

Credits/Kredyty (potocznie) – spis osób, które przyczyniły się (w mniejszym lub większym stopniu) do powstania danego programu (dema, kolekcji czy gry).

Coverzysta – patrz kowerzysta.

CPU – Centralna jednostka obliczeniowa. Część komputera zawierająca układy elektroniczne pozwalające na wykonanie instrukcji maszynowych.

Character – patrz znak.

Character Set – patrz Zestaw znaków.

Chip – Miniaturowy układ elektroniczny, który może mieć bardzo szerokie możliwości (graficzne, dźwiękowe, WE/WY).

D

Delay/dilej/diley – w światku sceny tłumaczone po prostu jako spóźnienie, opóźnienie. Często gdy nasz kontakt odpisze na przykład po miesiącu czy później, przeprasza za swój „delay”, czyli za tak późne odpisanie na list…

Demo – demonstracja, która ma za zadanie pokazać możliwości komputera, na scenie również możliwości kodera jak i całej grupy (czyli też grafika i muzyka przede wszystkim). Na komputerze PC demo jest znane jako wersja pokazowa pewnej gry, np.z jedną planszą, jednym etapem do przejścia, który ma zachęcić do późniejszego kupna gry/programu.

Design – z angielskiego: projekt, plan, zamiar.

Dentro – demo zajmujące (mieszczące się) tylko jeden plik na dysku.

Dane (ang.Data) – liczby, litery lub symbole, które są wprowadzane do komputera w celu ich przetwarzania.

Data Base – patrz Baza Danych.

Datassette – Urządzenie zewnętrzne Commodore służące do przechowywanie danych sekwencyjnie na taśmie kasetowej.

DOS – Dyskowy System Operacyjny (ang.Disk Operating System), nazywany zwykle DOS. Program używany do przesyłania informacji z/na dysk.

E

End part – końcowa część jakiejś gry, dema czy intra.

E-mail (pol.Poczta elektroniczna) – serwis komunikacyjny dla użytkowników komputerów, pozwalający na sprawne przesyłanie komunikatów tekstowych (i nie tylko) do centralnego komputera („Skrzynki listowej”), skąd przesyłane są one do odbiorcy.

Ekran (ang.Screen) – Wyświetlacz komputera, który może być zarówno telewizorem jak i monitorem.

F

Final Cartridge I/II/III – jeden z popularniejszych kartridży do Commodore 64. Posiadał przyspieszenie dla stacji (x15), wbudowany monitor (asembler), freezer oraz jeszcze kilka fajnych funkcji. Konkurował z kartridżem Action Replay, który chyba jest od Finala o wiele lepszy.

Freezer – przycisk w kartridżach, który po naciśnięciu np.w trakcie gry dawał ogromne możliwości. Można było pozmieniać sprajty (sprite’y) w grze, wydrukować zfreezowany ekran na drukarce lub pobawić się w szukanie kodów do gry. Font – inaczej czcionka, litera.

G

Gfx collection, kolekcja graficzna – na scenie robiona oczywiście przez grafików. Pokaz najnowszych/najlepszych grafik danego autora, czasami traktujący o jakimś temacie, z cytatami lub po prostu przeglądem grafik. Od jakiegoś czasu na scenie ludzie zaczynają wypuszczać kolekcje logosów, które nie są przyjmowane z chęcią przez resztę.

Grafik/Graphician – człowiek (raczej ze sceny), zajmujący się tworzeniem grafiki. Później mogą być one używane do dem, różnych kolekcji i oczywiście gier.

Grafika/Gfx/Grafix – patrz picture.

GEOS – coś w rodzaju systemu operacyjnego wgrywanego z dyskietki na C64. Całość (wersja podstawowa) zajmowała grubo ponad 40 dwustronnych dyskietek. Jego zaletą jest przede wszystkim dość przyjazny system oraz mnóstwo przydatnych programów do grafiki, drukowania, pisania tekstów i wiele innych. Całość wygląda elegancko, ale trzeba być naprawdę fanem, żeby mieć cały pakiet tego programu. Skrót GEOS to Graphic Environment Operating System.

Grzyb – tak popularnie jest (a chyba był, bo moda na to już minęła) nazywany pecet na scenie C64.

Greets/Greetings – z angielskiego pozdrowienia, podziękowania.

H

HQ – na scenie człowiek, który założył jakąś grupę i prowadzi ją. Niekoniecznie musi być tylko hq-em, raczej jest to tylko dodatek. Skrót od Headquarter (wódz grupy).

Hi-res/Hires – tryb graficzny pozwalający na wyświetlanie jedynie dwóch kolorów na siatce 8×8 pikseli. Jeden z najpopularniejszych trybów graficznych na C64.

I

Interlace – tryb graficzny, który opiera się na wyświetlaniu dwóch ekranów naprzemian, dzięki czemu zamiast 16 kolorów ma się wrażenie widzenia ich co najmniej 256 (wszystko zależy od kombinacji kolorów).

Intro – krótki programik, zrobiony przez kodera, najczęściej z logosem oraz scrollem, czasami jakimiś innymi efektami, który i zapowiada jakiś program/demo/grę lub jest informacją na temat jakiegoś programu.

J

 

K

Kommodorek – oczywiście pieszczotliwie nazywany C64, również można spotkać takie nazwy jak komcio, komek, komodiusz, komoda i wiele innych…

Koder/Coder – człowiek na scenie zajmujący się programowaniem. Tworzy efekty do dem, składa kolekcje graficzne, muzyczne, tworzy magazyny. Często jest jedną z najważniejszych osób w grupie, gdyż bez niego właściwie nic nie może wyjść na świat sceny.

Kowerzysta/Coverzysta – tworzy prace na papierze, które potem są rozprowadzane przez ksero po scenie. Bardzo często kowerzysta jest również grafikiem.

Kower – patrz cover.

Ksywa/Xywa – pseudonim, pod jakim ludzie znani są na scenie. Ksywa powinna odpowiadać cechom danego scenowicza, trochę mówić o nim, no i być w miarę krótka.

Kartridż – patrz cartridge.

Komputer – elektroniczne urządzenie cyfrowe, które zapamiętuje i przetwarza informacje.

Kursor – Migający kwadracik na ekranie oznaczający bieżące miejsce na ekranie.

Klawiatura – Wejściowe urządzenie systemu komputerowego.

Kilobajt – K.1,024 bajtów.

L

Lamer – hmm…człowiek uważany na scenie jako ktoś, kto robi rzeczy niegodne scenowania, np.używa czyjejś pracy i się pod nią podpisuje. Niektórzy za lamerów uważają krakerów/crackerów, którzy „grzebią” w cudzych pracach.

Logo – napis w formie grafiki zrobiony przez grafika oczywiście. Najczęściej logosem jest nazwa grupy, który potem jest używany w demach, jako dodatek do jakiegoś efektu zrobionego przez kodera.

Loader – kodowany przez kodera program, dzięki któremu dane przesyłane są z większą prędkością. Stosowany np.w niektórych kartridżach (Action Replay, Final) czy też programach (najczęściej wszelkie programy scenowe, wieloplikowe).

M

Magazyn/mag/zin – na scenie wychodzą różnego rodzaju magazyny dyskowe. Dawniej były też jednoplikowe, nagrywane na taśmie magnetofonowej. Ziny scenowe piszą o wiadomych rzeczach (ze sceny), ale są też działy piszące o rzeczach po prostu interesujących czytelnika. Najpopularniejsze na scenie komodorowskiej to Adwarp, Pivo, Inverse, Freeside, Newspaper. Niegdyś wychodziły tak wspaniałe magi jak Prawda czy Always. Od czasu do czasu wyjdzie Poison lub Trybuna Ludu czy Viadro (te dwa ostatnie tytuły raczej o treści niepoważnej).

Msx coll/Kolekcja muzyczna – na komodorku oczywiście istnieje możliwość tworzenia muzyki, co robi wiele osób w świecie sceny. Później, gdy się uzbiera dość duża liczba zak’ów (muzyczek), można to wypuścić na scenę w formie programu, który wgrywa dane muzyczki.

Muzyk/Musician – osoba zajmująca się tworzeniem muzyki.

Magnetofon – tak, tak…dawno temu też się na tym zapisywało dane! Do dziś są ludzie, którzy to urządzenie do C64 mają, lecz wątpię, aby z niego jeszcze korzystali. Na taśmie powstawały głównie gry i programy jednoplikowe, czyli takie, gdzie całość była upchnięta w jednym miejscu. Niestety, nie było to dobre rozwiązanie, bo jak wiadomo, C64 miał jedynie 64 KB (kilobajty) pamięci, a w tym się wiele nie mieściło. Dlatego kaseta w końcu przestała być podstawowym nośnikiem komodorka. Była na dodatek trudna do wysyłania pocztą (opłaty itepe…).

MPS-801 – jedna z niewielu drukarek igłowych, jakie były dostępne dla komodorka. Strasznie hałaśliwa i na dodatek nie dająca rewelacyjnych efektów drukarka, jest teraz częstym przedmiotem do sprzedania. Popularne też były drukarki Star-a, np.z dopiskiem LC-10/20 C, Epson-a i kilku innych.

Multicolor/Multi-Color Bit Map Mode/Multi – tryb graficzny pozwalający na wyświetlanie każdego elementu ekranu w jednym z czterech kolorów wewnątrz siatki 8×8 pikseli.

Meeting/Mityng/Miting – inaczej spotkanie (tutaj Scenowiczów) mniejszej grupy osób niż na party. Wiele osób woli w taki sposób się spotykać (np.5-6 osób), aniżeli na party.

Modem – urządzenie, które zmienia sygnały cyfrowe z komputera na impulsy elektryczne wysyłane przez linię telefoniczną.

N

N.O.E. – ten skrót można nieraz znaleźć w magazynach, w dziale adresy szczególnie. Ten skrót oznacza Not On Envelope. Jest podawany za ksywą. Oznacza, że nie mamy pisać ksywy na kopertach adresowanych do danego gościa.

O

Oprogramowanie (ang.Software) – programy komputerowe (zestawy poleceń) zapamiętane na dyskietkach lub wkładkach ROM, które mogą być ładowane do pamięci RAM komputera. Oprogramowanie, ogólnie mówiąc, mówi komputerowi co ma robić.

P

Party/Copy party – impreza organizowana przez różne grupy scenowiczów, w celu zademonstrowania możliwości swoich komputerów, pokazania nowych demek, grafik i muzyczek. Podstawą są konkursy, pokazy różnego rodzaju programów. Na komcia od chyba dwóch lat kultowe już stało się North Party odbywające się w Bartoszycach. Jest ono tylko dla C64, nie jest komercyjne i przyjeżdża tam zdecydowana większość scenowiczów. W tym roku odbyły się dwa – zimą edycja trzecia oraz latem – czwarta.

Podscena – zastanawiałem się, czy dać tutaj to hasło, jednak zaczęło się ono kiedyś pojawiać w slangu sceny. Niektórzy tego słowa nie uznają, może i słusznie. Według niektórych są to ludzie dopiero wchodzący na scenę, początkujący, którzy wypuszczają masę kiepskich produktów, które powodują tylko śmiech. No ale trudno, oni muszą się nauczyć, o co na scenie chodzi…

Pic/picture/gfx/grafika/grafix – obrazek (z angielskiego).

Preview – zapowiedź jakiegoś demka, gry czy programu. Najczęściej jest to program zawierający jeden poziom z gry. Preview może to być demonstracja gry, np.we wczesnej fazie produkcji.

Poczta elektroniczna – patrz E-mail.

Q R

Raytracing – animacje poprzedzone skomplikowanymi obliczeniami, którymi zajmuje się komputer. Animacje takie zazwyczaj składają się z kilku klatek, które się szybko wymieniają. Spowodowane jest to małą pamięcią C64 (64 KB).

RAM – skrót do . Pamięć o dostępie swobodnym. Programowalny obszar w pamięci komputera, który może być czytany i zapisywany (zmieniany). Wszystkie komórki RAM są równodostępne w danej chwili czasu. Zawartość RAM jest kasowana po wyłączeniu komputera z sieci.

ROM – skrót od . Pamięć „Tylko do odczytu”. Fragment trwałej pamięci komputera. Zawartość ROM może być tylko czytana, natomiast nie może być zmieniana. W ROMie Commodore 64 znajduje się między innymi interpreter Basic’a, wzory znaków oraz system operacyjny.

Rozdzielczość (ang.Resolution) – liczba adresowanych pikseli na ekranie. Określa najmniejsze detale obrazu jakie mogą być w nim rozróżnione.

RS-232 – polecany standard do szeregowej transmisji danych. Port równoległy w Commodore 64 może być wykorzystywany jako szeregowy port pomocy oprogramowania. Czasami może wymagać to dodatkowego interfejsu sprzętowego.

S

Sample – rodzaj pliku dźwiękowego, stosowanego do generacji sampli, czyli próbek dźwięków. Dzięki temu mogą powstawać utwory o zupełnie innych dźwiękach niż przy tych, które wytwarza sam C64. Do „robienia” sampli potrzebny jest sampler.

Sampleman – człowiek na scenie zajmujący się tworzeniem sampli (sample – patrz wyżej).

Stuff/staff – jest to określenie wszelakiego rodzaju programów wychodzących na scenie, ogółem – wszystko. Magazyny, kolekcje, dema, gry i wszystko co tylko wychodzi.

Sheet – patrz Vote sheet.

Swaper – osoba trudniąca się w zbieraniu kontaktów. Dobry swaper powinien mieć ich około 30 (to minimum), są tacy, którzy posiadają ich 100 a nawet 200 (to naprawdę rzadkie wyjątki!). Można cenić swapera za czas na tyle kontaktów. Jego zadaniem jest też oczywiście rozsyłanie przede wszystkim stuffu wychodzącego z grupy, w jakiej jest. Jednak poza wolnym czasem swaper nie musi mieć specjalnych zdolności.

Scena – Za scenę ogólnie rozumie się kontaktujących się ze sobą ludzi, w jakimś konkretnym temacie (np.komputery = scena komputerowa). Nie chodzi tu o granie w gierki, tylko o większe zaangażowanie, czyli robienie dem, grafik czy magazynu chociażby.

Sprite/sprajt – mówi się też „duszek”, bo takie jest tłumaczenie na polski. Sprajty to takie małe obrazki, maksymalnie 4-kolorowe (3 kolory + tło), które można obracać, poruszać i robić wiele fajnych rzeczy.

Spreader – osoba zajmująca się rozprowadzaniem różnego rodzaju towaru na scenie, czyli kserowanie i rozsyłanie votek, coverów lub stuffu na dyskach.

Sid – układ muzyczny zamontowany w komodorku – coś w rodzaju karty dźwiękowej. To dzięki niemu słychać głosy w naszym telewizorze czy monitorze. Sid ma układ mono, niektórzy ludzie ze sceny montują sobie dwa sidy, dzięki czemu mogą robić i słuchać potem muzyki stereo.

Send – inaczej przesyłka, paczka, list. Często używane w zdaniach np.”Dzięki za senda”.

Stamp – z angielskiego „znaczek”.

Stamps back! – jeśli coś takiego napisze Wam jeden z kontaktów scenowych, oznaczać to będzie, że macie mu zwracać jego stemplowane znaczki (tzn.wyciąć je i wrzucić do wysyłanej paczki).

Scroll – efekt komputerowy, który polega na wyświetlania danych (tekstu, grafiki), i przesuwania go/ich w jedną ze stron (np.tekst przesuwający się od prawej do lewej).

Stacja dysków – urządzenie, do którego wsuwa się dyskietki (5,25′ cala), dzięki któremu można odczytywać dane z szybkością o wiele bardziej przewyższającą taśmę magnetofonową. Najpopularniejszy model stacji dysków do C64 to 1541, 1541 II i 1581.

Screen – patrz Ekran.

Software – patrz Oprogramowanie.

T

Text-writer – człowiek zajmujący się pisaniem tekstów do magazynów.

Tryb graficzny – dzięki trybowi graficznemu można kontrolować każdą kropkę (piksel) wyświetlaną na ekranie. Spośród trybów graficznych najpopularniejsze na Commodore 64 to Multicolor, Hires.

Trackmo – na scenie demo zajmujące więcej niż jeden plik, dogrywające się w trakcie swego trwania (to znaczy dogrywają się kolejne części dema). Trackmo może zajmować 1,2,3 i więcej stron na dyskietce…

 

U V

Vote-sheet/votka – arkusz, czasami z drobinkami kowera, na którym należy wpisywać w odpowiednie rubryki odpowiednich ludzi. Służy do głosowania na ludzi, którzy (według nas) są najlepsi w swoim fachu na scenie, czyli muzycy, koderzy i reszta. Z tyłu votki (na pustej stronie) można wpisać swój adres, pozdrowienia i opinie o danym magazynie.

Virus/Wirus – patrz Wirus

W

Warsaw Basic – kartridż wykonany przez firmę BIW. Jest to rozszerzona (baaardzo) wersja Basica, dzięki której po poznaniu pewnej liczby poleceń, można robić programy nieraz dorównujące asemblerowi. Aby jednak inny użytkownik mógł je uruchomić, musi też posiadać Warsaw Basic, a z tym są często problemy, bo nie ma go aż tak wielu użytkowników jak chociażby Action Replay.

Wirus komputerowy – podstępny program, który potrafi zniszczyć całą powierzchnię dysków twardych (PC,AMIGA itp.) lub nawet uszkodzić cały komputer. Na Commodore 64 jednak nie było możliwości robienia zaawansowanych wirusów, a jeśli były, to łatwo się je wykrywały. Istniały oczywiście programiki, które formatowały dyskietki, zawieszały/resetowały tylko komputer, ale nic poważniejszego na C64 się po prostu nie dało robić!

X

Xywa – patrzy ksywa.

Y Z

Zak – często na scenie jest tak nazywana muzyczka zrobiona na Commodore 64.

Zoom4 – rodzaj trybu graficznego, stosowanego w niektórych efektach np.w demach czy animacjach. Jeśli ktoś nie wie, jak to wygląda, niech sobie przetłumaczy Zoom4 (powiększenie razy 4).

Znak (ang.Character) – Dowolny symbol na klawiaturze komputera, który może być wyświetlony na ekranie. Znaki zawierają litery, liczby i znaki przystankowe oraz symbole graficzne.

Zestaw znaków (ang.Character Set) – grupa powiązanych ze sobą znaków. Commodore 64 C ma dwa zestawy znaków: Duże/Małe litery oraz Duże litery/Grafika.

Zegar – Układ zegarowy mikroprocesora.

Opis programu SidPlay

Program SidPlay został napisany przez Michaela Schwendta. Dzięki temu cudownemu (a jakże!) i zarazem malutkiemu programowi możemy odsłuchiwać nasze ulubione muzyczki z Commodore 64 na PeCecie! Tak! Teraz jest to możliwe i to w normalny sposób – z Windowsa!

Główne okno programu SidPlay Po uruchomieniu programu ukazuje nam się ekran taki jak na screenie obok. Na górze oczywiście pasek tytułu muzyczki.

Poniżej menu File (Pliki), View (Widok), Settings (Ustawienia) i Help (Pomoc).

Jeszcze niżej pokazany jest (w pierwszej) linijce tytuł odtwarzanego właśnie utworu, następnie autor utworu, jeszcze niżej prawa autorskie (copyright) i na końcu informacja o ilości muzyczek upchniętych w jednym pliku. Standardowo jest jedna muzyczka na 1 plik, ale (dotyczy to szczególnie muzyczek z gier na C64) może ich być więcej. Wtedy suwakiem () można odsłuchiwać kolejne.

Ostatnia część okna programu przedstawia czas, przez jaki odtwarzany jest aktualny utwór, niżej opcje Stop, Pause (pauza), Previous i Next. Te dwa ostatnie dotyczy właśnie przestawiania utworów na poprzednie/kolejne, jeżeli takowe znajdują się we wgranym pliku.

Jest jeszcze jedna część, a mianowicie Speed (obok czasu i opcji sterowania). Możemy zmieniać prędkość utworu (x1-normalna, x2-podwójna i x4-poczwórna oczywiście). Te dwie ostatnie są raczej rzadko używane, ale jeśli usłyszymy, że odtwarzana właśnie muzyczka jakoś wolno chodzi, to radzę włączyć właśnie wtedy prędkość x2 lub x4. W menu Download, gdzie nagrałem trochę zaków (muzyczek), jest też parę o podwójnych bądź nawet poczwrórnych prędkościach!

Menu FILE

Po otwarciu tego menu, mamy dostępne opcje: Open (otwieranie pliku), Save as…(zapisanie wcześniej wgranego pliku jako…), Conversion (służy ta opcja do zmiany rodzaju pliku (np.z .dat na .sid czy odwrotnie). Potem jest Properties… (informacje o wgranym pliku takie jak na przykład prędkość, start zaka (przeważnie $1000), no i Exit (wyjście z programu).

Menu VIEW

Tu po otwarciu widzimy takie opcje:

Mixer – ciekawa funkcja, gdzie możemy regulować głośność każdego z odtwarzanych kanałów Sid’a (przypominam, że C64 ma ich 3 +jeden filter). Można włączyć Surround i jeszcze kilka fajnych rzeczy.

Filter – raczej mało słychać zmiany, jakie w nim ustawiamy (filtrach), ale jak ktoś chce można pokombinować. Na szczęście można przywrócić domyślne ustawienia (Default).

Directory – Based UI – z domyślnego katalogu (do którego wcześniej należy przejść) można od razu uruchamiać interesujące na pozycje…

Playlist – Playlista (czyli lista ulubionych utworów). Ukazuje się lista i poprzez kliknięcie można dany utwór od razu uruchomić. Jeśli jeszcze jej nie stworzyliśmy, to można przejść do menu edycji (przez kliknięcie Edit) i potem najeżdżając na dany utwór pobierać go do Playlisty (poprzez wciśnięcie Add). Można też od razu przenieść wszystkie (Add All), usunąć utwór z Playlisty (Remove lub Remove All – usuwa wszystkie). Gotową playlistę można zapisać gdzieś na dysk (Save) i potem wgrać (Load). Jeśli w Playliście wszystko już zrobimy, klikamy na Done…

Menu SETTINGS

A tu znajdują się opcje następujące:

Play… – Tu możemy ustawić jakość odtwarzania utworów – od 11025 Hz do aż 44000 Hz! 8 lub 16 bitów, stereo/mono. Proponuję wszystko ustawić na maxa, jeśli oczywiście nasz komputer to udźwignie :). Ale nie powinno być kłopotów. Te muzyczki z Komcia zajmują przeważnie do 5 KB…

Wav… – Tu właściwie to samo, radzę też ustawić wszystko na maxa…

Emulation – rodzaj emulacji (komodorka), system PAL czy NTSC (drobne różnice w częstotliwościach komputerów, a więc i z szybkością). U nas w Polsce oczywiście PAL, jakby ktoś nie wiedzał ;).

Directory UI – ustawiamy właściwości takie jak np. czy program ma wyświetlać długie czy krótkie nazwy utworów itepe…

Extensions – ustawione formaty muzyczek, jakie mają być obsługiwane przez SidPlay’a. Radzę nie zmieniać :).

Device – czyli przez co ma odtwarzać dźwięk SidPlay. Jeśli ktoś ma 15 kart muzycznych w komputerze, to może sobie pozmieniać…

Menu HELP

No… tu tylko jest About…, gdzie można się dowiedzieć troszkę o autorach programu, e-maile itd…

Teraz mała porada dla ludzi, którzy chcą, aby np. po naciśnięciu na plik z jakąś muzyczką (np.z rozszerzeniem .sid) program SidPlay domyślnie się uruchamiał i włączał daną muzysię (o ile już sobie tego nie włączyli):

1.Klikamy dwa razy na jak na normalny program do uruchomienia.
2.Pojawi się okno z pytaniem, jakim programem uruchomić ten plik. Wybieramy Inny i szukamy naszego SidPlay’a. Wciskamy OK. Teraz zaznaczamy, że chcemy, aby Windows zawsze otwierał te pliki z SidPlayem .
3.Gotowe! Potwierdzamy OK i program SidPlay powinien automatycznie uruchomić tą muzysię… Jeżeli tak się nie stanie, to ja jestem Matka Boska ;).

Transfer danych między stacją 1541, a Linuksem

Wstęp

Możliwość transferu danych z dyskietek C64 na PC i odwrotnie to wspaniała rzecz. Niestety wszystkie znane programy, które to umożliwiają działają albo pod kontrolą DOSa, albo Windowsa. Co mają więc zrobić użytkownicy Linuksa? Star Commander nie działa na emulatorze Dosemu, ale mamy bardzo wygodne narzędzie: cbm4linux.

Pakiet ten składa się z 2 części: modułu do jądra i zestawu programów pozwalających na jego użycie. Właściwie należy się małe wyjaśnienie, pakiet nazywa się cbm4linux, a nie np. 15414linux ponieważ umożliwia podłączenie każdego urządzenia z Commodore podpinanego do portu serial np. stacji 1571 czy drukarki.

Co będzie potrzebne?

Po pierwsze sam pakiet cbm4linux, można go pobrać stąd. Druga rzecz to kabel XM1541 (lub XP1571, XA1541, XP1541), niech ta nazwa Cię nie zmyli, kabel ten jest prosty do zrobienia, dokładny opis dla osób nie znających się na elektronice znajdziesz tutaj, a jeśli masz już kabel XE1541, wystarczy zamienić 2 przewody, pokazane jest to na tej stronie. Kabel ten jest obsługiwany przez Star Commandera, więc niczego nie tracisz, a nawet zyskujesz lepszą obsługę stacji w systemie Windows (M w nazwie to skrót od Multitasking, czyli praca w systemach wielozadaniowych). Jeśli zupełnie nie znasz się na elektronice, możesz zlecić zrobienie go komuś innemu, jednak ja (zupełnie zielony) zrobiłem go w ok 1,5h (!) i zadziałał za pierwszym razem, więc warto spróbować. Pamiętaj, że możesz uszkodzić stację dysków lub swojego PC! Jeżeli tak się stanie, nie mów, że Cię nie ostrzegałem.

Co do systemu, potrzeba może być umiejętność przekompilowania jądra, i podstawowe informacje o konfiguracji.

Zaczynamy!

Zakładam, że prawidłowo podłączyłeś stacje (pamiętaj, że musisz to zrobić przy wyłączonym komputerze!), uruchomiłeś Linuksa i ściągnąłeś omawiany pakiet. Pierwsza rzecz to instalacja, przejdź do katalogu z plikiem *.tar.gz i rozpakuj go:

$ tar xzf cbm4linux-0.3.0

Oczywiście nazwa może być inna w zależności od wersji. Teraz przejdź do rozpakowanego katalogu i wpisz:

$ make
# make dev (jako root!)
# make install (jako root!)

Jeżeli nie pojawiły się błędy, możemy przejść dalej. Pora na załadowanie modułu:

# insmod cbm (jako root!)

Klapa? Myślę, że w 90% przypadków polecenie nie powiedzie się komunikatem typu:

/lib/modules/2.4.18/misc/cbm.o: init_module: Device or
resource busy
/lib/modules/2.4.18/misc/cbm.o: Hint: insmod errors can
be caused by incorrect module parameters, including
invalid IO or IRQ parameters

Przyczyny mogą być 2. Pierwsza to zajęty port drukarki przez inny moduł lub samo jądro, cbm.o nie może w ten sposób pracować, więc jeżeli masz obsługę drukarki skompilowaną jako moduł, upewnij się, że moduł ten nie jest załadowany:

# rmmod lp (jako root!)

Jeżeli nie masz takiego modułu, możliwe, że obsługa drukarki jest wkompilowana w jądro na stałe, przekompiluj ją jako moduł.

Ciągle nie działa? Drugi powód, to brak przypisanego przerwania do portu LPT, można to sprawdzić poleceniem:

# cat /proc/interrupts

W wyniku powinieneś otrzymać min. taką linijkę:

7:          0          XT-PIC  parport0

Jeśli jej nie ma, najprościej będzie, jeżeli masz skompilowaną obsługę LPT jako moduły, wtedy do pliku /etc/modules.conf dopisz:

alias parport_lowlevel parport_pc
options parport_pc io=0x378 irq=7

I załaduj ponownie parport i parport_pc (muszą być skompilowane jako moduły). Teraz polecenie insmod cbm powinno działać. Można to przetestować włączając stację dysków i wpisując:

$ cbmctrl status 8

Działa? Jeśli nie, poczytaj plik README lub napisz do mnie, postaram się pomóc. Co my tu mamy…

W pakiecie dostępnych jest kilka programów, o których zastosowaniu i opcjach można uzyskać wpisując NAZWA_POLECENIA -h. Omówię je krótko:

cbmctrl – umożliwia wysyłanie komand bezpośrednio do stacji, najbardziej przydatna rzecz to chyba cbmctrl dir 8 – wyświetli zawartość dyskietki lub cbmctrl command 8 POLECENIE – wyśle do stacji polecenie CBM DOS.

cbmformat – formatuje dyskietkę np. cbmformat 8 nazwa,id.

cbmcopy – kopiowanie pojedynczych plików np cbmcopy -r 8 plik.prg – skopiuje plik.prg na nasz dysk twardy.

d64copy – to co nas najbardziej interesuje, kopiowanie obrazów dyskietek np. d64copy 8 dysk.d64 stworzy obraz dyskietki na dysku.

Jak może zauważyłeś, kopiowanie pliku przebiega bardzo wolno (polecenia cbmcopy, d64copy), dzieje się tak, ponieważ domyślnie używany jest najwolniejszy tryb. Aby to zmienić, obydwa polecenia przyjmują parametry -t i -w, poczytaj o nich. U mnie (i pewnie w większości przypadków przy XM1541) najlepsze efekty daje połączenie d64copy -t s2 -w ….


Transfer danych z taśmy C64 na PC do wykorzystania w emulatorze

Wstęp

Każdy użytkownik emulatora zapewne stanął przed problemem przeniesienia swoich ulubionych programów z rzeczywistej maszyny (w tym przypadku C64) do PC. Pół biedy, jeśli są to najpopularniejsze gry czy użytki – można je znaleźć w Sieci. Ale co ma zrobić użytkownik, który ma mnóstwo programów swojego autorstwa? Trzeba je jakoś przenieść. Mając stację dysków (1541) można ją podłączyć za pomocą specjalnie spreparowanego kabla do portu równoległego PC i za pomocą programu wyglądającego jak wszystkim znany NC zwyczajnie skopiować – nie jest to specjalnie trudne…

A co ma zrobić mniej zasobny w gotówkę posiadacz C64 z magnetofonem? Przeczytać dalszą część tego artykułu.

Hardware czyli sprzęt

Potrzebny jest przede wszystkim komputer PC wyposażony w kartę dźwiękową umożliwiającą nagrywanie. Wystarczy zapis 8 bitowy i (teoretycznie) 22kHz, więc nawet właściciele klonów GUSa i innych staruszków mogą czytać niniejszy artykuł dalej. Ja wykorzystałem SBLive! Value. Posiadacze tych kart muszą zwrócić szczególną uwagę w pewnym momencie procedury przenoszenia danych (opcja reverse). Niezbędny jest też dowolny odtwarzacz kaset (magnetofon lub walkman). Może być, a nawet wskazany jest monofoniczny. Ja skorzystałem z mocno rozregulowanego magnetofonu o dźwięcznej nazwie „Finezja” (M 536 SD stereo hifi). No i żeby zagrało, konieczny jest kabelek łączący PC z magnetofonem. Od strony PC prawie na pewno jest to 3,5 mm jack stereo. Od strony magnetofonu – różnie. Może to być złącze DIN 5 lub 3 stykowe, może to być 2 x cinch a jeśli wykorzystamy walkmana będzie to również 3,5mm jack. Nie będziemy się rozwodzić nad zrobieniem odpowiedniego kabla, gdyż każdy, nawet mało zdolny elektryk, takowy kabelek jest w stanie zrobić w kilka minut. Każdy wie jak podłączyć jack lub cinch. Oto wyprowadzenia wtyczki DIN:

Wtyczka magnetofonu od strony punktów lutowniczych

Uwaga dla posiadaczy sprzętu stereo: Wskazane jest zrobienie kabla MONOFONICZNEGO jeśli mamy magnetofon/walkman stereo. Można to zrealizować np. przez zwarcie w kablu kanałów lewego i prawego lub fizyczne odłączenie jednego z nich. Jest to spowodowane tym, że sygnał na kasecie z C64 jest monofoniczny i nasza stereofoniczna głowica może (ale nie musi) wprowadzać dodatkowe przesłuchy między kanałami, prowadzące do zniekształcenia naszego cyfrowego sygnału. Zwarcie kanałów jak i odłączenie jednego z nich nie zlikwiduje przesłuchów ale nie będzie prowadzić do dalszych zniekształceń w mikserze karty dźwiękowej.

Uwaga!
Zwarcie jednego (lub obydwu) kanałów do masy może uszkodzić sprzęt (magnetofon i kartę dźwiękową)!!! Przed podłączeniem trzy razy sprawdź poprawność połączeń!!!

Software, czyli oprogramowanie

Jako system operacyjny wykorzystamy dowolny, 32bitowy Windows (9x/Me/NT). Sam proces nagrywania można w zasadzie zrealizować systemowym Rejestratorem Dźwięku, jednak nie należy on do najwygodniejszych w obsłudze. Ja skorzystałem z programu CoolEdit2000, ponieważ pokazuje on wykres amplitudy całego nagrania oraz posiada monitoring bieżącego poziomu sygnału, co się przydaje przy ustawianiu skosu głowicy (o ile będzie to konieczne). Do ukończenia dzieła będzie niezbędny program, który zamieni nasze nagrane „piski” na plik binarny, strawny dla emulatora. Program zwie się TAPE64 (36kB).

Aaannd…. ACTION! Podłączamy sprzęt

Uruchamiamy mikser karty dźwiękowej. Jako wejście wybieramy LINE-IN i ustawiamy czułość – dla bezpieczeństwa – na ok 60%. Włączamy nasze głośniki i jako wyjście również ustawiamy LINE-IN, żeby mieć podsłuch co w danej chwili leci do PC.
Wkładamy kasetę z ulubionym wykonawcą (Elvis Presley… :-)) i …. PLAY. Powinniśmy usłyszeć w głośnikach to, co jest na kasecie. Jeśli nie – coś mamy nie tak…

1) Źle poustawiany mixer
2) Źle zrobiony kabel (a pisałem: trzy razy sprawdź… :-))
3) Uszkodzony magnetofon. 🙁

Jeśli już mamy podsłuch, możemy poeksperymentować: większość kart ma w mikserze regulację niskie-wysokie czy np. Live! ma możliwość pobawienia się w tworzenie pogłosów różnych pomieszczeń (ciekawie brzmi w małym pokoiku efekt Concert Hall…). Jak już się pobawimy i opanujemy mixer, uruchamiamy nasz program nagrywający (np. CE2000) i nagrywamy na próbę kawałek naszego ulubieńca…

Poziom sygnału bliski max Gdy już opanowaliśmy nagrywanie, przychodzi czas na włożenie do naszego odtwarzacza kasety z C64. Play. Jeśli wszystko idzie dobrze, powinniśmy na monitorze poziomu sygnału mieć w miarę stały poziom bliski maksimum (ale nie przekraczający go – jak na rysunku) . Jeśli jest mniej to zwiększamy czułość (poziom zapisu) w mikserze karty. Jeśli mimo wszystko nie da się więcej, bierzemy mały śrubokręcik i … regulujemy skos głowicy. Co bardziej wprawni prędzej ustawią prawidłowe ustawienie głowicy „na ucho” (czysty, głośny pisk/szum) niż będą się patrzeć na poziom sygnału.

Jeśli już mamy nasze upragnione maksimum i w głośniczkach brzmi czysty, jednostajny szum, zaczynamy prawdziwe nagrywanie. Parametry nagrania: wskazane 44100Hz, 8 bitów, mono. Jeśli nasze taśmy są mocno sfatygowane zwiększamy wpierw częstotliwość (do np.48kHz) a następnie rozdzielczość do 16 bitów. Zmiana na stereo jest nie wskazana i bez sensu (mamy przecież kabel mono!) Tutaj jeden szczegół: jedna strona kasety C90 (45min/str) przy 44kHz, 8bit, mono zajmuje ok. 120MB. To samo na 16bitach = 240MB, a przy 48kHz = 260MB. I tyle musimy mieć miejsca na dysku + kilka MB na gotowe pliki do C64.

Jeśli nasz program pozwala obejrzeć wykres amplitudy całego nagrania, to powinien on wyglądać nie gorzej niż na rysunku poniżej.

Powiększ

Po skończeniu nagrywania, zapisujemy naszego wav’a pod nazwą np. 1.wav do katalogu z programem tape64.exe.
Dla wygodny niech to będzie np. C:\C64. Uruchamiamy „Tryb DOS” w okienku. Dosowym poleceniem cd \c64 lądujemy w naszym katalogu. Wykonujemy polecenie:

tape64 -i:1.wav

Program zrobi analizę naszego wav’a i wyświetli informacje. Jeśli na kilkanaście programów niewiele lub żaden nie zakończył się successful, mimo że powinno być dobrze, dodajemy parametr -r. Powoduje on reversję (odwrócenie) naszego sygnału. Na moim SBLive! jest to konieczne aby poprawnie zdekodować wav’a. Rysunki poniżej obrazują obydwie sytuacje.


Jeśli otrzymamy większość (wszystkie?) programów zakończonych successful, możemy dodać do polecenia parametry zapisujące wyniki pracy do pliku(ów).
Aby otrzymać plik *.t64 dodajemy parametr -ot – jest to taśmowy odpowiednik pliku *.d64. Bardzo wygodna obsługa (struktura katalogowa). Wadą jest fakt, że wczytanie nowego pliku jest równoznaczne z resetem emulowanego C64 co wyklucza wczytywanie programów wymagających rozszerzenia Basica (np. programy do używania pod Simon’s Basic). Jedna strona kasety C90 zajmuje w tym formacie ok. 1MB (suma wielkości prawidłowo odczytanych programów). Aby otrzymać plik *.tap dodajemy parametr -or – jest to odpowiednik … taśmy. Dostęp sekwencyjny, wolny. Nie udało mi się zasymulować przewijania… Wielkość pliku wynikowego na stronę kasety C90 to ok. 10MB.

Żeby otrzymać pliki *.p00 dodajemy parametr:
-op:.\bin\
gdzie ‚bin’ jest istniejącym podkatalogiem na pliki *.p00. Pojedyncze, binarne pliki z programami. Wielkość pojedynczego pliku równa wielkości programu na C64. Korzystając z emulatora CCS nie udało mi się ich prawidłowo wczytać. CCS upiera się, że pierwsze szesnaście znaków w pliku jest nazwą, co jest nieprawdą. Jeśli ktoś rozwiąże (lub rozwiązał) ten problem, proszę o kontakt. Można podać wszystkie te parametry, otrzymując wszystkie możliwe „nośniki” danych dla emulatorów – jak na rysunku poniżej. Po więcej parametrów odsyłam do opisu programu w pliku tape64.

Przykładowe polecenie zapisujące do wszystkich formatów z wymuszoną rewersją ma postać:

tape64 -i:tasma.wav
-ot -or -op:.\bin\ -r

Uwaga:
Jeśli na kilkadziesiąt programów z kasety mamy kilka z load error, to nie zostaną one umieszczone w plikach wynikowych chyba, że chcemy inaczej (parametr -e).

Powiększ

Koniec

I to już koniec. Ot cała filozofia z przenoszeniem danych z kaset C64 do PC. Jeśli coś jest niejasne lub zrodziły się jakieś pytania, to proszę o kontakt e-mailowy (Tadeusz_Kasza@klub.chip.pl).

Uwaga końcowa:
Jeśli mimo wszystkich naszych wysiłków nie udaje się nam wczytać poprawnie żadnego programu, może zaistnieć potrzeba drobnej korekty szybkości przesuwu taśmy (szczególnie w przypadku starych, rozregulowanych magnetofonów). Tutaj odsyłam do schematu konkretnego modelu magnetofonu. W przypadku „Finezji” regulacja obrotów jest wbudowana w silnik i po zdjęciu górnej pokrywy dostępna małym płaskim śrubokrętem od strony gniazd podłączeniowych.

Suplement

Dużo błędów powstałych przy zgrywaniu z taśmy jest spowodowane przemagnesowaniem starych taśm (moje liczą sobie już blisko 10 lat i dużo z nich jest bardzo kiepskiej jakości). W głośnikach dobrze przenoszących niskie częstotliwości słychać różnego rodzaju stuki i puknięcia co program przetwarzający błędnie interpretuje. Bardzo dobrym lekarstwem na to jest stosowanie korektora charakterystyki częstotliwosci (ja stosowałem korektor FS 502 DIORA). Ustawienia: 16kHz – 0 dB; 6,3kHz – +8dB; 2,5kHz – +3dB; 1kHz – 0dB; wszystkie niższe częstotliwości na -10dB.
Na starych taśmach pojawiały się też (raczej rzadko) tzw. dziury magnetyczne. Wtedy z pomocą przychodził mi drugi kanał w stereofonicznym magnetofonie. Samplowałem wtedy 2 kanały następnie „dziury” uzupełniałem zapisem z drugiego kanału. Niekiedy udawało się zmiksowanie dwóch kanałów, lecz nie polecam tego gdyż między kanałami występuje (bynajmniej u mnie) przesunięcie o kilkaset mikro sekund.
Do pracy używałem programu „CoolEdit 96”. Moje opisy są bardzo ogólnikowe i dużo moich sposobów odwołuje się do samego CE96. Jeżeli jest ktoś zainteresowany wtedy przygotuję dokładne opisy korekcji błędów wraz z odpowiednimi ilustracjami.

Marcin Tyliński

Kowersja plików z kasety C64 do PC i odwrotnie

Wstęp

Witam ponownie wszystkich maniaków ośmiobitowego starocia. 🙂 Tym razem, dzięki udostępnieniu softu przez szefa witryny (thnx Luc!), opiszę krótko świetny program do konwersji plików z kasety C64 na dane do emulatora C64 i … UWAGA!… z danych emulatora na piski do C64! Dzięki temu możliwe jest to, co sugeruje tytuł artykułu: Można sobie zarchiwizować kasety z grami, demami i programami na płycie kompaktowej. :-), przegrać swoje najstarsze, zapomniane programy! Zaczynamy!

Jeszcze raz o sprzęcie

Nie będę już smęcił co jest potrzebne do zgrania danych z kasety do PC bo już to pisałem w artykule pt. „Transfer danych z taśmy C64 na PC do wykorzystania w emulatorze.” Dla bardzo niekumatych (resztę proszę o wybaczenie) napiszę tylko tyle, że do transmisji w drugą stronę potrzebny jest ten sam sprzęt, tylko o jeden kabel więcej.

Teraz oprogramowanie

Zaczynamy. Potrzebny nam będzie program WAV2PRG. Jest to prosty, przyjemny, okienkowy kombajn robiący za:

  • – program nagrywający

  • – konwerter C64 => PC (prg, p00, t64)

  • – konwerter PC => WAV

  • – program wytwarzający piski zrozumiałe dla C64

Do tego przyda nam się program do odtwarzania WAVów ale taki z playlistą (np. WinAmp), bo zwykły mamy wbudowany w WAV-PRG.

Do dzieła!

Zaczniemy od początku, czyli najpierw z kasety do PC. Odpalamy WAV-PRG i przechodzimy na pierwszą zakładkę (From C64 to PC). Widzimy tam dwa duże okna do wskazania konkretnego pliku i zawierającego go katalogu oraz kilka opcji.

WAV-PRG #1

Wybierając „Convert from File” – konwertujemy z pliku *.tap lub *.wav nagranego wg wskazówek zawartych w moim wspomnianym już artykule. „Convert from Soundcard”, pozwala nam pominąć tworzenie dodatkowego pliku *.wav i bezpośrednio są tworzone cyfrowe pliki strawne dla emulatorów.

Konwertowanie z C64 do PC „Convert to” – format pliku wynikowego. Najczęściej spotyka się pliki typu *.t64. Jest to jeden duży plik z zapisanymi wszystkimi programami zawartymi na taśmie. Struktura jak na dyskietce – katalog. Bardzo wygodne. Można sobie wybrać również typ *.p00 lub *.prg – dla każdego coś miłego.
Pomiędzy tymi dwoma opcjami widzimy rozwijaną listę o nazwie „Use plug-in”. Do wyboru są standardowo cztery opcje. Nie będę ich opisywał, bo każdy komodorowiec wie co to Kernel a co to Turbo. 🙂 Wybieramy tę opcję, według której mamy nagraną kasetę – najczęściej Turbo Tape a oryginalne gry to: Kernel loader.

Ciekawostką jest to, że do prawidłowego zdekodowania *.wav’a nie musiałem używać opcji „Inverted waveform”, która u mnie była konieczna przy korzystaniu z programu tape64 (poprzedni artykuł).

Ostatnie dwa pola do wypełnienia to: „T64 file name”, czyli nazwa pliku wynikowego t64 oraz „T64 internal name” czyli nazwa wewnętrzna pliku (wyświetlana po „zajrzeniu do środka” emulatorem). Wciskamy OK.

I to tyle o przenoszeniu z C64 na PC. Prawda, że elementarnie proste? 🙂 No i wygodniejsze niż surowy wiersz poleceń.

2. Kilka lat później… Mamy już masę plików *.t64, *.prg lub *.p00. Mamy też ochotę na łezkę wzruszenia przy uruchomieniu prawdziwego, nieśmiertelnego komputera. Komputera z duszą… 😉 No i mamy problem, bo oryginalne kasety ostatni raz przewijaliśmy gdzieś tak ponad pięć lat temu i gry na nich zawarte, delikatnie ujmując, diabli wzięli. 🙁 Nie ma problemu! Mamy przecież program WAV-PRG i zarchiwizowane pliki na CDROMie! Jak to działa? Program na podstawie danych z emulatora tworzy plik dźwiękowy *.wav lub generuje i odtwarza na bieżąco cyfrowy szum zrozumiały dla C64. Piękno tkwi w prostocie!

WAV-PRG #2

Uruchamiamy program WAV-PRG. Na zakładce „From PC to C64” mamy dwa okna – identyczne jak przy zgrywaniu do PC. Mamy do wyboru jeszcze dwie opcje: „Create a loader” – dla osób, które nie mają sprzętowego cartridge’a z Turbo (loader jest tworzony dla każdego programu przeznaczonego do nagrania!) oraz „Inverted waveform”, gdyby C64 nie chciał odczytać prawidłowo naszych nagrań.
Akcja! Wybieramy plik źródłowy i wciskamy OK. Pojawi się okno z prośbą o podanie nazwy (*.p00 i *.prg) lub okno z programami zawartymi w pliku *.t64. I tu niestety przykra niespodzianka. Możemy wybrać JEDEN program. Jeśli ktoś wie jak zaznaczyć więcej naraz – proszę o kontakt!

WAV-PRG #3

Zaznaczamy program do konwersji, podajemy nazwę pliku wynikowego i…

  • Zapisujemy jako plik *.wav w celu ułożenia playlisty lub

  • Przyciskamy „Play sound” i bezpośrednio nagrywamy na kasetę.

Zapis do WAVI tu drobny szczegół: Jeśli chcemy sobie nagrać więcej programów naraz, to musimy przygotować dla każdego z nich oddzielny plik *.wav a następnie za pomocą odtwarzacza z playlistą (np. WinAmp) odtworzyć je w zadanej kolejności. Nie jest to konieczne, ale wygodne – wszakże strona kasety nagrywa się przeciętnie pół godziny!

Nie będę już opisywał jak nagrywamy na kasetę… W wersji skróconej: Po uprzednim prawidłowym połączeniu wciskamy PLAY w komputerze a RECORD w magnetofonie. 🙂


Transfer 1541 – PC przy pomocy kabla X1541

Transfer pomiędzy stacją 1541, a PC

Miałeś kiedyś Komodorka i zostało Ci trochę dyskietek 5’25 z Twoimi ulubionymi grami na C64, a w szafie leży zapakowana i dawno przez Ciebie zapomniana stacja dysków do C64? Nadszedł czas, żeby w krótkim czasie i niewielkim kosztem wszystkie dane z tych dyskietek znalazły się na Twoim PeCecie zgrane do postaci „fileimage’y” dla emulatorów. Dobra, stację i dyski już masz, potrzebny jest jeszcze specjalny kabelek o nazwie XE1541 oraz program pod MS-DOS’a – „Star Commander„. Z tym drugim będzie najmniejszy problem, ale po kolei…

Kabel XE1541

Jest to specjalny kabel łączący port ‚Serial’ dowolnej komodorowskiej stacji dysków z portem LPT (ten od drukarki), czyli równoległym PeCeta. XE1541 działa z każdą płytą główną (nie ważne, jaki typ portu LPT jest na niej zainstalowany – SPP, PS/2, EPP czy ECP). Oznacza to, że prawie każdy posiadacz dowolnego (286,386,486 i wszystkie Pentiumy oraz Athlony) PeCeta może korzystać z tego kabla .Jedynie dla użytkowników płyt ASUS P5A(-B) i posiadaczy laptopów autorzy kabli zalecają używanie innego przewodu o nazwie XA1541. Bo trzeba wiedzieć, że jest kilka typów kabli do podłączania stacji dysków dla C64 z PC. Różnią się one od siebie m.in. prędkością przesyłania danych oraz właśnie tym, że nie wszystkie działają z każdym rodzajem płyt głównych. Wszystkie informacje na temat każdego typu kabla znajdziesz pod tym adresem oraz w pliku ‚sc.txt’ dołączonym do programu ‚Star Commander’.

OK, ale skąd wziąć taki kabelek? Jeżeli umiesz obsługiwać lutownicę i znasz się troszkę na elektronice, to możesz sam zmajstrować taki przewód. Schemat umieszczam poniżej, a resztę potrzebnych informacji znajdziesz pod adresem http://sta.c64.org/xe1541.html .Ewentualnie możesz go kupić w ‚X1541 Shop’ie‚ za niecałe 14 DM + 5 DM kosztów przesyłki z Węgier :).

Schemat kabla XE1541

Star Commander v0.82.59 (11.02.2001)

Mocno rozbudowana aplikacja MS-DOS, która może przydać się wszystkim korzystającym z emulatorów C64, niekoniecznie tylko tym, którzy posiadają stację dysków dla Commodore 64 oraz dowolny kabelek z serii X1541 i zamierzają przerzucać dane. Ten ‚NC-podobny’ program to przede wszystkim kombajn do obsługi „fileimage’ów” dla emulatorów. Pozwala dowolnie operować na ich zawartości (kopiowanie, przenoszenie itp). „Star Commander” jest wysoce konfigurowalny, a ‚image’ traktuje jak zwyczajne katalogi.

Star Commander

Transfer 1541 – PC i odwrotnie

Przed przystąpieniem do przenoszenia danych z dyskietek komodorowskich na PeCeta do postaci „fileimage’ów” dla emulatorów, należy podłączyć stację dysków dla C64 z portem LPT za pomocą kabelka. Pamiętaj zrobić to przy wyłączonym komputerze! Następnie uruchom komputer i koniecznie wejdź do „czystego” MS-DOS’u, np. trzymając ‚F8’ przy bootowaniu systemu i wybraniu z menu opcji ‚Tylko wiersz poleceń’ lub zamykając Windowsa opcją ‚Uruchom ponownie w trybie MS-DOS’. Niestety program podczas transferu nie chce działać prawidłowo nawet w ‚Trybie MS-DOS’ Windows’a. Teraz włącz zasilanie stacji i uruchom „Star Commander’a”.Najpierw trzeba go skonfigurować – klawiszami ‚Ctrl + F10’ uruchamiamy małe okienko, w którym wybieramy typ stacji dysków do C64 jaką posiadamy (jeśli masz 1541-II to zaznacz 1541). Teraz kombinacją ‚Ctrl + F9’ wchodzimy do setup’u programu i wybieramy z menu opcję ‚Transfer Options’. Tutaj trzeba ustawić typ kabelka i rodzaj prędkości, z jaką będzie przebiegał transfer (wszystkie informacje znajdziesz w pliku ‚sc.txt’ dołączonym do „Star Commander’a”). Gotowe! Można przystąpić do przenoszenia.

Star Commander

Włóż dyskietkę 5’25 do komodorowskiej stacji i klawiszami ‚Alt + F1/F2’ wejdź na stację 8:. Pojawi się zawartość dyskietki. Jeżeli chcesz przenieść pojedynczy plik PRG, to po prostu skopiuj go klawiszem ‚F5’. Całą zawartość jednej strony dyskietki do postaci pliku .D64 kopiuje się naciskając ‚Alt + F5’. Operacja przerzucenia jednej strony trwa niecałe 2 minuty. Podobnie postępujemy przy przenoszeniu zawartości pliku .D64 na prawdziwą dyskietkę.

Star Commander

Edytory tekstu dla Commodore 64

Edytory tekstu dla Commodore 64

Przedstawiam Wam krótkie opisy najbardziej rozpowszechnionych w Polsce edytorów tekstu. Mimo, iż w obecnych czasach wyglądają bardzo prymitywnie, mają niewiele funkcji – kilka, kilkanaście lat temu były rewelacjami rynku i narzędziami dla profesjonalistów – pamiętajcie o tym!

W zasadzie już od momentu powstania C-64 zaczęto pisać dla tego komputera edytory tekstów. Przyczyna była prosta. C-64 byt (podkreślam: BYŁ) komputerem nowoczesnym, o dużych możliwościach i o stosunkowo dużej pamięci. Był też względnie tani, co zresztą zostało mu do dziś. Poważnych programów powstało więc w swoim czasie dużo. W tej chwili rynek oprogramowania dla C64 już właściwie nie istnieje. Pozostała jednak duża liczba edytorów tekstu. Jedne z nich były kiepskie, inne nędzne. Jest jednak kilka (góra kilkanaście) edytorów, które mimo swego podeszłego wieku (do 10 lat, co np. w dziedzinie gier jest równoznaczne ze śmiercią przez zapomnienie) cieszą się relatywnie dużą popularnością. Spowodowała to zapewne duża staranność wykonania, która cechowała stare edytory w czasach, gdy C64 był jeszcze poważnym komputerem. Większość z nich to już kolejne, n-te wersje danego programu, przetestowane przez tysiące użytkowników, dzięki czemu usunięto większość błędów, które zgodnie z prawami Murphy’ego siedzą we wszystkich programach małych i dużych.

GeoWrite

GeoWriteEdytorem, jakiego najczęściej… a w zasadzie zawsze używam, gdy piszę na C64 teksty mające potem być wydrukowane, jest GeoWrite 2.U. Jest chyba jedynym znanym mi edytorem tekstu z rodzaju WYSIWYG pracującym w trybie graficznym. Jego istotną wadą jest pewna flegmatyczność, czyli mało oszałamiająca prędkość działania. Oprócz tego ma jednak wiele palet. Po pierwsze, nieograniczone są możliwości mieszania różnych czcionek, wytłuszczania, podkreślania a takie projektowania własnych. Po drugie, współpracuje z całym, wielkim środowiskiem GEOS, czyli z GeoPaintem, GeoMerge, GeoFile. GeoSpellem i innymi programami z tej rodzinki. Po trzecie jego obsługa jest bajecznie prosta i człowiek, który opanował choć trochę język angielski potrafi wykorzystać większość jego możliwości bez konieczności przekopywania opasłej instrukcji obsługi.

Podczas pracy z GeoWrite posługujemy się kursorem – wskaźnikiem takim samym jak np. na Amidze, a wszystkie potrzebne instrukcje są dostępne poprzez rozwijane menu. Niektóre z nich – te najczęściej używane – można wywołać przez naciśnięcie klawisza ze znakiem Commodore i odpowiedniej litery. łatwy i natychmiastowy jest dostęp do funkcji formatowania i edycji tekstu (ustawianie i wyrównywanie marginesów, zaznaczanie i operacje na blokach). GeoWrite daje możliwość łączenia tekstu z grafiką, przy czym obrazki muszą pochodzić z GeoPainta. Można też definiować nałtówki i odnośniki u dołu strony.

Nie ma kłopotów z polskimi czcionkami. Można je sobie zaprojektować samemu korzystając z GEOS-wego programu do robienia fontów, albo skopiować, bo trochę ich jeszcze krąży po Polsce. Jakość wydruków jest w dużym stopniu uzależniona od posiadanej drukarki. Jeśli mamy jednak tylko zwykłą MPS 803, też nie mamy co narzekać, bo GEOS wyciska z niej w zasadzie wszystko. Wyciskanie to jednak zazwyczaj bardzo długo trwa. Jeśli dysponujemy lepszymi drukarkami, np. o podwójnej lub nawet poczwórnej gęstości druku, wyniki będą odpowiednio lepsze. Oczywiście, najlepiej zaopatrzyć się w drukarkę laserową, bo i n takimi daje sobie radę GeoWrite.

Fontmaster

FontmasterNiektórzy twierdzą, że najlepszym i najbardziej rozbudowanym edytorem tekstu dla C64 jest Fontmaster. Rzeczywiście, ma bardzo wielkie możliwości i idealnie nadaje się do drukowania estetycznych i eleganckich tekstów. Jak wskazuje sama nazwa, zainstalowane są w nim duże ilości różnych czcionek. Istnieje kilka krojów normalnego pisma łacińskiego, ale możemy też swobodnie korzystać z alfabetów greckiego i rosyjskiego, a nawet pisać w językach, które wymagają pisania od prawej do lewej, jak np. arabski i hebrajski. Jeden z fontów poświęcony jest wyłącznie do rysowania fantazyjnych obwódek i podkreśleń, inny zaś pozwala na pisanie dowolnych symboli stosowanych przez matematyków, a w zasadzie nigdzie niedostępnych. Nie ma możności łączenia tekstu z grafik. Jak piszą sami autorzy „Podczas gdy inne przedsiębiorstwa usiłują wymyślić nowe sposoby edycji tekstu my wykorzystaliśmy czas marząc o nowych sposobach drukowania. Założeniem dla systemu Fontmastera jest drukowanie czcionek o wysokiej jakości na wielu niedrogich drukarkach mozaikowych”. I rzeczywiście, wiele dobrego można powiedzieć o efektach pracy tego programu. Znacznie gorzej jest podczas samej pracy. W zasadzie nie jest możliwe opanowanie choćby części z olbrzymich możliwości edytora bez instrukcji obsługi lub życzliwego pomocnika. Dla początkującego, Fontmaster to czarna magia. I być może dlatego nigdy nie przestałem być początkującym, jeśli o tym mowa. Tak, jak GEOS, Fontmaster nie jest cudotwórcą i, żeby wydruk był naprawdę wysokiej jakości, wymaga drukarki potrafiącej drukować z podwójną lub poczwórną gęstością.

Newsroom

To w zasadzie bardziej program do DTP niż zwykły edytor tekstu. Można na nim składać gazetki wyglądające – jak na C64 – bardzo porządnie. Składa się z sześciu różnych programów – edytora tekstu, obrazków, nagłówków, programu do składania stron, drukowania i terminala modemowego. Sam edytor tekstu nie jest szczególnie znakomity. Dysponuje tylko trzema czcionkami, której to liczby normalny użytkownik w ogóle zmienić nie może, a do tego sprawia małe trudności podczas przenoszenia wyrazów lub wyrównywania marginesów. Polskie czcionki możliwe są do uzyskania tylko za pomocą edytora obrazków (ręcznie trzeba „dopikselować” każdy języczek, każdy ogonek). Dysponuje bardzo dużą biblioteką obrazków (cliport), z której można do woli wyciągać stare zamczyska, nowe samochody, torty urodzinowe, żabki, panieuki, ptaszki i inny złom. Łatwo dostosować go do w zasadzie dowolnej kombinacji posiadanego przez użytkownika sprzętu, lecz drukuje tylko w pojedynczej gęstości, przez co kupowanie specjalnie do niego bardzo drogich drukarek jest nieporozumieniem. Działa w trybie graficznym, więc i drukuje bardzo wolno, ale inaczej być nie może.

Easyscript

Pierwszy z opisywanych tu edytorów, który pracuje w trybie znakowym. Dzięki temu swoją prędkością działania bije wszystkie poprzednie na głowę. Współpracuje bez kłopotów z drukarkami Commodore oraz z jakimiś tajemniczymi MX-80, Spinwriter, Qume i Diablo. Da się wykorzystać do niego drukarki Star. Potrafi współdziałać tak ze stacją dysków, jak i z magnetofonem. Formatowanie tekstu (marginesy, centrowanie, przejście na następną stronę) jest na ekranie widoczne w postaci instrukcji takich jak np. JU1 czy LM10. Dopiero w wydruku ujawnia się, jak naprawdę wygląda rozkład strony. Na pocieszenie mamy możliwość obejrzenia ostatecznych wyników naszej pracy przed przelaniem na papier za pomocą opcji „drukowania na ekranie” (previev). Można przystosować go do drukowania polskich liter, ale tylko na drukarkach, które mają możliwość cofania głowicy. Piszemy wtedy literę – dajmy na to – „a”, potem cofamy głowicę o jedną kratkę i drukujemy przecinek. I co wychodzi. Dość uczciwe „ą”, które jednak wygląda nieco sztucznie, ale… nie takę partyzantkę uprawiało się w niezapomnianych latach osiemdziesiątych. Edytor potrafi wysyłać do drukarek dowolne znaki sterujące, więc jeśli drukarka ma pewne możliwości, program może je z łatwością wykorzystać. Zainteresowanym wyjaśniam od razu, że MPS-803 takich możliwości nie ma.

Polscript

Zapotrzebowanie na polskie słowo drukowane, chęć udowodnienia, że język Polaków nie jest gęsi i tym podobne pobudki (bo chyba nie chęć zysku) spowodowały spolszczenie wielu zachodnich edytorów tak, by bezstresowo działały w polskich realiach. Jednym z programów, które wpadły w ręce rodzimych piratów jest Polscript.

Od Easyscripta nie różni się w zasadzie niczym oprócz faktu, że po ekranie możemy sobie pisać za pomocą liter takich jak ąćęńś itp. Z dużych polskich liter mamy tylko Ł i Ż. Niestety, nasze narodowe znaki nie są zainstalowane tak wygodnie, jak byśmy chcieli – kryją się pod znaczkami takimi jak ;:@^ itp. Po stosunkowo krótkim czasie można się jednak do tego przyzwyczaić i pisać w miarę szybko. Dla ludzi, którzy wiele korzystali z maszyn do pisania (np. maszynistek, które stukają w klawisze nawet na nie nie patrząc), autorzy polskiej wersji przewidzieli możliwość takiego rozłożenia znaków pod klawiszami, że nie są zgodne z napisami, ale za to z typowym rozkładem, jaki jest normą w polskich maszynach do pisania.

Polscripta jest dość wiele wersji, ja np. widziałem POL-SCRIPT 802 specjalnie dla drukarki MPS 802 i POLSCRIPT 801 dla modeli MPS 801 i 803. Wiele wersji jest felernych i ne działa tak, jak powinny, dlatego zawsze warto się zorientować, czy program jest sprawny, np. próbując wydrukować literkę ł.

Vizawrite

VizawriteEdytor zaiste sędziwy, bo pochodzący aż z 1983 (w 1983, jak wiadomo, po Ziemi chodziły jeszcze mamuty, a i niedźwiedzie jaskiniowe można było tu i ówdzie uświadczyć). Dość prosty w obsłudze, lecz też bez przestudiowania instrukcji obsługi nie podchodź. Formatowanie odbywa się przy pomocy znaków semigraficznych, specjalnie do tego celu zaprojektowanych przez autorów.

W klasie tej samej co Easyscript. Pisanie na ekranie nie jest dokładnie tym, co wyjdzie na drukarce, zaś na papierze wszystko odbywa się w trybie tekstowym. Tak jak Easyscript też doczekał się spolszczenia (EDYTOR PL – rozprowadzany przez Fundację Edukacji Technologicznej).

Textomat

TextomatNiemiecki edytor, dość prosty w obsłudze (ale dla ludzi, którzy opanowali mowę Goethego). Na ekranie pracuje w trybie tekstowym, na drukarce – w graficznym. Dopasowany do języka polskiego w bardzo wygodny sposób: kaida litera jest dostępna po naciśnięciu klawisza ze znakiem Commodore i odpowiadającą jej literą alfabetu, np. „ć” wymaga naciśnięcia Commodore i „c”. Textomat daje nawet możliwość transmisji przez modem. W działaniu zaskakująco powolny, zwłaszcza podczas wykonywania takich operacji jak wstawianie tekstu. Działa tylko ze stacją.

 

Z naszych rozważań zaczyna się już chyba wyłaniać konkretny obraz tego, co – i jakim kosztem – można z Commodore 64 wycisnąć. Podstawowa zasada jest taka, że programy dające ładne wydruki w trybie graficznym działają przeraźliwie powoli. Dla odmiany, programy urywające podczas drukowania trybu tekstowego rzadko kiedy zapewniają użytkownikowi jakikolwiek elementarny komfort pracy. Po rozważeniu wszystkich „za” i „przeciw” skłonny jestem przyznać palmę pierwszeństwa programowi GeoWrite za wielofunkcyjność, łatwość obsługi i ładne wydruki. Gorzej jest z prędkością działania. Za najlepszy chyba program działający w trybie tekstowym uważam Textomat z dorobionymi polskimi znakami. Programem, który usiłuje łączyć zalety obu rodzajów jest Fontmaster, dla niektórych zdecydowany faworyt w konkurencji komodorowskich edytorów tekstu. Wybór – oczywiście należy do Czytelnika i zależy od jego potrzeb, chęci i oczekiwań.

Emulacja C64 na Amidze

Emulacja C64 na Amidze

Emulacja C64, jest nie tylko domeną pecetów, również na „przyjaciółkę” istnieje kilka ciekawych programów tego typu. Pomijając przedpotopowe produkty z czasów A500, mamy do wyboru przynajmniej trzy emulatory warte uwagi.

A64

A64 pod AmigąPierwszym z nich jest A64. Program ten jest już dość wiekowy, ostatnia jego wersja nosi numer 3.01d i pochodzi z 1994r. Jako że w owym czasie A1200 z procesorem 030/25MHZ uchodziła już za ultra wypasiony sprzęt, to też jak łatwo można się domyślić emulator ten nie ma wygórowanych wymagań sprzętowych. Właściwie prędkość działania na słabszych konfigach jest główną zaletą tego programu. Amiga z procesorem 030 to już sprzęt w zupełności wystarczający do uzyskania 100% szybkości. Jednak coś za coś, A64 to zdecydowanie najprostszy z opisywanych tu emulatorów. Używając A64, trzeba być przygotowanym na spore przekłamania grafiki i nienajlepszą kompatybilość z oryginałem. Nieco lepiej wypada emulacja dźwięku, choć i w tym wypadku jest daleko do ideału. Ogólnie emulator doskonale spełnia swoje zadanie do zabaw z Basicem, nieco mniej różowo wygląda sytuacja z grami, natomiast zdecydowanie nie nadaje się do oglądania dem.

Kolejną wadą tego emulatora, jest mała liczba odczytywanych formatów ograniczająca się jedynie do A64 oraz standardowego formatu komcia. Jeśli więc posiadamy spory zbiór plików w formacie powiedzmy d64, to będziemy musieli się podeprzeć jakimś zewnętrznym konwerterem np. Und64.

Dodatkowo warto pamiętać o tym, że wiekowość tego programu może powodować kłopoty z jego uruchomieniem na lepszych konfiguracjach. Mi na 040/33Mhz udało się to dopiero po wyłączeniu cache procesora, dodatkowo autor zaleca ustawienie w preferencjach Workbencha wskaźnika myszki na lowres, oraz wyłączenie promowania w Iprefs. Oczywiście o odpaleniu A64 na ekranie karty graficznej możemy tylko pomarzyć.

Podsumowując: pozycja obowiązkowa dla posiadaczy Amig z procesorami od 30 w dół, czterdziestkowcy mogą także brać A64 pod uwagę, natomiast posiadaczom 060 i PPC radzę jedno nie ruszać!

MagiC64

MagiC64Kolejnym emulatorem, który przedstawię, jest Magic64 autorstwa Michaela Kramera. Mimo iż program ten również nie jest już najmłodszy (ostatnia wersja 1.81, wyszła 28.12.1998 r), to jednak emulator ten jest zdecydowanie lepszy od swojego poprzednika. Przede wszystkim znacznie bardziej rozbudowane są opcje emulacji grafiki. Magic64 bezproblemowo obsługuje wszelkie commodorowskie specjały typu ramka, wyświetlanie sprite’ów (także na ramce), kolizje sprite’ów ze sobą i z tłem a także przełączanie trybów PAL-NTSC. Dodatkowo możemy dowolnie dobierać parametry linii rastra i częstotliwość odświeżania. Nie ma też problemów z uruchomieniem Magic64 na kartach graficznych, co zawsze przyspiesza nieco emulację. Jeśli chodzi o dźwięk, to możliwości Magic64 nie są dużo lepsze od tych oferowanych przez A64. W zamian jednak program M. Kramera bije na głowę konkurencję w liczbie obsługiwanych formatów zapisu. A więc poza standardowym formatem C64, radzi sobie również z D64, T64, czy P00. Niewątpliwym plusem tego emulatora jest również prostota obsługi. Dzięki wygodnemu i przejrzystemu GUI, możemy emulować Commodore 64, praktycznie nie znając żadnych komend dotyczących odczytu czy zapisu. Wystarczy z odpowiedniego requestera wybrać tytuł programu, następnie nacisnąć load + run i już można cieszyć się kolejną gierką. Wklepywanie komend z poziomu emulowanego C64 nie jest konieczne.

Jedyną rzeczą, w której Magic64 ustępuje swemu starszemu rywalowi, jest prędkość emulacji. Co prawda minimalne wymagania programu, to procesor 020/14Mhz i 1.7MB ramu, ale z takim konfigiem lepiej nie podchodzić do tego emulatora. Niestety wysoki stopień emulacji kosztuje, aby emulowany komcio chodził ze 100% szybkością potrzeba nam procka minimum 060. Na 040 + karta graficzna również można spróbować, ale trzeba się liczyć ze spowolnieniem emulacji, lub z ograniczeniami typu przeskakiwanie klatek. Na moim 040/33 MHz emulacja oscyluje w granicach od 60% do 80%, czasami udaje się dobić do 100%, ale dzieje się to naprawdę rzadko.

Frodo

Cóż, Commodore 64 to nie ZX Spectrum czy NES, gdzie Motorola 030 jest już aż nadto szybka. Ostatni opisywany tu emulator to Frodo. Jest to bez wątpienia najlepszy amigowy emulator C64. Zresztą nie ma co się dziwić, jego autorem jest Christian Bauer, ten sam, który stworzył najlepszy w ogóle emulator na Amigę Shapeshifter (emulator Maca). Frodo ma długą, ośmioletnią historię. Początkowo był rozwijany tylko na Amigę, później autor wypuścił jeszcze wersję na kilka innych systemów operacyjnych, a także na Amigi z procesorami PPC, aby na wersji 4.1 zakończyć amigowy rozwój programu.

Niestety, jako że emulator ten jest jeszcze bardziej zaawansowany niż Magic64, to i wymagania ma znacznie większe. Praktycznie na żadnym procesorze Motoroli z lini 68k nie działa z pełną prędkością. Autor co prawda umieścił w ostatniej wersji również support dla linii PPC, lecz muszę się przyznać, że nigdy nie udało mi się uruchomić tej wersji.

Czyżby więc posiadacze Amig z prockami PPC mieli obejść się smakiem? Na szczęście nie, bowiem dalszy rozwój programu przejął najbardziej produktywny autor emulatorów na Amigę, Mathias „AmiDog” Roslund. Człowiek ten poza zasługami w postaci wypuszczenia emulatorów kilkunastu różnych maszyn, znany jest także z nie robienia GUI do swoich dzieł. Najnowsza wersja Frodo 4.1a rev 4 z 20.06.2000r nie jest tu wyjątkiem. Wycięcie z programu GUI spowodowało sporą dezorientację wśród dotychczasowych użytkowników Frodo. Czytałem nawet wypowiedzi na amigowskich listach dyskusyjnych, w których ludzie skarżyli się, że nie udało im się uruchomić żadnego programu. Pokuszę się więc o przedstawienie małej instrukcji. Są dwa sposoby, po pierwsze odpalamy jakiś konwerter np. Und64 czy Unarc i przerabiamy archiwum z commodorowskim softem, na jego oryginalny format. Powstałe z tej operacji pliki kopiujemy do katalogu z emulatorem. Następnie odpalamy Frodo i naciskamy klawisz F5, powinien wyskoczyć LOAD” po cudzysłowie wpisujemy nazwę programu i przydałoby się zamknąć cudzysłów 🙂 I tu pierwszy drobny problem, najnowszy Frodo ma jakieś dziwne obłożenie klawiatury i aby pod emulowanym C64 uzyskać cudzysłów, trzeba na Amidze wcisnąć klawisz „@”. Jeśli już przebrnęliśmy przez tę operacje możemy wcisnąć klawisz F3, co spowoduje automatyczne wklepanie komendy RUN. I już możemy gierczyć, ewentualnie gdyby komcio nie reagował na ruchy naszego joysticka, wciskamy klawisz „.” z klawiatury numerycznej, który odpowiada za zmianę gameportu.

Drugi sposób dotyczy programów zapisanych, w formacie D64 i T64, które chyba ostatnio można spotkać najczęściej. Programy tego typu udaje się podobnie jak w wersjach Christiana Bauera, uruchamiać bez żadnej konwersji. Zmienił się tylko sposób ich odpalania. A więc najpierw naciskamy klawisz enter z klawiatury numerycznej, pojawi nam się reqester, wybieramy odpowiedni plik, po zatwierdzeniu wciskamy klawisz F7 a następnie F1. Po tej operacji powinna nam wylistować się lista plików na dysku, dalej postępujemy jak w pierwszej metodzie, a więc F5, nazwa pliku i RUN.

Po tej krótkiej instrukcji pora na opis wrażeń z użytkowania tego emulatora. Przede wszystkim prędkość, FrodoPPC, osiąga grubo ponad 200% prędkości Commodora, oczywiście nie ma się co martwić, program standardowo zwalnia do 100% 🙂 Po drugie wierność emulacji, naprawdę bardzo duża, czasem jeśli trafi się jakiś kapryśny program którego nie chce łyknąć Frodo, odpalamy FrodoPC, na 90% poskutkuje. Co prawda autor twierdzi że wersja PC powoduje spadek wydajności emulacji, ale bez obaw nadal jest ona znacznie szybsza od oryginału. Gorzej gdy trafimy na jakiś naprawde upierdliwy tytuł, przykładem może być tu gra Creatures, czy też niektóre demka. Wtedy ostatnią deską ratunku może okazać się Frodo w wersji SC i w tym momencie pojawia się lekki niedosyt. Wersja ta mogłaby być nieco lepiej dopracowana, gdyż jako jedyna potrafiła zamulić mojego 603e 266MHZ. Mimo wszystko prędkość tego emulatora oceniam na piątkę, również wierność emulacji zarówno grafiki jak i dźwięku znacznie przewyższa konkurencję. Jedyną wadą najnowszych wersji z pod ręki Amidoga, jest brak GUI, co sprawia że na polu prostoty obsługi Frodo musi uznać wyższość Magic64.

AmigaOS 4.0

Pojawienie się w ostatnim czasie nowego modelu Amigi, a także nowej wersji systemu operacyjnego, zaowocowało sporym ożywieniem w dziedzinie emulacji innych maszyn na „przyjaciółce”. Ożywienie to oczywiście dało sie odczuć także na polu emulacji Commodore. Pierwszym emulatorem który został przeportowany w specjalnej natywnej wersji dla nowego systemu był Fordo. Tym razem autorem portu jest jeden z najbardziej znanych amigowskich programistow, pracownik Hyperionu (firmy odpowiedzialenj za stworzenie najnowszej wersji AOS’u), Steffen Hauseuer. Porównując ten port do ostatniej wersji na stare Amigi Mathiasa Roslunda, można zauważyć kilka różnic. Przede wszystkim znowu powróciło stare „frodowskie” GUI. Jest też znaczna różnica w prędkości emulacji, ale to jest z pewnością spowodowane ogromną różnicą w wydajności sprzętu między Amigą1200 PPC a Amigą ONE. Na mojej AONE G4 933Mhz, Frodo wręcz fruwa osiągając grubo ponad tysiąc procent prędkości realnego C64. Jednak pomimo kilku plusów, nowe Frodo ma też jeden ale za to znaczący minus w stosunku do swego poprzednika – brak emulacji dźwięku. Uważam że jest to wada na tyle poważna że na dzień dzisiejszy, dyskwalifikuje ten program w oczach użytkowników. Jestem jednak niemal pewien że jest to chwilowe niedociągnięcie i wkrótce zostanie poprawione przez autora portu.

Brak dobrego emulatora C64 z obsługą dźwięku nie doskwierał jednak długo użytkownikom nowych Amig. Z pomocą przyszedł jak zwykle niezawodny Mathias „AmiDog” Rosslund portując dla sysemu OS4.0 znakomity emulator komputerów Commodore – VICE. Myślę że emulatora tego nie trzeba specjalnie przedstawiać, gdyż jest on uznawany za jeden z 2 najlepszych, jeśli nie wogóle najlepszy emulator Commodore dla pecetów. Jeśli chodzi o Amigę, VICE również jest zdecydowanym liderem, posiada skromne GUI w rozwijanym menu, bardzo dobrą prędkość i dokładność emulacji. Słowem, obowiązkowa pozycja dla każdego posiadacza AONE, zainteresowanego emulacją C64.

Pomimo posiadania tak dobrego emulatora jak VICE, z czystej ciekawości próbowałem sprawdzić jak zadziałają na AONE stare emulatory z A1200. Niestety Magic64 nie chciał się uruchomić, natomist próba odpalenia A64 kompletnie mijała się z celem ze względu na fakt iż program ten nie korzysta z karty graficznej.

Werdykt

Podsumowując wszystkim mniej wymagającym i dysponującym słabszymi konfiguracjami, polecam A64. Dla posiadaczy czterdziestek i sześćdziesiątek chyba najlepszym wyjściem będzie Magic64, który jest naprawdę porządnym emulatorem. Natomiast posiadacze „wypasionych” Amig, powinni zdecydowanie wybrać Frodo. Z kolei dla szczęśliwców którzy mogą się już cieszyć z najnowszych i najszybszych „przyjaciółek” popędzanych procesorami G3 i G4, wybór może być tylko jeden – VICE . A tak w ogóle to wszystkim zaglądającym na tę stronę najbardziej polecam kupno oryginalnego komcia.

Emulacja Commodore 64 pod Linuksem

Emulacja Commodore 64 pod Linuksem

Wśród miłośników komputera Commodore 64 znajdą się na pewno ludzie, którzy chcą cieszyć się urokami emulacji używając systemu Linux. Dla nich stworzono bardzo wiele emulatorów działających w tym środowisku, również te najpopularniejsze – VICE i CCS64. Opiszę krótko kilka z nich, które moim zdaniem są najbardziej warte uwagi. Wszystkie oczywiście dostępne za darmo.

CCS64 (http://www.ccs64.com)

CCS64 pod LinuksemZ tego, co wiem, najlepszy emulator działający pod Windows, jeżeli chodzi o zgodność z oryginalnym C64. Niestety, linuksowa wersja tego programu działa bardzo kiepsko. „Silnik” emulatora jest ten sam, ale interfejs został napisany od nowa. Z pliku README interfejsu możemy się dowiedzieć, że został on stworzony jako pierwsza próba autora programowania w Xwindow, po 2 tygodniach nauki, co mówi samo za siebie.

Instalacja jest trochę niestandardowa. Należy rozpakować plik ccs64-1.09.1-ui.src.tar.gz (komenda tar xzf PLIK), następnie do stworzonego katalogu rozpakować ccs64-1.09-i486linux-lib.tar.gz (tam znajduje się katalog emulator). Przechodzimy do ccs64-1.09.1 (cd ccs64-1.09.1) i piszemy make, dokona się kompilacja interfejsu i linkowanie go z biblioteką. Teraz kopiujemy plik ccs64 do jakiegos katalogu i umieszczamy razem z nim wszystkie pliki z katalogu prg (ROMy). Uruchomienie po przejściu do katalogu i wpisaniu ./ccs64 (zalecam ./ccs64 +xsync +cache).

Obsługa sprowadza się do paru oczywistych opcji w bardzo skromnym menu dostępnym po naciśnięciu lewego klawisza myszy. Emulator nie ma prawie żadnych możliwości konfiguracji, więc dalszy opis nie ma sensu.

Zalety:

  • Duża zgodność z oryginalnym C64

Wady:

  • Brak dźwięku

  • Brak dokumentacji

  • Zamknięty kod (na licencji GPL rozpowszechniany jest tylko interfejs)

  • Bardzo kiepski interfejs

  • Nie działa w trybie pełnego ekranu, tylko małe okienko

  • Brak możliwości konfiguracji

  • Zbyt wiele wad, żeby wymieniać

ec64 (http://mars.wiwi.uni-halle.de/ec64/)

Mały emulator napisany całkowicie w assemblerze x86, rozpowszechniany na licencji GPL. Emulator nie jest dokończony, ale prace trwają. W tej chwili brakuje obsługi dźwięku i spriteów. Opisuję go, ponieważ ma kilka oryginalnych cech, które mogą okazać się dużym atutem, kiedy zostanie dokończony. Emulator nie wymaga Xwindow, używa frame buffera, więc można go odpalić na konsoli. Jak już wcześniej wspomniałem, jest napisany całkowicie w assemblerze, co skutkuje małym rozmiarem (71 Kb po skompilowaniu) i szybkością działania.

Do instalacji wymagany jest nasm (http://nasm.2y.net). Po rozpakowaniu (tar xyf PLIK) przechodzimy do katalogu i piszemy make. Program znajduje się w katalogu bin. Należy go uruchomić jako root (ze względu na frame buffer) lub nadać atrybut SETUID (chmod 4755 PLIK).

Zalety:

  • Malutki

  • Szybki

  • Nie wymaga Xwindow

Wady:

  • Nie ukończony, nie wszystkie programy będą działać

Frodo (http://www.uni-mainz.de/~bauec002/FRMain.html)

Frodo pod LinuksemEmulator dla wielu systemów (AmigaOS, Windows, Linux, BeOS itd.), który, jak pisze autor, stworzony został, aby dokładnie oddać grafikę w demach i grach. Można go uruchomić w Xwindow jak i na konsoli używając SVGAlib. W wersji pod Xwindow brakuje trybu pełnoekranowego, poza tym obsługa jest wygodna i prosta. Nie ma większych możliwości konfiguracji.

Instalacja też jest prosta, wystarczy skopiować binarną dystrybucję ze strony autora lub skompilować program ze źródeł: ./configure (lub ./configure –without-x dla wersji z SVGAlib) && make.

 

 

Zalety:

  • Duża zgodność z C64

  • Wygodna obsługa

  • Działa z Xwindow jak i z SVGAlib (konsola)

Wady:

  • Brak obsługi trybu pełnoekranowego

  • Małe możliwości konfiguracji

  • Licencja Freeware

VICE (http://www-2.cs.cmu.edu/~dsladic/vice/vice.html)

VICE pod LinuksemMoim zdaniem najciekawszy z opisywanych emulatorów. Jest to właściwie zestaw emulatorów Commodore 64, 128, VIC20, PET 8-bit oraz CBM-II. Z tego co wiem nie jest on tak dobry jak CCS64 pod względem zgodności, ale inne cechy powodują, że polecam go jako podstawowy emulator C64 dla Linuksa. Został przetestowany na bardzo wielu platformach sprzętowych (np. x85, alpha) i programowych (np. Linux, Windows, DOS). Posiada bardzo duże możliwości konfiguracji i wygodne menu. Pozwala dostosować różne parametry do szybkości sprzętu na jakim ma działać.

Instalacja, jak każdy inny program ze źródeł (nie ma wersji binarnej dla Linuksa), rozpakowujemy (tar xyf PLIK), wchodzimy do katalogu, ./configure && make && make install. Jedna mała uwaga, w moim przypadku VICE nie chciał działać, pomogło użycie ./configure –disable-nls, jednak wierzę, że był to tylko problem z moim systemem. Program uruchamiamy komendą x64 (inne emulatory to np. x128, xpet), można też np. od razu umieścić 6 w stacji dysków wpisując x64 -8 NAZWA_OBRAZU.

Konfiguracja odbywa się za pomocą intuicyjnego menu wysuwanego przy pomocy prawego (opcje systemowe) lub lewego (opcje c64) klawisza myszy. Aby zachować ją na stałe należy użyć polecenia Save settings, które zachowuje konfigurację w pliku ~/.vice/vicerc. Emulator posiada też bardzo pomocną i dokładną dokumentację w katalogach doc i doc/html, warto tam zajrzeć. Możliwe też, że pojawi się polska wersja programu.

Uwagi

Oprócz Frodo, wszystkie emulatory trzeba samemu skompilować. Aby to zrobić, należy zaopatrzyć się w gcc i odpowiednie biblioteki w wersji -devel. Jeżeli ich nie masz, sprawdź na płycie ze swoją dystrybucją, jeżeli nie wiesz co zainstalować, spytaj się kogoś kto używa dystrybucji takiej jak twoja, jakie pakiety należy zainstalować, aby móc kompilować programy. Osobiście używam Slackware i wszystkie opisane programy mogłem skompilować bez problemu, jednak np. Mandrake 7.2 domyślnie nie instaluje potrzebnych narzędzi.

Ten tekst został napisany 15 stycznia 2002, starałem się, aby był był jak najbardziej aktualny, jadnak nie mogę zapewnić, że przyda się w przyszłości. Każdy z tych emulatorów się rozwija i nie mogę powiedzieć, co będzie jutro. Jedyna rada, to czytaj dokumentację dołączoną do programów lub chociaż pliki README.

Podsumowanie

Jak widać, emulatorów działających pod Linuksem nie brakuje, osobiście polecam jednak VICE. Użytkownikom linuksa pozostaje mimo wszystko problem braku programu typu Star Commander pozwalającego wykorzystać stację dysków podłączoną do PC (SC nie działa niestety pod dosemu).

Jeśli pozwoli czas napiszę o czymś odwrotnym do tego co tu przeczytaliście, tzn. Linux na C64. Brzmi nieprawdopodobnie? A jednak! http://lng.sourceforge.net.

VICE – charakterystyka emulatora

Co to jest V.I.C.E.?

VICE V.I.C.E. (VersatIle Commodore Emulator – czyli Wszechstronny Emulator Commodore) jest najpopularniejszym pakietem emulatorów maszyn firmy Commodore Business Machines. W jego skład wchodzą emulatory ‚udające’ komputery PET, VIC-20, CBM-II, C128 (aka C610) oraz oczywiście C64. Dostępne one są na różne platformy sprzętowe, poczynając od najzwyklejszego PC pracującego na Windows’ie, a kończąc na produkcie firmy Apple – Macintosh’u. VICE jest programem zupełnie darmowym, a jego dystrybucja oparta jest na licencji GNU wydanej przez Free Software Foundation. Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za szkody wynikłe z używania go :-).

Historia projektu

VICEPomysł stworzenia zbioru emulatorów sprzętu firmy Commodore powstał w okolicach jesieni 1993 roku. Właściwie na samym początku autorzy chcieli stworzyć tylko jeden emulator i w ogóle nie przypuszczali, że dają początek projektowi, w którego skład będą wchodzić emulatory maszyn ze stajni Commodore. Wtedy to w głowie trójki młodych-gniewnych Finów narodziła się myśl stworzenia emulatora VIC-20. Jarkko Sonninen, Jouko Valta oraz Teemu Rantanen – bo tak brzmiały imiona pierwszych prekursorów projektu – nie zwlekali długo i natychmiast wzięli się do pracy, kończąc go pisać jeszcze w tym samym roku. Wersja, później oznaczona numerami 0.10.0 przy tytule, miała jednak tysiące małych błędów, które należało jak najszybciej poprawić. Co ciekawe, był to pierwszy emulator, który został wydany na komputery pracujące z systemem operacyjnym Linux. Rok 1993 upłynął dla trójki Finów pod znakiem poprawiania tych małych błędów. W kolejnej wersji (VICE 0.11.0) pojawił się interesujący nas – fanów C64 – emulator x64. Początkowo wyposażony on był tylko w emulację mikroprocesora 6502, Petcat’a, Xdebugger, c1541 oraz prosty programik emulujący SID. Był on dostępny tylko dla komputerów pracujących z systemem UNIX. Dość szybko, bo już w 1994, z projektu wycofało się dwóch jego założycieli: Jarkko Sonninen i Teemu Rantanen. Jednak dzięki rozwojowi sieci, VICE w powolnym tempie ewoluował, Jouko Valta nadzorował wszystkie zmiany zachodzące w kodzie programów. W latach 1994-1995 nic znaczącego się nie wydarzyło, aż w końcu nadszedł rok 1996. Wtedy to do zespołu dołączyło kilka nowych osób wnosząc powiew świeżości w projekt. Wspomnę tutaj tylko o Ettore Perazzoli, dzięki któremu została wydana wersja dostępna dla komputerów z MS-Dos’em. W kolejnych latach powstawały liczne udoskonalenia – coraz to lepsza grafika, emulacja SID’a i REU.

Niektórzy z nich do dziś pracują nad udoskonaleniami emulatora i to im zawdzięczamy pojawianie się nowych wersji. Nowe wersje ukazują się średnio co pół roku i sprawiają, że na x64 można się bawić prawie jak na rzeczywistym C64. Obecnie w projekt jest zaangażowanych 10 osób. Są to:

Daniel Sladic – napisał nową wersję monitora; obecnie niczym nowym się nie zajmuje,
Andreas Boose – człowiek bardzo związany z projektem i mający w nim bogatą przeszłość, napisał m.in. nową wersję emulatora C128 oraz dodał w wersji dla Windows graficzny interfejs, obecnie głównie raportuje bugi,
Tibor Biczo – ulepszył wersję dla Windows; obecnie niczym nowym się nie zajmuje,
Dag Lem – zajmuje się udoskonalaniem reSID’a,
Andreas Dehmel – zajmuje się konwersją dla platform Acorn RISC,
Thomas Bretz – jest odpowiedzialny za wersję dla OS/2,
Andreas Matthies – ulepszył obsługę magnetofonu, emulację VIC-20; zajmuję się konwersją dla platform BeOS,
Martin Pottendorfer – zaimplementował wersję dostępną na Gnome bazującą na wersji, dodał obsługę języków,
Markus Brenner – dodał emulację VDC dla x128 oraz obsługę wielu nowych kartridży; obecnie niczym nowym się nie zajmuje,
Spiro Trikaliotis – napisał wersję na konsolę Windows’a, aby można było uzyskać wbudowany monitor i wyposażyć go w patche; obecnie niczym nowym się nie zajmuje,

Dodatkowo pomaga wiele innych osób, które tropią i usuwają błędy, czy też lokalizują program na swój ojczysty język. Mam nadzieję, że autorzy VICE, pomimo tego, że mają bardzo mało czasu, będą znajdować wolny czas na zajmowanie się projektem.

Charakterystyka

VICENim jednak zacznę ten emulator opisywać, należy się Wam z mojej strony małe słówko prostujące pewną rzecz. Po pierwsze: będę opisywał tylko x64, czyli to, co nas interesuje – emulator Commodore 64, który jest jednym z pięciu programów ‚udających’ inny komputery wchodzący w skład VICE. Po drugie – pisząc ten artykuł używałem wersji VICE dla Windows’a. Wersje dla innych systemów operacyjnych i platform (Linux, BeOS…) nie różnią się znacząco od tej spod znaku Bill’a, oprócz oczywiście wyglądu zewnętrznego. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak przejść do sedna rzeczy, czyli opisu emulatora… Minimalne wymagania emulatora to: Procesor Pentium lub inny kompatybilny, 8 MB pamięci, karta graficzna VGA, Sound Blaster 8 oraz Windows 95/98/ME/XP. Na słabszych maszynach może się wlec jak ślimak, jednak z poradą może przyjść wyłączenie dźwięku.

Emulator x64 dla Windows wygląda jak normalna aplikacja, tzn. posiada okienkowy interfejs. Aby go uruchomić niezbędne jest posiadanie sterowników firmy Microsoft – DirectX. Dzięki masie ustawień mamy duże pole do manewru. W zasadzie i tak połowa osób nie będzie ich wszystkich używać, jednak właśnie pod tym względem emulator ten jest prawdziwym kombajnem. Najważniejszą opcją dla większości osób jest poprawne skonfigurowanie joystick’a. Reszta jest już dla bardziej wymagających użytkowników, zmiany w ustawieniach ekranu, stacji dysków, czy magnetofonu mogą się nie przydać zwykłym wyjadaczom gier. Dodatkowo, do innych użytecznych bajerów może należeć możliwość zapisania momentu gry, zrobienie screenshot’u, czy wyciągnięcie z gry muzyki i zapisanie jej do postaci pliku .wav. Mimo tej masy opcji, jego obsługa jest bardzo prosta i intuicyjna.

VICE - monitorAutorzy położyli bardzo duży nacisk na realistyczną pracę, aby jego użytkownik mógł poczuć się jak na prawdziwym C64. Używa on klawiatury z mapowaniem rzeczywistego Commodore 64. Oznacza to zgodność klawiatury PC z klawiaturą C64 i np. cudzysłów ( ” ) znajduje się na przycisku 2. W porównaniu z innymi emulatorami bardzo dobrze radzi sobie z obrazami zapisanymi jako *.tap, czyli taśmami dla Datassette. Największym minusem może być niska kompatybilność, co powoduje czasem problemy.

Przejdę teraz do opisu grafiki. Bezproblemowo radzi sobie z wyświetlaniem sprite’ów, problemów także nie powinno przysporzyć przełączanie trybów z PAL na NTSC. Dźwięk, podobnie jak grafika, nie ma żadnej znaczącej wady. Emulacja SID’a jest bardzo dobra – jego ton oddaje dosyć wiernie brzmienie rzeczywistego. Sądzę, że jeśli autorzy dalej ulepszać będą emulację SID’a, to w kolejnych wersjach będzie on mógł śmiało konkurować z najlepszym odtwarzaczem muzyki sidowej, jakim jest SIDPlay2.

x64 jest prawdziwą gratką dla programistów. Doskonale nadaje się on do zabaw z Basic’iem. Nie gorzej przedstawia się on dla cracker’ów kochających assembler. Emulator posiada wbudowany bardzo dobry monitor, potocznie zwanym Debugger’em.

Gracze oraz miłośnicy demek mogą poczuć mały zawód, gdyż emulator niezbyt dobrze spisuje się emulując gry – potrafi czasami się zawiesić lub spowolnić akcję. Kompletnie nie nadaje się do oglądania demek, bo nie dość, że nie radzi sobie z nimi, to niektóre mogą nawet nie ruszyć.

VICEx64 potrafi obsłużyć sześć przeróżnych formatów nośników danych. Poczynając od .d64, .t64, .tap, .crt, .g41, .g64, .d71, .d81, a kończąc na mało z c64 związanym .bin. Dodatkowo obrazy te mogą być spakowane Zip’em. Myślę, że każdy spodziewał się porównania do konkurencyjnego emulatora – CCS64. Ja jednak nie będę rozstrzygać sporu, który z nich jest lepszy. Na samo zakończenie dodam więc, że jeśli kładziesz nacisk przede wszystkim na bardzo realistyczną pracę z Commodore 64, to ten emulator jest w sam raz dla Ciebie. Zapraszam także do odwiedzenia strony domowej projektu: http://viceteam.bei.t-online.de/.