Breakpoint 2010 2-5.04.2010, Bingen, Niemcy

Breakpoint 2010
2-5.04.2010, Bingen, Niemcy

Zapowiadala sie osma edycja najwiekszego demoszczenowego party na swiecie. Osma i ostatnia, bo organizatorzy sie zestarzeli i chca teraz przekazac w inne rece tradycje organizowania wielkanocnych party w Niemczech. Sami kiedys w taki sposob przejeli robienie party od organizatorow pamietnych Mekka Symposium. Jak tylko w sieci pokazala sie stronka z oficjalnymi informacjami o party to zaraz sie zarejestrowalem. Taka sama potrzebe mialo 940 innych osob reprezentujacych ponad 30 narodowosci, w tym 42 demoszczeniakow z polskimi dokumentami. Czesc osob zapisala sie dla jaj, a inni znowu olali rejestracje zeby nikt nie spodziewal sie ich przyjazdu. Jak ktos mial rodzine to juz zaczal kombinowac co z nia zrobic na Wielkanoc. Najlepiej rodzine zawiezc do rodziny. Jako srodek transportu wybralem samolot Wizzair z Katowic do Frankfurtu, ktory kosztowal 160 zl. Przez strone zamowilem bilety w dwie strony za 132 zl i dodatkowo 22 kosztowala mozliwosc zaplacenia przelewem. Za darmo mozna bylo wziazc podreczny plecak o wadze do 10 kg. Dodatkowy bagaz mozna bylo zarejestrowac za 90 zl, idac na calosc bierze sie tez ubezpieczenie za 48 zl.

Miesiac przed party pierwszy raz obejrzalem swietna invitke z muzyka KB. Jakis czas potem wpadl mi w ucho rap Encore Jay-z’ego zmiksowany z Reckoning Radioheadu, spodobala mi sie nutka i trafilem na kolejny remix z kawalkiem Tambourine recytowanym przez Eve, motyw z tej nutki byl wykorzystany w soundtracku z invitki, sciagnalem go wiec w mp3. Uzbrojony w playliste z 3 fajnymi pozycjami wzialem sie za rysowanie grafiki umieszczajac na forum poszczegolne fazy rysowania. Carrion/Crest na swoim blogu rowniez umiescil szkic swojego obrazka. A do party zostaly tylko dwa dni, wiec dostalem maila z Wizzairu z przypomnieniem o wylocie. Fajnie, ale ja tez sobie przypomnialem o artykule ktory kiedys czytalem. W celu zapewnienia swym pasażerom jak najniższych kosztów i tańszych biletów, od 1 kwietnia 2010 r. Wizz Air wprowadza opłatę za odprawę na lotnisku. Opłata za odprawę na lotnisku uiszczona przy rezerwacji wynosić będzie 5 EUR lub 10 EUR, jeżeli zostanie opłacona na lotnisku w dniu odlotu. Odprawa online jest całkowicie bezpłatna. W innym artykule mowili o kwocie 46 zl, wiec wydrukowalem sobie karte pokladowa i dalem znac kolegom, zeby zrobili to samo. Na 3 godziny przez odlotem dostalem drugiego maila z Wizzair. Od poprzedniego roznil sie dopiskiem. Jeśli w trakcie dokonywania rezerwacji wybrali Państwo opcję odprawy online, prosimy pamiętać o dokonaniu odprawy na wizzair.com i zabraniu na lotnisko wydrukowanej w domu karty pokładowej, w przeciwnym razie zostaną Państwo obciążeni opłatą za odprawę na lotnisku w wysokości 10 EUR!

W piatek, w dniu wyjazdu konczylem obrazek na kompo a Dj Gruby/Oxyron zwany Cactusem, ciagle zasypywal mnie mailami z glupimi pytaniami. Co chwile tez zerkalem na uruchomiony od wczoraj stream z party. W koncu zrobilem plik wykonywalny z grafika i poszedlem na przystanek autobusowy. Na dworzec PKP w Katowicach dotarlem w ostatniej chwili gdy odjezdzal juz specjalny autobus linia lotnisko. Bez problemu go zatrzymalem i zmusilem do wpuszczenia mnie. Po 45 minutach jazdy dotarlem do Pyrzowic do portu lotniczego zwanego Katowice. Wysiadajac z busa mialem kwadrans do deadline i zamkniecia bramek bezpieczesntwa mojego lotu, a nie mialem jeszcze kupionych euro. Podbieglem do pierwszego kantoru, dalem 4 stowki, poprosilem o 100 euro i czekalem na reszte. Kazali jeszcze doplacic 18 zl, bo sprzedawali po kursie 4.18. Po odejsciu od kasy zobaczylem inny kantor juz z normalnymi cenami 3.83 za euro. Podszedlem do bramki i zobaczylem Cactusa, ktory potem obserwowal moja odprawe. Wiedzial, ze mam w plecaku mnostwo taniego, polskiego zarcia. Nie wiedziala o tym celniczka do ktorej podszedlem rozpinajac pasek. Moj plecak przejechal bez problem, ale zatrzymal mnie celnik i zaczal bezczelnie obmacywac moje sexowne cialko. Czulem sie jak szmata, ale zaraz przytulil mnie Cactus i poszlismy na gore gdzie czekali juz Hakon ktory przyjechal z Gdanska i Aceman z Dabrowy Gorniczej.

W sklepie wolnoclowym byla zubrowka za 12 zlotych, ale sprzedawca nie pozwolil mi jej kupic, bo bylem z unii. Smutny kupilem wode za 5 zl. Zeszlismy na dol do kolejnej bramki. Nasza rozmowe o party uslyszal osobnik w kapeluszu, ktorym okazal sie Argasek. Jechal z nim kolega z Krakowa, ktory pisze doktorat o demoszczenie. Naszej szostce przygladala sie z zaciekawieniem pewna laseczka w stylu state of the art, zastanawiajac sie co zrobic ze swoja rodzina i jak jechac z nami na impreze demoszczeniakow. Wsiedlismy do busa, ktory po plycie lotnistka zawiozl nas do samolotu. Na pokladzie zajalem miejsce z dodatkowa przestrzenia na nogi, ktorego nikt nie chcial zarezerwowac. Pilot przed startem powiedzial, ze na 10 minut wylaczy silnik i zgasi swiatlo, co niby jest standardowa procedura. Siedzacy obok mnie Cactus zaczal panikowac, ale uspokoilem go ze jak rozbije sie samolotem ze mna to stanie sie legenda i zapewni mu to niesmiertelnosc na calej demoszczenie. Okolo 16 wznieslismy sie w powietrze, a stewardesy podstawialy pod nos swoje cycki oferujac zarcie. Jakis Polaczek skusil sie na bulke, za ktora chcial zaplacic swoja smieszna, niedzialajaca fake karta, bo nie mial bilonu.

Lot trwal niecala godzina i dolecielismy do portu lotniczego Hahn lezacego kilkadziesiat kilo od Frankfurtu. Z lotniska do party city bylo 46 kilo. Organizatorzy zalatwili busy, ktorymi za 10-15 euro mozna bylo dostac sie z lotniska na party. Cena miala zalezec od ilosc pasazerow. Mozna sie bylo zapisac, ale i tak nie dla kazdego starczylo miejsc. Na szczescie przyjechal po nas emigrant Kordiaukis/Arise, ktory od 4 lat mieszka z rodzina w okolicy. Po reszte podroznikow przyjechal jakis Niemiec, a ja z Cactusem wyszlismy przed lotniskowy parking biegnac w poprzek ulicy. Zauwazyl to nadjezdzajacy Kordi i mrugnal swiatlami, na co machnalem reka i po chwili wsiedlismy do czarnego audi. Minelo pol godziny gdy dzieki navi dojechalismy do Bingen polozonego miedzy Kolonia a Frankfurtem nad Menem. Meeen, nie wiem kto tak powyginal ta rzeke. Szybko znalezlismy miejsce na duzym parkingu wypelnionym samochodami pelnymi alkoholu. Po otwarciu naszego bagaznika okazalo sie ze mamy 2 skrzynki piwa Bitburger, ktore od razu zaczelismy spozywac. Drink like there’s no tomorrow. Po wymianie zepsutych butelek na pelne, poszlismy zaplacic 55 euro za czerwona opaske z logiem Breakpoint. Mozna bylo starac sie o studencka wejsciowke za 40 euro, albo zostac sponsorem wplacajac kwoty od 250 euro, a budzet party mial wynosic 100 tysiecy euro, czyli polowe mniej niz w tlustych latach przed kryzysem.

Weszlismy do wielkiej hali sportowej wypelnionej setkami swiatelek z monitorow, na srodku byl olbrzymi biscreen wielkosci 11,5 x 6,5 metrow oswietlany projektorem o mocy 18000 ANSI full hd 1920 x 1080 pixeli. Natomiast na bocznych scianach bylo kilka malych ekranow wielkosci biscreenow z polskich party. Wyswietlane byly na nich loga grup, dema, wizualizacje, czarno-biale filmy itp. Po przywitaniu sie z paroma znajomymi wrocilismy na parking po piwo i akurat przyjechal 9-osobowy bus z Warszawy z najmlodszym demoszczeniakiem Nitro i jego przybranym ojcem Deadmanem. W konwoju jechaly tez samochody Mecenasa i Longhiego. Dojechal tez Bonzaj z Kinga. Po malym piwku przy aucie, wzielismy cala skrzynke browarow, jakies c64 z monitorem i laptopem i poszlismy do srodka, gdzie znalezlismy fajne miejsce po prawej na koncu trzeciego rzedu stolikow. W koncu znalezlismy Carriona/Crest, ktory zaraz pokazal swoja grafike na kompo, a takze kilka innych ciekawych rzeczy. Opowiedzial jak lecial z Warszawy i w samolocie konczyl rysowac uzywajac touchpada, ale nie wiedzial ze jest dyskretnie podgladany przez siedzacego obok Substrate, grafika 2d z Elude. Tomek po chwili uslyszal slowa ktore zwykle slyszy sie z ust kobiet: chcesz myszke? No, ale Carrion to bardzo przystojny mezczyzna.

Przed wejsciem na party byl rozbity namiot z lawkami i bigscreenem, mozna bylo pic piwko i ogladac co dzieje sie na glownej sali. Bar w namiocie oferowal piwo w butelkach po 2 euro, a jak sie jakims cudem odnioslo butelke to oddawali kaucje 0,5 euro. Po wyjsciu z namiotu trafilismy do ogrodka piwnego. Pod chmurka staly laweczki, a wokol bylo kilka budek: potrawy z makaronem, pizza, caffeteria, kielbaski, kebab i najbardziej oblegana budka z drinkami i lanym piwem po 2,5 euro za szklanice. Spokojnie pilismy na zewnatrz z polskimi amigowcami i pecetowcami. Deadman chodzil ubrany w sutanne. Inqubator przywiozl swoja siostre mieszkajaca teraz w Niemczech. Pijac z roznymi ludzmi nagle okazywalo sie ze wszyscy mowia po polsku. Ogolnie ludzie jakos sie trzymali pionu, zataczal sie tylko jeden totalnie najebany koles w dzinsowej kurtce z kolorowym tatuazem Amiga na lewym ramieniu. Sink like there’s no tomorrow. A Grogon chodzil dziwnie wyprostowany. Znajome mi osoby wygladaly troche inaczej niz na kryminalnych avatarach z amisceny.

Zdazylismy juz troche wypic, a tymczasem za godzine mialo byc deadline na oddawanie grafiki na kompo. Ciezko bylo znalezc wolnego kompa z dobrym dostepem do sieci, wifi dzialalo kiepsko, probowalem znalezc cos na zwyklym kablu. Gorzyga tez mial problem z wystawieniem grafiki na kompo. W koncu dorwalem mac booka Carriona, bo u niego wifi jakos dzialalo tylko najtrudniej bylo po pijaku touchpada obsluzyc, a nikt nie chcial mi zaproponowac zadnej myszki. Zarejestrowalem siebie i Zieloka na stronce party, podalem maile i inne dane, wybralem c64 gfx kompo, wgralem stuff z pendrive, system nadal numery zgloszen 149 i 154. Zlamalem zasady, ale kupujac wejsciowke nie podawalo sie zadnych danych, wiec organizatorzy nie wiedzieli kto jest na party. Wacek tez mial mi cos wyslac do wystawienia, ale nic dostalem, pewnie trzyma na Piernika. Jak organizatorom cos nie pasowalo to wzywali do siebie i tak Carrion musial przyniesc workstages swojej grafiki, ale do mojej pracy i do Zieloka nie bylo zastrzezen, bo od razu dalismy wszystko tak jak trzeba, a jakby wezwali Zieloka to nie wiem chyba Kordiego bym wyslal, bo jestem zbyt znany zeby udawac Zieloka.

Odbylo sie oficjalne otwarcie party na scenie przed bigscreenem. Organizatorzy byli ubrani jak mnisi, ktos wniosl trumne symbolizujaca ostatni Breakpoint. Chodzilismy z browarkami po party i tak spotkalismy Veto, ktory pokazal nam swoj obrazek w nufli na kompo. Kilka piw pozniej Kordi oznajmil, ze Cactus zgubil sie z 17-letnia dziewczyna z Finlandii, ktora pila z gwinta zubrowke. Laska ma azjatyckie rysy i ksywke Nevo, rozowy telefonik naszpikowany swiecidelkami, chodzi za demoszczeniakami, kokietuje ich i wyciaga kase na alkohol. Ciezko sie jej pozbyc. Bylaby dobra na promenade do Mielna. Pink like there’s no tomorrow. W koncu Cactus sie znalazl, wiec od razu wyslalem go po piwo dla mnie. Carrion wrzucil na forum kilka filmikow i zdjec ze swojego pixelowania w samolocie i autobusie. Link like there’s no tomorrow. Londzi z butelka w reku zasnal w specjalnym pokoju kontemplacji zastawionym trumnami i krzyzami Breakpoint 2003-2010. Wieczor zakonczylismy przy rozpalonym ognisku. Siedzielismy wokol ognia a z rak do rak krazyly butelki z wodka. Ja do tego mialem piwo w kazdej rece i nagle obraz zrobil sie czarny.

Drugiego dnia party, w sobote rano obudzila mnie glosna muzyka. Wiekszosc ludzi spala pod stolami przy komputerach, bo miejsca w kilku sleeping roomach bylo bardzo malo. Przyszedl Carrion, powiedzial ze zgubil wczoraj kurtke, wszedl na irca i na partyjnym kanale spotkal Nightlorda z tureckiej grupy Glance, wiec kupilismy piwo w barze i wyszlismy pogadac z nim na zewnatrz. Turcy zapowiedzieli demko, ktore mialo konkurowac z polskim demem grupy Black Sun. W partyjnej budce kupilismy kebaby, w ciescie kosztowal 4,5 euro, ale w Polsce mozna zjesc duzo lepsze i za taka cene daja od razu drugiego na droge do domu. No, ale dzien bez kebaba jest dniem straconym. Poznalismy Zerozilliona, ktory siedzial niedaleko naszego stolika, potem tlumaczyl Kordiemu jak uzywac Goat Trackera. Nitro siedzial ciagle przy swoim laptopie i konczyl demo z pasja godna Jezusa Nitrusa. Skandynawowie chodzili po party w koszulkach z napisami pants off. Ustawili sie w koleczku przy ognisku i kolejno zaczeli sciagac spodnie, ale z majtek juz nikt nie chcial wyskoczyc.

Kordi zaproponowal wyjazd w celu uzupelnienia zapasu browarow, oczywiscie sprawdzil sie na alkomacie czy moze prowadzic. Przed hurtownia alkoholi spotkalismy Polakow, ktorzy nieprzypadkowo znalezli sie w tym miejscu. Duzy sklep wypelniony skrzynkami kusil swoim otworem. Cactus oswiadczyl ze nie kupuje zadnego piwa bo nie zamierza duzo pic, wiec Kordi wzial jedna skrzynke a ja dwie. Przed kasa zorientowalem sie ze w skrzynkach mam co prawda dobrego Bitburgera, ale w jednej skrzynce sa male smieszne butelki ktore mozna oproznic jednym lykiem. Zaplacilem juz w kasie , ale Kordi cos zagadal do sprzedawcy, ze zaplacilem za dwie duze skrzynki a wzialem jedna mala, wiec gosciu wymienil na wieksza. Niezly przekret. Z trzema skrzynkami piwa wrocilismy na party place. Wrocil z nami Inqubator, ktory pod sklepem zostawil swoja fajna siostre sama z Deadmenem. Siostry nikt juz potem nie widzial na party. Wrocila tez wycieczka z Lidla z zapasami piwa Radeberger. Spotkalismy tez Krilla, Zed Yago i Nade.

Biesiadowalismy w ogrodku, kilkanascie osob przy kilku zlaczonych stolikach, mielismy duzo piwa, ale na stoliku zaczely pojawiac sie tez mocniejsze alkohole. Nadszedl czas na wodka kompo. Jak skonczyly sie butelki z wyborowa, Kordi postawil Smirnoffa, nagle pojawila sie tez Gorzka Zoladkowa i niesmiertelny bimber Jezus, ktorego pilo sie z bonga z rurki podlaczonej do tzw. drinking station o pojemnosci 1 litra. A pod stolikiem stal 5-litrowy baniaczek do uzupelniania zapasow. Przyjechaly dwie ciezarowki z dodatkowymi namiotami i stolikami. Na razie nie padalo, ale na weekend prognozy byly deszczowe. Carrion znalazl swoja kurtke ktora wczoraj zgubil po pijaku, ale nie czekajac na swoja kolejke niespodziewanie oznajmil ze dzis juz nie pije. Podyktowalem Cactusowi kolejnego posta, ktorego mial puscic na forum. Rozstawione zostaly dodatkowe namioty, wiec przenieslismy sie do srodka. Ze stolika co chwile podnosily sie butelki i po chwili wracaly lzejsze o rownowartosc jednego lyka. Bylo tez cos dla pasjonatow Jezusa. Siedzial z nami Veto. Edhellon przyprowadzil nam Clarence, posiedzielismy z nimi troche, a reszta pojechala zwiedzac jakis pomnik.

Wybila godzina 15, wiec poszlismy na kompo graficzne na c64. Najpierw pokazana zostala grafika Zieloka. Przed wyswietleniem mojego obrazka pojawila sie falszywa informacja ze nie dostarczylem faz rysowania mojej grafiki. Plik d64 ktory dostarczylem zawieral 4 pliki graficzne w formacie hires doodle, po prostu organizatorzy nie potrafili ich wyswietlic, zreszta przez dwa dni wrzucalem na forum workstages. Wkurwienie minelo jak pokazala sie moja grafika w pelnej okazalosci na bigscreenie i rozlegly sie oklaski od zgromadzonej publiki. Z 10 wyswietlanych grafik, najlepsze byly prace Veto, Carriona i Amn. Wyswietlany na bigscreenie obraz byl swietnej jakosci a kolory byly ladnie ustawione. Po kompach Carrion poszedl rysowac grafike do dema Nitra, w demie pomagal tez Gorzyga, a ja wolalem sie napic. Kordi poszedl po piwo, bo w samochodzie mielismy jeszcze 3 skrzynki. Na scenie przed bigscreenem zostal powitany partyzant nr 1000. Na party dotarl tez w koncu Angelo z grafika Caro do wystawienia. Nie wiedzial ze deadline bylo wczoraj o 22. Dostal za to naklejke brech punkt w stylu loga Breakpoint, a niemieckie haslo tlumaczylo sie jako MIEJSCE CHLANIA. Wyszlismy na zewnatrz gdzie spotkalismy kolege Dalezy, ktory byl kiedys na polskim party. Gorzyga z Moverem ciagle pstrykali fotki.

Nie wiedzialem ze na forum pojawil sie dramatyczny post Cactusa gdzie jest Sebaloz? Jakby nie umial sam przetrwac beze mnie na party. A ja obejrzalem sobie ceremonie wreczenia nagrod za najwieksze osiagniecia na scenie w zeszlym roku. Zwyciezcy byly wywolywani na scene, a uroczystosc byla transmitowana przez BPTV. Moj podziw wzbudzil koder Smash z Fairlight, ktory zgarnal kilka nagrod. Niektorzy z nagrodzonych przebywali w tym czasie w Norwegii na The Gathering, takim bardziej lan-party dla 5 tysiecy osob w stylu The Party, ale za to mala ilosc scenowych produkcji. Na bigscreenie pokazywana byla transmiscja wlasnie z norweskiego party, w tle bylo widac same trzezwe buzki bo obowiazuje tam calkowita prohibicja na party. Pokazywane byly tez nagrodzone produkcje. Najlepszym demkiem na c64 zostalo ogloszone Andropolis, ale na party nie bylo nikogo z Booze ani Instinct do odebrania nagrody. Po zakonczeniu ceremonii przypadkowo znalazlem sie na bankiecie scene.org, czestowali tam szampanem i czipsami, wiec zostalem na chwile. Jednak stesknilem sie za chlopakami, wiec z lampka szampana w dloni wyszedlem z przyjecia i wrocilem do naszego stolika w jednym z namiotow. Akurat Amigowcy z Elude chcieli zwerbowac Nitro do swojej grupy. Trzeba bylo wstapic do grupy za flaszke, wypic flaszke i wystapic z grupy.

Kordi ciagle sie zastanawial czy siadac i konczyc na party swojego zaka czy dac sobie spokoj, a przeciez i tak deadline na wszystkie kompa muzyczne bylo pierwszego dnia o 22. Cactus od razu jak uslyszal tego zaka to zaproponowal uzycie go jako soundtracka do dlugo oczekiwanej gry czolgi. Ale umowy nie podpisali. Kordi wzial potem udzial w crazy kompo, trzeba bylo zjesc jak najwiecej musztardy. Jeden z trojki uczestnikow nie dal rady skonczyc nawet jednego sloika. Kordi ze smakiem zjadl lyzka cale 2 sloki musztardy i dopiero przy trzecim zwrocil stuff na ziemie. Po prostu nabral za duzo musztardy na lyzke i sie zatkal. Wygral jeden z organizatorow, ktory mowil ze byl juz jedna lyzka od cofniecia. Rozsmieszyl mnie chlopak w czapce z uszkami Szreka. Nastepnie odbyl sie koncert, a potem zaczely sie intra kompa. Na C64 byly dwa fajne 4kb intra Wegrow Edhellona i Clarence, a takze chyba pierwsza na c64 grafika proceduralna w 4kb. Kompo obejrzalem z Cactusem w namiocie, a potem przenioslem sie z piwem do glownej sali gdzie usiadalem obok Carriona i obejrzelismy pozostale intro kompa. Bylo kilka fajnych motywow. Dodam jeszcze, ze przed kazdym kompem grala charakterystyczna melodia znana z inwitki i wyswietlana byla informacja jakie kompo zaraz bedzie. Przy kazdej pracy byl wyswietlany ekran z tytulem, ksywa i komentarzem od autora z pozdrowieniami albo informacjami o danej produkcji.

Trzeciego dnia party, w niedziele z samego rana obudzil mnie Carrion. Od razu wyciagnalem polska kielbase na sniadanie. Zauwazylem, ze konczy nam sie tanie piwo, sytuacja zaczela robic sie ciezka. Do tego Carrion stracil wlasnie 5 zycie i przeczytal komentarz Lobo na CSDb. Kordiego zaczelo ostro czyscic po tej musztardzie, pobiegl do ubikacji i akurat trafil na organizatora, ktory ladnie wszystko umyl. Ogolnie ubikacje byly w niezlym stanie, ale bylo ich za malo na az taka duza ilosc osob, trzeba bylo czekac w kolejkach do kilkunastu pisuarow zeby zrobic stream, a na wiekszy download bylo tylko 5 stanowisk. Wedlug ogranizatorow na party przyjechalo 1200 osob, z tego bylo prawie 100 komodorowcow wedlug wpisow na CSDB. Party place odwiedzila tez wycieczka lokalnej spolecznosci, poogladali co sie dzieje i spokojni poszli do domow. Na party byly prysznice, wszyscy o nie pytali, ale nikt nie potrafil udzielic odpowiedzi gdzie one sie znajduja. Stink like there’s no tomorrow. Veto powiedzial, ze na stronie do oddawania glosow online, nie ma miniaturki przy moim obrazki i nikt nie wie jak moja grafika wyglada. Chcial isc z tym do organizatorow, ale powiedzialem zeby tego nie robil, bo nie zalezy mi na wysokim miejscu, chcialem po prostu pokazac cos swojego na bigscreenie.

W przedostatni dzien party mozna bylo wejsc juz tylko za 40 euro, a ja wyszedlem na zewnatrz. Chlopcy siedzieli zmarnowani na deskach przed namiotem. W wozku spokojnie lezalo sobie male dziecko Maqa i Klaudii. Na party bylo sporo drugich polowek, Gosia Feja, dziewczyna Malfuntiona, Kinga. Jakas dziewczyna miala napis little scener inside na koszulce okrywajacej jej brzuszek. A musztardowy Kordi znowu pobiegl do ubikacji do baraku na dworze, a po jego wyczynie pojawila sie kartka OUT OF ORDER. Nagle zaczela grac melodyjka sygnalizujaca, ze cos bedzie sie dzialo na party. Na ekranie zostal wyswietlony filmik jak organizatorzy w czerwonych koszulkach wsiedli do busa i pojechali do centrum handlowego. Jeden za drugim wjechali wozkami do supermarketu, wyczyscili polki z wielkanocnych slodyczy, kubki milka wypelnione cukierkami, bombonierki z kuleczkami rocher i czekoladowe zajaczki. Bez problemu wyjechali ze sklepu bez placenia, nikt ich nie zatrzymal przy kasach. Nastepnie wjechali z tymi wozkami na party place i zaczeli rozdawac ludziom paczki swiateczne. Pozniej odbylo sie kilka music compo, w jednym z nich bylo 7 zakow na c64, w innych nasza uwage zwrocily kawalki Acemana i Dalezego.

Od rana wszystkie budki sprzedawaly jedzenie, tylko ciagle zamknieta byla kebabownia, wiec kupilem plasterek pizzy. Wrocilismy do stolika pod namiotem gdzie lal sie Jezus i bardziej eksluzywne trunki. Kordiemu po dwoch lufach wyskoczyla wysypka alkoholowa. Carrion poszedl sie zdrzemnac przed kompami, wiec nie wiem po co sie tak szybko zrywal rano z lozka. W koncu swoje podwoje otwarl kebab i zrobila sie niesamowita kolejka. Warto bylo czekac. Wtem ktos przybiegl z informacja, ze przyjechala policja po Bonzaja/Plastic. Jakis koles walczac o miejsce przy stoliku, zrzucil rzeczy Kingi, wiec Bonzaj rozwalil mu laptopa o ziemie. Wlasciciel chcial zazadal 600 euro albo dzwoni po policje. Gdy o przyjezdzie policji dowiedzieli sie organizatorzy to wyrzucili z party zarowno Bonzaja jak i Niemca. Policjanci najpierw zaprosili Bonzaja do samochodu, a potem zawiezli go na komisariat. Na szczescie zaraz go wypuscili i potem zostal bez problemu wpuszczony na party, ale musi zaplacic za naprawe laptopa. Poznym popoludniem odbylo game kompo, wsrod 5 gier byly dwie napisane na c64. Bylo tez pc intro kompo, na ktorym bylo fajne plynne intro Maq/Floppy.

Potem zaczelo sie dlugo oczekiwane demo kompo na c64. Podobalo mi niezle demo Black Spark grupy Black Sun, zakodowane przez naszego mlodego demoszczeniaka Nitro z muzyka Jammera. Niestety troche lepsze okazalo sie demo tureckiej grupy Glance. Spoko debiut nowej grupy Inversion z Finladii, w sumie bylo pokazanych 5 dem na c64. Nastepnie rozpoczelo sie Wild Demo compo. TRSI pokazalo demo na Vic-20 z grafika Veto, rowniez K2 i Wrath Designs pokazali swoje demo na Vic-20 z rozszerzeniem pamieci 16kb. Bylo tez zaproszenie na niemieckie Bunker Party w czerwcu. Metalvotze zrobili demo na 8-bitowa konsole Vectrex 1.5 MHz. Wspomne o demie polskiej grupy DMA na iPhona i demo polskie grupy Altrair na 8-bitowym V6Z80P z procesorem Z80. Najwieksze wrazenie zrobila jednak animacja BlueREU grupy Crest, bo chyba tylko scroll byl w realtime. Szkoda ze dema nie mozna pokazac atarowcom ani spektrykom, bo chetnie kupilbym taki sprzet, ale rozszerzenie REU nie ma wcale az 16 MB i demo trzeba uruchamiac pod emulatorem Vice. Trzeba przyznac, ze animacje 320×200 w NUFLI robily niesamowite wrazenie na bigscreenie. W czasie projekcji Carrion z Deekayem tanczyli pod scena. Wiele osob pytalo tez o zapowiadane drugie demo w kooperacji Lepsi+Miracles, ale nie udalo nam sie nic zrobic na Breakpointa, a wlasciwie to dopiero teraz zaczelismy robic demo.

Po kompach poszlismy na pogawedke do stolikow zajmowanych przez Glance. Potem kupilismy browarki i udalismy sie na zewnatrz, gdzie na calego trwala impreza. Willy wlewal mi bimber do ust, ludzie krzyczeli przez megafon i trwala dyskoteka przy muzyce disko polo. Potem troche sie uspokoilo, spotkalismy Bugjama, ktory kupil nam drogie piwo w barze. Opowiedzial nam o swoim jesiennym wyjezdzie do Australii na Syntax Party i o pobycie w Afryce. W naszym namiocie bylo stoisko z koszulkami prowadzone przez Niemca Topy, ktory czesto przyjezdza do nas na party. Carrion zamowil koszulke z wybranym przez siebie wektorowym napisem. Nadruk na koszulce mial byc zrobiony za kilka godzin na specjalnej maszynie. Jedna z pracujacych tam dziewczyn jak zobaczyla ksywke Carriona na zamowieniu to bardzo sie podniecila i powiedziala ze sama zadebiutowala wlasnie na c64 wystawiajac obrazek z koniem i kamieniem, wybrala sobie ksywke OhLi. W innym namiocie bylo stoisko znanego niemieckiego wydawnictwa CSW Verlag, do ktorego sie sprzedawalo kiedys gry na c64.

Duzo osob pytalo nas kiedy bedzie Silesia Party, bo chca przyjechac, a my nie wiedzielismy co powiedziec, wakacje albo wrzesien. Na party trwala ostra promocja innych party, plakaty, ulotki, naklejki, ogloszenia na bigscreenie, inwitki jako demo na kompach. Glownie promowano Riverwash, Buezli, Artway i Bunker party. Carrion poszedl na koncert scenowego zespolu Ultrasound, a ja skorzystalem z jego mac booka i napisalem posta na forum. Skonczyla mi sie kielbasa, wiec poszlismy do budki, gdzie za parowke z bulka zyczyli sobie 2,5 euro. Cactus zamowil tez stek, ktory zreszta zaraz mu spadl na ziemie, ale byl juz tak pijany, ze sie tym nie przejmowal. Wokol roznosil sie zapach palonego ziola. Wrocilismy na glowna sale, gdzie trwalo juz Amiga demo kompo. Najwieksza furrore zrobilo new schoolowe demko Elude zakodowane przez Kiero, muzyka Chasera, grafika 3d Ubika i 2d Substrate, oraz polsko-norwerskie demo Metropolice zakodowane w starym stylu przez znanego komodorowca Britelite z Norwegii oraz grafika Slayera i muzyka Jazzcata z polskiej grupy Ghostown. Z pc demo kompo niewiele pamietam, bo bylo prawie 30 takich samych dem, trwalo do 2-3 w nocy a jeszcze caly dzien pilismy ostro.

Czwartego dnia party, w poniedzialek Carrion z samego rana chcial juz jechac na lotnisko, bo mial jakis bilet, ale organizatorzy nie planowali wyjazdow busow przez zakonczeniem ceremonii rozdania nagrod. Substrate mial lot do Warszawy dopiero o 23. Kordi zawiozl Carriona na dworzec kolejowy. Do Polski odjechal tez bus zabierajac ze soba Nitro i wszystkie jego pasje. Zjadlem kilka plasterkow pizzy, ktora wyprzedawali po 2 euro. W koncu obudzila sie obsluga scenowego koszulkowa, a zamowienia podobno robili az do 6 rano, wiec odebralem koszulke Carriona, a przy okazji zobaczylem przygotowanych 6 koszulek z logo grupy Glance. Poszedlem do Deekaya powiedziec mu, ze Carrion juz pojechal i zeby podczas ceremonii odebral nagrode w imieniu Crestu, a potem nagrode przekazal mi zebym zawiozl do Polski. Przed barem spotkalem jeszcze Cyclone/Crest i chwile pogadalismy. Na glownej scenie zaprezentowali sie sponsorzy party, przedstawiali swoje firmy i zachecali do podjecia u nich pracy. W koncu rozpoczelo sie wreczenie nagrod.

W Amiga demo kompo czolowe miejsca dla Polakow, pierwsze Elude, drugie Ghostown. Maq zajal 3 miejsce w pc 64kb intro. Aceman w trzech konkursach muzycznych zajal wysokie trzecie miejsce i dwa razy drugie. Niestety Carrion nie dostal zadnej nagrody w grafice c64, bo zajal dopiero 4 miejsce. Szok. Zreszta w konkursach graficznych tak naprawde nie bylo nagrod, bo wycofal sie sponsor tych konkursow. Crest za wilda dostal tylko jedna koszulke. W koncu oglosili wyniki c64 demo kompo, wygralo Glace przed Black Sun. Mialem odebrac dla Nitro nagrode, ale nie wychodzilem, bo czekalem na zwyciezcow czlonkow grupy Glance zeby weszli jako pierwsi. W koncu poszedlem i odebralem, bo Turcy nie spieszyli sie, pozniej weszli na scene w czarnych koszulkach z bialym logiem grupy. Ja tymczasem z Kordim przeliczylem kase i zaskoczylo nas, ze za drugie miejsce na c64 jest az 270 euro. Zadzwonilem do Nitro z radosna wiadomoscia, ale oznajmilem mu tez, ze nie znalazlem jego zielonej kurtki, za to ma fajna nagrode wiec bedzie sobie mogl kupic nowa.

Okolo 15 opuscilismy party place. Podwiezlismy Inqubatora na dworzec kolejowy, a potem pojechalismy z Angelo i Cactusem na lotnisko. Tam pozegnalismy sie z Kordim, dziekujac za wszystko. Po przejrzeniu menu restauracji, poszlismy do fast fooda na frytki, bo na wiecej nie stac na razie polskich informatykow. Cactusowi udalo sie przejsc przez bramke bezpieczenstwa pokazujac stary bilet z Katowic do Frankfurtu. Siedzielismy jeszcze troche w poczekalni z Acemanem, Argaskiem i jego kolega. Okolo 18 odlecielismy, nagradzajac pilotow oklaskami za ladny start, niestety nikt wiecej z nami nie chcial klaskac. Natomiast przy ladowaniu byly male problemy, bo nad Pyrzowicami byla mgla, samolot obnizyl lot, ale nie wyladowal tylko minal lotnisko, zawrocil i wyladowal dopiero za drugim podejsciem. Dopiero wtedy rozlegly sie zasluzone oklaski. Po Cactusa przyjechali rodzice, mocno go wysciskali, wycalowali na powitanie i zabrali na ostatni swiateczny wieczor do rodzinnego Jaworzna, a ja spokojnie poczekalem na mojego busa do Kato.

Sebaloz/Lepsi.De

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *