PC versus C64
Lepsze jest wrogiem dobrego?

Tomasz 'TSD' Dzierkowski

...czyli ręką fanatyka spisane © by TSD vel maniac64@nostalgia.pl.

Wnimanie, wnimanie... ladies and gentelmens... Z bezpiecznego miejsca, czyli zza kuloodpornej szyby :-) mówi do Was, znany i lubiany maniac64. Te dźwięki które słyszycie w tle, to owacje na moją cześć - ufff, było blisko - gdyby nie ta szyba... ta cegłówka była bardzo dobrze wymierzona... Za kilka sekund rozpocznie się historyczny pojedynek na śmierć i życie. W szranki staną, jak to nakazuje Nasza wielowiekowa tradycja, oraz potykać się będą na udeptanej ziemi, niczym mityczni herosi: PC w roli Goliata i skromniutki - co państwo mam nadzieję zapewne już widzą - staruszek C64. Nim jednak, przeciwnicy skrzyżują swe bity, i popłynie cybernetyczna krew... Przedstawię pokrótce arbitra - czyli siebie :) Właśnie przygasają światła, więc powspominajmy jeszcze przez moment stare dzieje...

Swoją przygodę z komputerami, jak na polskie warunki rozpocząłem dość wcześnie. Bo na początku lat 80-tych - jestem więc dinozaurem? Nie wiedzieć czemu, zapałałem wtedy sympatią do kompa 64-ką zwanego. Choć królowało wtedy Atari i ZX Spectrum, a C64 było po prostu dyskryminowane. To co mnie uderzyło w ówczesnym C64, to jego "toporność", a że zawsze lubiłem podejmować wyzwania, wybrałem komodę. Nie powiem iż było mi łatwo, jednak z każdym dniem i rozwiązanym problemem, stawałem się fanatykiem tego 8-bitowca.

Trafność wyboru z początku nie była może przemyślana, nie mniej z biegiem czasu to właśnie owe nie odkryte możliwości, zapewniły mu (czyli C64) nieśmiertelność. Dawni oponenci obrócili się już w proch i czasami jeszcze zatwardziali poszukiwacze skamieniałości wymawiają ich nazwy. A nasze Commodore 64 ? No cóż, rządzi i tak już pozostanie... Po tej przydługiej dygresji, zwróćmy jeszcze uwagę na arenę przyszłych zmagań.

Polska - była zawsze krajem osobliwym, niby podążaliśmy za modą - te małpowanie Zachodu, to jednak nie daliśmy sobie na dłuższą metę zamydlić oczu. Wciągnęli Nas na czarną listę, odcięli dopływ nowych technologii i oprogramowania... Będąc krajem w środku Europy, traktowali nas gorzej od przysłowiowych pingwinów na Antarktydzie - co niby nie używają, ale i nie kradną! Przetrwaliśmy jednak nie takie trudności :-)

...właśnie wychodzą z szatni odwieczni wrogowie. W ogłuszającym wrzasku gawiedzi, dumnie wkracza PC-et pod sztandarami Microsoftu ze sforą giermków, i o ile mnie wzrok nie myli, na przedzie dumnie kroczy Spinacz. Wymachując czymś zawzięcie, zwraca na siebie uwagę sekundantów przeciwnika - celna riposta wiązką granatów i plątanina drutów nijak nie przypomina już natarczywego sługusa pakietu Office. Z przeciwległego narożnika chyłkiem wynuża się czarny koń dzisiejszych zmagań. Słania się na nogach, przygnieciony... o jejku, ma chyba wszystko co do niego kiedykolwiek wymyślono, Commodore 64. Pojedynek zapowiada się zatem nader interesująco.

Runda pierwsza!

Z tego co widać, a mówiąc prawdę - to prawie nic... toczy się starcie na ilość megaherców. Oj będzie chyba dyskwalifikacja, za niesportowe zachowanie. PC-et, niby niechcący oblewa naszego cichego faworyta, ciekłym azotem! Z komentarzy, które zalewają ogromne bigscreeny, wyczytuje że zasądzono remis. Tupot i gwizdy nie pozwalają się skupić... z megafonów słychać wyjaśnienia Intela, o opracowaniu nowej technologii chłodzenia monstrualnych procków. A znacie państwo, ostatni dowcip o procesorach tejże firmy? Czym różni się procesor Pentium od stonogi? Ilością nóżek? Nie, szybkością gdyż ta ostatnia jest szybsza...

Runda druga.

Pojedynek graficzny. Ze stajni PC słychać radosne głosy o dokopaniu przeciwnikowi. Rzut oka do boksu C64, nie nastraja zbyt optymistycznie jego zwolenników. Zaczyna niby słabszy, na ekranach bootuje się GEOS - ma polskie literki, co wywołuje konsternacje u "grzybiarzy", kilka ruchów myszą i widzimy GEOPainta. Niestety ilość dostępnych kolorów ogranicza się do szesnastu. Pora na PC, na ekranie widać CorelDraw. Na protesty komodorowców, że to nie fer, nikt nie zwraca już uwagi - tłum szaleje.

Runda trzecia.

Systemy operacyjne. Microsoft wytacza najcięższą artylerię WindowsXP, dumnie wciska przycisk power i zaległa cisza jak makiem zasiał... To co potem zaszło, widzieliście zapewne już na wielu serwisach. Więc krótkie przypomnienie dla tych którzy tego nie widzieli, lub chcą rozkoszować się tym ponownie. System się zawiesił, a główny programista Microsoftu na tym sztandarowym produkcie powiesił. Parę osób zaś nieśmiało, podniosło wyżej głowy...

Runda czwarta.

Głośniej znaczy więcej, tym mottem zagrzewają się do boju mechanicy PC-ta. Z głośników wali muza, że uszy więdną... Kolej na C64, skromnie podpinają MIDI i dwa SID-y. Aż przyjemnie słuchać, w końcu klasyka zawsze miała wzięcie. Werdykt nie budzi wątpliwości, wygrywa C64.

Runda piąta.

Właściwie idą łeb w łeb, pojedynki pamięciowe z reguły były pokojowe. Stajnia Commodore podpina REU i "blaszaki" wbijają zakłopotane spojrzenia w pył areny. Ich sprzęt nie może się poszczycić aż taką dopałką. Ponownie wygrywa C64. Słychać już nieśmiałe oklaski i gdzieniegdzie rozpostarte transparenty C64 RULEZ.

Runda szósta.

Ponownie niewiele widać, wszelkie ekrany są oblegane przez tłum rządny sensacji. Emulacja budzi wielkie emocje. Zaczyna C64, jako pierwsze i niestety jedyne pokazuje ZX Spectrum. W klanie PC radocha, odpalają emulatorek PlayStation, Nintendo64, potem po chwili naszym oczom ukazuje się znajomy ekran - nie to nie możliwe? Emulują Commodore 64. Wzruszenie odbiera mi głos... Runda na korzyść PC, dziwne nikt nie gwiżdże?

Runda siódma.

Jest ostatnią szansą dla teamu PC na odrobienie strat. Do tej pory jednym punktem prowadzi C64. Jak to mówią, wszystko wychodzi w praniu. Nadchodzi kulminacyjny moment dzisiejszych zmagań, wielki test oprogramowania. Z pod zwałów softu ledwo widać naszych bohaterów. Szykują swoje sztandarowe programy do ostatecznej rozgrywki. Publika rządna krwi nie zważając już na reguły turnieju, wpada na plac zmagań... To po prostu trzeba zobaczyć, o widzę też grupkę wyrostków z łańcuchami, eeeh skręcają w inną stronę to tylko kibice pobliskiego klubu sportowego...

...o w mordę, ktoś taszczy na plecach działko przeciwlotnicze, pora wiać tzn. pożegnać się z Wami... jeszcze zdążę, nie jest źle, w kłębach dymu widać jeszcze drzwi...

 © 1999-2019 Wszystkie prawa zastrzeżone
 Webmaster: Mariusz "Flooder" Młynek