Edytory Tekstu dla Commodore 64

magazyn Commodore & Amiga - Bartłomiej Ignacy Kachniarz

Przedstawiam Wam krótkie opisy najbardziej rozpowszechnionych w Polsce edytorów tekstu. Mimo, iż w obecnych czasach wyglądają bardzo prymitywnie, mają niewiele funkcji - kilka, kilkanaście lat temu były rewelacjami rynku i narzędziami dla profesjonalistów - pamiętajcie o tym!

W zasadzie już od momentu powstania C-64 zaczęto pisać dla tego komputera edytory tekstów. Przyczyna była prosta. C-64 byt (podkreślam: BYŁ) komputerem nowoczesnym, o dużych możliwościach i o stosunkowo dużej pamięci. Był też względnie tani, co zresztą zostało mu do dziś. Poważnych programów powstało więc w swoim czasie dużo. W tej chwili rynek oprogramowania dla C64 już właściwie nie istnieje. Pozostała jednak duża liczba edytorów tekstu. Jedne z nich były kiepskie, inne nędzne. Jest jednak kilka (góra kilkanaście) edytorów, które mimo swego podeszłego wieku (do 10 lat, co np. w dziedzinie gier jest równoznaczne ze śmiercią przez zapomnienie) cieszą się relatywnie dużą popularnością. Spowodowała to zapewne duża staranność wykonania, która cechowała stare edytory w czasach, gdy C64 był jeszcze poważnym komputerem. Większość z nich to już kolejne, n-te wersje danego programu, przetestowane przez tysiące użytkowników, dzięki czemu usunięto większość błędów, które zgodnie z prawami Murphy'ego siedzą we wszystkich programach małych i dużych.

GeoWrite

Edytorem, jakiego najczęściej... a w zasadzie zawsze używam, gdy piszę na C64 teksty mające potem być wydrukowane, jest GeoWrite 2.U. Jest chyba jedynym znanym mi edytorem tekstu z rodzaju WYSIWYG pracującym w trybie graficznym. Jego istotną wadą jest pewna flegmatyczność, czyli mało oszałamiająca prędkość działania. Oprócz tego ma jednak wiele palet. Po pierwsze, nieograniczone są możliwości mieszania różnych czcionek, wytłuszczania, podkreślania a takie projektowania własnych. Po drugie, współpracuje z całym, wielkim środowiskiem GEOS, czyli z GeoPaintem, GeoMerge, GeoFile. GeoSpellem i innymi programami z tej rodzinki. Po trzecie jego obsługa jest bajecznie prosta i człowiek, który opanował choć trochę język angielski potrafi wykorzystać większość jego możliwości bez konieczności przekopywania opasłej instrukcji obsługi.

Podczas pracy z GeoWrite posługujemy się kursorem - wskaźnikiem takim samym jak np. na Amidze, a wszystkie potrzebne instrukcje są dostępne poprzez rozwijane menu. Niektóre z nich - te najczęściej używane - można wywołać przez naciśnięcie klawisza ze znakiem Commodore i odpowiedniej litery. łatwy i natychmiastowy jest dostęp do funkcji formatowania i edycji tekstu (ustawianie i wyrównywanie marginesów, zaznaczanie i operacje na blokach). GeoWrite daje możliwość łączenia tekstu z grafiką, przy czym obrazki muszą pochodzić z GeoPainta. Można też definiować nałtówki i odnośniki u dołu strony.

Nie ma kłopotów z polskimi czcionkami. Można je sobie zaprojektować samemu korzystając z GEOS-wego programu do robienia fontów, albo skopiować, bo trochę ich jeszcze krąży po Polsce. Jakość wydruków jest w dużym stopniu uzależniona od posiadanej drukarki. Jeśli mamy jednak tylko zwykłą MPS 803, też nie mamy co narzekać, bo GEOS wyciska z niej w zasadzie wszystko. Wyciskanie to jednak zazwyczaj bardzo długo trwa. Jeśli dysponujemy lepszymi drukarkami, np. o podwójnej lub nawet poczwórnej gęstości druku, wyniki będą odpowiednio lepsze. Oczywiście, najlepiej zaopatrzyć się w drukarkę laserową, bo i n takimi daje sobie radę GeoWrite.

Fontmaster

Niektórzy twierdzą, że najlepszym i najbardziej rozbudowanym edytorem tekstu dla C64 jest Fontmaster. Rzeczywiście, ma bardzo wielkie możliwości i idealnie nadaje się do drukowania estetycznych i eleganckich tekstów. Jak wskazuje sama nazwa, zainstalowane są w nim duże ilości różnych czcionek. Istnieje kilka krojów normalnego pisma łacińskiego, ale możemy też swobodnie korzystać z alfabetów greckiego i rosyjskiego, a nawet pisać w językach, które wymagają pisania od prawej do lewej, jak np. arabski i hebrajski. Jeden z fontów poświęcony jest wyłącznie do rysowania fantazyjnych obwódek i podkreśleń, inny zaś pozwala na pisanie dowolnych symboli stosowanych przez matematyków, a w zasadzie nigdzie niedostępnych. Nie ma możności łączenia tekstu z grafik. Jak piszą sami autorzy "Podczas gdy inne przedsiębiorstwa usiłują wymyślić nowe sposoby edycji tekstu my wykorzystaliśmy czas marząc o nowych sposobach drukowania. Założeniem dla systemu Fontmastera jest drukowanie czcionek o wysokiej jakości na wielu niedrogich drukarkach mozaikowych". I rzeczywiście, wiele dobrego można powiedzieć o efektach pracy tego programu. Znacznie gorzej jest podczas samej pracy. W zasadzie nie jest możliwe opanowanie choćby części z olbrzymich możliwości edytora bez instrukcji obsługi lub życzliwego pomocnika. Dla początkującego, Fontmaster to czarna magia. I być może dlatego nigdy nie przestałem być początkującym, jeśli o tym mowa. Tak, jak GEOS, Fontmaster nie jest cudotwórcą i, żeby wydruk był naprawdę wysokiej jakości, wymaga drukarki potrafiącej drukować z podwójną lub poczwórną gęstością.

Newsroom

To w zasadzie bardziej program do DTP niż zwykły edytor tekstu. Można na nim składać gazetki wyglądające - jak na C64 - bardzo porządnie. Składa się z sześciu różnych programów - edytora tekstu, obrazków, nagłówków, programu do składania stron, drukowania i terminala modemowego. Sam edytor tekstu nie jest szczególnie znakomity. Dysponuje tylko trzema czcionkami, której to liczby normalny użytkownik w ogóle zmienić nie może, a do tego sprawia małe trudności podczas przenoszenia wyrazów lub wyrównywania marginesów. Polskie czcionki możliwe są do uzyskania tylko za pomocą edytora obrazków (ręcznie trzeba "dopikselować" każdy języczek, każdy ogonek). Dysponuje bardzo dużą biblioteką obrazków (cliport), z której można do woli wyciągać stare zamczyska, nowe samochody, torty urodzinowe, żabki, panieuki, ptaszki i inny złom. Łatwo dostosować go do w zasadzie dowolnej kombinacji posiadanego przez użytkownika sprzętu, lecz drukuje tylko w pojedynczej gęstości, przez co kupowanie specjalnie do niego bardzo drogich drukarek jest nieporozumieniem. Działa w trybie graficznym, więc i drukuje bardzo wolno, ale inaczej być nie może.

Easyscript

Pierwszy z opisywanych tu edytorów, który pracuje w trybie znakowym. Dzięki temu swoją prędkością działania bije wszystkie poprzednie na głowę. Współpracuje bez kłopotów z drukarkami Commodore oraz z jakimiś tajemniczymi MX-80, Spinwriter, Qume i Diablo. Da się wykorzystać do niego drukarki Star. Potrafi współdziałać tak ze stacją dysków, jak i z magnetofonem. Formatowanie tekstu (marginesy, centrowanie, przejście na następną stronę) jest na ekranie widoczne w postaci instrukcji takich jak np. JU1 czy LM10. Dopiero w wydruku ujawnia się, jak naprawdę wygląda rozkład strony. Na pocieszenie mamy możliwość obejrzenia ostatecznych wyników naszej pracy przed przelaniem na papier za pomocą opcji "drukowania na ekranie" (previev). Można przystosować go do drukowania polskich liter, ale tylko na drukarkach, które mają możliwość cofania głowicy. Piszemy wtedy literę - dajmy na to - "a", potem cofamy głowicę o jedną kratkę i drukujemy przecinek. I co wychodzi. Dość uczciwe "ą", które jednak wygląda nieco sztucznie, ale... nie takę partyzantkę uprawiało się w niezapomnianych latach osiemdziesiątych. Edytor potrafi wysyłać do drukarek dowolne znaki sterujące, więc jeśli drukarka ma pewne możliwości, program może je z łatwością wykorzystać. Zainteresowanym wyjaśniam od razu, że MPS-803 takich możliwości nie ma.

Polscript

Zapotrzebowanie na polskie słowo drukowane, chęć udowodnienia, że język Polaków nie jest gęsi i tym podobne pobudki (bo chyba nie chęć zysku) spowodowały spolszczenie wielu zachodnich edytorów tak, by bezstresowo działały w polskich realiach. Jednym z programów, które wpadły w ręce rodzimych piratów jest Polscript.

Od Easyscripta nie różni się w zasadzie niczym oprócz faktu, że po ekranie możemy sobie pisać za pomocą liter takich jak ąćęńś itp. Z dużych polskich liter mamy tylko Ł i Ż. Niestety, nasze narodowe znaki nie są zainstalowane tak wygodnie, jak byśmy chcieli - kryją się pod znaczkami takimi jak ;:@^ itp. Po stosunkowo krótkim czasie można się jednak do tego przyzwyczaić i pisać w miarę szybko. Dla ludzi, którzy wiele korzystali z maszyn do pisania (np. maszynistek, które stukają w klawisze nawet na nie nie patrząc), autorzy polskiej wersji przewidzieli możliwość takiego rozłożenia znaków pod klawiszami, że nie są zgodne z napisami, ale za to z typowym rozkładem, jaki jest normą w polskich maszynach do pisania.

Polscripta jest dość wiele wersji, ja np. widziałem POL-SCRIPT 802 specjalnie dla drukarki MPS 802 i POLSCRIPT 801 dla modeli MPS 801 i 803. Wiele wersji jest felernych i ne działa tak, jak powinny, dlatego zawsze warto się zorientować, czy program jest sprawny, np. próbując wydrukować literkę ł.

Vizawrite

Edytor zaiste sędziwy, bo pochodzący aż z 1983 (w 1983, jak wiadomo, po Ziemi chodziły jeszcze mamuty, a i niedźwiedzie jaskiniowe można było tu i ówdzie uświadczyć). Dość prosty w obsłudze, lecz też bez przestudiowania instrukcji obsługi nie podchodź. Formatowanie odbywa się przy pomocy znaków semigraficznych, specjalnie do tego celu zaprojektowanych przez autorów.

W klasie tej samej co Easyscript. Pisanie na ekranie nie jest dokładnie tym, co wyjdzie na drukarce, zaś na papierze wszystko odbywa się w trybie tekstowym. Tak jak Easyscript też doczekał się spolszczenia (EDYTOR PL - rozprowadzany przez Fundację Edukacji Technologicznej).

Textomat

Niemiecki edytor, dość prosty w obsłudze (ale dla ludzi, którzy opanowali mowę Goethego). Na ekranie pracuje w trybie tekstowym, na drukarce - w graficznym. Dopasowany do języka polskiego w bardzo wygodny sposób: kaida litera jest dostępna po naciśnięciu klawisza ze znakiem Commodore i odpowiadającą jej literą alfabetu, np. "ć" wymaga naciśnięcia Commodore i "c". Textomat daje nawet możliwość transmisji przez modem. W działaniu zaskakująco powolny, zwłaszcza podczas wykonywania takich operacji jak wstawianie tekstu. Działa tylko ze stacją.

Z naszych rozważań zaczyna się już chyba wyłaniać konkretny obraz tego, co - i jakim kosztem - można z Commodore 64 wycisnąć. Podstawowa zasada jest taka, że programy dające ładne wydruki w trybie graficznym działają przeraźliwie powoli. Dla odmiany, programy urywające podczas drukowania trybu tekstowego rzadko kiedy zapewniają użytkownikowi jakikolwiek elementarny komfort pracy. Po rozważeniu wszystkich "za" i "przeciw" skłonny jestem przyznać palmę pierwszeństwa programowi GeoWrite za wielofunkcyjność, łatwość obsługi i ładne wydruki. Gorzej jest z prędkością działania. Za najlepszy chyba program działający w trybie tekstowym uważam Textomat z dorobionymi polskimi znakami. Programem, który usiłuje łączyć zalety obu rodzajów jest Fontmaster, dla niektórych zdecydowany faworyt w konkurencji komodorowskich edytorów tekstu. Wybór - oczywiście należy do Czytelnika i zależy od jego potrzeb, chęci i oczekiwań.

 © 1999-2019 Wszystkie prawa zastrzeżone
 Webmaster: Mariusz "Flooder" Młynek